Si vis pacem, para bellum?

Si vis pacem, para bellum?

Dodano:   /  Zmieniono: 

Decyzje warszawskiego szczytu NATO są dla Polski i krajów bałtyckich korzystne, ale nie wybiegają poza wcześniejsze ustalenia i oczekiwania uczestników. Najbardziej zwraca jednak uwagę deklaracja polskiego ministra obrony zwiększenia wydatków na armię do 3 proc. PKB, czyli zbliżenia się do poziomu wydatków USA, pomimo że już obecnie Polska jest jednym tylko z pięciu członków NATO, którzy wydają na obronność zalecane (prawie) 2 proc. PKB. Pytanie, które samoistnie się narzuca, to to, czy potrzebujemy takiego wzrostu i skąd wziąć na to dodatkowe ponad 15 mld zł rocznie. Publius Flavius Vegetius Renatus, rzymski pisarz i historyk żyjący w IV w. n.e., w dziele „O sztuce wojskowej” zawarł powszechnie znaną maksymę si vis pacem, para bellum (chcesz pokoju, szykuj się do wojny). Jednak najwyraźniej władcy Cesarstwa Rzymskiego nie wzięli jej sobie do serca i wiek później Rzym został podbity przez barbarzyńców. Vegetius w swoich pracach opisywał również uzbrojenie i taktykę głównego przeciwnika Rzymu – Hunów, których kawaleria posługiwała się kompozytowym łukiem o znacznie większym zasięgu rażenia niż broń będąca w posiadaniu rzymskich legionów. Zdecydowana przewaga w uzbrojeniu i taktyce w przypadku militarnej konfrontacji może dać tylko jeden rezultat.

Więcej możesz przeczytać w 29/2016 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Czytaj także

 0