Nostalgia wieku dojrzałego

Nostalgia wieku dojrzałego

Quentin Tarantino
Quentin Tarantino / Źródło: Newspix.pl / ABACA
Nawet wieczni chłopcy czasem dorastają i świat przestaje być ich placem zabaw. Ostatnio przydarzyło się to Quentinowi Tarantino. A miejsce jego, Roberta Rodrigueza i Kevina Smitha zajęła nowa generacja.

Zawsze dążyłem do tego, aby nazwisko „Quentin Tarantino” stało się marką. Aby kinomani czekali na moje kolejne tytuły i wiedzieli, czego można się po nich spodziewać – mówił mi kiedyś reżyser. Udało się. Jednak oglądając „Pewnego razu… w Hollywood”, jego nową propozycję, można odnieść wrażenie, że coś się w nim wypaliło. Że nawet Quentin Tarantino ma limit buńczucznej energii i teraz za kamerę wiodą go sentymenty. A jego zmęczenie jest udziałem całej generacji dawnych zapaleńców z wypożyczalni kaset VHS bezradnie obserwujących, jak wypiera ich nowe, cyfrowe pokolenie.

Tęsknota za miastem aniołów

„Pewnego razu… w Hollywood” to opowieść o fabryce snów końca lat 60. Popularny aktor telewizyjny próbuje ratować swoją upadającą karierę. Swoim Sancho Pansą w walce z trybami show-biznesu czyni nadstawiającego za niego karku dublera – kaskadera. A obok jest rzeczywistość, do której bohaterowie aspirują. Firmament fabryki snów: gwiazda tamtych czasów, Sharon Tate, i jej mąż, Roman Polański. Polak pozostaje postacią marginalną (więc i Rafał Zawierucha pojawia się tu sporadycznie), choć jednocześnie legendarną – przedstawiany jako jeden z wielkich ówczesnego kina. Naprawdę chodzi tu jednak o Tate. O niewinność Hollywoodu, która lada chwila zostanie pogrzebana przez bestialską przemoc sekty Charlesa Mansona. Po premierze filmu Emmanuelle Seigner, żona Romana Polańskiego, zarzucała Tarantino cyniczne wykorzystywanie tragedii jej męża. Protestowała też córka Bruce’a Lee, twierdząc, że reżyser „zrobił z jej ojcem to samo, co białe Hollywood tamtych czasów”: zmienił go w kukiełkę, w karykaturę. Ale, prawdę powiedziawszy, reżyser potraktował tak cały świat przełomu lat 60 i 70.

W „Pewnego razu”... nie ma atmosfery ówczesnego przemysłu filmowego. Sharon Tate jest nieciekawą, pustą blondynką z długimi nogami Margot Robbie. Błąka się po ekranie, chodzi do kina na produkcje ze swoim udziałem, upewniając się, czy kasjerka ją rozpoznaje. Identyczne imprezy w luksusowych willach Beverly Hills, jakie pokazuje reżyser, mogłyby się odbywać 10 albo 20 lat później. Sekta Rodzina w tej wizji to pogubione dzieciaki, które w przerwach między jazdą konną i przygodnym seksem dały się namówić na makabryczny wybryk. Brakuje tu choćby cienia Ameryki obolałej przez wojnę w Wietnamie, narastających społecznych niepokojów, dochodzenia do głosu ruchów emancypacyjnych. Wszystko sprowadza się do lukrowanych obrazków i wstawek z wariacjami na temat spaghetti westernów, w których gra bohater. A, i jeszcze kolorowych neonów przy Hollywood Blvd, z których tak dumny jest Tarantino: – Ten film to poemat, który dyktowała mi pamięć – opowiada w telewizyjnym show. – Zamknąłem do zdjęć jedną z najsłynniejszych ulic świata, co samo w sobie jest ekstra, a potem przemieniłem ją w bulwar, który przemierzałem jako sześcioletnie dziecko. Gdzie błyszczały wiecznie otwarte kina i rozgrywała się magia. Te wspominki dojrzałego mistrza męczą. Jakby nie pasowały do współczesności i brakowało im pazura. A przecież ta sama bezkresna miłość do kina, którą czuje się w „Pewnego razu”..., niegdyś wyzwalała w Tarantino niepohamowaną energię i sprawiła, że zmienił sztukę filmową.

