Długi weekend premiera

Długi weekend premiera

Trzy i pół roku w rządzie. niemal nieustannie w samolocie między Gdańskiem a warszawą. Weekendy długości od trzech i pół do czterech dni. Polski premier nawet kryzysami w państwie zarządza z Trójmiasta, a rządowe samoloty traktuje jak taksówki.
Październik 2001 r., początek czwartej kadencji Sejmu. Posłowie wybierają Józefa Oleksego na marszałka. Jednym z jego zastępców zostaje Donald Tusk. Spotykają się tuż po głosowaniu. – Jestem niekonfliktowy. Nie będę robił panu problemów, możemy się nawet zaprzyjaźnić – mówi podobno Tusk. – Tylko niech mi pan nie daje roboty na piątki, soboty i niedziele. Chciałbym spędzać weekendy w Trójmieście. Tam mam rodzinę, przyjaciół, tam gram w piłkę.

Stawia na swoim. Oczarowany szczerością przyszłego premiera Oleksy, rozpisując prowadzenie obrad, stara się zostawić Tuskowi wolne piątki.

Tę anegdotę sprzed lat przytoczył kiedyś tygodnik „Wprost", lubią ją opowiadać w Sejmie politycy lewicy. Anegdota przypomina nam się w jeden z pierwszych piątków marca. Nudzimy się na Okęciu, czekając na samolot. Z hali odlotów roztacza się panorama na rządowe maszyny obsługiwane przez 36. lotniczy specpułk. Mija 14, gdy z rzędu pomalowanych na biało i czerwono samolotów odlepia się embraer 175 z napisem „Republic of Poland". Dostojnie kołuje na start. Ciekawość przypadkowych widzów: kto leci samolotem? Pasażerowie z nosami przyklejonymi do szyby zawzięcie dyskutują. Też jesteśmy ciekawi, więc po weekendzie sprawdzamy: nikt z rządu, Sejmu, Senatu i Kancelarii Prezydenta nie miał tego dnia zagranicznej wizyty. Własnymi kanałami ustalamy, że Embraer 175 wiózł Donalda Tuska do domu, do Trójmiasta.

Będąc mieszkańcem Warszawy

Czy to oznacza, że gdy reszta Warszawy pracuje w najlepsze, szef polskiego rządu jest już w drodze do domu?

Zbierając oficjalne dane i rozmawiając ze współpracownikami premiera, postanowiliśmy ustalić, jak często i o jakich godzinach Tusk wybiera się do Sopotu. Teoretycznie nie powinien latać zbyt często – w Trójmieście ma dorosłe dzieci, a w Warszawie do dyspozycji okazałą willę na Dolnym Mokotowie (tu w ciągu tygodnia często mieszka też jego żona Małgorzata). Z rządowego kompleksu na ulicy Parkowej, obok Łazienek, ma dwie minuty spacerem do biura w Alejach Ujazdowskich i minutę do Belwederu. Cicho, spokojnie, komfortowo.

– Długo się przekonywałem do Warszawy. Nie będę udawał warszawiaka i opowiadał bajek, że jest ona moim drugim domem. Mam gdańskie korzenie, a mój dom jest w Sopocie. Od 1989 r. stolica jest dla mnie miejscem pracy. Mogę więc powiedzieć, że czuję się mieszkańcem Warszawy – mówił Tusk w 2007 r. wywiadzie dla „Życia Warszawy".

