Szaleniec z wizją

Szaleniec z wizją

W Polsce pokłócił się, z kim tylko mógł. A równocześnie zaprzyjaźnił się z wielkimi światowego kina. Marek Żydowicz charakteru nie ma łatwego, ale zbudował wielki festiwal filmowy. 18. edycja Camerimage właśnie wystartowała w Bydgoszczy.
Nieokrzesany furiat – mówią jedni. Genialny wizjoner – twierdzą inni. Marek Żydowicz budzi skrajne emocje. Zwolennicy podziwiają go, bo wszystko robi z pasją i umie realizować pomysły z pozoru niewykonalne. Przeciwnicy potępiają jego kontrowersyjne metody działania i megalomańskie zapędy. Jedno jest pewne: Żydowiczowi udało się zbudować od podstaw najważniejszą imprezę filmową w kraju. – Jakości naszego festiwalu nie mierzy się liczbą celebrytów – mówi, ale to tylko kokieteria. Bo Żydowicz ma talent do zawierania przyjaźni z gwiazdami kina, na Camerimage gościły już takie sławy, jak Wim Wenders, Oliver Stone, Ang Lee czy David Lynch.
Gdy pół roku temu stało się jasne, że twórca Camerimage nie jest w stanie dojść do porozumienia z władzami Łodzi, przyszłość festiwalu stanęła pod znakiem zapytania. Ale Żydowicz wyszedł z impasu i przeniósł imprezę do Bydgoszczy, gdzie właśnie rozpoczęła się 18. edycja. Pojawi się tam m.in. Darren Aronofsky, który pokaże swój najnowszy, typowany do Oscara film „Czarny łabędź" z Natalie Portman.

Niespełniony artysta
Żydowicz to prawdziwy self-made man, który znakomicie odnalazł się w nowych czasach. Jeszcze w 1989 r. założył jedną z pierwszych w kraju fundacji kulturalnych. Z wykształcenia historyk sztuki i konserwator zabytków, tak naprawdę zawsze chciał być artystą. Zdawał nawet na malarstwo. – Dziekan po obejrzeniu moich prac powiedział, że na ten kierunek nie biorą ludzi ukształtowanych, ale takich, którzy dopiero szukają swojej drogi. Zaproponował mi konserwatorstwo i muzealnictwo – mówi Żydowicz.

Toruński Tumult zajmował się organizacją wystaw i szybko stał się jedną z najprężniej działających instytucji w mieście. A Żydowicz – jedną z najbardziej wpływowych osób, choć niektórym nie podobało się, że współpracuje z braćmi Stajszczakami, lokalnymi biznesmenami zamieszanymi w afery finansowe. W dodatku po wielkiej wystawie Konfrontacje Artystyczne 91, na której pominięto prace miejscowych malarzy, Żydowicz popadł w niełaskę w toruńskim środowisku artystycznym.

Wystawa była początkiem końca przygody Żydowicza ze sztuką. Na przegląd filmowy towarzyszący Konfrontacjom zaproszony został bowiem niemiecki reżyser Volker Schlöndorff, twórca nagrodzonej Oscarem ekranizacji „Blaszanego bębenka". – Schlöndorff zachęcił mnie, abym wymyślił coś wyjątkowego. Zapytany o to, co to miałoby być, odpowiedział: gdybym wiedział, sam bym to zrealizował, ale to jest bardzo trudne, bo na świecie jest kilkanaście tysięcy imprez filmowych – wspomina Żydowicz. – Formułę festiwalu wymyśliłem samodzielnie – dodaje.

