Drogę do katedry odległej o ok. 200 m od pałacu goście przebyli pieszo. Trumnę księcia, owiniętą czerwono-białą flagą narodową, przenieśli na ramionach karabinierzy przy dźwiękach marsza pogrzebowego Ludwiga van Beethovena. Oddano 36 strzałów armatnich.
Za trumną szły dzieci zmarłego - następca Rainiera książę Albert II, księżniczki Karolina i Stefania oraz ich dzieci. W kondukcie prowadzono też ulubionego psa zmarłego władcy.
Koncelebrowanej mszy żałobnej w katedrze monegaskiej przewodniczył arcybiskup Monaco Bernard Barsi, który w homilii podkreślił bliskość, jaką zmarły utrzymywał ze swymi poddanymi.
Z powodu obecności zagranicznych delegacji, Monako, śródziemnomorskie państewko niedaleko Nicei, zamieniło się w prawdziwą twierdzę. Ograniczono dostęp do księstwa, zwłaszcza najstarszej części miasta-państwa, z pałacem książęcym i katedrą.
Zniechęceni nadzwyczajnymi środkami bezpieczeństwa mieszkańcy Monako nie pojawili się na ulicach w takiej liczbie, jak się spodziewano. W czasie pogrzebu miasto robiło wrażenie wymarłego.
W piątek po południu w katedrze odbędzie się msza żałobna dla mieszkańców księstwa Monako i personelu pałacu książęcego.
Złożenie trumny do grobu odbędzie się wieczorem, w obecności tylko najbliższej rodziny i przyjaciół. Rainier III, który rządził Monako przez 56 lat, spocznie w katedrze obok swej żony Grace.
ks, pap