Premier do domu w Sopocie lata często. Bardzo często. Od listopada 2007 r. do marca 2011 r. na trasie Warszawa – Gdańsk lub Gdańsk – Warszawa korzystał z rządowych samolotów 175 razy (wedle danych Centrum Informacyjnego Rządu). Na tej samej trasie zarezerwował 110 biletów rejsowymi samolotami (czasami na te same dni, gdy ostatecznie leciał samolotem rządowym). Większość z tych lotów odbywała się w weekendy (jeśli za dzień weekendowy uznamy też piątek). Tylko w jednym, 2010 r., w czasie aż 42 weekendów Donald Tusk latał między Trójmiastem a Warszawą. Trzeba dodać, że często lot premiera na trasie Warszawa – Gdańsk oznacza, iż samolot odbywa jeszcze dwa dodatkowe loty na tej samej trasie bez szefa rządu na pokładzie (wraca do Warszawy na hangarowanie, następnie wraca do Gdańska po premiera). Z danych CIR wynika, że Donald Tusk jako premier (różnymi środkami transportu) odbył co najmniej 285 podróży do i z domu (czyli średnio prawie siedem razy w ciągu miesiąca).

To niepełne dane, bo nie uwzględniają przelotów i przejazdów do Gdańska z innych miast niż Warszawa. Tak jak miało to miejsce, gdy Tusk oglądał turniej Orlika w Giżycku. Do Gdańska 15 października 2010 r., w piątek, zawiózł go rządowy śmigłowiec Bell. W sumie w tym samym okresie (listopad 2007 – marzec 2011) rządowe samoloty na trasie Warszawa – Gdańsk lub Gdańsk – Warszawa latały przynajmniej 370 razy. Do korzystania z samolotów dla VIP-ów uprawnione są cztery osoby w państwie (premier, prezydent, marszałkowie Sejmu i Senatu). Ustaliliśmy, że marszałek Senatu Bogdan Borusewicz lata do Gdańska niemal wyłącznie rejsowymi samolotami. Od jesieni 2007 r. marszałkowie Sejmu latali do Gdańska sześć razy. Czy reszta lotów odbyła się na zlecenie Kancelarii Prezydenta (najpierw Lecha Kaczyńskiego, później Bronisława Komorowskiego)?

Na pewno możemy powiedzieć (na podstawie danych z 36. lotniczego specpułku, Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej oraz trzech kancelarii: premiera, Sejmu i Senatu), że po 10 kwietnia 2010 r. (po śmierci Lecha Kaczyńskiego) odbyło się ponad 80 lotów na trasie Warszawa – Gdańsk lub Gdańsk – Warszawa, w których nie uczestniczyli ani premier, ani marszałkowie Sejmu i Senatu. Na naszą prośbę Kancelaria Prezydenta od marca sprawdza, kiedy polscy prezydenci w ciągu ostatniego 3,5 roku latali nad morze. Jeszcze nie sprawdziła. Korzystając tak często z rządowych maszyn, premier łamie własne obietnice z exposé z 2007 r. i początku kadencji o obcinaniu przywilejów władzy. Do Gdańska z Warszawy lata dziennie 6-7 rejsowych maszyn LOT-u, mimo to Tusk najczęściej do Gdańska przemieszczał się samolotami 36. specpułku i nowymi embraerami.

Ile kosztują podróże premiera do domu? Godzina lotu Tu-154M na trasie Warszawa – Gdańsk kosztowała około 50 tys. zł. Godzina lotu Embraera 175 (uwzględniając koszty czarteru i LOT-owskiej obsługi) to koszt ok. 36 tys. zł. Godzina lotu Jaka-40 – 16 tys. zł. Z analizy danych z CIR – przy ostrożnych szacunkach – wynika, że loty Tuska do domu kosztowały ponad 6 mln zł. Z kolei biletu LOT w klasie biznes to ok. 400 zł w jedną stronę.

Poniedziałek? Jestem w Sopocie

Dzięki liście lotów i rozmowom ze współpracownikami premiera wiemy, że roboczy tydzień Donalda Tuska często trwa od poniedziałku po południu do piątkowego wczesnego popołudnia. Z listy lotów wynika, że tylko w 2008 r. miał 27 takich długich weekendów. W 2009 r. – 17. W 2010 r. – 18. Ponownie wiemy to na podstawie danych z CIR, Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej i 36. lotniczego specpułku.