Dwa lata później w Toruniu odbyło się pierwsze Camerimage. Początki nie były łatwe. Andrzej Wajda uznał koncepcję festiwalu za „ryzykowne przedsięwzięcie o niejasnych kryteriach wartościowania". Dopiero za granicą pomysł został przyjęty z większym entuzjazmem. Błogosławieństwo dali Sven Nykvist, operator Ingmara Bergmana, i Vittorio Storaro, autor zdjęć do „Czasu Apokalipsy” Coppoli. Żydowicz nie znał ich osobiście, do obu prośbę o wsparcie wysłał faksem. – Pierwsze edycje festiwalu przyniosły entuzjazm poza granicami i ostracyzm w Polsce. Kpiny, że teraz kolej na festiwal makijażystów lub wózkarzy. Pojawiło się oburzenie: dlaczego historyk sztuki z prowincji miałby tworzyć wizerunkową dla Polski imprezę filmową? –mówi Marek Żydowicz.

Na pierwszą imprezę przyjechali, tak jak obiecali, Nykvist i Storaro. W kraju jedni z pierwszych Żydowicza poparli Krzysztof Kieślowski i Andrzej Żuławski, który znajomość z organizatorem Camerimage opisał nawet w zakazanej książce „Nocnik". – Na pierwszych edycjach w Toruniu bywałem jeszcze jako student. Jeździliśmy tam głodni rozmów z wielkimi kina, a tylko tam było to możliwe. Podobała mi się undergroundowa atmosfera tego festiwalu. Kilka lat później byłem w Łodzi, na projekcjach w operze, i nie mogłem uwierzyć, że impreza tak niesamowicie się rozwinęła – wspomina syn Żuławskiego Xawery, również reżyser. Bo gdy w2000 roku Żydowicz przeniósł Camerimage z Torunia do Łodzi, wydarzenia nabrały tempa. Miasto obiecało budowę nowego centrum festiwalowego, Camerimage Łódź Center, ana imprezę przyjechał David Lynch.

Łódzki magnat – Gdy po raz pierwszy przyjechałem do Los Angeles, od razu zatelefonowałem do Lyncha. Nie byłem nawet pewien, czy to jego numer. Odebrał osobiście i zaproponował, bym wpadł. Nie mogłem w to uwierzyć. Po dwugodzinnej rozmowiezgodził się przyjechać do Polski i powiedział, że jestem jego starszym bratem – wspomina Żydowicz spotkanie z Davidem Lynchem. Ale reżyser postawił warunek – słyszał, że w Łodzi są wspaniałe stare fabryki, i chciał tam zrobić sesję zdjęciową. Po wizycie na Camerimage zapowiedział, że wspólnie z fundacją Tumult chce w Łodzi otworzyć swoje studio. Wybrano zabytkową, XIX-wieczną elektrownię wokolicach dworca Łódź Fabryczna.

Lynch wraz z Żydowiczem i jego partnerem biznesowym Andrzejem Walczakiem (54. miejsce w rankingu najbogatszych Polaków „Wprost") założyli Fundację Sztuki Świata, która kupiła część budynku za symboliczną kwotę 4 tys. zł. – Widziałem wokół wiele biedy i trudne życie, ale wyczułem w ludziach nadzieję. A chłopcy z Camerimage stali się dla mnie jej symbolem – mówił Lynch. – To fantastyczny przyjaciel. Człowiek bardzo skromny, a jednocześnie kreatywny i inspirujący – odpowiadał Marek Żydowicz. Owocem tej zażyłości był ostatni film Lyncha „Inland Empire”, którego Żydowicz został współproducentem. Gwiazdor pozwolił mu wytypować plenery iwybrać aktorów. Padło na Krzysztofa Majchrzaka iKarolinę Gruszkę. – Od razu pomyślałem o Krzysztofie. Gdy pokazałem jego zdjęcie, David powiedział tylko: to ta twarz! Znajomi wróżyli nam nieszczęście, mówiąc, że Krzysztof zaraz się pokłóci z Lynchem. Przyznam, że się przestraszyłem, ale decyzja zapadła – wspomina Żydowicz. Małą rólkę w„Inland Empire” zagrał też... on sam.

