Czarny protest przeciw Bushowi

Czarny protest przeciw Bushowi

Dodano:   /  Zmieniono: 
Ok. 150 osób w czarnych kapturach demonstrowało w Londynie przeciwko wizycie b. prezydenta USA George'a Busha, zbierającego fundusze na kampanię wyborczą syna.
Czarne kaptury, jakie mieli na głowach demonstrujący były podobnych do tych, które nosili Irakijczycy maltretowani przez amerykańskich żołnierzy w więzieniu Abu Ghraib w Bagdadzie.

Demonstranci zebrali się przed jednym z londyńskich hoteli, gdzie Bush senior był honorowym gościem uroczystego obiadu. Zaproszenie na imprezę kosztowało co najmniej tysiąc dolarów od osoby, a pieniądze zasilą fundusz wyborczy prezydenta George'a W. Busha i wiceprezydenta Dicka Cheneya w listopadowych wyborach prezydenckich.

"Jestem tu po to, aby zaprotestować przeciwko śmierci i zniszczeniom na świecie. Spędzam całe dnie, próbując doprowadzać ludzi do porządku, a potem widzę w telewizji, jak nasze bomby ich rozrywają" - powiedziała jedna z uczestniczek demonstracji, lekarka z Dover.

Hotel, gdzie odbywał się obiad z udziałem byłego prezydenta USA, został otoczony przez ponad 300 policjantów. Nie doszło do  starć z demonstrantami, ale jeden z nich został aresztowany.

Organizatorem spotkania z Bushem seniorem było międzynarodowe skrzydło Partii Republikańskiej, Republikanie za Granicą. Wielu uczestników obiadu wyrażało poparcie dla polityki prezydenta George'a W. Busha w Iraku. "Popieram Busha, gdyż robi on właściwe rzeczy w Iraku" - oświadczył Alex Kulpecz, konsultant przemysłu naftowego, który od 20 lat mieszka w Londynie.

em, pap