Gra na krach

Gra na krach

8 sierpnia 2011. panika na światowych giełdach, indeksy największych spółek lecą na łeb na szyję, inwestorzy wykrzykują świetnie rymujące się ze słowem „strach” hasło „krach”. Kto krzyczy najgłośniej? Ci, którzy na krachu i strachu chcą solidnie zarobić.
Było gorąco. Od 8 do 17.30 non stop przed monitorem. Najtrudniej szło z  kontraktami terminowymi. Na tym rynku trzeba reagować błyskawicznie, zatwierdzać transakcje, przelewać pieniądze z depozytu na depozyt, bo  kilka minut opóźnienia to strata. Sam się dziwię, że zdążyłem zaparzyć sobie kawę i zamówić pizzę – wspomina sierpniowy czarny poniedziałek 31-letni Krzysztof Piróg z Wrocławia.

Na giełdowych perturbacjach powiększył swój kapitał o mniej więcej 30 proc. Piróg nie jest milionerem, ale żyje z giełdy, i to całkiem przyzwoicie. Mówi, że  kluczem do sukcesu jest umiejętność obstawiania. Im precyzyjniej obstawisz, że rynek akcji, obligacji czy surowców się załamie, tym więcej zarobisz.

Globalna ruletka
Podobne zakłady z losem na dużo większą skalę zawierają tacy „inwestorzy" (z braku lepszych określeń tak nazywają ich media), jak John Paulson czy Steven A. Cohen (szefowie funduszy hedgingowych) albo banki Goldman Sachs i JPMorgan Chase.

Na czym ich zakłady polegają? Spróbujmy wyjaśnić na przykładzie operacji przeprowadzonej 21 lipca przez tajemniczego „inwestora" (plotka głosi, że był to George Soros, jego rzecznicy zaprzeczają). Za 850 mln dolarów kupił on tzw. kontrakty terminowe na 10-letnie obligacje amerykańskie, czyli zarezerwował sobie prawo ich nabycia po z góry określonej cenie w ustalonym terminie. Liczył, że agencje w międzyczasie obniżą ocenę wiarygodności kredytowej USA. Normalnie w takich wypadkach cena obligacji spada i na to też liczyli inni obecni na rynku inwestorzy. On jednak założył, że tym razem stanie się inaczej – to znaczy, że ich cena wzrośnie, a więc będzie mógł je sprzedać drożej, niż za nie zapłaci. Tak się faktycznie stało, gdy 6 sierpnia agencja Standard & Poor’s obniżyła rating USA.

Oczywiście przyjęte założenia mogły się nie sprawdzić i inwestor straciłby pieniądze. Jednak fakt, że zaryzykował niemal miliard dolarów, może świadczyć, iż był pewny swego. Zapewne – tak się robi w podobnych sytuacjach – „zabezpieczył pozycje". To znaczy, że stawiając na wzrosty, jednocześnie zainwestował w takie instrumenty, które pozwalają zarabiać na spadkach. Mógł np. w podobny sposób obstawić na rynku walutowym spadek kursu dolara wobec franka szwajcarskiego.

Tak zrobił Mariusz Patrowicz, jeden z najaktywniejszych polskich graczy. – Zainwestowaliśmy z synem w parę dolar-frank kilka milionów złotych i w dwa dni mieliśmy 4 proc. zysku, ale nerwów trochę było – śmieje się Patrowicz. Równie nerwowo byłoby, gdyby skorzystał np. z tzw. krótkiej sprzedaży. Polega ona na tym, że inwestor, zakładając, że akcje bądź surowce potanieją, pożycza je (najczęściej od banku), sprzedaje i czeka na spadki. Gdy do  tego dochodzi, odkupuje walory po niższych cenach i oddaje. Zysk to  różnica cen minus ustalona prowizja. Ostatnio krótkiej sprzedaży czasowo zakazały Francja, Włochy, Hiszpania, Belgia, obawiając się destabilizacji, jaką wprowadza na rynki. Dlaczego? Bo pojawia się grono graczy zainteresowanych spadkami, można się na przykład obawiać, że będą podsycali plotki o złej sytuacji nie tylko konkretnej firmy, ale i całej gospodarki.

