Rzecz o ogromnym ptaku

Rzecz o ogromnym ptaku

Dodano:   /  Zmieniono: 
Święto dziękczynienia w Stanach Zjednoczonych obchodzone co roku w ostatni czwartek listopada, nigdy specjalnie mnie nie interesowało. Jedzenie indyków za to – i owszem.
Te amerykańskie rzadko bywają dobre, a może to ja nigdy nie miałam do nich szczęścia. Indyk w moim domu rodzinnym to przede wszystkim wspomnienie ogromnego pieca, w którym piekła go moja mama, jednak indyczą kulminacją w moich wspomnieniach jest Hawana, w której całe święta Bożego Narodzenia stały pod znakiem indyka. Kubańczycy nie znają Wigilii, Boże Narodzenie zaś siłą rzeczy celebrują pokątnie. Za każdym razem jednak bohaterem tych „cichych świąt" był potężny, cudownie upieczony indyk.

W Polsce, powiem szczerze, nie znam restauracji, w której mogłabym zamówić całego indyka. Mój mąż Waldemar, na co dzień mieszkający w Kanadzie, jak wszyscy Kanadyjczycy obchodzi Święto Dziękczynienia w drugi poniedziałek października, toteż specjalnie dla niego przez cały tydzień w menu u Fukiera gości indyk pieczony w całości. A nuż przyjedzie i spędzi to święto ze mną...? Dla fukierowej kuchni ta moja tęsknota to ogromny problem, bo indyk jest na tyle dużym ptakiem, że w tym czasie z menu, chcąc nie chcąc, muszą zniknąć kaczki, robiąc miejsce w piecu dla dumnego symbolu członków kolonii Plymouth z 1621 r. Mam jednak wrażenie, że mimo cichych psioczeń kucharzy nikomu nie dzieje się krzywda, bo podawany przeze mnie indyk jest po prostu wyjątkowy. Jego sekret to wypadkowa wiedzy i doświadczenia nie tylko mojej mamy i babci, lecz także paru poprzednich „proindyczych" pokoleń.

Podanie całego indyka na stół od razu tworzy atmosferę wyjątkowego święta. Panie zakładają białe bluzki, panowie przypinają odświętne spinki do mankietów. Nie wiadomo dokładnie, co ten indyk z ludźmi robi, ale wszyscy, siedząc przy stole, czują się jak po dużym polowaniu zakończonym spektakularnym sukcesem. W 1984 r. uczestniczyłam w prywatce, odbywającej się w maciupeńkiej kawalerce na warszawskiej Starej Ochocie. To 30 mkw. było mieszkaniem Zosi, żony mojego brata. Prywatka zgromadziła prawdziwą śmietankę bardzo ważnych dziś w polskiej polityce postaci, ciekawa jestem, kto z nich ją dziś jeszcze pamięta... Nie zdradzę tajemnicy, kto z kim tańczył, powiem tylko, że przygotowując poczęstunek dla gości, pojechaliśmy z Zosią do Słopska, w którym hodowano wtedy najlepsze indyki. Wracaliśmy stamtąd kawałek piechotą, polną drogą, wlokąc za nogi to ciężkie, gargantuiczne stworzenie, nieco przerażeni jego wielkością. Indyk był tak duży, że gdy go przyrządziłam i podałam, to nie dość, że zajął połowę miejsca przeznaczonego do tańczenia, to jeszcze goście niemal jednogłośnie odmówili konsumpcji. Byli przekonani, że upiekłam dla nich łabędzia. W końcu jednak dali się przekonać, spróbowali i zgodnie stwierdzili, że to najlepszy indyk, jakiego dotąd jedli.