To Lynchowi Żydowicz zawdzięcza znajomość ze sławnym architektem Frankiem Gehrym, który zaprojektował centrum Camerimage Łódź Center. Początkowo współpraca nie była łatwa, bo Gehry jest artystą kapryśnym i większość propozycji odrzuca. Podczas pierwszej wizyty w Łodzi napisał na oknie jednej z galerii: „Moja matka tutaj się urodziła; opuściła Łódź w 1913 roku; gdyby tu została, mnie by nie było...", po kilku godzinach wsiadł do samolotu i odleciał. Żydowicz się nie poddał i tak długo nękał Gehry’ego, aż ten dał się namówić na zaprojektowanie CŁC. Powstała spektakularna wizja. Mieszkańcy oczyma wyobraźni już widzieli efekt Bilbao – gdy Gehry wybudował w podupadającym mieście Muzeum Guggenheima, nastąpił turystyczny boom. Żydowicz stał się jedną z najbardziej wpływowych osób w regionie. Człowiekiem, któremu się nie odmawia.

Przyjaciel gwiazd
Lynch, Gehry, Schlöndorff, Nykvist, Storaro – lista wielkich nazwisk ze świata filmu, którymi otoczył się Żydowicz, jest długa. Organizator Camerimage ma talent do zawierania przyjaźni z artystami. Co ich tak przyciąga? – Sławny jest niesamowity zapał Marka. Jest w kontaktach z ludźmi bardzo emocjonalny i otwarty. A poczucie misji i brak kompleksów ułatwiają dotarcie do wielkich ludzi – mówi operator Sławomir Idziak, autor zdjęć m.in. do „Helikoptera w ogniu" Ridleya Scotta, za które otrzymał nominację do Oscara. – Marka poznałem jakieś 20 lat temu. Pojechałem do Juraty popływać, bo był akurat dobry wiatr, i odwiedził mnie młody, energiczny blondynek. Zakomunikował, że chce zrobić festiwal dla operatorów. Wtedy nawet nie podejrzewałem, że z tego powstanie coś tak wielkiego – wspomina. – On jest szalonym wizjonerem ze wszystkimi tego konsekwencjami. Nie jest typem cierpliwego budowniczego i jedni go za to kochają, a inni nienawidzą. W moich oczach jest przeciwieństwem Romana Gutka, choć obaj są wybitnymi postaciami polskiego kina – ocenia reżyser Przemysław Wojcieszek.

Żydowicz znalazł wspólny język z gwiazdami, ale znacznie gorzej szło mu z urzędnikami. Najpierw w burzliwej atmosferze, po siedmiu latach, zabrał Camerimage z Torunia, rzucając  na odchodne prezydentowi miasta Wojciechowi Grochowskiemu: te władze są najgorszą rzeczą, jaka spotkała Toruń od czasów zarazy wXIV wieku. Potem sytuacja powtórzyła się w Łodzi. Gdy radni zdecydowali, że wyceniane na 500 mln zł CŁC powstanie dopiero, gdy będzie możliwość dofinansowania go kwotą 250 mln z unijnych pieniędzy, Żydowicz zdecydował się na strajk okupacyjny budynku rady miasta. Przyłączyli się do niego młodzi, głównie studenci. Były plakaty, transparenty i przemówienia. W wirze wydarzeń znaleźli się nawet David Lynch, Frank Gehry, minister kultury Bogdan Zdrojewski i premier Donald Tusk. – Awantury wywołują ci, którzy nie dotrzymują umów, kłamią, oszukują, działają na szkodę miasta. Protestuję przeciw patologii urzędniczej i samorządowo-politycznej. Przeciw tym, którzy pod płaszczykiem służby publicznej robią prywatne interesy – tłumaczy swoje zachowanie Żydowicz. Okupacja trwała sześć dni, ale sporu nie rozwiązano. Efekt: tegoroczna edycja imprezy odbywa się w Bydgoszczy.

– Żydowicz łatwo się zapala, hałasuje, podejmuje działania, które potem trzeba odkręcać, obraża ludzi. Do współpracy z nim trzeba mieć dużo cierpliwości. Ale ja w nim cenię to, że był wstanie dokonać rzeczy wydawałoby się niemożliwej. Stworzył festiwal o randze światowej, w którym biorą udział artyści u szczytu swej kariery – mówi Jerzy Kropiwnicki, były prezydent Łodzi, któremu Żydowicz doradzał w sprawach kultury. – Waldemar Dąbrowski miał podobne wrażenie i  mówił, że najchętniej wyrzuciłby faceta na zbity pysk, ale widzi w nim przebłysk geniuszu.

