Reklama w PRL, czyli jak powstał Prusakolep

Reklama w PRL, czyli jak powstał Prusakolep

W PRL wymyślaniem reklam zajmowali się poeci, pisarze i znani dziennikarze. Niestety, zarabiali na tym marnie.

Agata Jakóbczak

Wydawałoby się, że w świecie pustych sklepów, przed którymi stoją kolejki po towary na kartki, reklamowanie czegokolwiek jest żartem lub kpiną. A jednak. Już w 1972 r. w kinach zachwalano coca-colę, napój imperialistów, który Edward Gierek sprowadził do Polski, aby pokazać, że nie boi się zachodnich nowinek. Konkurs na pierwsze polskie hasło reklamowe coca-coli wygrała Agnieszka Osiecka, pokonując m.in. Melchiora Wańkowicza i jego hasło „Yes, coca-cola”. Osiecka za „Coca-cola to jest to!” dostała nagrodę pieniężną, która wystarczyła na kupno maszyny do pisania. Wańkowicz pogodził się z porażką, choć sam miał wcześniej na polu copywritingu niezłe osiągnięcia – w 1930 r. Związek Cukrowników Polskich powierzył mu funkcję oficjalnego doradcy reklamowego. Wańkowicz wymyślił wówczas słynne hasło „Cukier krzepi”. Czterdzieści jeden lat później wystartował w konkursie na hasło reklamowe polskich linii lotniczych. Zaproponował świetny, lapidarny tekst, który został wybrany spośród 5 tys. sloganów: „LOT-em bliżej”. Nagroda była niezwykle atrakcyjna – bilet lotniczy do dowolnego miejsca na świecie. Wańkowicz wykorzystał go podobno, żeby polecieć na operację do Manchesteru.

Matka czubaszek

Matką reklamy radiowej była Maria Czubaszek. Już w latach 60. pisała dla Polskiego Radia skecze i hasła reklamowe. W książce „Każdy szczyt ma swój Czubaszek” wspomina: „Redakcja reklamy zajmowała się wymyślaniem sloganów reklamowych typu »Najlepsza do prania pralka Frania« albo »Chcesz mieć motor, to sobie kup«. I opiekowała się nadawanym raz w tygodniu Kabarecikiem Reklamowym (…). »Świeży wciąż, co tydzień nowy, Kabarecik Reklamowy« reżyserował Jurek Dobrowolski. (…). »Kabarecik« to było przedziwne zjawisko. Były skecze, piosenki, ale często słuchacz nie miał pojęcia, że to jest reklama. A zleceniodawcy za to płacili. Teraz to pewnie by się nazywało kabarecikiem kryptoreklamowym. Albo antyreklamowym. Na przykład szło kryminalne słuchowisko, w którego końcowym fragmencie inspektor szukał kogoś, kto kogoś innego przejechał motorem. I kto się mógł domyślić, że to reklama motoru? Albo bohaterka mojego słuchowiska skarżyła się, że znowu ją się zmusza do jedzenia ryby. To była reklama ryby. (…) Kiedyś ktoś wymyślił, żeby zareklamować buty. To głupie, bo przecież jak tylko buty pojawiały się w sklepach, to ludzie kupowali co popadło, nie zawsze zwracając uwagę nawet na rozmiar. Janusz Minkiewicz napisał »O nowym to bucie piosenka« na melodię »O Nowej to Hucie piosenka…«. Ostro zareagował cenzor. Bo to żarty z pieśni masowej”. Jak widać na przykładach Osieckiej, Wańkowicza czy Czubaszek, wybitni ludzie pióra nie brzydzili się branżą reklamową. Wręcz przeciwnie!

Indiańska ziemia

Na tle socjalistycznej monotonii delikatnie rysowały się szanse. Pod koniec lat 70. zliberalizowano przepisy dotyczące zakładania przedstawicielstw z zagranicznym kapitałem. Stopniowo wchodzili na rynek ci, którzy mieli kasę, pomysł i odwagę. Polonijni biznesmeni, barwni, z egzotycznym polotem, otwierali przedstawicielstwa polonijne – tylko na takie pozwalały przepisy. Dzięki nim na rynek zakradały się nieśmiało pierwsze towary stanowiące synonimy luksusu: kosmetyki, artykuły spożywcze, perfumy. Państwowe molochy, tzw. heavy metal, produkowały wózki widłowe, obrabiarki i samochody głównie na eksport, ale też powoli zaczynały szukać polskich rynków zbytu. Jedynym sposobem dotarcia do odbiorcy była telewizja.

Wszyscy ją oglądali. Nie było alternatywy. A gdyby tak między programami pokazać reklamy? Ale skąd reklamy wziąć? Nikt nie wiedział. Rynek nie znał pojęcia „agencje reklamowe” – po prostu nie istniały. Ktoś, kto miał do sprzedania produkt, przychodził do znajomego, który pracował w telewizji, i mówił np.: „Mam w magazynie tysiące pudełek z kremem. Muszę je sprzedać. Zróbcie mi reklamę i umieśćcie ją w telewizji”. I ten, kto się nie znał, szukał na telewizyjnych korytarzach kogoś, kto, co prawda, też się nie znał, ale miał odwagę spróbować. Telewizję robiło się w kawiarni Kaprys w gmachu przy Woronicza. Nie bywałeś w Kaprysie? Nie istniałeś! Spotykali się tam producenci, realizatorzy, gwiazdy programów, reżyserzy, scenografowie. Wymyślano scenariusze, omawiano produkcje, zapadały decyzje: kto poprowadzi program, a kto dostanie wilczy bilet. Kawiarnia Kaprys wyglądała jak wyjęta żywcem z filmów Barei. Nylonowe obrusy, sztuczne kwiaty w wazonikach, klubowe fotele. W ofercie dość świeża garmażerka, kawa z fusami parzona w szklankach, sok z marchewki i szarlotka. Dla specjalnych gości można było zamówić napoje wysokoprocentowe. Ten przywilej pochodził jeszcze z lat 70., z czasów, gdy w telewizji królował prezes Szczepański, zwany Krwawym Maciejem z powodu swoich bezkompromisowych decyzji kadrowych.

Edward Gierek ściągnął go ze Śląska i postawił na czele Radiokomitetu, dając pokaźny budżet w dewizach i zadanie unowocześnienia telewizji. Miała stać się głównym medium „umacniającym zaufanie społeczeństwa do partii i władzy ludowej”. Telewizję wyposażono w supernowoczesny sprzęt. Jeśli były potrzebne dodatkowe pieniądze, prezes bez problemu załatwiał zwiększenie budżetu. Żony partyjnych dygnitarzy bardzo lubiły oglądać telewizję, ministrowie chętnie robili zrzutkę na Szczepańskiego. W połowie lat 80., gdy prezes już siedział za malwersacje i szastanie państwowymi pieniędzmi, supersprzęt zdążył się nieco przykurzyć, ale telewizja dalej była pod tym względem enklawą nowoczesności. Za to redakcyjne gabinety były raczej przaśne. „Obskurne biurka, wstrętne szafy pamiętające czasy świetności salonu meblowego Emilia, wypełnione tonami papierów. Plastikowe telefony, odklejająca się wykładzina, lekko naderwane rolety na sznureczek i paprotki na parapetach. A wszystko w oparach dymu i perfum szykownych redaktorek” – wspomina Agata Młynarska w książce „Moja wizja”. Zbigniew Mazur pracował w telewizji jako operator. Wyrzucony w stanie wojennym, wrócił do pracy w 1983 r., do redakcji „Kuriera Warszawskiego”. Kręcił reportaże, jednocześnie studiował w szkole filmowej. Wcześniej jeździł trochę po świecie, pracował dla amerykańskiej agencji informacyjnej. Pewnego dnia w Kaprysie przysiadł się do Mazura kolega operator. – Zbyszek, robiłeś kiedyś reklamy? – zagaił. – Reklamy? Nigdy. Tylko je oglądałem – odpowiedział Mazur. – Zgłosił się do mnie taki Francuz z firmy polonijnej. Miły człowiek. Wyprodukował jakieś kosmetyki Indiańska Ziemia, ale nikt o nich nie wie, więc wymyślił, że chciałby je pokazać w telewizji. Ja nie mam pojęcia, jak się do tego zabrać, więc może ty? Zbyszek też nie miał pojęcia, ale postanowił spotkać się z klientem i wybadać teren.

