Musiał odejść teraz wraca

Musiał odejść teraz wraca

Kiedy jego dawni koledzy głowili się nad tym, jak odejść od zasad liberalnej gospodarki tak, by nikt tego nie zauważył, Leszek Balcerowicz uczył dzieci. Bo dziś chyba tylko dzieci zdają się rozumieć, że Polska potrzebuje głębokich reform.
Na jednym z wykładów prof. Balcerowicza na Uniwersytecie dla Dzieci w  Trzebini wśród setki dzieci były trzy kandydatki na modelki, dwóch już zdeklarowanych prokuratorów i wielu przyszłych przedsiębiorców. Padały słowa „dochód", „barter", „siła nabywcza”, „stopa procentowa” czy  „kruszec”. I chociaż nikt nie chciał w przyszłości zostać ekonomistą, to  Leszek Balcerowicz uznał spotkanie za bardzo udane. W telewizji śniadaniowej powiedział wprost, że dzieciom jest chyba łatwiej pojąć zasady ekonomii niż dorosłym, bo na pytania w stylu: skąd się biorą pieniądze dzieci nie mówiły, że rosną na drzewach lub że trzeba je  dostać, znaleźć, wygrać czy wręcz ukraść – jak sądzi wielu dorosłych. Dzieci bezbłędnie odpowiadały, że trzeba je wypracować. Skąd u zwykle opanowanego i zasadniczego profesora ekonomii słabo skrywana nuta złośliwości i ironii? – Odkąd przewodniczę radzie fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR), codziennie dużo czasu poświęcam na  wymyślanie dobrych sformułowań i celnych porównań. Staram się być jak najbardziej widoczny i wyrazisty, bo w ten sposób dotrę z wiedzą do  większej liczby ludzi – tłumaczy prof. Balcerowicz.

Stąd takie jego ostatnie wypowiedzi: „Nie wszystko, co jest dobre dla PKO BP, jest dobre dla Polski. O sprawny nadzór jest znacznie trudniej w przypadku dużego banku podlegającego wpływom polityków". „Zwiększenie wpływów państwa w  branży bankowej wcale nie uczyni jej mniej podatną na kryzysy. Pewne są jedynie wysokie koszty tej transakcji". „Badania Banku Światowego pokazują, że im większy udział państwa w sektorze bankowym, tym większe ryzyko, że wystąpi w nim kryzys”. „Rząd idzie w złą stronę, podwyższając i tak wysokie w kraju podatki. Zacznijcie oszczędzać”.

Co wywołało do  tablicy Leszka Balcerowicza, autora planu ekonomicznej transformacji Polski sprzed ponad 20 lat? Coraz bardziej realna możliwość zaprzepaszczenia tamtego sukcesu przez realizację coraz mniej uzasadnionych pomysłów rządu. Konkretnie – forsowanie przez rząd przejęcia sprzedawanego przez irlandzkiego inwestora banku BZ WBK przez zależny od państwa największy polski bank detaliczny PKO BP, co już spowodowało wycofanie się z tej transakcji zagranicznych inwestorów: brytyjskiego banku HSBC, włoskiego Uni- Credit i rosyjskiego Sbierbanku. I propozycja rządu podwyższenia podatku VAT. Rządu, który podobnie jak Leszek Balcerowicz ma przecież liberalne korzenie.

– Proszę napisać, że  nie wiem, co to są korzenie, bo nie jestem drzewem – reaguje emocjonalnie. I to jest jedyna jego wypowiedź na temat poczynań dawnych kolegów. Dla Balcerowicza to temat tabu. – Staram się być obiektywny. W  swoich wypowiedziach nie odnoszę się do autorów poglądów, ale do ich propozycji i tez – tłumaczy Balcerowicz. Ile go to kosztuje, wie tylko on sam.