Żydowicz bywa awanturnikiem, ale przede wszystkim jest wizjonerem. W ekspresowym tempie udało mu się stworzyć festiwal może jeszcze nie o światowej randze – bo w zagranicznych mediach onim cicho – ale naprawdę prestiżowy wwymiarze lokalnym. Wtej części Europy Camerimage to jedna z największych imprez filmowych, która co roku przyciąga wielkie nazwiska. – Paradoksalnie prowincjonalność tej imprezy była na początku atrakcją, czymś interesującym – mówi Sławomir Idziak. I dodaje: – W Polsce operator jest jednym z najbliższych współpracowników reżysera i uważa się go za artystę. W USA jest inaczej, to tylko rzemieślnik. Jeśli ekipa filmowa leci na festiwal, to nie zabiera z sobą operatora. Marek sprawił, że to operator stał się gwiazdą. Ci ludzie, siedząc na widowni, wśród entuzjastycznej młodej publiczności, dowiadywali się, że warto, i ładowali akumulatory.
Okładka tygodnika WPROST: 49/2010
Więcej możesz przeczytać w 49/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 49/2010 (1452)

  • Co z tą Polską – 7 lat później 28 lis 2010, 12:00 Panicznie się boję, że wbrew przewidywaniom premier Tusk spełni jednak jakąś swą przedwyborczą obietnicę i uczyni z polski drugą Irlandię. Zrzutka na bankrutującą Irlandię wyniesie jakieś 90 miliardów euro, to tak dla wyjaśnienia, o co walczymy. 4
  • Na skróty 28 lis 2010, 12:00 Powrót Dorna To może być historyczny moment. Wszystko wskazuje na to, że Ludwik Dorn pogodzi się z Jarosławem Kaczyńskim i wróci do klubu PiS – dowiedział się „Wprost". A przecież jeszcze niedawno obaj politycy... 6
  • Wielkie wietrzenie 28 lis 2010, 12:00 Anna Fotyga i Antoni Macierewicz zakończyli tournée po USA i ogłosili, że odnieśli „wielki sukces". Dziennikarze powinni parze polityków przyznać rację. Fotyga i Macierewicz dolecieli do Ameryki, wrócili do Polski, a w USA nikt... 9
  • Mini Lista Przebojów 28 lis 2010, 12:00 Rzadko chodzę do teatru, wstyd przyznać, ale teraz wiem, ze muszę nadrobić. W sztuce „Fejs Bóg" wystąpi Dawid Wieleba, artysta performer, który z losowania lotto zrobił show z pogranicza wodewilu, kabaretu, filmów z Chaplinem i... 10
  • Rozłamani 28 lis 2010, 12:00 Gdy partia ma kłopot, Jarosław Kaczyński zwołuje wyjazdowe posiedzenie klubu. Miejsce zawsze to samo: centrum konferencyjne przy ul. Edisona w Warszawie. Posłowie zajeżdżają autokarami, na miejscu czeka na nich szwedzki stół. Gdy... 16
  • Nadzieja umiera na końcu 28 lis 2010, 12:00 Gdybym mógł, przytuliłbym Jarosława Kaczyńskiego. Ale i wyżaliłbym się przed nim. Bo PiS powinno wygrywać, a nie wygrywa – mówi Tadeusz Cymański. 24
  • Niewidzialny 28 lis 2010, 12:00 Nie ma go w mediach, nie udziela wywiadów, ale w PiS wszyscy wiedzą, że jest pierwszy po wodzu. Adam Lipiński tylko raz wyszedł z cienia. W pokoju Renaty Beger 24
  • 10 mitów politycznych 28 lis 2010, 12:00 PiS już się skończył. PSL na ostatnich nogach. Naszą politykę betonują budżetowe dotacje dla partii. To mity polskiej polityki, które warto przemyśleć raz jeszcze, po wyborach samorządowych. Niejedyne mity. 28