Jeszcze gorsze skutki daje tzw. naga krótka sprzedaż. Polega ona na sprzedaży akcji czy obligacji jeszcze… przed ich pożyczeniem. De facto jest to obietnica dostarczenia „towaru", którego się nie ma. Żeby uniknąć straty, musimy go kupić taniej, niż „chodzi” na rynku w chwili zawarcia transakcji. Między innymi o podobnych instrumentach znany inwestor Warren Buffett mówi, że to finansowa broń masowego rażenia. –  Można np. sprzedać 10 razy więcej obligacji skarbowych danego państwa, niż to państwo w ogóle wyemitowało! To absurd! – oburza się Piotr Kuczyński, główny analityk firmy Xelion. Skutki takiej hipotetycznej operacji? Rynkowa cena obligacji spada, za to koszty, po których państwo pożycza pieniądze, dramatycznie rosną.

Stresujące życie tradera
Oczywiście Paulson, Cohen czy Soros nie inwestują osobiście. Oni tylko „wypracowują strategię" i zajmują się „tworzeniem relacji” z politykami, by ci nie utrudniali im zarabiania pieniędzy. Od naciskania przycisków z  napisem „buy” i „sell” mają traderów. Traderów z kolei motywacyjne prowizje od zysków zachęcają do ryzyka.

– Rano wchodzisz w kilka kontraktów terminowych, idziesz do starszego tradera, informujesz go o swoich inwestycjach, a potem obgryzając paznokcie, wpatrujesz się przez 12 godzin w ekran i czekasz, co będzie –  opowiada pracownik domu inwestycyjnego w londyńskim City. Sam, jak mówi, obstawił wzrost indeksu S&P500, ale ten (rozmawiamy w czwartek 18 sierpnia) zaczął akurat lecieć w dół.

Stres i presja na wyniki na pewno nie ułatwiają racjonalnego podejmowania decyzji. Dlatego coraz częściej ludzi zastępują komputery. – W naszej londyńskiej siedzibie nie znajdzie pan rozgorączkowanych traderów nawet w czasie największych krachów. Bardziej przydatni są programiści i… fizycy – stwierdza Jakub Kaszuba, polski przedstawiciel firmy inwestycyjnej Man Group.

Po co w funduszu hedgingowym zatrudniać fizyków? Bo mają lepszy kontakt z rzeczywistością niż matematycy. Umieją przekładać namacalną rzeczywistość na liczby. – Ale matematyków, statystyków czy  ekonometryków też zatrudniamy. Pracują w ośrodku badawczym w Oksfordzie i wymyślają algorytmy, na bazie których komputer inwestuje pieniądze klientów zgromadzone w funduszu o nazwie AHL i przeprowadza w sumie ok. 1,5 tys. transakcji dziennie. Czynnik ludzki sprowadza się do nadzoru informatyków. Choć już na przykład wycofanie się z inwestowania w danym kraju, jak to miało miejsce po trzęsieniu ziemi w Japonii, jest decyzją naszą, nie programu – dodaje Kaszuba.

Jeśli giełda pikuje, to komputer „zajmuje krótką pozycję", czyli podąża za trendem, by nie tracić pieniędzy. Efekt? Miliardy dolarów (w wypadku AHL – 24 mld) przyśpieszają giełdowe spadki.

Wielka wyprzedaż
Niektórzy traktują giełdowe krachy jak okazyjne wyprzedaże. Mariusz Patrowicz od 8 sierpnia kupił akcji za ponad 100 mln zł. – Na takie okazje mam rezerwę w portfelu – przyznaje. Biznesmen liczy teraz na  kilkusetprocentowe zyski. W podobnej sytuacji na działającej w sektorze paliwowym firmie Skotan zarobił kiedyś ponad 1000 proc. – Nie wyczułem „górki" i sprzedałem trochę za wcześnie. Zamiast tysiąca mogłem mieć trzy tysiące procent zysku – dodaje z żalem Patrowicz. Także Zbigniew Jakubas, właściciel m.in. Mennicy Polskiej, był na zakupach. – Wybrałem dwie porządne firmy. Uznałem, że spadek ich wartości giełdowej jest zdecydowanie zbyt duży i cena wróci do niedawnych poziomów – mówi, choć oczywiście nazw spółek nie wymienia.

Mistrzem Polski korzystania z  giełdowych wyprzedaży jest Roman Karkosik, numer pięć na liście 100 najbogatszych Polaków tygodnika „Wprost". Gdy po wybuchu kryzysu finansowego w 2008 r. wartość akcji firm z przemysłu motoryzacyjnego znacząco spadła, natychmiast się nimi zainteresował. Niemal za bezcen (70 mln zł) kupił Maflow, spółkę w tak złej kondycji, że rządził nią już syndyk, a nie prezes. Za to świetnie pasowała mu do strategii wejścia do  grona największych producentów części samochodowych na świecie. Dziś Maflow (produkuje przewody do klimatyzacji) to jeden z klejnotów koronnych Karkosika.

