"Po raz ostatni otwieramy wrota amnestii dla wszystkich, którzy zboczyli z drogi prawa i popełnili zbrodnie w imię religii. Wszystkim członkom tej grupy [ekstremistów], którzy nie zostali aresztowani, dajemy możność okazania skruchy" - podkreślił.
Zaznaczył przy tym, że oferta amnestii "nie jest składana z pozycji słabości". "Przysięgamy na Boga, że nic nie powstrzyma nas przed uderzeniem z całą mocą" w tych, którzy zignorują ofertę - podkreślił saudyjski następca tronu. Jednocześnie wyraził uznanie dla męstwa funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa, z których kilku zginęło ostatnio w starciach z terrorystami związanymi z Al-Kaidą.
Arabia Saudyjska była w ostatnim czasie sceną krwawych ataków, przypisywanych Al-Kaidzie i jej sympatykom. Niektóre z zamachów, wymierzonych przeciwko obcokrajowcom, były wyjątkowo cyniczne i okrutne. W ubiegły piątek, kilka godzin po bestialskiej egzekucji amerykańskiego zakładnika Paula Johnsona, policja saudyjska zabiła czterech czołowych działaczy miejscowej komórki Al-Kaidy a dwunastu dalszych aresztowała.
Na konferencji prasowej w środę saudyjski minister spraw zagranicznych książę Saud powiedział, że wezwania do świętej wojny w Iraku są bezprawne, a Arabia Saudyjska nie pozwoli swoim obywatelom walczyć w sąsiedzkim kraju.
Gazety w Rijadzie zamieściły niedawno nekrologi i informacje o pogrzebach Saudyjczyków, którzy zginęli "w walce z okupantami w Iraku". Dialekt i akcent jednego z porywaczy, którzy odcięli głowę w Iraku 33-letniemu zakładnikowi z Korei Południowej, Kim Sun Ilowi, także wskazywały na Półwysep Arabski.
"Nie pozwolimy na to" - powiedział w środę książę Saud. "W jakim celu ludzie mają jechać do Iraku na świętą wojnę? Irak jest państwem muzułmańskim i jedynym religijnym obowiązkiem w tym kraju powinna być pomoc dla narodu irackiego. Wszelkie wezwania do świętej wojny [w Iraku} są bezprawne" - podkreślił saudyjski szef dyplomacji.
Z kolei minister informacji Arabii Saudyjskiej Fuad al-Farsi wezwał kraje arabskie do wzmożenia walki z terroryzmem religijnym i zapobiegania temu, by przekształcał się on w terroryzm. "Naród arabski stoi dziś w obliczu zboczonych i kłamliwych idei, produkujących ekstremizm, który odrzuca naszą islamską religię i naszą moralność" - powiedział al-Farsi w przemówieniu inaugurującym spotkanie szefów resortu informacji państw Ligi Arabskiej w Kairze.
Saudyjski minister przypomniał w tym kontekście o wyjątkowym rozrastaniu się w ostatnich latach radykalnych grup muzułmańskich, które głoszą wspomniane idee, w szczególności organizacji takich jak Al-Kaida i związanych z nią grup, m.in. z Jordańczykiem Abu Musabem al Zarkawim na czele.
"Arabia Saudyjska zdecydowanie walczy z ekstremizmem i fanatyzmem, który przerodził się w terroryzm, a ten z kolei doprowadził do destrukcji, do tragedii i śmierci obywateli saudyjskich i cudzoziemców" - podkreślił al-Farsi, nawiązując do serii zamachów terrorystycznych, które od maja ubiegłego roku kosztowały życie dziesiątki osób w wahabickim królestwie.
Minister zapewnił, że rząd w Rijadzie jest zdecydowany wyeliminować "przestępczą skazę, która służy interesom wrogów Arabów i muzułmanów".
em, pap