Ale ta lotnicza statystyka jest częściowo ślepa – premier z części weekendów w domu wraca do Warszawy samochodem. Zdarzają się dni, kiedy Donald Tusk do Trójmiasta leci już w czwartek. Do tego bywają okresy, gdy lata rządowym samolotem do i z Gdańska codziennie przez pół tygodnia. Powtarzalność lotów premiera do Trójmiasta jest aż nudna: piątek – poniedziałek, droga na lotnisko i z lotniska. Czy w Gdańsku premier pracuje? Ma ważne spotkania? Można by to sprawdzić, zestawiając listę lotów z kalendarzem premiera. Za czasów rządu Kazimierza Marcinkiewicza kalendarz był publikowany w internecie. Od 2007 r. internetowy kalendarz zniknął.

15 marca złożyliśmy w kancelarii premiera propozycję, że będziemy towarzyszyć Donaldowi Tuskowi w jego pracy przez jeden tydzień. Otrzymaliśmy odpowiedź odmowną.

Powódź? Przywieźcie mnie z Sopotu

2 czerwca, środa. Na południu Polski powódź. Premier leci z Warszawy do Sopotu. Ale sytuacja jest poważna i w piątek musi być w Krajowym Centrum Koordynacji Ratownictwa i Ochrony Ludności. Rządowy samolot przywozi więc Tuska do Warszawy w piątek 4 czerwca. Premier przewodzi Rządowemu Zespołowi Zarządzania Kryzysowego. Jednak już po południu wraca do Trójmiasta rządowym samolotem. Rządowy Jak-40 cztery razy tego dnia przemierza trasę Warszawa – Gdańsk. Za paliwo, które wypala, można kupić średniej klasy samochód.

W sobotę 5 czerwca samolot przywozi Tuska do stolicy. Stąd rusza do Sandomierza. Telewizje pokazują, jak premier zapoznaje się w Sandomierzu z sytuacją kryzysową. Niedziela 6 czerwca. „Nad ranem premier Donald Tusk wrócił do Sandomierza, gdzie w nocy woda przerwała wał opaskowy" – ogłasza kancelaria premiera. Po południu Tusk wraca do Gdańska. Poniedziałek 7 czerwca – znów samolot do Warszawy. Premier przewodzi Rządowemu Zespołowi Zarządzania Kryzysowego.

Kolejna kryzysowa sytuacja, wypadek polskiego autokaru pod Berlinem. Jest niedziela, 26 września 2010 r. Na autostradzie w Niemczech ginie 10 osób. Informacja o katastrofie znajduje Tuska w Gdańsku, przyleciał tu 25 września. Razem z minister zdrowia Ewą Kopacz leci do Berlina. Wieczorem rządowy embraer leci do Warszawy – i zostawia Tuska w Gdańsku. W poniedziałek 28 września rano rządowa maszyna specjalnie po Tuska startuje z Warszawy, zabiera go z Gdańska i wraca do stolicy. Inny weekend premiera: 27 sierpnia, w piątek, Tusk leci do Trójmiasta. 30 sierpnia jest w Gdańsku na zjeździe „Solidarności". 31 sierpnia wraca na chwilę do Warszawy – powołuje Adama Jassera na pełnomocnika do walki z biurokracją, bierze udział w posiedzeniu rządu – a już 1 września otwiera rok szkolny. Oczywiście w Gdańsku. Z listy lotów wynika, że z Gdańska wraca dopiero 3 września. W piątek, więc tylko na jeden dzień. Rządowym samolotem tego samego dnia wraca do Gdańska.

Punkty stałe: bieganie i piłka

Mówi jeden z bliskich współpracowników premiera: – Donald pracuje od wtorku do czwartku. W poniedziałek niezmiennym punktem dnia jest bieganie po plaży. Zwykle około 10 rano ma w zwyczaju biegać z Sopotu do Gdańska. Do Warszawy leci często samolotem rejsowym o 13.00. Przez to dzień ma rozbity. W piątek jest już zwykle na walizkach, prawie nie rusza się z Parkowej i myśli o wyjeździe do Sopotu. Weekend podporządkowuje rodzinie. Nie lubi siedzieć w domu, jest w ciągłym ruchu. Tylko dwa punkty są stałe – bieg po plaży i niedzielna, wieczorna piłka.

Kilku premierów przed Tuskiem też nie pochodziło z Warszawy. Czy „niewarszawscy" premierzy tak jak Tusk nie lubili willi na Parkowej? Czy często wyjeżdżali na weekendy do domów? Czy robili to o stałych porach? Z jakiego środka transportu korzystali? Włodzimierz Cimoszewicz przez kilka miesięcy mieszkał na Parkowej. Niemal w każdy weekend wracał do domu: – Uważam, że w dni pracy trzeba dać z siebie wszystko, w dni wolne ma się nie tylko prawo, ale i obowiązek wypocząć – mówi. Cimoszewicz wspomina, że samochodem wyjeżdżał z Warszawy najczęściej w piątek po południu lub w sobotę rano, wracał w niedzielę wieczorem lub poniedziałek rano.

Były premier Leszek Miller twierdzi, że w czasie rządzenia rzadko prowadził „normalne" życie. Odskocznią były weekendowe spotkania ze znajomymi spoza polityki czy wycieczki rowerowe: – Każda godzina spędzona w podróży na weekend to strata pieniędzy podatników i czasu na wypoczynek. Premier jest w pracy 24 godziny. W ciągu tygodnia nie ma wolnej chwili. W weekendy są imprezy, na których wypada się pojawić. To nie do pogodzenia z ciągłymi wyjazdami na weekend poza Warszawę. Premierzy, którzy pochodzą spoza stolicy, powinni na czas sprawowania urzędu zamieszkać na Parkowej. Rządzenie krajem przez cztery czy nawet pięć dni w tygodniu jest niewykonalne.

Premier Jerzy Buzek tak jak Tusk też miał daleko do domu. Też mieszkał na Parkowej. Ale w rodzinnych Gliwicach bywał rzadko, góra sześć razy w roku, najczęściej w sobotę i niedzielę. – W pierwszym okresie, przez jakieś dwa lata, samochodem, a potem częściej samolotem. Wiesław Walendziak, były szef kancelarii premiera Buzka: – Jeden wolny dzień w ciągu tygodnia to maksimum, na jakie może sobie pozwolić urzędujący premier. Praca szefa rządu to permanentny stres. Nie da się przez to przejść bez dbania o kondycję. Nie powinno się więc wypominać premierom, że grają w piłkę czy tenisa.

Były premier Kazimierz Marcinkiewicz: – To praca 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Spałem trzy-cztery godziny, wstawałem o piątej i zaczynałem dzień od czytania i podpisywania dokumentów. Wolne weekendy zdarzały się najwyżej dwa razy w miesiącu. W ciągu tygodnia dwa-trzy razy biegałem, raz w tygodniu grałem w piłkę lub tenisa. Nie da się skomasować obowiązków premiera w cztery- pięć dni. Obowiązków nie brakuje nawet poza normalnymi godzinami pracy, wypełnionymi dziesiątkami spotkań. Po godzinach trzeba zapoznawać się z dziesiątkami dokumentów, raportów służb, projektami ustaw.

Kto jeszcze lata do Gdańska?

Prywatne loty rządowymi samolotami zdarzają się w innych krajach Europy. Ale gdy wyjdą na jaw, zwykle wybucha skandal.

W kwietniu 2006 r. brytyjska prasa ujawniła, że w ciągu dziewięciu lat rządów brytyjski premier Tony Blair latał samolotami RAF 670 razy – jak wyliczyli dziennikarze, kosztowało to podatników 1,2 miliona funtów. Nie latał do domu, bo premier mieszka nad swoją siedzibą na Downing Street 10 w Londynie. Ale szczególne oburzenie opinii publicznej wywołały podróże minister środowiska Margaret Beckett, która rządowym samolotem w ciągu dwóch lat poleciała 106 razy do domu w Derbyshire. Prasa okrzyknęła skandal mianem „private taxi service".

W 2008 r. w Wielkiej Brytanii minister David Miliband musiał się tłumaczyć z tego, że w ciągu roku skorzystał 16 razy z rządowych samolotów RAF na (głównie europejskich) trasach. Kancelaria brytyjskiego premiera zabroniła już wtedy korzystać ministrom z usług 32. Królewskiej Eskadry RAF, w sytuacji gdy dostępne są loty samolotami rejsowymi.

Okładka tygodnika WPROST: 19/2011
Więcej możesz przeczytać w 19/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 4
  • Wujek Chlodek IP
    Takie wlasne skapstwo i wykorzystywanie wszystkiego co sie da-byle na darmo,jest faktycznie obrzydliwe. Nie dotyczy jednak politykow jednej opcji. Chcialbym sie dowiedziec,ile kosztuja naszych podatnikow ponad 5 letnie choroby oraz rozne urlopy zony p.posla Hofmana?
    Nadmienie,iz zona rzecznika PiS jest zatrudniona w KGHM (bardzo bogatej firmie) i nie w charakterze gonca czy sprzataczki.
    • MalaRysa IP
      Czasami warto się zastanowić o czym się pisze. Czy artykuł miał udowodnić tezę że premier jest leniem, że jest rozrzutny. Czy jeżeli praca to tylko w gabinecie i za biurkiem. Czy jeżeli regeneracja sił to tylko na siłowni. Napisaliśmy bo to teraz takie fajne, nakopać premierowi.
      • ADAM IP
        Szanowni pismacy Wprost
        Zachowujecie sie jak ostatnie hieny. To co wypisujecie o Panu Premierze jest podlym pismackim obsmiewaniem porzadnego czlowieka . Panie Lis !! - dzisiaj naczelny WPROST - Prenumerowalem WPROST przez 6 pierwszych lat jak naczelnym byl Pan Krol - to byl okres prosperity pisma .Potem juz bylo tylko gorzej - APOGEUM GLUPOTY PISMA BYLO ZA JANECKIEGO . Nigdy bym nie pomyslal ze 
        pismo z ktorym sie identyfikowalem stoczy sie na  takie manowce ze wstyd mi samemu przed soba . Pismacy jak ZIEMKIEWICZ , JANECKI ktorych kiedys czytalem budzi moje najwyzsze obrzydzenie gdyz przestali byc dziennikarzami a stali sie FUNKCJONARIUSZAMI PiS .
        Dziennikarz w powaznym pismie ( i nie tylko ) to musi byc OSOBA OBIEKTYWNA W SWOICH OPINIACH I UCZCIWA NA WSKROS . Nikt nie kwalifikowal Wprost jako pisma PiS
        - jak to sie stalo ze w redakcji zalegly sie takie osoby jak wymienieni wyzej . Malo bylo Janeckiemu rozrabiania az doprowadzil pismo do bankructwa wskutek kary sadu w procesie z corka Cimoszewicza w USA .
        Nawet proby reanimacji tytulu przez P Lisa niewiele pomoga jak linia pismakow bedzie taka jak za Janeckiego
        czyli ZDECYDOWANIE PRO PISOWSKA - Tacy ludzie jak Ziemkiewicz , Janecki , Sakiewicz i im podobni powinni miec szlaban na wstep do redakcji - TO BANKRUCI MORALNI
        I POLITYCZNI .
        • jansta IP
          Dla pana premiera rzeczywiście Polska to \"zielona wyspa\",mam na myśli bardzo bogaty kraj,ale tylko dla niego:darmowe loty w domowe pielesze i wiele innych przywilejów(bardzo tanie państwo).\"A reszta to życie za tysiąc złotych\"ledwo wiąże koniec z końcem,oj przepraszam jeszcze dla polityków wszelkiej \"maści\"to Polska jst \"rajem dochodowym\".

          Spis treści tygodnika Wprost nr 19/2011 (1474)

          • Święto pierwszomajowe 8 maj 2011, 12:00 1 maja amerykański imperializm znowu podniósł głowę. Dyrygowany przez dyktatora Obamę szwadron śmierci zlikwidował człowieka szlachetnego, który wprawdzie stosował radykalne metody, ale przecież w imię szczytnego celu. 4
          • Na skróty 8 maj 2011, 12:00 Rośniemy W tym roku polska gospodarka urośnie aż o 4,6 proc. – prognozują naukowcy z Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN. Przy czym największy wzrost będzie w tym kwartale – następne będą już nieco słabsze. Tak czy owak,... 6
          • Procedury bez głowy 8 maj 2011, 12:00 Po wielkich duchowych przeżyciach, nawet dla obojętnych Polaków, po Świecie Konstytucji, po Dniu Flagi, po ślubie księcia Williama, po smierci Osamy bin Ladena, po majowo-zimowym odpoczynku, po zdobyciu przez Legie Pucharu Polski, po... 9
          • Sto procent punk rocka 8 maj 2011, 12:00 Hotel Dolina Charloy w Słupsku to ciekawe miejsce, które organizuje co roku festiwal legend rocka po siedemdziesiątce. Jednak samym Deep Purple słupszczan nie wykarmisz, wiec hotel postanowił zaprosić na koncercik seksbombę lat 80.... 10
          • Długi weekend premiera 8 maj 2011, 12:00 Trzy i pół roku w rządzie. niemal nieustannie w samolocie między Gdańskiem a warszawą. Weekendy długości od trzech i pół do czterech dni. Polski premier nawet kryzysami w państwie zarządza z Trójmiasta, a rządowe samoloty traktuje jak taksówki. 12
          • Sny o POtędze 8 maj 2011, 12:00 Bez cudów, ale wciąż w atmosferze miłości. I z żelazną dyscypliną partyjną – taka ma być kampania Platformy Obywatelskiej w wyborach parlamentarnych. 16
          • Twarze śmierci 8 maj 2011, 12:00 Mieszkańcy „Skrwawionych ziem” umierali dwa razy. Gdy pozbawiano ich życia, a potem gdy zostali sprowadzeni do wielkich liczb. Wtedy tracili swoje człowieczeństwo – mówi amerykański historyk Timothy Snyder. Jego poruszająca książka o masowych mordach, jakich... 20
          • Pielęgnacja bydła 8 maj 2011, 12:00 Płacimy za to, że pielęgnujemy 150 kibolskich głów w każdym klubie – mówi najsłynniejszy polski piłkarz Zbigniew Boniek. 24
          • Wołomin we Mgle 8 maj 2011, 12:00 W Wołominie pod Warszawą nie ma nic poza kebabami, bankami i meczami czwartoligowego Huraganu. Właściwie nie ma w nim też Platformy. Od kilku tygodni jest za to „Mgła” przepędzona z Warszawy. 28
          • Plują, nie przeplują 8 maj 2011, 12:00 Nie dajmy sobie wmówić, że zwarty naród i silne, wszechobecne państwo rozwiążą problemy, bo to rozwiąże demokrację – ostrzega Adam Michnik. – A jesteśmy blisko tej upiornej fantazji. 32
          • Każda koalicja jest możliwa 8 maj 2011, 12:00 Gdyby powstała koalicja PiS-SLD-PSL, należałoby emigrować. 38
          • Patriotyzm jest nudny 8 maj 2011, 12:00 Hard patriotyzm jak powietrza potrzebuje poczucia zniewolenia i walki 40
          • Krajobraz po linczu 8 maj 2011, 12:00 Gdy sześć lat temu kilku mieszkańców Włodowa zlinczowało bandytę, który terroryzował całą wieś, wszyscy stanęli za nimi murem. Wspierali ich, zbierali pieniądze na adwokatów. Także wchodzący w tym tygodniu na ekrany film „Lincz” pokazuje solidarne Włodowo. Ale... 42
          • 10 rad, jak dobrze wybrać studia 8 maj 2011, 12:00 Marketing, psychologia czy może inżynieria? Już za kilka tygodni maturzyści będą musieli postanowić, co i gdzie chcą studiować. Jak roztropnie wybrać kierunek, by za kilka lat mieć pracę? – radzą eksperci, studenci i absolwenci. 45
          • Polacy nie gęsi, swój język k... mają 8 maj 2011, 12:00 Ile słów trzeba, żeby się komunikować? Po polsku – czterech. Tych najbardziej wulgarnych – przekonuje prof. Michael Fleischer, pomysłodawca „Słownika polszczyzny rzeczywistej”. 48
          • Sprawa księdza Natanka 8 maj 2011, 12:00 Doktor habilitowany historii kościoła, pustelnik z Podhala głoszący konieczność intronizacji Jezusa na króla polski, dziwak z Youtube’a. Ks. Piotr Natanek ma wiele twarzy. Gdy przełożeni zakazali mu publicznych wystąpień, dostał jeszcze jedną – męczennika. 52
          • Z motyką na miasto 8 maj 2011, 12:00 Uzbrojeni w grabki i konewki obsadzają zapuszczone skrawki ziemi w miastach. Pielęgnują kwietniki, które do nich nie należą. Działają pod osłoną nocy, bo są ogrodową partyzantką. 54
          • Sędziowie ostateczni 8 maj 2011, 12:00 Latami byli w cieniu piłkarzy. Ale to już przeszłość. Dziś równie ważne jak to, czy zagra Messi albo Ronaldo, jest to, kto będzie sędzią meczu. 56
          • Zabicie młodego lwa 8 maj 2011, 12:00 NA POLE WALKI WYBRAŁ CAŁY ŚWIAT. Jego armia uderzała w Nowym Jorku, Kenii, Tunezji, Madrycie czy Londynie. Przez prawie dekadę był symbolem terroryzmu. 58
          • Nieugięty Barack 8 maj 2011, 12:00 Prezydent USA pokazał, że naprawdę umie przewodzić. Amerykanie zrobili, co mogli, a teraz Arabowie i muzułmanie muszą zrobić swoje i pokonać „binladenizm” – piszą Maureen Dowd i Thomas L. Friedman z „The New York Times”. 61
          • Pożegnanie Geronimo 8 maj 2011, 12:00 „Binladenizm” był owocem diabelskiego układu między importerami ropy a arabskimi dyktatorami, produktem patologii, której pozwolono mnożyć się na arabskim podwórku. 62
          • Neron kontra Napoleon 8 maj 2011, 12:00 To kolejna odsłona procesu, którego bohaterami są najważniejszy człowiek we Francji i ten, który chciałby go wysadzić z siodła. A w tle są matactwa polityków, tajne konta i służby specjalne. 64
          • Cyfrowy wizjoner 8 maj 2011, 12:00 W czasach drożyzny tytuł tej książki może wywoływać irytację. „Za darmo”, bestseller pełen ekonomicznych herezji, właśnie ukazuje się w Polsce. Jedni uważają, że autor książki, Chris Anderson, szef kultowego magazynu „Wired”, to geniusz. Inni – że... 68
          • Złote życie Petera Munka 8 maj 2011, 12:00 Złoto uratowało mu życie, gdy jako dziecko uciekał przed Holocaustem. Złoto uczyniło go jednym z najbogatszych ludzi na globie. 72
          • Pięć rąk ministra 8 maj 2011, 12:00 Premier stara się oszczędzić społeczeństwu bólu i wyrzeczeń. Pewnie dlatego rząd znajduje takie sposoby na wyciąganie pieniędzy z naszych kieszeni, żebyśmy tego nie zauważyli. W końcu czego oczy nie widzą… 74
          • Baca bez certyfikatu 8 maj 2011, 12:00 Co z tego, że polscy konsumenci gotowi są zapłacić więcej za produkty regionalne, skoro większość producentów nie jest zainteresowana ich wytwarzaniem? 76
          • Miłosz do czyśćca 8 maj 2011, 12:00 Jednego dnia mógł z pełnym oddaniem przekonywać do jednej racji, następnego do przeciwnej. Tak się wykuwała jego myśl. To był nieustanny ruch, szamotanina od depresji po euforię – o Czesławie Miłoszu mówi Andrzej Franaszek, autor wydanej właśnie biografii poety. 78
          • Konspiracyjno-spiskowe telenowele 8 maj 2011, 12:00 Prawicowi pisarze mają umiejętność tworzenia alternatywnych rzeczywistości. Problem leży w głębokim przeświadczeniu autorów, że te rzeczywistości naprawdę istnieją. 81
          • Tańczący z historią 8 maj 2011, 12:00 Bawiąc się historią polski, Andrzej Bart zmusza nas do zastanowienia się nad teraźniejszością. Tak było w „Rewersie”, tak jest w dramacie „Boulevard Voltaire”. 84
          • Siadam i gram 8 maj 2011, 12:00 Sprowadził jazz pod strzechy i stał się gwiazdą. Sprzedaje więcej płyt niż Doda. Leszek Możdżer właśnie skończył czterdzieści lat, wydaje album poświęcony Krzysztofowi Komedzie i prowadzi legendarny sopocki klub Sfinks. 86
          • Bestie po czterdziestce 8 maj 2011, 12:00 Bestie po czterdziestce nazywano ich pierwszym boysbandem hip-hopu. Wprowadzili rap do świata popkultury, by później nagrać jedne z najambitniejszych płyt w historii gatunku. Dziś Beastie Boys są legendą, do sklepów właśnie trafił ich najnowszy album „Hot Sauce Committee... 88
          • Ani słowa o wojnie 8 maj 2011, 12:00 Pamiętacie „hotel zacisze" i jego gospodarza, zjawiskowo chamskiego Basila Fawlty’ego? Mój ulubiony odcinek to „Goście z Niemiec”, kiedy grany przez Johna Cleese’a właściciel hotelu szykuje się na wizytę... 92
          • Schronisko 8 maj 2011, 12:00 Kilka lat temu zadzwoniłem do pani Bożeny Wahl, malarki, która swoje życie ikony cyganerii zamieniła na żywot psiej Matki Boskiej: wszystko, co miała, poświęciła schronisku dla psów, które sama założyła i przez wiele lat... 94
          • Kwaśny smak wiosny 8 maj 2011, 12:00 Czy widzieli państwo kiedyś, jak pięknie kwitnie rabarbar? Pewnie nie, bo żaden szanujący się ogrodnik nie pozwoli tej roślinie na rozwinięcie kwiatostanów, które bardzo osłabiają pyszne, jadalne pędy. Ja kiedyś pozwoliłam... 96
          • Krecik dowiaduje się o istnieniu modalnej, czyli głos większości 8 maj 2011, 12:00 OPIS: Krecik stoi w swojej skromnie urządzonej norce. Wśród dominujących wokół odcieni brązu i przytłumionych zieleni jedynym kolorowym akcentem są przekrwione oczy Krecika. Krecik wstaje, siada, ponownie wstaje i szybko siada. Sapiąc,... 97
          • PO jest w życiowej formie 8 maj 2011, 12:00 W ostatni weekend wziąłem udział w szkoleniu działaczy PO szczebla powiatowego „Myślimy forma, mówimy Platforma”. Przebrałem się za typowego reprezentanta klasy niższej udającego klasę średnią dobrze wykształcona z wielkich miast. Pachniałem grillem. Było tak: 97
          • Myśliwskie cierpienia 8 maj 2011, 12:00 Polowanie to nie jest wyłącznie hobby. To styl życia. Kto raz został myśliwym, ten pozostanie nim do końca swoich dni. Taka to pasja! Nie można być myśliwym na niby. Trzeba polować. Nie muszą być to od razu polowania na grubego... 98

          ZKDP - Nakład kontrolowany