Na wyprzedaże ruszają także drobni inwestorzy. –  Ci, którzy w 2008 r. kupili akcje KGHM Polska Miedź po mniej więcej 20 zł, po trzech latach mogli je odsprzedać prawie 10-krotnie drożej. Z  kolei na ostatnich wahaniach, z użyciem kontraktów terminowych, można było zarobić na KGHM prawie 300 proc. Podobnie na PZU – analizuje Marek Wołos z Domu Maklerskiego TMS Brokers.

W piątek 5 sierpnia spieniężyłem wszystkie akcje. Za chwilę nastąpił krach i za bezcen kupiłem kilka fajnych spółek. Znów je spieniężę za dwa, trzy tygodnie –  cieszy się Damian Gastół, jeden z kilku tysięcy Polaków, których głównym źródłem utrzymania jest giełda. Jego pierwsza inwestycja miała wartość… 100 zł, a on sam – jak mówi – jest „totalnym giełdowym samoukiem".

Teraz, w dobie niepewnej sytuacji makroekonomicznej, ledwie zipiącej gospodarki USA i strefy euro balansującej nad przepaścią, gwałtowne i  krótkotrwałe załamania oraz przeceny na giełdach będą zdarzać się częściej. Zarówno ekonomiści teoretycy, jak i giełdowi inwestorzy twierdzą, że już od kilku lat giełdy nie znają pojęcia stabilności. –  Musimy się przyzwyczaić do dużej zmienności na rynkach. Kiedyś krew się lała na europejskich polach bitew. Dzisiaj takimi polami są giełdy i  rynki walutowe – opowiada obrazowo Roman Karkosik.
Okładka tygodnika WPROST: 34/2011
Więcej możesz przeczytać w 34/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 34/2011 (1489)

