Pierwszy rok Angeli Merkel

Pierwszy rok Angeli Merkel

Dodano:   /  Zmieniono: 
Kanclerz Niemiec Angela Merkel oceniła pozytywnie pierwszy rok pracy kierowanego przez nią koalicyjnego rządu CDU/CSU i SPD i zapowiedziała konsekwentną kontynuację reform.
Partie opozycyjne nie pozostawiły suchej nitki na szefowej rządu, nazywając miniony rok "straconym czasem".

"Niemcy znajdują się w lepszej sytuacji niż dwanaście miesięcy temu" - powiedziała w Bundestagu szefowa rządu podczas debaty na temat budżetu na rok 2007. "Słuszna polityka przynosi rezultaty" - uznała pani kanclerz i oświadczyła, że odpowiedzialna polityka polega na rozwiązywaniu problemów, a nie na ich unikaniu.

W wyborach 18 września 2005 r. blok chadecki CDU/CSU zdobył 35,2 proc., a SPD 34,2 proc. głosów. Ponieważ wynik wyborów nie pozwalał na realizację wcześniej zapowiadanych sojuszy, obie wielkie partie postanowiły utworzyć - po raz pierwszy od 1969 r. - koalicję. Zaprzysiężenie rządu, który na początku cieszył się olbrzymim poparciem, odbyło się 22 listopada 2005 r.

Wśród największych sukcesów Merkel wymieniła szybki wzrost gospodarczy, spadek liczby bezrobotnych, wzrost wpływów z podatków i ograniczenie deficytu budżetowego do najniższego poziomu od zjednoczenia Niemiec w 1990 roku.

Za decyzje wyznaczające kierunek na przyszłość uznała podniesienie do 67 lat wieku emerytalnego, obniżkę opodatkowania przedsiębiorstw, zwiększenie dodatków na dzieci, a także rozpoczęcie dialogu z mieszkającymi w Niemczech mniejszościami muzułmańskimi.

Merkel wskazywała na sukcesy w polityce zagranicznej. Za "historyczną" uznała wysłanie niemieckich okrętów na Bliski Wschód w ramach misji ONZ w Libanie. Odrzuciła natomiast postulaty sojuszników, szczególnie USA, dotyczące przerzucenia oddziałów Bundeswehry ze względnie spokojnej północy Afganistanu na południe, gdzie toczą się zacięte walki.

Szef FDP Guido Westerwelle zarzucił Merkel, że straciła poczucie rzeczywistości. "Pani rządy są czasem straconym" - wtórował mu wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego FDP Rainer Bruederle. Rząd jest - jego zdaniem - "ekipą przeciętniaków". Przebudowa struktur państwowych, gospodarki i rynku pracy nie poszły - zdaniem liberałów - tak daleko, jak wymagałaby tego sytuacja Niemiec. Posłowie FDP wzywali rząd do odwołania zapowiedzianej na przyszły rok podwyżki podatku VAT z 16 do 19 procent.

Przewodnicząca frakcji Zielonych Renate Kuenast wytknęła rządowi, że dyskontuje dobrą koniunkturę, która jest zasługą poprzedniego rządu. Zamiast wykorzystać dobrą sytuację gospodarczą do ekologicznej przebudowy kraju, rząd "przejada" obecne zyski, choć powinien myśleć o chudych latach, które nadejdą.

"Bogaci z pewnością zyskali, ale biednym i bezrobotnym wiedzie się gorzej niż przed rokiem" - narzekał lider Lewicy Gregor Gysi. Skrytykował udział Bundeswehry w "wojnach", jak nazwał wojskowe misje stabilizacyjne za granicą.

Większość politologów uważa, że "wielka" koalicja przetrwa do końca kadencji w 2009 roku. Wśród powodów wymieniają słabe notowania obu partii, nie pozwalające żadnemu z partnerów żywić nadziei na zdecydowane zwycięstwo w przyśpieszonych wyborach.

pap, ab