Popowa rewolucja

To dzięki niej młody chłopak, który rzucił edukację, roznosił gazety, stróżował w kinie porno, aż w końcu zatrudnił się w wypożyczalni VHS, zaczął pisać scenariusze. A niedługo później wtargnął do nobliwego konkursu głównego w Cannes z „Pulp Fiction” i zaczynającymi film słowami bohaterów: „To napad! Niech któryś z was, pojebańcy, drgnie, a rozpierdolę wszystkich w drobny mak”. Skok się udał, reżyser ukradł Złotą Palmę Krzysztofowi Kieślowskiemu, który pokazywał wówczas „Trzy kolory. Czerwony” (a może Nikicie Michałkowie za „Spalonych słońcem”? Patrice’owi Chereau za „Królową Margot”? Nanniemu Morettiemu za „Dziennik intymny”?). Ale przede wszystkim, wyważając festiwalowe drzwi, wpuścił do światowego kina grupę twórców, za których wcześniej nikt nie dałby złamanego grosza. Kevin Smith, Richard Linklater, Robert Rodriguez. Nie stały za nimi dyplomy tylko szczera pasja. Czy, jakby powiedziała młodzież, zajawka. Ich serca mocno biły do kina gatunków, prostych komedii, horrorów. Okazali się Alfredami Jarry X muzy. A Tarantino stał na czele tej rewolucji: – Akademie przekazują wiedzę o synchronizacji ścieżki dźwiękowej z obrazem albo trickach montażowych – opowiadał mi. – Można tam obejrzeć dzieła zmarłych mistrzów. Ale rzemieślnik zamienia się w artystę, kiedy zaczyna poszukiwania własnej estetyki. I myśmy szukali. Poza rozrywką jego filmy niosły bunt – zarówno wobec skostniałych kanonów, jak i wobec płytkości blockbusterów z wielkich studiów. Były błyskotliwe, inteligentne, pełne swady. Nieskrępowana zabawa zmieniała się w nich w artystyczny manifest. A za każdym razem pozwalał sobie na więcej.

W odróżnieniu od Smitha czy Rodrigueza Tarantino wywalczył sobie niezależność. Nie musiał już zamykać się w hangarze, gdzie z kilkoma aktorami kręcił „Wściekłe psy”. Coraz mocniej dawał upust wyobraźni, jak w „Kill Billach”. Do jego filmowej rodziny, w której miejsce u szczytu stołu zajmowali Samuel L. Jackson, Uma Thurman, Tim Roth, dołączali gwiazdorzy, m.in. Brad Pitt czy Leonardo DiCaprio. Ze swoim świetnym uchem do piosenek przemeblowywał masową wyobraźnię muzyczną. I kpił z zasad. Wywiady z nim przypominały przejażdżkę rollercoasterem. Chwile spokojnej rozmowy jedynie zwiastowały przyśpieszenie: szaleńczy pęd wagonika, w którym tubalny śmiech artysty był jedynym przerywnikiem kawalkady peanów na cześć jego ulubionych filmów, piosenek i współpracowników. Tarantino wyrzucał z siebie słowa z prędkością karabinu maszynowego, gestykulował, wstawał z krzesła, żeby odegrać sceny z produkcji klasy B sprzed dekad. Nawet jako przewodniczący jury festiwalu w Wenecji łamał regulamin przyznawania Złotych Lwów. Bo akurat miał inne zdanie niż jego autorzy.

Nowe pokolenie

Dzisiaj jednak Tarantinowski bunt okazuje się niepotrzebny. Jesteśmy świadomi, że podział na kulturę wyższą i niższą nie istnieje. Zalały nas obrazy. Klipy z YouTube’a stały się refrenami naszej codzienności. W SMS-ach przesyłamy sobie GIF-y z kilkusekundowymi animacjami. Nie trzeba też przeczesywać koszy w supermarketach, żeby poznać dawne filmy. Niemal dowolny tytuł dostępny jest na dwa kliknięcia myszką. A nowa rzeczywistość ma nową awangardę. – W dzieciństwie niemal w obłędzie oglądałem „Titanica” i pisałem listy do Leonardo DiCaprio, w których opowiadałem mu o sobie – wyznawał mi Xavier Dolan. – Po osiemnastce przez chwilę lansowałem się, wykorzystując nazwiska Truffaut, Bergmana czy Godarda i wzdrygając się na komercję.