  • Podwyżka nadziei 21 sie 2011, 12:00 Uwaga, teraz coś, czego nie usłyszą państwo od polityków. Dlaczego oni tego nie powiedzą? Bo to prawda, której cena, choć to w kampanii wyborczej towar deficytowy, dramatycznie spada. 4
  • Na skróty 21 sie 2011, 12:00 Ojciec Dody startuje do Sejmu Paweł Rabczewski, ojciec Dody, kulturysta i ciechanowski radny, ma być jedynką na płockiej liście PJN – dowiedział się „Wprost". – Propozycja jest, na 80 proc. z niej skorzystam. Do... 6
  • Groźni idioci 21 sie 2011, 12:00 Szukałem w internecie definicji medycznej pojęcia „idiota". Oto definicja, którą znalazłem: idiota to osoba upośledzona umysłowo według dawnych klasyfikacji. „Idiotyzm” to termin obecnie nieużywany w medycynie ze... 9
  • Czyhanie na narodową tożsamość 21 sie 2011, 12:00 Wiadomość tygodnia – Robert Leszczyński może zostać politykiem. Były lider zespołu Karate Musiq dostał jedynkę na olsztyńskiej liście z ramienia partii Palikota. Jeśli jako poseł będzie równie kompetentny jak w rolach muzyka,... 10
  • Jak się zarabia na władzy 21 sie 2011, 12:00 Politycy bez przerwy mówią o pieniądzach, bo zawsze ich brakuje. Wtyka się własnych ludzi, gdzie tylko się da, do rozmaitych urzędów i spółek publicznych, bo to gwarantuje dodatkowe dochody – mówi Janusz Palikot, były poseł PO. 16
  • Przejrzyści 21 sie 2011, 12:00 Janusz Palikot patrzy na politykę z perspektywy lat 90., gdy faktycznie bardziej od procedur liczyły się notesy polityków z nazwiskami znajomych. Ale te czasy minęły. Dziś wszystko, co dotyczy spółek skarbu państwa, podlega ścisłej kontroli – mówi Julia Pitera, posłanka PO. 19
  • Dziupla, garnitur i wino czerwone 21 sie 2011, 12:00 Politycy PO szukali czegoś na wieczorne spotkania. Znaleźli apartament w centrum miasta. Przestronna kuchnia, salon, trzy sypialnie, będzie ze 120 metrów. Tak powstała dziupla. Jakie przywileje przysługują politykom? 20
  • Być byłym 21 sie 2011, 12:00 Polityka – i co dalej? Co z sobą począć? Nie ma strachu – w Polsce odejście z polityki rzadko oznacza finansową degradację. 23
  • Eurowypas 21 sie 2011, 12:00 Mandat eurodeputowanego to najlepsza posada, jaką można zdobyć w wyborach. Przez pięć lat zarabia się tyle, ile premier z prezydentem razem wzięci. 26
  • Wakacyjny cud! 21 sie 2011, 12:00 Stosunek do zwierząt jest lustrem naszych dusz i miarą rozwoju cywilizacyjnego. 28
  • A niech sobie nie głosują 21 sie 2011, 12:00 Dlaczego miałoby nam zależeć, by głosowali ci, którzy nie wiedzą, na kogo i po co głosować, oraz tacy, których w ogóle wybory nie obchodzą? 29
  • Rajdowa jazda z Małyszem 21 sie 2011, 12:00 Pędziliśmy po wertepach ponad 100 km na godzinę. Adam Małysz ostro trenuje na poligonie przed swoim pierwszym rajdem. Opowiadał mi o uzależnieniu od ryzyka, bułce z bananem i jeszcze jednym skoku. 30
  • Zwiać z dziurawego statku 21 sie 2011, 12:00 Kto trzyma stery na tej pijanej łajbie?! I dlaczego wszyscy mają w dupie, że toniemy? – krzyczy przez okno staruszka z bloku przy Technicznej. Krzyczy, bo ma czarne myśli. Jest na liście sześciuset osób skazanych w Bytomiu na ucieczkę z domów. Ale nowych domów dla nich... 33
  • I nie opuszczę Cię aż do rozwodu 21 sie 2011, 12:00 Był „ex”, będzie „next”. Małżeństwo do grobowej deski w naszej części świata raczej nie ma przyszłości. 36
  • Żegnamy się z tym, co miało być 21 sie 2011, 12:00 Rozwód zawsze jest zły. Operacja na otwartym sercu też jest zawsze zła. Ale czasami ratuje życie – mówi psycholog dr Ewa Woydyłło. 40
  • Wściekłość i wrzask 21 sie 2011, 12:00 Coraz częściej przypomina to wyścig zbrojeń. Jest agresja, furia, łzy. Rozwodzący się małżonkowie za punkt honoru stawiają sobie udowodnienie winy partnerowi. 42
  • Zemsta po ukraińsku 21 sie 2011, 12:00 W procesie Julii Tymoszenko chodzi nie tylko o jej przyszłość polityczną, ale też o przejęcie przez Rosję kontroli nad tranzytem gazu do europy. Głównym świadkiem oskarżenia okazał się Wiktor Juszczenko, były sojusznik Julii z czasów pomarańczowej rewolucji. 44
  • Niemoralni, egoistyczni, chciwi 21 sie 2011, 12:00 Szef brytyjskiego rządu chce uczyć obywateli moralności. Problem w tym, że w uprzywilejowanej klasie, z której pochodzi, moralność ostatnio bynajmniej nie była w cenie. 47
