"Ogłaszają się w polskiej prasie, oferując atrakcyjną, dobrze płatną pracę w Hiszpanii, ale podają tylko telefon komórkowy. Na pokrycie kosztów mieszkania żądają przesłania 200-250 euro poprzez Western Union. Kiedy jednak chętne do pracy osoby przyjeżdżają na własny koszt do Hiszpanii, kontakt urywa się" - powiedział konsul.
W takiej sytuacji ambasada niewiele może zrobić, gdyż - ze względu na brak umowy o pracę - nie ma możliwości interwencji w jakiejkolwiek instytucji hiszpańskiej - ostrzegł.
Barański wyjaśnił, że przylot do Hiszpanii na własny koszt i dokonanie wcześniej przekazu pieniężnego na rzecz pośrednika nie świadczą o istnieniu relacji pracodawca-pracownik, a udowodnienie oszustwa mogłoby nastąpić tylko na drodze cywilnoprawnej, a nie na drodze postępowania karnego.
Konsul zaapelował do wszystkich wyjeżdżających do Hiszpanii, także do turystów, o zabieranie ze sobą i pilnowanie przed kradzieżą ok. 200 euro na osobę, "jako żelaznej rezerwy na podróż powrotną i przeżycie kilku dni".
"Można też pozostawić rodzinie lub znajomym w Polsce 'awaryjną' kwotę wystarczająca na powrót, którą można by szybko przesłać np. poprzez Western Union" - poradził.
Barański podkreślił, że wydział konsularny ambasady polskiej w Madrycie nie ma możliwości opłacania podróży powrotnej osób, które samodzielnie podjęły decyzję o przyjeździe do tego kraju.
pap, ab