Na czym polega sekret dobrego indyka? Po pierwsze na tym, że jest... indyczką. Samice indyka w przeciwieństwie do samców mają dużo delikatniejsze mięso, nie mają łykowatych ud. Wynika to stąd, że to indyk ugania się za indyczką, nie odwrotnie. Drugi sekret to klarowane masło, w którym indyk musi dosłownie utonąć. Masło klarujemy z dodatkiem konfitowanej skórki pomarańczowej, soli i dwóch ząbków czosnku. Dobra proporcja to 0,5 kg masła na 5 kg indyka. Podobnie jak gęś trzeba go namoczyć dzień wcześniej w wodzie. Następnego dnia bierzemy szeroką strzykawkę, napełniamy ją klarowanym, ciepłym, aromatycznym masłem i wstrzykujemy mocno schłodzonemu indykowi pod skórę ile wlezie, gdzie się da. Po tej nieco laboratoryjnej czynności naszego indyka czeka zabieg spa – zanurzamy go całego w tym samym, ciepłym maśle lub po prostu smarujemy go ręcznie. Znów ważna uwaga – indyk musi być zimny, najlepiej w ogóle robić to na mrozie. Wtedy masło od razu przylega do indyczej skóry i momentalnie na niej zastyga. W takiej postaci wkładamy go do srebrnej torby, w której później będziemy go piekli, i umieszczamy na całą dobę w lodówce. Po tym czasie faszerujemy go mieszaniną moreli, rodzynek i kawałków żółtych batatów, dodajemy pomarańcze, mandarynki i namoczoną cieciorkę. Do tego odrobina kuminu, kminku, ze trzy goździki, utłuczony biały pieprz i szczypta prawdziwej, tartej gałki muszkatołowej. Bataty to moje wspomnienie z Kuby, ale jeśli ktoś ich nie lubi, może zamiast nich dodać jadalne kasztany albo nawet zwykłe ziemniaki. Przez pierwszą godzinę pieczemy w 220 stopniach, potem zmniejszamy do 80 i pieczemy przez następne trzy godziny. Indyka podajemy suto posypanego pietruszką w towarzystwie purée z ziemniaków i kukurydzy w śmietanie. Z

Magda Gessler, warszawska restauratorka, gospodyni programu „Kuchenne rewolucje Magdy Gessler" w TVN
Więcej możesz przeczytać w 49/2010 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Spis treści tygodnika Wprost nr 49/2010 (1452)