Zdrada

Jan Krzysztof Bielecki, obecnie stojący na czele powołanej przez premiera Tuska Rady Gospodarczej, to były premier, u którego Balcerowicz był wicepremierem i ministrem finansów. Bielecki, kiedyś entuzjasta prywatyzacji i deregulacji rynku, teraz zaczął się opowiadać przeciwko prywatyzacji największych i najlepszych przedsiębiorstw. Michał Boni, obecny szef Zespołu Doradców Strategicznych premiera Tuska, to były minister pracy i polityki socjalnej w rządzie Bieleckiego i były współpracownik Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych (CASE), któremu szefuje żona Balcerowicza Ewa. Kiedyś zdeklarowany liberał dziś głośno mówi, że Polska wielkich reform nie potrzebuje, więc rząd, szukając łaty na dziurę budżetową, podwyższa podatki. Jacek Rostowski, obecny minister finansów, to były doradca Balcerowicza, kiedy ten był ministrem finansów w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, a jednocześnie jeden z założycieli CASE. Teraz przekonuje Polaków, że podwyższenie podatku VAT obniży ceny żywności i spowoduje, że do budżetu państwa wpłynie 5 do 6 mld złotych.

To jeszcze nie wszystko – po wypowiedzi jednego z członków fundacji FOR o konieczności likwidacji podatku Belki, czyli 19-procentowego podatku od oszczędności, Rostowski publicznie zarzucił swojemu byłemu pryncypałowi liberalny populizm. A jeszcze niedawno, bo przed wyborami w  2005 i 2007 r., sam Donald Tusk, dawny kolega Balcerowicza z Unii Wolności, obiecywał obniżenie podatków, w tym likwidację podatku Belki.

A Balcerowicz poglądów nie zmienił. Jest wierny zasadom liberalizmu gospodarczego: im mniej państwa w gospodarce, tym lepiej, dlatego należy prywatyzować, co się da, bo rynek najlepiej wyceni to, co  wartościowe, oraz należy obniżać podatki i zreformować sądownictwo. Przemiana dawnych partnerów chyba go drażni.

Jeżeli doszukiwać się w  wypowiedziach Balcerowicza oceny działań rządu i premiera Tuska, to  tylko w takich, w których mówi o stosowanym przez siebie mechanizmie podejmowania decyzji gospodarczych.

– Nigdy nie interesowały mnie stanowiska, tylko zadanie, które miałem do wykonania. Kiedy podejmowałem decyzje, nie oglądałem się na sondaże wyborcze. Ktoś, kto ma naturę mimozy, z pewnością nie nadaje się do sprawowania funkcji publicznej –  mówi Leszek Balcerowicz.

Bez wyjścia Plan Balcerowicza zakładał wzrost cen przy tych samych pensjach i  drogich kredytach oraz stały kurs waluty. Firmy pozbawione opieki państwa miały zacząć produkować towary ładne i dobre. Z takim założeniem we wrześniu 1989 r. Balcerowicz przyjmuje propozycję wejścia do rządu Tadeusza Mazowieckiego. Kiedy na początku lutego 1990 r., po zaledwie siedmiu miesiącach działania, CBOS robi sondaż, jedna trzecia Polaków przyznaje, że co prawda w styczniu zabrakło im pieniędzy na życie, prawie wszyscy musieli z czegoś zrezygnować, ale ponad 70 proc. ufa wicepremierowi. – Sprawy kraju są w dobrych rękach – mówią ankieterom.

Cukier kosztuje 7 tys. zł za kilogram, a zaledwie rok wcześniej kosztował 165 zł. Kurczaki i schab kosztują 20 tys. zł za kilogram. Pod koniec stycznia 1990 r. w całym kraju jest 60 tys. bezrobotnych. To  dwanaście razy więcej niż zaledwie miesiąc wcześniej (do końca roku będzie ich milion dwieście tysięcy.) W lutym się okaże, że produkcja spadła nie o 5 proc., ale o 30. Balcerowicz zakładał, że ceny wzrosną tylko o 45 proc. Wzrosły o 78 proc. Kwiaciarki się skarżą, że ludzie kupują najwyżej jedną gerberę z przybraniem.

Ceny przestają rosnąć po  kilku tygodniach. Leszka Balcerowicza najbardziej cieszy wiadomość, że  na bazarze staniały jaja. Zabiera wtedy swoich współpracowników na  pizzę, ale im nie dowierza. Osobiście chodzi kontrolnie kupować skarpety z polowych łóżek. Pierwszy wyraźny sukces to całujący Balcerowicza w  czoło właściciel sklepu mięsnego przy warszawskim placu Unii Lubelskiej – dziękuje wicepremierowi za to, że w końcu może mieć swój sklep. Ludzie bardzo powoli przyzwyczajają się do nowych zasad. Niektórzy nadal kupują mięso na kilogramy, bo nie wierzą, że jutro też będzie w sklepie, choć przyznają, że sklepy wyglądają prawie tak jak przed wojną. Teraz klient jest panem.

Mimo pierwszych sukcesów jesienią 1990 r. poparcie dla reform i osoby wicepremiera stopnieje do niecałych 30 proc. Dziewięciu na dziesięciu Polaków mimo wszystko uważało ówczesną sytuację gospodarczą za złą. Balcerowicz dostaje listy, w których jest nazywany hersztem rozbójniczej solidarnościowej bandy, prowadzącym politykę eksterminacji narodu polskiego, a program uzdrowienia gospodarki – ludobójstwem.

Wybuchają strajki, Jacek Kuroń, który wcześniej popierał reformy Balcerowicza, teraz uważa, że za mało zadbano o zwykłych ludzi z bankrutujących firm. Zaczyna rozdawać na ulicy bezpłatną zupę. Balcerowicz jest głuchy na  obelgi – dyrektorzy zakładów płaczą i błagają o tanie kredyty, a on obniża cła na import. Zaczyna się prywatyzacja zakładów. Podnosi się krzyk, że obcy kapitałmorduje polski przemysł. Balcerowicz odpowiada wtedy: – Mam świadomość nieuchronnej ceny, jaką społeczeństwo musi zapłacić za przestawienie gospodarki na inne tory.

Niewielu ludzi widzi go uśmiechniętego, bo w ogóle się nie uśmiecha. – Za bardzo się sobie nie dziwię, że nie byłem wtedy na luzie. Napięć mi nie brakowało – w  swoim stylu, powściągliwie wspomina stare czasy.

Matka wicepremiera woli wtedy przedstawiać się panieńskim nazwiskiem, a żona nieczęsto się przyznaje, za kogo wyszła za mąż. Nic dziwnego. Na porządku dziennym są okrzyki w stylu: „Mengele polskiej gospodarki!" oraz „Balcerowicz musi odejść!". Prezydent Lech Wałęsa uważa wtedy, że program Balcerowicza jest bandycki, ale innego nie ma. Zachodni wierzyciele wreszcie zgadzają się na rozmowy o redukcji długów zaciągniętych za Gierka i chcą dać nowe pożyczki na rozwój przedsiębiorstw, ochronę środowiska, nowoczesne technologie.

Kiedy Mazowiecki podaje rząd do dymisji, Balcerowicz odmawia przyjęcia stanowiska premiera, bo woli kontynuowaćswoje reformy – zostanie nim Jan Krzysztof Bielecki. Kiedy pod koniec 1991 r. odchodzi wraz z rządem Bieleckiego, w Polsce działa prawie milion prywatnych mniejszych lub większych firm. Rośnie eksport, nie ma kolejek, ale  bankrutują państwowe zakłady. Stopa bezrobocia wynosi 11 proc.

– W  gospodarce jest zawsze coś za coś – uważa Leszek Balcerowicz. Jeszcze raz zostanie wicepremierem i ministrem finansów w rządzie Jerzego Buzka, który wprowadził cztery wielkie reformy społeczne: emerytalną, służby zdrowia, szkolnictwa i administracji. – Zrezygnowałem w 2000 r., kiedy uznałem, że nie ma szans na kontynuowanie reform – tłumaczy Balcerowicz.

Spokojnie zniósł pomysł koalicji PiS, LPR oraz Samoobrony z 2006 r. postawienia go – jako byłego prezesa NBP – przed Trybunałem Stanu. Nie  miał zawału, bo dużo biega. W młodości trenował lekkoatletykę.

Rząd dusz

Część obserwatorów sceny politycznej uważa, że spór między Balcerowiczem a Bieleckim jest czysto ambicjonalny, a wyraziste występy w mediach i  fundacja FOR mają za zadanie pomóc Balcerowiczowi w obsadzeniu ważnych stanowisk swoimi ludźmi i w powrocie do polityki. Zapytany o to stanowczo zaprzecza.

