Błogosławiona odległość

Błogosławiona odległość

Dodano:   /  Zmieniono: 4
Największe szczęście Polaków w związku z Karolem Wojtyłą? Oto Bóg, Duch Święty, los, fart, jak kto woli, wystrzelił go na orbitę, na której mógł zrobić wiele dla Polaków. I na której nikczemność wielu Polaków nie mogła go już dopaść.
Prawdę mówiąc, nie bardzo rozumiem całą tę ekscytację procesem beatyfikacyjnym. Ja nawet nie rozumiałem sześć lat temu transparentów z napisem „Santo subito". Ogromna większość obecnych wtedy w Rzymie uważała, że już santo, więc dodatek subito był bez sensu. Ale dobrze, ma Kościół swoje formalności, procedury i pieczątki, więc przypieczętowanie intuicji prostego ludu musiało potrwać.

Bardziej niż szukanie dowodów na to, że święty jest błogosławionym, interesowały mnie luźne rozważania na inny temat. Mianowicie taki – o czym świadczy fakt, że ktoś stąd papieżem w ogóle został? I to w takiej sytuacji, w takim momencie. Od zawsze pachniało mi to interwencją jakiejś siły wyższej. Znowu – Boga, Ducha Świętego, Ducha Historii, Losu? Jan Paweł II pytany o sens swojego wyboru podobno zwykł mówić: „Duch Święty nie zna pojęcia czystego przypadku". Papież Wojtyła był zdecydowanie bliżej siły wyższej, więc należy mu w tej kwestii wierzyć na słowo.

Gdybologia jest oczywiście zajęciem mało twórczym, ale w związku z tamtym pontyfikatem wciąż jej ulegam. A co by było, gdyby członek Biura Politycznego Zenon Kliszko nie uparł się, żeby metropolitą krakowskim został Karol Wojtyła, i gdyby przyjął jedną z sześciu innych kandydatur sprezentowanych mu wcześniej przez prymasa Wyszyńskiego? A co by było, gdyby Albino Luciani, czyli Jan Paweł I, nie umarł kilkadziesiąt dni po tym, gdy został papieżem? Czy nie byłoby papieża z Polski, wtedy kiedy Polsce był on najbardziej potrzebny, gdyby nie upór komunisty i nagła śmierć jego poprzednika? Oczywiście myśl, że Duch Święty przemawiał też, choć przez chwilę, przez członka Biura Politycznego KC PZPR, bardzo podnosi człowieka na duchu.

Nie byłoby pewnie Polski znowu niepodległej bez papieża Wojtyły, a jakby nawet była, to później. Mnie jednak bardziej intryguje to, jak papież wpłynął nie na to, by Polacy odzyskali wolność, ale na to, co z wolnością i z sobą w wolności zrobili. Tu widzę i triumf, i klęskę Jana Pawła II. Triumf polega na tym, że kilkanaście pierwszych lat transformacji pod jego może przymrużonym, ale bacznym okiem upłynęło niemal bezszelestnie. Był mądrym królem Polski i z wyżyn swej mądrości widział przede wszystkim człowieka i w Jaruzelskim, i w Wałęsie, i w Kwaśniewskim, tak jak po bratersku, z szacunkiem odnosiłby się i do Kaczyńskiego, i do Komorowskiego, i do Tuska. Umiar i powściągliwość, przenikające przez lata życie publiczne w Polsce, były więc jednak świadectwami mocy nawet tracącego w pewnym momencie siły papieża. A jednocześnie piekło, jakie rozpętało się u nas niedługo po jego śmierci, jest świadectwem nietrwałości jego dzieła.

Jan Paweł II zmienił Polskę, ale Polaków nie. Czy więc był większym przywódcą politycznym niż duchowym? Ale przecież był silny mocą swego ducha, więc? A może wielki duch okazał się wystarczająco wielki, by zmienić świat, unicestwić zimne wojny i obalać mury, a jednocześnie nie dość wszechmocny, by zmienić mentalność ukochanego narodu?

Papież nie zmienił też polskiego Kościoła. Widzieliśmy ten Kościół rok temu w momencie wielkiej próby. Zawiódł z kretesem. Stanął po jednej ze stron, całkowicie bezradny w intelektualnym ogarnięciu tego, co się działo, i w znalezieniu języka, jakiego potrzebowała tamta chwila. Kto sprawił, że nasz episkopat wygląda tak, jak wygląda? Pewnie hierarchia wygląda mniej więcej tak jak cały Kościół, ale czy w ciągu ćwierćwiecza nie można było uczynić więcej? Podział na Kościół „łagiewnicki" i „toruński” był dość prostackim uproszczeniem. Ale czy nie jest ciut bardziej autentyczny podział wiernych na „łagiewnickich” i „toruńskich”? Rok temu Kościół o tych pierwszych zapomniał.

Był papież wystarczająco daleko, by wpłynąć na nasz los. I na szczęście wystarczająco daleko, byśmy go nie dopadli. A gdyby papieżem Wojtyła nie został? W której byłby kościelnej frakcji? Czy zająłby jasne stanowisko w sprawie Radia Maryja? Jakie? Czy zarzucono by mu nadmierny liberalizm i sprzyjanie salonowi, czy nadmierny konserwatyzm? A może już by go lustrowano? Tu, nad Wisłą, autorytet nie ma prawa nie być skopanym, więc skoro byłby kardynał Wojtyła autorytetem, a byłby, to byliby i tacy, którzy pracowicie z piedestału by go zrzucali. Udałoby się im? Całkowicie? Tylko trochę? Odpowiedzi oczywiście nie znamy, ale coś podejrzewamy, i jest to podejrzenie graniczące z pewnością, że Wojtyłę udałoby się nam pomniejszyć. Biała papieska szata to jednak zdecydowanie lepszy pancerz niż kardynalska purpura.