  • Co z tą Polską – 7 lat później28 lis 2010, 12:00Panicznie się boję, że wbrew przewidywaniom premier Tusk spełni jednak jakąś swą przedwyborczą obietnicę i uczyni z polski drugą Irlandię. Zrzutka na bankrutującą Irlandię wyniesie jakieś 90 miliardów euro, to tak dla wyjaśnienia, o co walczymy.4
  • Na skróty28 lis 2010, 12:00Powrót Dorna To może być historyczny moment. Wszystko wskazuje na to, że Ludwik Dorn pogodzi się z Jarosławem Kaczyńskim i wróci do klubu PiS – dowiedział się „Wprost". A przecież jeszcze niedawno obaj politycy oskarżali się o...6
  • Wielkie wietrzenie28 lis 2010, 12:00Anna Fotyga i Antoni Macierewicz zakończyli tournée po USA i ogłosili, że odnieśli „wielki sukces". Dziennikarze powinni parze polityków przyznać rację. Fotyga i Macierewicz dolecieli do Ameryki, wrócili do Polski, a w USA nikt poważny...9
  • Mini Lista Przebojów28 lis 2010, 12:00Rzadko chodzę do teatru, wstyd przyznać, ale teraz wiem, ze muszę nadrobić. W sztuce „Fejs Bóg" wystąpi Dawid Wieleba, artysta performer, który z losowania lotto zrobił show z pogranicza wodewilu, kabaretu, filmów z Chaplinem i ataku...10
  • Rozłamani28 lis 2010, 12:00Gdy partia ma kłopot, Jarosław Kaczyński zwołuje wyjazdowe posiedzenie klubu. Miejsce zawsze to samo: centrum konferencyjne przy ul. Edisona w Warszawie. Posłowie zajeżdżają autokarami, na miejscu czeka na nich szwedzki stół. Gdy podjedzą i trochę...16
  • Nadzieja umiera na końcu28 lis 2010, 12:00Gdybym mógł, przytuliłbym Jarosława Kaczyńskiego. Ale i wyżaliłbym się przed nim. Bo PiS powinno wygrywać, a nie wygrywa – mówi Tadeusz Cymański.24
  • Niewidzialny28 lis 2010, 12:00Nie ma go w mediach, nie udziela wywiadów, ale w PiS wszyscy wiedzą, że jest pierwszy po wodzu. Adam Lipiński tylko raz wyszedł z cienia. W pokoju Renaty Beger24
  • 10 mitów politycznych28 lis 2010, 12:00PiS już się skończył. PSL na ostatnich nogach. Naszą politykę betonują budżetowe dotacje dla partii. To mity polskiej polityki, które warto przemyśleć raz jeszcze, po wyborach samorządowych. Niejedyne mity.28
  • Miasto z syndromem Billa Clintona28 lis 2010, 12:00Niemal bez plakatów i spotkań z wyborcami Czesław Małkowski dostał największe poparcie w wyścigu o fotel prezydenta. W Polskę poszła wieść, że wybory w Olsztynie wygrał gwałciciel. W miasto – że Małkowski wraca, by się zemścić.32
  • Robię to za zamkniętymi drzwiami28 lis 2010, 12:00Gdyby mężczyźni i kobiety mówili w łóżku jego tekstami, to albo by się pozabijali, albo nie wychodziliby z sypialni. A gdy polityk zobaczy swoją twarz na rysunku Andrzeja Mleczki, to powinien westchnąć z wdzięcznością: „Nie zasłużyłem na...36
  • Newsy z Polski K¹28 lis 2010, 12:00Wybory samorządowe utwierdziły co prawda podział na Polskę A i B, ale na szczęście mamy trwałą, skonsolidowaną i nader atrakcyjną – by nie powiedzieć egzotyczną – Polskę K.44
  • Głupota TV28 lis 2010, 12:00Widz jest nieważny, gdyż jest głupi i trzeba mu sprzedać tylko tyle, żeby siedział, ale nie tyle, żeby myślał.46
  • Rasizm nasz powszedni28 lis 2010, 12:00Kiedy idą ulicą słyszą okrzyki: bambo, czarnuch albo asfalt. Ludzie o innym kolorze skóry nie mają u nas łatwego życia. A my żyjemy w przekonaniu, że jesteśmy niezwykle tolerancyjni.48
  • Dom zły28 lis 2010, 12:00Dziewczyny pobiły 15-letnią Anię, a potem nagrały komórką jak jeden z chłopców ją gwałcił. Trzy razy. To było Święto Niepodległości. Ośrodek dla trudnej młodzieży w Łysej Górze. Wychowawcy siedzieli spokojnie w swoich pokojach.52
  • Batonik, lizak, prezerwatywa28 lis 2010, 12:00Polska prowincja nie czekała, aż papież oficjalnie zezwoli na używanie prezerwatyw. Na wsiach kupić prezerwatywę to nadal spory wstyd, ale zawsze można skoczyć do dyskontu albo na stację benzynową. A jak klient z dziwnym uśmiechem przychodzi i...54