Dzisiaj myślę: co z tego, że „Thor” to superprodukcja? Czerpię z niej przyjemność. Jak można nie mieć frajdy z patrzenia na klatę Chrisa Hemswortha? Dolan nie musi kleić swoich opowieści z cytatów z produkcji klasy B ani puszczać oka do widzów. Popkultura zawsze była dla niego naturalnym środowiskiem i stała się matrycą jego sposobu przeżywania uczuć. I tak w „Mommy” chłopak z ADHD odnajduje nadzieję w rytmie „White Flag” Dido, doświadcza jedynych chwil szczęścia przy „Wonderwall” Oasis, a najbardziej dramatyczna scena filmu rozgrywa się z piosenką „Born to Die” Lany del Rey w tle. Stylizacja, gra konwencjami nie służą już drwinie i ucieczce od rzeczywistości. Przeciwnie, pomagają opisać ją głębiej. Na festiwalu w Cannes „nowym Tarantino” okrzyknięto Bonga Joon-ho. I tak w nagrodzonym Złotą Palmą „Parasite” nieustannie mieszają się gatunki. Po scenie, która przypomina realistyczne kino społeczne, opowieść zmienia się w thriller, komedia miesza się z tragedią, a wreszcie wszystko staje się horrorem.

Ale ta pogoń klisz odbija nastroje, jakie towarzyszą dzisiaj śledzeniu newsów w internecie: – Ten film to efekt spuszczenia ze smyczy wyobraźni karmionej codziennymi wiadomościami z ogarniętej przemocą Korei – tłumaczył mi autor. Na podobnej zasadzie odżywają horrory sensu stricto. W „Mięsie” Francuzka Julia Ducournau, portretując kanibalkę, stworzyła feministyczny manifest i refleksję nad kulturowym postrzeganiem seksualności kobiet. Dla autora „Wilkołaczych snów”, Duńczyka Jonasa Alexandra Arnby’ego historia o dziewczynie, która zaczyna zmieniać się w tytułową istotę, stała się kanw opowieści o naszym stosunku do inności. A ukoronowanie tego nurtu stanowią „Uciekaj!” i „My” Jordana Peele’a – wiwisekcje amerykańskiego rasizmu. Swojego renesansu doczekał się też western. I również stał się posępny, gorzki, brudny. Bo reżyserzy, wracając do amerykańskich mitów, odkrywają, że u źródeł społeczeństwa USA kryły się chciwość, żądza zysku, ocean przemocy.

Zmęczony Tarantino

Tarantino też próbował iść tym tropem. W „Nienawistnej ósemce” chciał odmienić obraz Dzikiego Zachodu. W „Django” pozwalał na krwawą wendettę uciśnionym Afroamerykanom. W „Bękartach wojny” odwracał bieg historii. Holocaust znajdował tam kres u progu drugiej wojny światowej – właśnie w kinie. Bo ostatecznie reżyserowi zawsze chodziło o kino, a nie o świat wokół. W „Pewnego razu… w Hollywood” tego nie zmienił. Sercem filmu jest nostalgia 56-latka. To „późny Tarantino” – świadomy, że przestał być enfant terrible, a stał się mistrzem. Tarantino, który ciągle próbuje bawić się znalezionymi na strychu starymi klockami, wciąż buduje z nich domy, ale już bez dawnego entuzjazmu. I sam przyznaje: – Zawsze mówiłem, że zrobię tylko 10 filmów. Teraz pokazuję dziewiąty i wcale się z dawnej deklaracji nie wycofuję.

To także Tarantino, który zdaje sobie sprawę, że nie da się zachować czystych spodenek po latach zabawy w błocie. Po wybuchu ruchu #MeToo wydał oświadczenie w sprawie Harveya Weinsteina – jednego ze swoich najbliższych przyjaciół, któremu zawdzięczał dużą część kariery, łącznie z debiutem i pierwszymi triumfami. Pisał: „To nie były plotki ani informacje z drugiej ręki. Wiedziałem o kilku jego zachowaniach, które teraz wyciąga prasa. Dzisiaj to zabrzmi jak tania wymówka, ale powinienem był zareagować. Wziąć odpowiedzialność. Gdybym zachował się dobrze, przestałbym z nim pracować”. Nic dziwnego, że na konferencji „Pewnego razu”... w Cannes ucinał pytania o Polańskiego. W azyl, jakim była dla niego sztuka, wdarł się mrok. Ale może tak musi być, że dawni pionierzy z biegiem lat przenoszą się do ariergardy? Tarantino zmienił kino, wypracował własny styl, stał się marką. Ale świat popędził do przodu, a on pozostał w swojej wypożyczalni kaset wideo i w willi, do której zaprasza kumpli na pokazy z prywatnego projektora 35 mm. A pytany w telewizyjnym show, czy na emeryturze nie zatęskni za reżyserią, rzuca: – Właśnie się ożeniłem, chcę mieć dzieci. Dałem kinu wszystko, co mogłem. Czas powiedzieć „Do widzenia”. Pożyć prawdziwym życiem.