  • Rewolucja zamiast balangi 21 sie 2011, 12:00 Największe od lat antyrządowe manifestacje w Izraelu zaczęły się od wypowiedzenia umowy najmu 25-letniej dziewczynie. 50
  • Jacht mój widzę ogromny 21 sie 2011, 12:00 Kiedy zdobędą już fortunę, pozostaje im jeszcze bitwa morska. Kupują jacht. Jak największy. Tak poprawiają sobie samopoczucie najbogatsi tego świata. 52
  • Właściciele futbolu 21 sie 2011, 12:00 Rywalizacja najwybitniejszych piłkarzy porywa kibiców, ale decydujący wpływ na jej wynik mają ambicje właścicieli i prezesów. Multimilionerzy, dla których ukochana drużyna jest kosztowną zabawką lub przepustką do sławy, gotowi są trwonić na nią osobisty majątek. 56
  • Łowcy kamienic 21 sie 2011, 12:00 Inwestowanie w Warszawie to spacer po polu minowym – tak wiele działek ma wciąż nieustalony status własnościowy. Na rozminowywaniu stolicy można zarobić grube miliony. 59
  • Gra na krach 21 sie 2011, 12:00 8 sierpnia 2011. panika na światowych giełdach, indeksy największych spółek lecą na łeb na szyję, inwestorzy wykrzykują świetnie rymujące się ze słowem „strach” hasło „krach”. Kto krzyczy najgłośniej? Ci, którzy na krachu i strachu chcą solidnie zarobić. 62
  • O tym, jak Ameryka ukradła nam prawdziwego Polaka 21 sie 2011, 12:00 30 lat temu na swoich koncertach zabierał rodaków do kolejnych kręgów piekła i obiecywał zmartwychwstanie. Dziś, przygwożdżony Oscarem, Jan A.P. Kaczmarek uwodzi świat i chce mieć na niego wpływ. I ma. 64
  • Starość? Jestem przeciw! 21 sie 2011, 12:00 Do polskich kin wchodzi właśnie „O północy w Paryżu", najbardziej kasowy film Woody’ego Allena od ćwierć wieku. Czyżby pogłoski o artystycznej śmierci reżysera były mocno przesadzone? 69
  • Zdesperowane, zbyt idealne 21 sie 2011, 12:00 Startujący właśnie ósmy sezon serialu „Gotowe na wszystko” będzie ostatnim. Obraz dostatnich amerykańskich przedmieść, po których snują się gospodynie domowe, przestał być atrakcyjny dla Amerykanów. Zwłaszcza dla tych, których zadłużone domy na przedmieściach... 71
  • Ostatni wielki rockowy album 21 sie 2011, 12:00 Mijają dokładnie dwie dekady od premiery „Nevermind” Nirvany, najważniejszej płyty lat 90. Żaden z artystów tak radykalnie jak lider zespołu, Kurt Cobain, nie dystansował się od wszystkiego, co uznawano wtedy za modne. Czy dziś tamten bunt sam stanie się... 74
  • Podróżnik malkontent 21 sie 2011, 12:00 Bill Bryson to mistrz podróżniczej kpiny – pisarz, który wie, że śmiechem można nie tylko obrażać, lecz także podbijać serca. Właśnie ukazuje się u nas „Śniadanie z kangurami”, jego relacja z wyprawy po Australii. 76
  • Pod cienkim lodem 21 sie 2011, 12:00 Sąsiedzi zawsze mówią: „Szok! Taki spokojny człowiek. Kto by się spodziewał?". Tak jak teraz, kiedy media donoszą o babci, która zabiła wnuki i popełniła samobójstwo. O tragedii na wyspie Jersey, gdzie 30-latek wymordował... 94
  • Wolność słowa i od słowa 21 sie 2011, 12:00 Ulubionym zajęciem moich anonimowych oponentów na Twitterze czy Facebooku jest wskoczyć na moje terytroirum, nabluzgać mi, poczekać na moją reakcję (z reguły banuję) i wtedy napisać: „O, cenzor, cenzor!". Mam na ten temat... 95
  • Kolory Kanady 21 sie 2011, 12:00 Wsi spokojna, wsi wesoła, choć tym razem nie polska, lecz kanadyjska. Nikt w to nie uwierzy, ale 400 km na północ od Toronto, poza stacjami z hamburgerem i pizzą znanych nam sieci, o restauracji lub choć zwyczajnym barze można tylko... 96
  • Jak Captain Poland nie pasował do konwencji 21 sie 2011, 12:00 OPIS: Europoseł Tomasz Poręba zerka przez szparę w kotarze. Przemawia Prezes, więc panuje cisza przerywana oklaskami. PREZES: Nie możemy pozostawać zakładnikami głupców, kłamców, nieudaczników, ludzi bez honoru i złodziei. DELEGAT 1... 97
  • Zespół Pieśni i Tańca „Wiejska” 21 sie 2011, 12:00 ZBLIŻAJĄCE SIĘ WYBORY SPOWODOWAŁY ŻE PRZYSPIESZYŁY PRACE PARLAMENTARNEGO ZESPOŁU PRZYJACIÓŁ ZWIERZĄT. I dobrze. Życząc jak najlepiej zwierzętom (poza karaluchami, komarami, ratlerkami, myszami, gołębiami, lisami, osami,... 97
  • Bez zrozumienia 21 sie 2011, 12:00 Polacy nie mogą dojść do porozumienia. To oczywiście nic nowego, ale tym razem sprawa wydaje się niezwykle poważna. Naród polski, którego czyny są tyleż wspaniałe i piękne, ileż mroczne i wstydliwe, nie może się porozumieć w... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany