Do katastrofy doszło w Delcie Nilu na północ od Kairu, w rejonie miasta Kaljub. Według agencji MENA, maszynista pociągu podmiejskiego najprawdopodobniej zignorował sygnał i najechał na inny podmiejski pociąg. Maszynista zginął na miejscu. Fotograf Reutera, który dotarł na miejsce katastrowy, powiedział, że jeden z pociągów wykoleił się po zderzeniu. Część wagonów była wypalona.
Zarząd egipskich kolei jako przyczynę katastrofy podał wstępnie "błąd człowieka".
Minister el-Gabali zapowiedział, że rząd pokryje koszty pogrzebów oraz wypłaci po 5 tys. funtów egipskich (871 USD) rodzinom zmarłych i po 1 tys. funtów wszystkim rannym.
Jest to największa od 2002 r. katastrofa kolejowa, do jakiej doszło w Egipcie. Przed czterema laty w wypadku kolejowym, w wyniku którego spłonęło siedem wypełnionych pasażerami wagonów, zginęło 360 ludzi.
pap, ss, em