Okładka tygodnika WPROST: 33/2019
Więcej możesz przeczytać w 33/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 33/2019 (1898)

  • Piersi polityczne 11 sie 2019, 20:00 Może się Państwo zdziwicie, że u progu kampanii wyborczej „Wprost” wybiera na temat numeru problem raka piersi. Ale to wbrew pozorom problem polityczny. Naprawdę. Zawsze uważałem (a sam mam za sobą leczenie onkologiczne), pewnie... 3
  • Niedyskrecje parlamentarne 11 sie 2019, 20:00 SŁAWOMIR NITRAS Z PO CHODZI DUMNY JAK PAW PO DYMISJI MARSZAŁKA MARKA KUCHCIŃSKIEGO. To on zaczął ujawniać sprawę lotów marszałka Sejmu. – Sławek ma tego typu tematów przygotowanych więcej – zapowiada polityk Platformy. INNY... 6
  • Obraz tygodnia 11 sie 2019, 20:00 60 papug skradziono z papugarni w Łodzi. Ich łączna wartość to 80 tys. Wygrana Iga Świątek 18-letnia polska tenisistka wygrała z Karoliną Woźniacki, jedną z największych gwiazd światowego tenisa. Przegrany Marek Kuchciński Wszyscy o... 9
  • Info radar 11 sie 2019, 20:00 Rola Trójmorza Nowe technologie obiecują transportowi wiele, ale przyszłość może wcale nie należeć do rewolucyjnych projektów, tylko do rozwiązań sprawdzonych od lat. Na XXIX Forum Ekonomicznym w Krynicy będzie to tematem panelu... 10
  • Czas przebudzenia 11 sie 2019, 20:00 KIEDY MARSZAŁEK SEJMU MAREK KUCHCIŃSKI UTRUDNIAŁ ŻYCIE protestującym na sejmowym korytarzu niepełnosprawnym i ich rodzinom, szefowie jego partii spali spokojnie. Dopiero kiedy sięgnął po luksusy – przebudzili się. Bo tego wyborca nie... 11
  • Miasto, kasa, maszyna 11 sie 2019, 20:00 Skoro mówimy do Alexy, dlaczego nie mielibyśmy słuchać koncertów hologramów – przekonują twórcy „Black Mirror” Charlie Brooker i Annabel Jones. 12
  • Air Kuchciński 11 sie 2019, 20:00 Po ujawieniu podróżniczych pasji marszałka Kuchcińskiego Polacy głowią się nad tym, czy władza powinna mieć specjalne przywileje. 13
  • Platforma szuka prezydenta 11 sie 2019, 20:00 Rafał Trzaskowski, Adam Bodnar i Aleksandra Dulkiewicz rozważani są jako kandydaci Platformy Obywatelskiej na prezydenta Polski – dowiedział się „Wprost”. 14
  • Trzaskowski nie powinien zostawiać stolicy 11 sie 2019, 20:00 Nie jestem za tym, żeby Trzaskowski już teraz startował na prezydenta Polski. Ale nasz kandydat powinien być podobny do niego – mówi Hanna Gronkiewicz-Waltz, była prezydent Warszawy. 19
  • W Polsce nie było pełnej demokracji 11 sie 2019, 20:00 Po 1989 r. nie zbudowaliśmy w Polsce demokracji, tylko półdemokrację, system chory z założenia – mówi Piotr Gliński, wicepremier, minister kultury. 22
  • Koniec świata Kuchcińskiego 11 sie 2019, 20:00 Marszałek Sejmu, który gmach parlamentu odgrodził od świata murem i zasiekami, a przed dziennikarzami zasłonił się kotarą, odszedł z funkcji i już na nią nie wróci. 26
  • Państwo dziadowskie 11 sie 2019, 20:00 Prezydent, premier i marszałek sejmu są i powinni być traktowani specjalnie. W ten sposób okazujemy respekt państwu 29
  • Hejt – instrukcja obsługi 11 sie 2019, 20:00 W związku z bliską kampanią wyborczą proponujemy mały niezbędnik dla trolli, pseudotrolli i tych, którzy chcą się przyczynić do zwycięstwa swojej opcji politycznej. 30
  • Nienawiść. To się samo nie zatrzyma 11 sie 2019, 20:00 Nienawiść jest jak pożoga. Sama siebie nakręca, rozdmuchuje, syci. Nie zatrzymała jej śmierć prezydenta Gdańska 32
  • Jeszcze o „tęczowej zarazie” 11 sie 2019, 20:00 Nie może być zgody na przemoc. Brak zgody trzeba głośno wyrażać – także w imię ewangelicznych wartości 33
  • Rak piersi znów zabija Polki 11 sie 2019, 20:00 Umieralność na raka piersi w Polsce znowu rośnie, zamiast spadać. Jesteśmy pod tym względem wyjątkiem wśród krajów UE. Mimo alarmujących statystyk, próśb i petycji Ministerstwo Zdrowia nie refunduje nowoczesnych leków, które przedłużają życie pacjentkom. 34
  • Żyć mimo raka 11 sie 2019, 20:00 Dzięki nowym lekom rak piersi, uznawany za chorobę nieuleczalną, stał się schorzeniem przewlekłym i poddającym się leczeniu. Tyle że w Polsce o części pacjentek zapomniano. 38
  • Byłam na wojnie 11 sie 2019, 20:00 Mówiłam do raka: „Wyp******aj, dziadu!” i pokazywałam mu faka – mówi Joanna Górska, dziennikarka Polsatu, u której dwa lata temu wykryto raka piersi. 40
  • Wadzę się z Bogiem 11 sie 2019, 20:00 Postanowiłam, że zrobię wszystko, żeby wyzdrowieć. I się udało – mówi Irena Santor, piosenkarka, która w tym roku obchodzi 60-lecie pracy artystycznej. 45
  • PIT czy kit 11 sie 2019, 20:00 PiS zwolnił młodych Polaków z płacenia podatków, żeby wzięli się do pracy i zarabiali więcej. Ale młodzi od rządowych prezentów wolą garnuszek rodziców i ich kartę kredytową. 48
  • Hossa Bessa 11 sie 2019, 20:00 Bojkot Coca-Coli Afera na Węgrzech. Część polityków rządzącej partii Fidesz nawołuje do bojkotu Coca-Coli. Firma rozkręciła na Węgrzech kampanię reklamową ze sloganem „Zero cukru, zero uprzedzeń”. Na plakatach widać kochające... 52
  • Polska wysycha 11 sie 2019, 20:00 Niektóre rzeki zanikają, rolnicy liczą ogromne straty, a wody zaczyna brakować w płytkich ujęciach. Aby sytuacja się nie pogorszyła, trzeba działać. 54
  • Stop suszy 11 sie 2019, 20:00 Stworzyliśmy nową strategię gospodarowania wodami – mówi Wojciech Skowyrski, zastępca dyrektora Departamentu Ochrony przed Powodzią i Suszą w Wodach Polskich. Co to oznacza w praktyce? 58
  • Gorączka złota w Amazonii 11 sie 2019, 20:00 Okrzyknięty prawicowym populistą i wrogiem środowiska brazylijski prezydent Jair Bolsonaro znów znalazł się na celowniku światowych mediów. Tym razem za sprawą śmierci wodza amazońskich Indian. 60
  • Ursula i jej Europa 11 sie 2019, 20:00 Dla każdego coś miłego – pod takim hasłem nowa szefowa Komisji Europejskiej objeżdża Unię, obiecując pogodzenie interesów państw członkowskich. 65
  • Matematyka jako opowieść 11 sie 2019, 20:00 Wiele teorii, których co prawda nie potwierdzały doświadczenia, ale uwodziły one badaczy swoją „elegancją”, okazało się po latach trafnymi. Dziś doskonale nadają się do wytłumaczenia zjawisk zachodzących w świecie. 68
  • Mobilni, a więc niezależni 11 sie 2019, 20:00 To, jak będzie wyglądała nasza starość, zależy nie tylko od sprawności umysłu, lecz także układu kostnoszkieletowego. Na jedno i drugie w dużej mierze wpływa dieta. 72
  • Nostalgia wieku dojrzałego 11 sie 2019, 20:00 Nawet wieczni chłopcy czasem dorastają i świat przestaje być ich placem zabaw. Ostatnio przydarzyło się to Quentinowi Tarantino. A miejsce jego, Roberta Rodrigueza i Kevina Smitha zajęła nowa generacja. 74
  • Kwiaty i noże, czyli łzy weterana 11 sie 2019, 20:00 Miało być pięknie, a wyszło jak zwykle. W latach 60. ubiegłego wieku młode pokolenie wierzyło, że zmieni świat. W 1969 r., dokładnie pół wieku temu, bańka z marzeniami pękła w okrutnych okolicznościach. 78
  • Dieta głodowa 11 sie 2019, 20:00 Tak zwane rośliny głodowe stanowiły podstawę pożywienia pierwotnej kuchni Słowian 82
  • Top 9 gadżetów, które ułatwią podróż z dzieckiem 11 sie 2019, 20:00 Oto przegląd najpopularniejszych ostatnio podróżniczych gadżetów, które niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki mają sprawić, że wielogodzinna, męcząca podróż z dzieckiem – u boku lub na ręku – stanie się sielanką. 84
  • Podróżowanie z dziećmi nie jest dla każdego 11 sie 2019, 20:00 Czasem dziecko śpi na podłodze lub na tobie, czasem je naleśniki z nutellą, czasem ma brudne ubranie. Trzeba umieć to akceptować – mówi Natalia Sitarska, autorka bloga Tasteaway, mama i podróżniczka. 86
  • Tam i teraz, czyli uważny urlop 11 sie 2019, 20:00 Chcesz, żeby wakacje zawsze były udane? Nie nastawiaj się, że wszystko będzie tak, jak w folderach biura podróży. Ciesz się tym, co tu i teraz. Praktykuj mindfulness. 88
  • Wydarzenie 11 sie 2019, 20:00 Następca „Czarnobyla” „TERROR: DZIEŃ HAŃBY” reż. Alexander Woo, premiera w AMC 15 sierpnia o 22:00 Gdy Donald Trump śni o białej Ameryce, twórcy coraz dobitniej przypominają, jak zróżnicowane etnicznie są Stany. – Sztuka... 90
  • Film 11 sie 2019, 20:00 Rzym po zmierzchu Rok 1990. Rzymianie z zapartym tchem śledzą mistrzostwa świata w piłce nożnej, gdy do Tybru wpada samochód ze słynnym producentem filmowym. W kieszonce marynarki denata policja znajduje jego zdjęcie z kochanką i trójką... 91
  • Muzyka 11 sie 2019, 20:00 Samotność na szczycie Na początek uwaga odnośnie do nazewnictwa. Światowe media, informując o nowym wydawnictwie jednego z najbardziej znanych współczesnych raperów, przestały używać terminu „płyta”. Oficjalnie już mówimy o... 92
  • Kalejdoskop 11 sie 2019, 20:00 Młodzi, gniewni, śmieszni Komicy Bashir Salahuddin i Diallo Riddle proponują dobitnie realistyczną pocztówkę tytułowej South Side, czarnej dzielnicy w Chicago. To tam mieszkają główni bohaterowie – Simon i Kareem, którzy właśnie... 94
  • W kobietach drzemie ogromna siła 11 sie 2019, 20:00 Plecak i karteczki od córki, które noszę w portfelu, przynoszą mi szczęście 95
  • Kulinarna pocztówka z Peru 11 sie 2019, 20:00 Kuchnia peruwiańska jest doceniana na świecie jako jedna z najciekawszych. 96
  • Trendy miesiąca 11 sie 2019, 20:00 Lego chce być eko Firma Lego zaprezentowała właśnie zestaw klocków z największą liczbą ekologicznych elementów w swojej historii. W zestawie „Domek na drzewie”, składającym się z ponad 3 tys. elementów, tych w wersji eko jest aż... 97
  • Zrób sobie... Makłowicza 11 sie 2019, 20:00 Ach, te kanapeczki na stacjach benzynowych! Ślinka cieknie i kubeczki smakowe wariują, kiedy pośród paróweczek i pieczywa widzimy znajomą twarz Roberta Makłowicza. 98

ZKDP - Nakład kontrolowany