Zresztą dajmy spokój. Może lepiej, niż myśleć o tym, jak jest, mimo że był ten nasz papież, pomyśleć o tym, jak by było, gdyby w ogóle go nie było. I myśląc o tym, błogosławić to, że papież był, zupełnie niezależnie od tego, że właśnie staje się błogosławionym oficjalnie.

Więcej możesz przeczytać w 18/2011 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 4

Spis treści tygodnika Wprost nr 18/2011 (1473)

  • Błogosławiona odległość 29 kwi 2011 Największe szczęście Polaków w związku z Karolem Wojtyłą? Oto Bóg, Duch Święty, los, fart, jak kto woli, wystrzelił go na orbitę, na której mógł zrobić wiele dla Polaków. I na której nikczemność wielu Polaków nie mogła go już dopaść. 3
  • Wędrówka po krawędzi 29 kwi 2011 Czy Jan Paweł II wiedział, co się stanie? Czy on to wszystko zaplanował? Nie – nawet on tego nie wiedział. Zdarzenia nas niosły, on dawał impuls i moralne oparcie – wspomina pierwszy premier suwerennej Polski. 10
  • Przywódca i przewodnik 29 kwi 2011 Różnił ich wiek, ambicje, stosunek do wiernych. Jeden chciał być dla nich ojcem, drugi bratem. Nie zawsze się zgadzali, ale naprawdę się lubili. 14
  • Przyjdzie dużo, a pokazać trzeba mało 29 kwi 2011 „Polacy okazali papieżowi wielką miłość, a władza – obojętność” – komentował korespondent amerykańskiej stacji CBS. A jak pierwszą, historyczną pielgrzymkę Jana Pawła II w czerwcu 1979 r. pokazywały media w PRL? 18
  • Życie na podsłuchu 29 kwi 2011 Kiedy kardynalska wołga Karola Wojtyły ruszała spod kurii, zza pobliskiego kiosku wytaczał się drugi samochód. Esbecki. Ciągnął się za wołgą wszędzie, nawet na drugi koniec Polski. 26
  • Mgławica hipotez 29 kwi 2011 30 lat po zamachu na Jana Pawła II prawdziwi inspiratorzy nadal pozostają nieznani. 30
  • Opowiadałem o jego śmierci 29 kwi 2011 Ludzie słuchali papieża z wielką uwagą, ponieważ mieli uczucie, że słyszą prawdę – mówi Joaquin Navarro-Valls, rzecznik prasowy Jana Pawła II. 34
  • Papież, jakiego pamiętam 29 kwi 2011 Każdy człowiek go niesłychanie ciekawił, z upodobaniem słuchał ludzi. Pewnie musiał się wielokrotnie nudzić, ale nigdy tego nie okazywał. 38
  • Jest wśród nas 29 kwi 2011 Przy nim dotykało się czegoś głęboko mistycznego połączonego z poczuciem humoru. Często nie zdajemy sobie sprawy, w jakiej mierze dzięki Janowi Pawłowi II żyjemy w wolnej Polsce i wolnej Europie – mówi dominikanin o. Maciej Zięba. 42
  • Miłość i cisza 29 kwi 2011 Dzięki niemu nie rozrabiałem – mówi drugi po papieżu najbardziej znany we Włoszech Polak, Zbigniew Boniek. 52
  • Nigdy nie zapomnę 29 kwi 2011 Niektórzy znali go dobrze i spotykali wielokrotnie. Inni – zapamiętali z pielgrzymek czy transmisji telewizyjnych. Każdy z naszych rozmówców ma ważne, osobiste wspomnienie związane z Janem Pawłem II. 56
  • Zwyczajny cud 29 kwi 2011 Ledwo znaleziono i udowodniono jeden papieski cud, postulator już szuka następnego. Cel: kanonizacja. 60
  • Święte narty 29 kwi 2011 Drewniane z hikory, zakopiańskie od Zubka czy niemieckie völkle? A może heady? Na jakich nartach naprawdę jeździł Karol Wojtyła? Narciarskie pamiątki po Ojcu Świętym rozsiane są po całej Polsce, ale nie bardzo wiadomo, jak sprawdzić ich autentyczność. 64
  • Milewscy, ci od papieża 29 kwi 2011 Papież spędził u nich 15 minut. Turyści zjeżdżają od niemal 12 lat. Daj Boże, żeby po beatyfikacji Jana Pawła II prywatnego domu nie szturmowały jeszcze większe tłumy. 67
  • Józek, a przywiozłeś kiełbasę? 29 kwi 2011 Nazwano go najdowcipniejszym papieżem w dziejach Kościoła. Był nieprzewidywalny, uwielbiał żarty. Uciekał z Watykanu na narty, odwiedzał górali i zajadał sardynki z puszek. 70
  • Nawet papież musi trochę pospać 29 kwi 2011 O konferencjach prasowych na wysokości 10 tys. metrów i o tym, że Jan Paweł II był też Włochem, opowiadają zagraniczni dziennikarze, którzy towarzyszyli papieżowi w jego pielgrzymkach. 74