Oficjalnie, czyli na czarno

Francuz zaprosił Mazura na obiad do hotelu Victoria, enklawy luksusu w komunistycznej rzeczywistości Warszawy. Biznesmen podjechał rolls-royce’em, którego wypożyczył w Berlinie, żeby zadawać w Polsce szyku. Miał na sobie biały koktajlowy smoking. Ta otoczka nieco speszyła Zbyszka, ale Francuz okazał się sympatycznym i konkretnym człowiekiem. – Wchodzę na polski rynek ze świetnymi kosmetykami – powiedział. – Indiańska Ziemia, tak się nazywają we Francji. Luksusowa linia, dla kobiet, dla mężczyzn. Chciałbym mieć reklamy w telewizji. Nie wypadało powiedzieć „nie”, w dodatku Mazur nie wiedział, do kogo mógłby odesłać Francuza. Zadał rozmówcy pytania, które – wydawało mu się – powinien zadać, i obiecał, że wróci z pomysłem. Naradził się ze swoim kolegą z ekipy, młodym operatorem Robertem Sojką, i kierownikiem produkcji Jurkiem Łańcutem, który miał w telewizji świetne kontakty. Doszli do wniosku, że film reklamowy to zwykła opowieść filmowa, tylko krótsza. Trzeba do tego podejść tak, jak do każdej produkcji. Wymyślili scenariusz, dziś powiedzielibyśmy „aspiracyjny”. Piękna dziewczyna udaje się do teatru czy na kolację, a kosmetyki Indiańska Ziemia pomagają jej osiągnąć sukces. Dają wstęp do eleganckiego świata. Za 18 zł może stać się kimś innym. Francuz chciał dostać minutową reklamę, ale Mazur wiedział, że taka będzie za długa. Z pracy dla amerykańskiej agencji CBS pamiętał, że 30 sekund to maksymalna długość filmu reklamowego.

W Stanach emisja spotu przed wiadomościami kosztowałaby kilkaset tysięcy dolarów. W Polsce można ją było wykupić za śmieszne pieniądze. Francuz zaakceptował scenariusz. Ale jak wycenić produkcję? W telewizji nikt tego wcześniej nie robił, więc nie było się do czego odnieść. – To może… 500 dolarów? – zaproponował nieśmiało Mazur, nie mając pojęcia, czy to dużo, czy mało i czy mu starczy na tę całą imprezę. – Dobrze. Może być 500 – odpowiedział Francuz, który tak samo nie miał o tym pojęcia, ale uznał, że to raczej mało. Mazur, Sojka i Jurek Łańcut wynajęli ludzi, zorganizowali w pełni profesjonalny plan. Był sprzęt z telewizji, był kierownik produkcji, zatrudnili scenografa i makijażystkę. Modelkę wybrali z katalogu Mody Polskiej. Mazur prosił każdego członka ekipy o określenie honorarium. Nikt tak naprawdę nie wiedział, ile powinien zażądać, ludzie mówili: „Trzydzieści, czterdzieści dolarów”, bo tyle wynosiła ich miesięczna pensja. To nie nadwerężyło budżetu reklamy. Pieniędzy starczyło.

