Nadżaf na beczce prochu

Nadżaf na beczce prochu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Mimo ultimatum cywilnego administratora Iraku, zgromadzeni w Nadżafie bojownicy al-Sadra nie złożyli broni. Walki żołnierzy USA z Armią Mahdiego wokół tego miasta trwały całą noc.
Jak mówią mieszkańcy Nadżafu - świętego miasta szyitów - i przedstawiciel miejscowego szpitala, po starciu sił USA z partyzantami amerykańskie śmigłowce ostrzelały pociskami rakietowymi posterunek Armii Mahdiego - bojowników radykalnego przywódcy szyitów Muktady al-Sadra - w rejonie miasta Kufa, 10 kilometrów na północny wschód od Nadżafu. Poważnie uszkodzone zostały budynki w pobliżu posterunku partyzantów - spłonęły co najmniej trzy pojazdy Armii Mahdiego.

Według rzeczniczki armii amerykańskiej w Nadżafie, Amerykanie wykorzystując m.in. lotnictwo, w tym wsparcie samolotu bojowego AC-130, zniszczyli system obrony przeciwlotniczej partyzantów pod Kufą. Rzeczniczka potwierdziła, że walki w rejonie Nadżafu toczyły się przez większą część nocy, od godziny 21.45 w poniedziałek wieczorem.

W nocnych walkach zginęło 43 bojowników szyickich, a co najmniej 22 Irakijczyków zostało rannych. Także w poniedziałek na przedmieściach Nadżafu dochodziło do  bezpośrednich starć Amerykanów z milicją szyicką.

Od poniedziałku siły USA instalują się w bazie w Nadżafie, wykorzystywanej dotąd przez wycofujące się z Iraku wojska hiszpańskie. Do bazy, położonej w odległości ok. 6 kilometrów od tamtejszych świątyń, wjechało w poniedziałek około 200 żołnierzy. Amerykanie podkreślają, że przejęli bazę, żeby nie dostała się w ręce ludzi al-Sadra.

Tymczasem główny amerykański cywilny administrator Iraku Paul Bremer wydał w poniedziałek pisemne oświadczenie, wzywające al-Sadra, którego Amerykanie wyjęli spod prawa i żądają złożenia broni przez jego ludzi, do natychmiastowego wycofania Armii Mahdiego z meczetów i szkół w Nadżafie. "W meczetach i innych miejscach kultu oraz szkołach gromadzona jest broń. Tego rodzaju groźna sytuacja nie będzie tolerowana przez siły, pragnące pokojowego rozwiązania kryzysu - ostrzegł Bremer. - Przywracanie świętym miejscom roli spokojnych miejsc modlitwy musi się zacząć natychmiast".

Amerykańska sieć informacyjna CNN potraktowała oświadczenie Bremera jako ultimatum, przedstawione Armii Mahdiego. CNN podkreśla, że Bremer żądał "natychmiastowego" usunięcia broni z miejsc kultu, ostrzegając, iż w przeciwnym razie "podjęte będą dalsze kroki".

Wokół Nadżafu - najświętszego miasta szyitów - Amerykanie zgromadzili ponad dwa i pół tysiąca żołnierzy. Dotąd wstrzymywali się z wkroczeniem do miasta i wyparciem siłą Armii Mahdiego, bo walki wokół świętych miejsc wywołałyby powszechnym oburzenie wśród szyitów.

em, pap