  • Tap Madl, czyli Dżoana wśród Polaków28 lis 2010, 12:00Pierwszą zwyciężczynię „top model. zostań modelką” poznamy 1 grudnia. Tyle że nie ma to specjalnego znaczenia, bo i tak największą gwiazdą programu pozostanie Joanna Krupa. To dzięki niej śmiechem rozbrajamy nasze kompleksy wobec Ameryki.58
  • Konfucjusz kontra Nobel28 lis 2010, 12:00Po raz pierwszy w historii na uroczystości z okazji przyznania pokojowej Nagrody Nobla nikt jej nie odbierze. Tego chciał Pekin. I tak się stanie.58
  • Niedzisiejszy28 lis 2010, 12:00Papież próbuje mówić innym językiem akceptuje prezerwatywy, przeprasza za pedofilię. Ale jego nowa książka wciąż pokazuje człowieka zagubionego we współczesności.62
  • Wielki środkowy palec28 lis 2010, 12:00Sarah Palin ma po swojej stronie Amerykę B bezrobotnych z prowincji, ofiary kryzysu. Nazywa ich prawdziwymi Amerykanami. Jest jak Jarosław Kaczyński, tyle że ładny, głupi i w garsonce. I szykuje się do walki z Barackiem Obamą.66
  • Brudna gra o mundial28 lis 2010, 12:002 grudnia świat znów wstrzyma oddech, gdy FIFA będzie ogłaszać, kto zorganizuje piłkarskie mundiale w 2018 i 2022 r. Nikt nie ma jednak złudzeń, że wybory będą uczciwie. Korupcja przeżarła światowy futbol.70
  • Na kłopoty Kowalski28 lis 2010, 12:00Intel, Microsoft, GE to tylko niektóre globalne firmy, gdzie za najważniejsze sznurki pociągają Polacy. Jesteśmy mistrzami improwizacji i łamania reguł gry. W czasach kryzysu to umiejętności na wagę złota.74
  • Euroreanimacja28 lis 2010, 12:00Strefa euro drży w posadach. Tym razem to nie Grecja, ale Irlandia stanowi epicentrum wstrząsów. Co gorsza, w kolejce do klubu bankrutów ustawiły się już Portugalia, Hiszpania i Włochy.78
  • Robo człowiek28 lis 2010, 12:00Implanty przywracające wzrok protezy rąk z mikroprocesorami, mechaniczne dłonie zdolne wiązać krawat. Inżynierowie z coraz większym powodzeniem konstruują „części zamienne” poszczególnych organów naszego ciała.80
  • Szaleniec z wizją28 lis 2010, 12:00W Polsce pokłócił się, z kim tylko mógł. A równocześnie zaprzyjaźnił się z wielkimi światowego kina. Marek Żydowicz charakteru nie ma łatwego, ale zbudował wielki festiwal filmowy. 18. edycja Camerimage właśnie wystartowała w Bydgoszczy.82
  • Ewangelia według świetnego Westa28 lis 2010, 12:00Raper z największym ego w show-biznesie wraca z nowym albumem i walczy o tytuł króla popu86
  • Papa Twain28 lis 2010, 12:00Ojciec amerykańskiej literatury, duma ameryki i jej pierwsza supergwiazda. Popularność wydanej właśnie autobiografii Marka Twaina dowodzi, że Amerykanie wciąż traktują autora „Przygód Hucka Finna” bardzo poważnie.88
  • Kronikarz osobliwości28 lis 2010, 12:00Jacek Dukaj snuje wizje przyszłości, które budzą fascynację zmieszaną z autentycznym przerażeniem. A czyni to z epickim talentem rasowego prozaika. Właśnie wydaje nowy tom opowiadań „Król Bólu”.90
  • Kolekcja pantofelków28 lis 2010, 12:00Właśnie rozmnożył się kolejny. PiS nagle się wydłużył, rozciągnął i pyk! – już są dwa PiS-y.94
  • Rzecz o ogromnym ptaku28 lis 2010, 12:00Święto dziękczynienia w Stanach Zjednoczonych obchodzone co roku w ostatni czwartek listopada, nigdy specjalnie mnie nie interesowało. Jedzenie indyków za to – i owszem.104
  • Jak Donald Boba Budowniczego terapeutyzował28 lis 2010, 12:00Opis: Donald Tusk kończy właśnie szpachlowanie swojego gabinetu. Wszystko przykryte jest folią i starymi gazetami. Taka ochrona jest niezbędna, bo premier sam remontuje cały gabinet. Donald Tusk wyciera właśnie ręce z zaprawy, gdy, potykając się o...105
  • Nieszkodliwi wróżbici28 lis 2010, 12:00Na dentystów Polacy wydaja rocznie jeden miliard złotych, donosi DGP. Na samorządowców – mniej więcej półtora miliarda, a na wróżbitów dwa miliardy. Wróżbiarstwo, bez obrazy, to ściemka, by nie powiedzieć nonsens. Może jednak Polacy trafnie...105
  • Znani, lubiani, pogardzani28 lis 2010, 12:00Symboliczne zwycięstwo pomarańczowych krasnali.106