Nie było możliwości, żeby produkcję legalnie rozliczyć. Telewizja nie miała prawa produkować dla zewnętrznych klientów, nie mogła oficjalnie wypożyczać sprzętu. Wszystko odbywało się więc na czarno. – To była paranoiczna sytuacja – wspomina Zbigniew Mazur. – Ustawa z lat 60., która powołała do życia Komitet ds. Radia i Telewizji „Polskie Radio i Telewizja”, nie przewidywała możliwości powstania żadnej niezależnej produkcji telewizyjnej. Z drugiej strony nie zakazywano jej, bo nie znano takiego pojęcia. Była tu więc pewna furtka. Dyrektorzy telewizyjni wiedzieli o naszych dokonaniach i cieszyli się, że telewizja jest prężna, nowoczesna i produkuje reklamy, ale nie można było tego robić oficjalnie. Za to emisję reklam w telewizji można już było opłacić legalnie. Biuro Programów Zleconych miało coś w rodzaju oficjalnego cennika, lecz poza tym nikt do końca nie wiedział, jak powinno działać. Robert Sojka tam właśnie dostarczył kasetę z gotową reklamą Indiańskiej Ziemi. – Jaką to ma długość? 43 sekundy? Ale ja mam w cenniku tylko minutę – powiedział kierownik. – No dobrze, zapłacimy za minutę – zgodził się Sojka. W porównaniu z budżetem produkcyjnym cena za emisję była śmiesznie mała, jakieś 50 dolarów. – Ale w takim razie dodam wam jeszcze cztery emisje, żebyście nie byli stratni – zadecydował kierownik. I tak, płacąc za pięć emisji, dostali w sumie dziewięć. Od wyprodukowanej wspólnym wysiłkiem reklamy Indiańskiej Ziemi zaczęło się szaleństwo. Klienci, którzy zobaczyli telewizyjny spot, przychodzili do telewizji i mówili, że też chcą takie zamówić. Kierowano ich od razu do nieformalnej ekipy Mazura i Sojki.

Narodziny prusakolepu

„O, znowu puszczają nową reklamę. Też by mi się taka przydała – myślał ten czy inny przedsiębiorca. – Ciekawe, kto mógłby mi taką zrobić”. Wcześniej czy później każdy trafiał do telewizji. Mazur nie mógł narzekać na brak pracy. W telewizji wyrosła mu wprawdzie wewnętrzna konkurencja, ale nie martwił się tym, bo i tak nie był w stanie wykonać wszystkich zleceń. Tą konkurencją był Wojciech Iwański, szef redakcji dokumentu i reportażu. Lubił krótką formę filmową, specyficzne myślenie obrazem, skrótem, syntetyczne formy. Udało mu się trochę pojeździć po świecie, chodził do kina, oglądał filmy, ale prawdziwym odkryciem były dla niego reklamy. Studiował je, nagrywał, prosił kolegów ze Stanów, żeby mu przysyłali do Polski kasety „z TV ads”. Dlatego tak bardzo ucieszył się z propozycji zrobienia czegoś podobnego we własnym zakresie. Zadebiutował mocno. Mało kto po latach wspomina filmy reklamowe, szczególnie te z początku lat 80., ale wszyscy pamiętają Prusakolep. I trudno im się dziwić.

Biznesmen od karaluchów

Na pomysł produkowania w Polsce środka na prusaki wpadł amerykański biznesmen polskiego pochodzenia, niejaki Anatolij Dunajew. Był barwną postacią – udawał rosyjskiego kniazia, jeździł rolls-royce’em, otaczał się pięknymi kobietami, szastał pieniędzmi na prawo i lewo. Wypielęgnowane dłonie, laska z hebanu. Książę. Tak go nazywano. Dunajew prowadził rozliczne interesy. Wywoził z Polski do Stanów Zjednoczonych części do maszyn, ale żeby władza łaskawym okiem patrzyła na jego poczynania, musiał też coś produkować na polski rynek. Trafić w niszę nie było wtedy trudno, bo rynek składał się z samych zapadlin. Brakowało wszystkiego. Ale Dunajew był ekscentrykiem, to nie mógł być przeciętny, pierwszy z brzegu pomysł. Biznesmen postanowił zrobić coś dla dobra swojego kraju i uwolnić go od prusaków. Brakowało środków czystości, więc karaluchy pojawiały się wówczas wszędzie – w sklepach, w restauracjach, w domach… Ich mnożeniu się sprzyjały też bloki z wielkiej płyty wyposażone w zsypy na śmieci, raj dla robactwa. Dunajew sprowadził ze Stanów potrzebne chemikalia, wynajął garaż, ustawił w nim długie stoły. Kobiety w szarych fartuchach stały jedna obok drugiej, składały tekturowe pudełka i wkładały do nich miksturę kleju i przyciągającego owady feromonu.