  • Miasto z syndromem Billa Clintona 28 lis 2010, 12:00 Niemal bez plakatów i spotkań z wyborcami Czesław Małkowski dostał największe poparcie w wyścigu o fotel prezydenta. W Polskę poszła wieść, że wybory w Olsztynie wygrał gwałciciel. W miasto – że Małkowski wraca, by się zemścić. 32
  • Robię to za zamkniętymi drzwiami 28 lis 2010, 12:00 Gdyby mężczyźni i kobiety mówili w łóżku jego tekstami, to albo by się pozabijali, albo nie wychodziliby z sypialni. A gdy polityk zobaczy swoją twarz na rysunku Andrzeja Mleczki, to powinien westchnąć z wdzięcznością: „Nie zasłużyłem na taką chwałę”. Rozmowa z... 36
  • Newsy z Polski K¹ 28 lis 2010, 12:00 Wybory samorządowe utwierdziły co prawda podział na Polskę A i B, ale na szczęście mamy trwałą, skonsolidowaną i nader atrakcyjną – by nie powiedzieć egzotyczną – Polskę K. 44
  • Głupota TV 28 lis 2010, 12:00 Widz jest nieważny, gdyż jest głupi i trzeba mu sprzedać tylko tyle, żeby siedział, ale nie tyle, żeby myślał. 46
  • Rasizm nasz powszedni 28 lis 2010, 12:00 Kiedy idą ulicą słyszą okrzyki: bambo, czarnuch albo asfalt. Ludzie o innym kolorze skóry nie mają u nas łatwego życia. A my żyjemy w przekonaniu, że jesteśmy niezwykle tolerancyjni. 48
  • Dom zły 28 lis 2010, 12:00 Dziewczyny pobiły 15-letnią Anię, a potem nagrały komórką jak jeden z chłopców ją gwałcił. Trzy razy. To było Święto Niepodległości. Ośrodek dla trudnej młodzieży w Łysej Górze. Wychowawcy siedzieli spokojnie w swoich pokojach. 52
  • Batonik, lizak, prezerwatywa 28 lis 2010, 12:00 Polska prowincja nie czekała, aż papież oficjalnie zezwoli na używanie prezerwatyw. Na wsiach kupić prezerwatywę to nadal spory wstyd, ale zawsze można skoczyć do dyskontu albo na stację benzynową. A jak klient z dziwnym uśmiechem przychodzi i mówi: „Poproszę dwie... 54
  • Tap Madl, czyli Dżoana wśród Polaków 28 lis 2010, 12:00 Pierwszą zwyciężczynię „top model. zostań modelką” poznamy 1 grudnia. Tyle że nie ma to specjalnego znaczenia, bo i tak największą gwiazdą programu pozostanie Joanna Krupa. To dzięki niej śmiechem rozbrajamy nasze kompleksy wobec Ameryki. 58
  • Konfucjusz kontra Nobel 28 lis 2010, 12:00 Po raz pierwszy w historii na uroczystości z okazji przyznania pokojowej Nagrody Nobla nikt jej nie odbierze. Tego chciał Pekin. I tak się stanie. 58
  • Niedzisiejszy 28 lis 2010, 12:00 Papież próbuje mówić innym językiem akceptuje prezerwatywy, przeprasza za pedofilię. Ale jego nowa książka wciąż pokazuje człowieka zagubionego we współczesności. 62
  • Wielki środkowy palec 28 lis 2010, 12:00 Sarah Palin ma po swojej stronie Amerykę B bezrobotnych z prowincji, ofiary kryzysu. Nazywa ich prawdziwymi Amerykanami. Jest jak Jarosław Kaczyński, tyle że ładny, głupi i w garsonce. I szykuje się do walki z Barackiem Obamą. 66