– Nie mam takich planów. Polityka w sensie sprawowania stanowisk publicznych mnie nie interesuje, bo zajmowałem się nią dłużej niż niejeden siedzący dziś w Sejmie polityk. Dziś interesuje mnie wpływ na jak największą część opinii publicznej, bo to ludzie dzięki głosom wyborczym mają ostateczną władzę, a nie politycy – uważa Balcerowicz.

Jego propozycje jeżą dziś włos na głowie byłym liberałom: wydłużenie wieku emerytalnego, obniżenie zasiłku pogrzebowego, ograniczenie podwyżek dla nauczycieli, urlopów wychowawczych, wydatków publicznych na wynagrodzenia, likwidacja ulgi na dzieci i objęcie podatkiem dochodowym rolników. – Żeby zobaczyć korzyści z wprowadzonych przeze mnie zmian, trzeba czasowego dystansu i kilku wyjazdów w świat, żeby się zorientować, jaki skok cywilizacyjny wykonała Polska w ciągu zaledwie 20 lat. Wiele osób patrzyło na mnie stereotypowo, ale to się zmienia – uważa Balcerowicz.

Jego obecni współpracownicy także zauważają ogromne zmiany w wizerunku szefa: co prawda jest zasadniczy, ale  niewolny od emocji. Jest bardziej przystępny, ale nie jest łatwo dostępny.

Ma 63 lata i pozwala się fotografować na plaży w Świnoujściu. Zaraz po zakończeniu kolejnego wykładu dla dzieci.

Okładka tygodnika WPROST: 34/2010
Więcej możesz przeczytać w 34/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 2
  • obieżyswiat   IP
    jestem ciekawy czy sektetarz Balcerowicz uczy dzieci jak okradł biednych a wzbogacił kolesiów
    • piter_wlkp   IP
      Biedne dzieci! gdyby nie prof.Balcerowicz wierzyłyby że pieniądze rosną na drzewach lub trzeba je ukraść! Jeszcze trochę i będziemy czytać baśnie o wspaniałości wujka Leszka, tak jak kiedyś o dobroci wujka Stalina. Życzyłbym sobie aby przytomna redakcja Wprost zauważyła, że te dzieci więcej mądrości zapewne zdobyły od swoich rodziców niż człowieka pretendującego do roli nieomylnego guru. Nie zmiena to faktu że Balcerowicz jakieś osiągnęcia ma, ale nie popadajmy w bałwochwalstwo

      Spis treści tygodnika Wprost nr 34/2010 (1437)