Teraz wystarczyło tylko poinformować rynek, że pojawił się magiczny produkt na robaki – Prusakolep firmy Grand-Pol. Pierwszą reklamę, w której Dunajew obsadził swoją dziewczynę, nakręcił ktoś z telewizji, ale potrzeba było większego rozmachu, żeby zawojować rynek. Dlatego trafił do Wojtka Iwańskiego. On podszedł do tematu profesjonalnie. Wymyślił thriller o ludziach uciekających przed prusakami. Postanowił sfilmować prawdziwe owady. Ale skąd je wziąć w takiej liczby? Potrzebny też był specjalny obiektyw, żeby powiększyć stworzonka. Iwański wpadł na pomysł, żeby pójść do Instytutu Żywności i Żywienia. W pojemnikach przechowywali tam prusaki do badań. I zgodzili się, żeby je sfilmował. Ale nie było to łatwe, bo stworzenia bardzo szybko się poruszały. Naukowcy podpowiedzieli, że prusaki można lekko odurzyć gazem usypiającym, którego oni sami używają podczas pracy nad owadami, wtedy będą wolniejsze. Dzięki temu udało się nakręcić reklamę. Twórcy dodali do niej hiszpańską melodię „La cucaracha” (czyli „karaluch” właśnie). Oczywiście nikt wtedy nie przejmował się prawami autorskimi – jeżeli muzyka pasowała, to podkładało się ją z taśmy magnetofonowej pod reklamowy obrazek i tyle. Powstał straszny, nieco psychodeliczny filmik, przypominający stylem wczesnego Davida Lyncha. Sekretarka w biurze, klienci w sklepie, kucharz w restauracji, marynarz na statku – wszyscy z przerażeniem uciekają przed atakującymi prusakami. Ratuje ich Prusakolep firmy Grand-Pol, który można kupić na terenie całego kraju. Potem stworzono jeszcze kilka reklam tego specyfiku, ale żadna nie była aż tak wyrazista. Czy pomogły spełnić dziejową misję Dunajewa i uwolnić kraj od prusaków? Miejmy nadzieję. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

TEKST JEST FRAGMENTEM KSIĄŻKI AGATY JAKÓBCZAK „TRANSFORMERSI. SUPERBOHATEROWIE POLSKIEJ REKLAMY 80.-90”.

Okładka tygodnika WPROST: 34/2018
Więcej możesz przeczytać w 34/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 34/2018 (1849)

  • Pamiętać o historii, myśleć o przyszłości 19 sie 2018, 20:00 Za nami 1 i 15 sierpnia, przed nami 1 i 17 września oraz inne historyczne rocznice, z setną odzyskania niepodległości na czele. Warto nieustannie odpowiadać sobie na pytanie, w jaki sposób upamiętniać ważne dla Polaków wydarzenia. Spory,... 3
  • Niedyskrecje parlamentarne 19 sie 2018, 20:00 POLITYCY PIS SĄ ROZŻALENI Z POWODU WETA PREZYDENTA DO ORDYNACJI EUROPEJSKIEJ. – Nie będziemy już pracować nad zmianą tej ordynacji – mówi poseł PiS. – Nie będziemy też próbować przełamać weta, bo Platforma Obywatelska by nam w... 6
  • Obraz tygodnia 19 sie 2018, 20:00 0 tyle polskich drużyn piłkarskich zagra w europejskich pucharach 48% Polaków uważa, że zakaz handlu w niedzielę to zły pomysł (wg sondażu IB Pollster dla „Super Expressu” Wygrany Właściciel jednej z kawiarni w Kołobrzegu, który... 9
  • Info radar 19 sie 2018, 20:00 Wojewoda Zastąpi Zalewską W Men Zdzisław Sipiera, wojewoda mazowiecki, który zasłynął z dekomunizacji stołecznych ulic oraz zgody na postawienie pomnika Ofiar Tragedii Smoleńskiej przy pl. Piłsudskiego, może zastąpić Annę Zalewską... 10
  • Polityka faktów dokonanych 19 sie 2018, 20:00 PREZYDENT ANDRZEJ DUDA I MINISTER OBRONY NARODOWEJ MARIUSZ BŁASZCZAK raczej nie podpiszą listu intencyjnego w sprawie zakupu starych, ale jarych – jak nas przekonywano – fregat rakietowych w Australii. Na ewentualny zakup – jak podały... 11
  • Tęczowy tramwaj pojedzie dalej 19 sie 2018, 20:00 Rozmowa z Aleksandrem Gapińskim, motorniczym tramwaju z Poznania 12
  • Czas na Bonę 19 sie 2018, 20:00 Rozmowa z Magdaleną Niedźwiedzką, pisarką 13
  • Czy lewica jest potrzebna? 19 sie 2018, 20:00 lewo MY, DEMOKRACI I PROGRESYWIŚCI, MAMY WYBÓR: albo popierać PO wraz z jej prokościelną prawicową nogą i dość kruchą koalicją obywatelską albo czekać na cud, że pojawi się ktoś bardziej demokratyczny, bardziej progresywny i... 14
  • Lewica (nie) wstaje z kolan 19 sie 2018, 20:00 W sondażach SLD wysunął się na pozycję trzeciej siły. Coraz głośniej też o nowej inicjatywie Roberta Biedronia. Ale odrodzenie lewicy na polskiej scenie politycznej to ciągle daleka wizja. 17
  • Od jednomyślności uchowaj nas, Panie 19 sie 2018, 20:00 Jeszcze Robert Biedroń nie ogłosił swoich politycznych planów, a już widzę te pogardliwe uśmieszki, nerwowe podśmiechujki i przewracanie oczami po stronie obrońców demokracji. Drogie Koleżanki i Koledzy, Komentatorki i Komentatorzy,... 20
  • Rząd zaciśnie pasa 19 sie 2018, 20:00 Z informacji „Wprost” wynika, że resort finansów szuka oszczędności, żeby zaspokoić oczekiwania związkowców. 21
  • Lato w Amsterdamie 19 sie 2018, 20:00 Przykuły moją uwagę wieści nadchodzące tego lata z Amsterdamu. Otóż w połowie lipca władzę w mieście przejęła Femke Halsema, 52-letnia prawniczka, która niegdyś była posłanką i przywódczynią partii Zielonej Lewicy, a w 2010 r.... 22
  • ORLEN dla polskich firm 19 sie 2018, 20:00 PKN ORLEN chce wspierać produkty regionalne, dlatego na swoich stacjach rozszerza ofertę polskich producentów. 23
  • My, hashimotki 19 sie 2018, 20:00 W Polsce lawinowo rośnie liczba osób cierpiących na hashimoto. Najczęściej są to kobiety. Jak żyć z tą groźną chorobą? 24
  • Jak wygrać z hashimoto 19 sie 2018, 20:00 Niewykluczone, że winę za błyskawiczny wzrost liczby chorych na hashimoto ponosi katastrofa w Czarnobylu sprzed 30 lat. Na szczęście w walce z dolegliwością nie jesteśmy bezradni. 30
  • Naturalnie, że leczymy 19 sie 2018, 20:00 Gdy lekarze rozkładają ręce, chorym na hashimoto przychodzi z pomocą medycyna niekonwencjonalna. 34
  • Suplementy diety przydatne w walce z hashimoto 19 sie 2018, 20:00 Chlorella, czyli mikro alga, została uznana za jeden z najstarszych organizmów żywych na Ziemi stanowiących źródło pożywienia. Chlorella zawiera naturalne środki chelatujące, które pomagają usunąć metale ciężkie zatruwające nasz... 36
  • Strefa wolna od dzieci 19 sie 2018, 20:00 Miejsca tylko dla dorosłych to prężnie rozwijający się nurt w światowej turystyce. Również w Polsce przybywa hoteli i pensjonatów, gdzie wstęp mają tylko pełnoletni goście. Zdaniem niektórych to dyskryminacja. 39
  • Kryzys od nadmiaru 19 sie 2018, 20:00 Branża budowlana przeżywa boom porównywalny do tego sprzed EURO 2012. Jednocześnie zadłużenie firm z tego sektora wynosi już ponad 4 mld zł i stale rośnie. Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? 42
  • Groźny cień 19 sie 2018, 20:00 Dziesiątki mejli, oskarżenia o kradzież, szantaż, działanie w grupie przestępczej, żądania milionów dolarów, a w tle proces. Biznesowe rozwody potrafią być trudne. 46
  • Sprostowanie 19 sie 2018, 20:00 Nieprawdziwa jest informacja w treści wywiadu pt. „Jak stracić 18 milionów” („Wprost” z dnia 23 lipca 2018 r.), dotyczącego współpracy spółek Develo sp. z o.o. (dalej jako „Develo”) i J.W. Construction Holding S.A. (dalej jako... 50
  • Sprostowanie 19 sie 2018, 20:00 Nieprawdziwa jest informacja w treści wywiadu pt. „Jak stracić 18 milionów” („Wprost” z dnia 23 lipca 2018 r.) jakoby JWCH nie działało w dobrej wierze i nie chciało zrealizować transakcji. Celem współpracy pomiędzy Develo i JWCH... 50
  • Hossa Bessa 19 sie 2018, 20:00 Gra na lirze Turecka lira jest najsłabszą walutą 2018 r. W zeszły poniedziałek za jednego dolara trzeba było momentami zapłacić 7 lir. Tak źle jeszcze nie było. Powodem są amerykańskie sankcje nałożone na rząd w Ankarze, który od... 51
  • Know How 19 sie 2018, 20:00 Nudna firma i tunel The Boring Company, czyli Nudna Firma, należąca do Elona Muska poinformowała o planach budowy podziemnego tunelu pod Los Angeles, który połączy stadion Dodgersów z oddalonym o kilkanaście kilometrów centrum miasta... 52
  • Zbycie praw i obowiązków w spółce osobowej 19 sie 2018, 20:00 7 maja 2018 r. dyrektor KIS wydał kontrowersyjną interpretację przepisów prawa podatkowego w zakresie rozliczania przychodu ze sprzedaży miejsca w spółce osobowej. 53
  • Grillowanie Erdoğana 19 sie 2018, 20:00 Trump przycisnął Turcję zaporowymi cłami, wywołując rynkową panikę mogącą położyć gospodarkę na łopatki. To kara za to, że ważny członek NATO za bardzo flirtuje z Rosjanami. 55
  • Jak kradną i za co biją w Rumunii 19 sie 2018, 20:00 Rumuńska policja na polecenie lewicowego rządu spacyfikowała masowe protesty przeciwko rozpasanej korupcji władzy. 58
  • Recepta na długowieczność 19 sie 2018, 20:00 Chodzi o to, by cieszyć się życiem i czerpać z niego jak najwięcej, zachowując jednocześnie skandynawski umiar, złoty środek – podpowiada Wacław Jan Kroczek. 60
  • Szansa na życie 19 sie 2018, 20:00 Przewlekła białaczka limfocytowa to najczęstszy nowotwór krwi. Chorzy na nią zyskali nadzieję na dłuższe życie. 63
  • Stres nasz codzienny 19 sie 2018, 20:00 Stres jest potrzebny. Niekontrolowany może jednak zupełnie zdezorganizować życie. Ciągłe zmęczenie i wieczne poirytowanie to znak, że trzeba zwolnić tempo. 64
  • Nie lekceważ bólu 19 sie 2018, 20:00 Ból potrafi znacząco wpłynąć na samopoczucie, jakość życia i zdolność do pracy. Można i trzeba go leczyć. 66
  • Kiedy brakuje tchu 19 sie 2018, 20:00 Leki na idiopatyczne włóknienie płuc, które spowalniają postęp choroby, powinny być dostępne bez ograniczeń. Bez nich pacjenci są skazani na powolną śmierć przez uduszenie. 68
  • Ociec, reklamować? 19 sie 2018, 20:00 W tyglu zmian społecznych rodziła się reklama, która była instrukcją obsługi tego nowego świata – mówi Agata Jakóbczak, autorka książki o polskiej reklamie lat 80. i 90. 70
  • Reklama w PRL, czyli jak powstał Prusakolep 19 sie 2018, 20:00 W PRL wymyślaniem reklam zajmowali się poeci, pisarze i znani dziennikarze. Niestety, zarabiali na tym marnie. 74
  • Drzewa, które wspinają się po górach 19 sie 2018, 20:00 Muszą dosłownie walczyć o życie – o kawałek miejsca między skałami, o odrobinę słońca, muszą zmagać się z wichurami i zimnem. A jednak drzewa żyją w Tatrach, a my nie wyobrażamy sobie gór bez ich towarzystwa. 79
  • Demokracja to system niedoskonały 19 sie 2018, 20:00 Andrzej Sewerynpowraca na ekran, tym razem telewizyjny. W serialu „Rojst” zagrał pozbawionego złudzeń dziennikarza epoki PRL, w „Nielegalnych” – dawnego szpiega. 82
  • Czuły barbarzyńca 19 sie 2018, 20:00 Choć ma twarz Arnolda Schwarzeneggera, to bohater nie tylko kina, lecz także telewizji, literatury, komiksu czy gier komputerowych. 86
  • Wydarzenie 19 sie 2018, 20:00 Miłość, instrukcja obsługi Twórcy amerykańskiego kina niezależnego umieją lekko opowiadać o miłości. Chętnie idą szlakiem wyznaczonym przez Richarda Linklatera w trylogii „Przed..”. i pokazują, że uczucia wcale nie są tak... 88
  • Film 19 sie 2018, 20:00 Wojna w ludziach AKCJA „DO ZOBACZENIA W ZAŚWIATACH” ROZGRYWA SIĘ W RETROSPEKCJACH. Po pierwszej wojnie światowej żołnierz opowiada o swoich losach na posterunku policji. Zawiłości historii zwiodły go z drogi prawa. Ale nigdy nie... 89
  • Muzyka 19 sie 2018, 20:00 Wyluzowany jak Interpol Interpol, „Marauder”, Matador/Sonic Nowojorczycy bóle nagrywania płyt, które nagrać trzeba, mają szczęśliwie za sobą. Dwadzieścia lat po założeniu formacji proponują materiał, który może znów wytyczyć... 90
  • W stronę mobilności 19 sie 2018, 20:00 Już niedługo przy wyborze samochodów do firmowej floty kluczową rolę zacznie odgrywać całkowity koszt mobilności. Na czym on polega? 91
  • Książka 19 sie 2018, 20:00 Amerykańska wojna domowa Amerykański dziennikarz i pisarz Omar El Akkad czarno widzi przyszłość swojego kraju. W debiutanckiej powieści stworzył mroczną wizję drugiej wojny secesyjnej, która wybucha w Stanach Zjednoczonych w ósmej... 92
  • Kalejdoskop 19 sie 2018, 20:00 Stworzyciel świata Może rzeczywiście upały to nie najlepsza pogoda do zwiedzania galerii, ale co powiecie na sztukę na łonie przyrody, do tego sztukę najwyższych lotów? Henry Moore to twórca, który nie tylko zmienił historię rzeźby,... 93
  • Kulturalna trzynastka 19 sie 2018, 20:00 Andrzej Bargiel 94
  • Serial, odcinek 2 19 sie 2018, 20:00 Godzina czwarta rano, minut trzydzieści. W aucie siedzą już zaspani inni aktorzy, epizodziści lub statyści, często z małymi dziećmi, które także grają w serialu, choć o tym nie wiedzą, ale będą miały kiedyś piękną pamiątkę. Na... 95
  • Niepełnosprawność jest inspirująca 19 sie 2018, 20:00 Zrobienie kotleta z ziemniakami jest dziś dla mnie wyzwaniem 96
  • Jak, będąc dorosłym, nauczyć się języka 19 sie 2018, 20:00 RADZI Alicja Sekret, specjalistka od nauczania języków obcych Nigdy nie jest za późno, żeby nauczyć się języka obcego. Pod warunkiem, że wiemy, jak się do tego zabrać. Najpierw trzeba podjąć samą decyzję. I dobrze ją uzasadnić. Na... 97
  • Zrób sobie… Schetynę 19 sie 2018, 20:00 Mamy jeszcze jakąś opozycję? Przewodniczący PO zmontował nam właśnie koalicję, że ho, ho! Panie Grzegorzu – jak to się robi? 98

ZKDP - Nakład kontrolowany