  • Brudna gra o mundial 28 lis 2010, 12:00 2 grudnia świat znów wstrzyma oddech, gdy FIFA będzie ogłaszać, kto zorganizuje piłkarskie mundiale w 2018 i 2022 r. Nikt nie ma jednak złudzeń, że wybory będą uczciwie. Korupcja przeżarła światowy futbol. 70
  • Na kłopoty Kowalski 28 lis 2010, 12:00 Intel, Microsoft, GE to tylko niektóre globalne firmy, gdzie za najważniejsze sznurki pociągają Polacy. Jesteśmy mistrzami improwizacji i łamania reguł gry. W czasach kryzysu to umiejętności na wagę złota. 74
  • Euroreanimacja 28 lis 2010, 12:00 Strefa euro drży w posadach. Tym razem to nie Grecja, ale Irlandia stanowi epicentrum wstrząsów. Co gorsza, w kolejce do klubu bankrutów ustawiły się już Portugalia, Hiszpania i Włochy. 78
  • Robo człowiek 28 lis 2010, 12:00 Implanty przywracające wzrok protezy rąk z mikroprocesorami, mechaniczne dłonie zdolne wiązać krawat. Inżynierowie z coraz większym powodzeniem konstruują „części zamienne” poszczególnych organów naszego ciała. 80
  • Szaleniec z wizją 28 lis 2010, 12:00 W Polsce pokłócił się, z kim tylko mógł. A równocześnie zaprzyjaźnił się z wielkimi światowego kina. Marek Żydowicz charakteru nie ma łatwego, ale zbudował wielki festiwal filmowy. 18. edycja Camerimage właśnie wystartowała w Bydgoszczy. 82
  • Ewangelia według świetnego Westa 28 lis 2010, 12:00 Raper z największym ego w show-biznesie wraca z nowym albumem i walczy o tytuł króla popu 86
  • Papa Twain 28 lis 2010, 12:00 Ojciec amerykańskiej literatury, duma ameryki i jej pierwsza supergwiazda. Popularność wydanej właśnie autobiografii Marka Twaina dowodzi, że Amerykanie wciąż traktują autora „Przygód Hucka Finna” bardzo poważnie. 88
  • Kronikarz osobliwości 28 lis 2010, 12:00 Jacek Dukaj snuje wizje przyszłości, które budzą fascynację zmieszaną z autentycznym przerażeniem. A czyni to z epickim talentem rasowego prozaika. Właśnie wydaje nowy tom opowiadań „Król Bólu”. 90
  • Kolekcja pantofelków 28 lis 2010, 12:00 Właśnie rozmnożył się kolejny. PiS nagle się wydłużył, rozciągnął i pyk! – już są dwa PiS-y. 94
  • Rzecz o ogromnym ptaku 28 lis 2010, 12:00 Święto dziękczynienia w Stanach Zjednoczonych obchodzone co roku w ostatni czwartek listopada, nigdy specjalnie mnie nie interesowało. Jedzenie indyków za to – i owszem. 104
  • Jak Donald Boba Budowniczego terapeutyzował 28 lis 2010, 12:00 Opis: Donald Tusk kończy właśnie szpachlowanie swojego gabinetu. Wszystko przykryte jest folią i starymi gazetami. Taka ochrona jest niezbędna, bo premier sam remontuje cały gabinet. Donald Tusk wyciera właśnie ręce z zaprawy, gdy, potykając się o wiadro, do pokoju wpada Bob... 105
  • Nieszkodliwi wróżbici 28 lis 2010, 12:00 Na dentystów Polacy wydaja rocznie jeden miliard złotych, donosi DGP. Na samorządowców – mniej więcej półtora miliarda, a na wróżbitów dwa miliardy. Wróżbiarstwo, bez obrazy, to ściemka, by nie powiedzieć nonsens. Może jednak Polacy trafnie wybrali, dotując nonsens... 105
  • Znani, lubiani, pogardzani 28 lis 2010, 12:00 Symboliczne zwycięstwo pomarańczowych krasnali. 106

ZKDP - Nakład kontrolowany