      • Między krzyżowcami a profanami 15 sie 2010, 12:00 Cztery miesiące temu, w czasie żałobnej mszy w Kościele Mariackim, usłyszeliśmy, że po katastrofie smoleńskiej „prawi Polacy podnieśli głowy”. Dziś głowy podnosi cała reszta. 4
      • Na skróty 15 sie 2010, 12:00 Kandydat do Moskwy Po ponad roku poszukiwań MSZ znalazło kandydata na ambasadora w Moskwie. Wybór jest zaskakujący. Naszą najważniejszą placówkę na Wschodzie miałby objąć Wojciech Zajączkowski, który dziś kieruje ambasadą w... 7
      • Sezon wymiotów 15 sie 2010, 12:00 Po cichu, by nie powiedzieć cichaczem, zawieszono na ścianie Pałacu Prezydenckiego tablicę upamiętniającą katastrofę smoleńską. Na tej „uroczystości" nie pojawił się prezydent Komorowski. Nie było też rodzin ofiar bo nikt... 9
      • Etat u Berlusconiego 15 sie 2010, 12:00 Zapowiada się prawdziwe trzęsienie ziemi w literaturze polskiej. Weronika Marczuk-Pazura ma w swoim debiucie literackim w końcu zerwać kominiarkę pomówień i obwieścić Polsce prawdę o swojej przygodzie z agentem Tomkiem. Chodzą słuchy,... 10
      • Jak Rambo chciał porwać krzyż 15 sie 2010, 12:00 Dominik „rambo” taras, 22-letni kucharz i roznosiciel pizzy, przypadkiem stał się przywódcą kilkutysięcznej demonstracji. A planował jedynie zwykłą rozróbę z kumplami z podwórka. 14
      • Szydercy i krzyżowcy 15 sie 2010, 12:00 Ludzie z obu stron barierek spod pałacu prezydenckiego mówią do kamer sloganami. Brakuje nam słów do opisania tego, co naprawdę czujemy i czego byśmy chcieli? Jesteśmy na to jeszcze za dziecinni czy już zbyt sklerotyczni? 16
      • Jan od krzyża 15 sie 2010, 12:00 Dla jednych święty, dla innych przeklęty. Prawdziwy obrońca obrońców krzyża. 21
      • Cuda polskie 15 sie 2010, 12:00 Prawdziwy cud to papież polak. Reszta to raczej cuda mniemane – wynika z sondażu TNS OBOP dla „Wprost”. 24
      • Cudni i niecudni 15 sie 2010, 12:00 Nie ma większego cudu niż solidarni Polacy. Niż Polska trzymająca fason, odważna, uśmiechnięta. Taka Polska leje bolszewików, przerzuca Wałęsę przez płot, wpłaca na konto powodzian i łamie się opłatkiem. 26
      • Sieroty po Jarosławie spokojnym 15 sie 2010, 12:00 Gołębie w PiS mają nadzieję, że po okresie burzy i naporu w partii przyjdzie odwilż. Ale Jarosław Kaczyński uważa, że strategia z czasów kampanii doprowadziła do tego, że jego partia straciła polityczną cnotę. 28
      • Pułapka krwawego mściciela 15 sie 2010, 12:00 Bez względu na to, jak kiepsko polacy będą oceniać ślamazarność rządu tuska, PO nadal będzie bić sondażowe rekordy. To zasługa Jarosława Kaczyńskiego. 33
      • Najsztub pyta: Kto ukarze dziennikarzy 15 sie 2010, 12:00 Życie zaczyna się też wtedy, kiedy pijany pluszowy miś narzyga do ułożonych w kształcie krzyża puszek po piwie, oczywiście życie społeczne. W tłumie nienawidzących się nawzajem Polaków – ocenia Agnieszka Holland. 36
      • Dekalog Lipowicz 15 sie 2010, 12:00 A to pech: pani rzecznik praw obywatelskich nie lubi spraw trudnych. 41
      • Pochwała unikania 15 sie 2010, 12:00 Są tylko dwa wyjścia: mogą się bić do upadłego lub mogą się omijać. W demokracji chodzi o to, żeby się omijać. 42
      • Prezydent Bronek 15 sie 2010, 12:00 Zaprzysiężenie oglądała tylko pani Leokadia – dawna przewodnicząca koła różańcowego. Chciała zobaczyć, jak Bronka z Budy Ruskiej na prezydenta koronują. 44
      • Ból przemija, a sława jest wieczna 15 sie 2010, 12:00 Bijatykę z udziałem Pudziana znów pokaże Polsat. W prime time. Bo Polacy pokochali MMA. 49
      • Spadanie 15 sie 2010, 12:00 Henryk Kasperczak był piłkarską legendą, kibice go uwielbiali. Dziś jest na trenerskim dnie. 52
      • Władza w płomieniach 15 sie 2010, 12:00 Wielkie pożary pokazały bezradność władzy. Ale Rosjanie pewnie znów uwierzą, że wszystkiemu winien jest „przeklęty sierpień”. 54
      • El Comandante wciąż gada 15 sie 2010, 12:00 Fidel znów przemawia. Kuba ma nadzieję, że już po raz ostatni. 58
      • Piękna i bestia 15 sie 2010, 12:00 Bezwzględnego dyktatora i słynną supermodelkę połączyły diamenty. Krwawe diamenty. 60
      • Różowe jak czarne 15 sie 2010, 12:00 Sprawa emancypacji mniejszości seksualnych może skomplikować prezydentowi Barackowi Obamie starania o drugą kadencję w Białym Domu. 62
      • Kolejny czarny mesjasz 15 sie 2010, 12:00 Czy gwiazda popu może zostać prezydentem? Wyclef Jean, zgłaszając swoją kandydaturę w wyborach na Haiti, przyćmił nawet Bono. 64
      • Intelekt medialny 15 sie 2010, 12:00 Hitchens pozostaje jednym z najpopularniejszych, rozchwytywanych przez media intelektualistów. Jest niemal na każdej liście 100 najbardziej wpływowych uczestników globalnej debaty. Słynący z lawirowania między opcjami i stronnictwami... 66
      • Polska za droga 15 sie 2010, 12:00 W Polsce jest za drogo. W porównaniu z mieszkańcami Unii i Stanów przepłacamy za elektronikę, usługi bankowe, samochody, nawet bilety do kina. Czy tak musi być? 68
      • Musiał odejść teraz wraca 15 sie 2010, 12:00 Kiedy jego dawni koledzy głowili się nad tym, jak odejść od zasad liberalnej gospodarki tak, by nikt tego nie zauważył, Leszek Balcerowicz uczył dzieci. Bo dziś chyba tylko dzieci zdają się rozumieć, że Polska potrzebuje głębokich reform. 72
      • Niechciane Możejki 15 sie 2010, 12:00 O możliwości sprzedaży litewskiej rafinerii Możejki szef Orlenu mówi od bardzo dawna. Wreszcie robi krok do przodu. Ma wybrać doradcę, który podpowie, czy sprzedać, a jeśli tak, to komu. 76
      • Mistrzowie klikania 15 sie 2010, 12:00 Dla jednych komputerowe gry to tylko zabawa, mniej lub bardziej wciągające hobby. Dla innych – pasja, która czasem jest też sposobem na życie. Ci najlepsi już w najbliższą niedzielę zmierzą się podczas polskich finałów tegorocznej edycji World Cyber Games. 78
      • Król i błazen 15 sie 2010, 12:00 Najbardziej znany na świecie polski aktor. Jedyny, który stanął przed kamerą w towarzystwie największej gwiazdy światowego kina Angeliny Jolie. Postać romantyczna i anachroniczna zarazem. Gesty Daniela Olbrychskiego wykraczają daleko poza scenę i ekran. 80
      • Renoma. Nomen omen 15 sie 2010, 12:00 Wrocławska Renoma walczy o zwycięstwo na prestiżowym światowym festiwalu architektury w Barcelonie. I dowodzi, że stary budynek w nowym kontekście może stać się prawdziwym wydarzeniem. 84
      • Czytać, by rozumieć 15 sie 2010, 12:00 Książki są drogie, a będą jeszcze droższe. Już na początku przyszłego roku zostanie wprowadzona 7-procentowa stawka VAT. Wygląda na to, że tracimy szansę na społeczeństwo wyedukowane i otwarte. 86
      • Kto pisze czyje życie? 15 sie 2010, 12:00 Philip Roth przez niemal 30 lat tworzył swą najciekawszą postać – własne alter ego. Właśnie otrzymujemy po polsku ostatnią powieść z cyklu o Zuckermanie. 93
      • Macierzyństwo 15 sie 2010, 12:00 Zaraza dopadła także nowe pokolenie. Okrzyk „hańba” pod adresem księdza święcącego tablicę pamiątkową będzie kiedyś wspominało tak jak ja wspominam gierkowskie „warchoły” 95
      • Sedno smaku krewetki 15 sie 2010, 12:00 Krewetkę poznaje się po głowie 96
      • W czołgu jak w domu 15 sie 2010, 12:00 Tomuś bawi się karabinem. Jak zawsze w chwilach odpoczynku strzela do setek wyimaginowanych wrogów, sądząc, że w ten sposób osłabia ich potencjał bojowy. W rzeczywistości osłabia jedynie potencjał bojowy własnej załogi. Zwłaszcza... 97
      • Wymiana tablic 15 sie 2010, 12:00 Wymiana tablic Jestem absolutnie pewien, że tajny plan permanentnej wymiany tablic, który otrzymałem z rąk informatora z otoczenia premiera, to tzw. fałszywka. Ściema znaczy. Chociaż, chociaż... 97
      • Ość w gardle czy w języku? 15 sie 2010, 12:00 Zdaniem językoznawców sens przysięgi nie został zmieniony przez dodanie do „dobra” końcówki „ść” 98

      ZKDP - Nakład kontrolowany