Masa upadłościowa

Masa upadłościowa

Jeszcze nie tak dawno Grzegorz Napieralski widział siebie w gabinecie wicepremiera rządu PO-SLD. Tymczasem z trudem ocalił swój mandat poselski. Ale przywództwa w partii już nie. To jego totalny upadek.
Aż takiej katastrofy nikt się na Rozbrat nie spodziewał. Owszem, Palikotowi od miesiąca rosło w sondażach. Jednak związani z SLD socjolodzy uspokajali – to polityczna bańka spekulacyjna, ludzie przy urnach przecież nie zagłosują na komedianta.

W wyborczą niedzielę do  sztabu na Rozbrat dochodziły przecieki z OBOP: zanosi się na mocne 12 proc., może nawet 13. Grzegorz Napieralski wezwał więc współpracowników i razem przygotowali tekst wystąpienia na wieczór wyborczy.

Kwadrans po  godz. 20 telefon z OBOP: „Przygotujcie się na to, że wynik nie będzie aż  tak dobry".

Godzina 21: na ekranach telewizorów słupek SLD rośnie rachitycznie i zatrzymuje się poniżej ośmiu procent. Kamera rejestruje szok na twarzach liderów. I przybitego Napieralskiego wygłaszającego improwizowane wystąpienie. Chwilę potem szef SLD zbiera swoich ludzi. Uciekają do pokoi na górnych piętrach siedziby przy Rozbrat. Wiadomo już, że w Szczecinie Napieralski dostał tęgie lanie od Bartosza Arłukowicza, teraz w PO. Być może w ogóle nie wchodzi do Sejmu! Za to z pokoju Wojciecha Olejniczaka, głównego oponenta Napieralskiego w SLD, dobiegają odgłosy euforii: „Dobrze mu tak, ma ch… za swoje!".

Współpracownik Olejniczaka: – Wojtek miał butelkę whisky i jednego z kolegów, Andrzeja Szejnę, faktycznie poniosło. Ale nie było opijania klęski SLD! Byliśmy załamani tym wynikiem.

Już w poniedziałek Napieralski zapowie, że w styczniu odbędzie się przyspieszony kongres partii. I że nie będzie ubiegał się o  przywództwo. A współpracownikom wycedzi ponoć przez zęby, że był za  miękki dla wewnątrzpartyjnej konkurencji. Na otarcie łez dostanie informację, że mandat poselski jakoś jednak obronił.

Jak Grzesiek Olkowi, tak Olek…

Człowiek Napieralskiego: – Po wyborach prezydenckich, w których Grzegorz zdobył 13 proc., złapaliśmy wiatr w żagle. Wydawało się, że fala wyniesie nas wysoko. Jednak oni rozegrali nas jak małe dzieci. Dostaliśmy prawdziwą szkołę polityki.

– Jacy „oni"?

– Kwaśniewski, Kalisz, Siwiec i trzymający z nimi Olejniczak. Teraz przy kawiorze i  cygarach będą sobie mędrkować o przyszłości SLD. A prawda jest taka, że  po cichu, ale konsekwentnie osłabiali partię. Grali na kiepski wynik, by  po wyborach kopnąć Grzegorza. Kalisz afiszował się z Palikotem, Kwaśniewska popierała kandydata PO. A pamięta pan te krążące po  Warszawie spekulacje, że szykujemy się do koalicji z PiS? Bzdura, ale  wszyscy, łącznie z Kwaśniewskim, przekonywali Grzegorza, żeby nie  dementował, bo musi budować pozycję negocjacyjną wobec Tuska. A to niszczyło zaufanie do nas.

– Nie trzeba było słuchać…

– Cóż, okazało się, że dopiero uczymy się poważnej polityki.

Człowiek Olejniczaka: –  Nie było żadnego sabotowania kampanii. Kalisz robił swoją kampanię i był lojalny. Już po wyborach prezydenckich powiedzieliśmy sobie: „Trudno, nie ma teraz dla Grześka alternatywy, a partia potrzebuje spokoju". I  zacisnęliśmy zęby. Nawet jak zniknęli z list wartościowi ludzie, to nie protestowaliśmy.

– A Kwaśniewski? Nie poparł otwarcie SLD, tylko niektórych kandydatów.

– To prawda. Na finiszu kampanii mógł się zaangażować, ale poszedł do  szpitala na operację kręgosłupa. Nie musiał akurat wtedy, ten kręgosłup spokojnie poczekałby jeszcze trochę.

Zaraz ktoś jednak przypomni poprzednią kampanię z 2007 r. Sojuszem kierował wtedy Olejniczak, a jego rywalowi Napieralskiemu (wtedy sekretarzowi generalnemu) zarzucano brak zaangażowania. Fatalna konwencja w Szczecinie, gdzie po filipińsku niedysponowany Kwaśniewski nagadał głupot. Obowiązki gospodarza pełnił przecież wtedy Napieralski. Dlaczego dopuścił „Kwasa" do mikrofonu?

– Nie wiem, czy to było celowe działanie. Ale wiem, że mogło być. Grzegorz byłby do tego zdolny. On tak rozumie uprawianie polityki – twierdzi polityk SLD z pokolenia Napieralskiego.

I tak to w SLD ostatnimi laty bywało. Dziś obie zwalczające się frakcje uważają, że „oni" zdolni są do  najgorszych świństw.

Kretyńskie pomysły z kampanii

Grupa Napieralskiego znalazła się w totalnej rozsypce. Tomasz Kalita poległ w Krakowie i nie będzie go w Sejmie. Etat rzecznika SLD wkrótce straci, więc rozgląda się za nową robotą. Przyznaje, że w kampanii popełniono wiele błędów.

Bo listy nie były dobre. Zbyt mało znanych nazwisk na pierwszych miejscach. Chodziło o to, by wprowadzić do Sejmu nowych ludzi i  zwiększyć kontrolę nad partią. Na wyniku wcale nie powinno się to odbić, bo przecież SLD ma wierny elektorat – ten stary, korzeniami tkwiący w  PZPR. Nie było potrzeby specjalnie go mobilizować. – I to był błąd, bo  ten elektorat w dużej części został w domu – przyznaje Kalita.

Dalej: kampania wizerunkowa skierowana na lidera. Na wyrost, bo z Tuskiem, Kaczyńskim i Palikotem trudno było na tym polu rywalizować. Należało aktywniej prezentować cały Sojusz i jego program.

Jeszcze bardziej dokłada do pieca Marek Wikiński. Sam jak zawsze startował z Radomia, ale  tym razem poległ. Nazajutrz po wyborach zrezygnował z wszystkich funkcji partyjnych – a był ostatnio w SLD prominentem przymierzanym do rządowych foteli.

– Schody zaczęły się od wypchnięcia Arłukowicza. Jak wzięła go  Platforma, niektórzy próbowali mówić, że to żadna strata – krytykuje Wikiński. – Potem ustawki, których celem było pokazanie Napieralskiego jako kandydata na premiera. Kretyński pomysł, zabrakło pokory. Ludzie się z tego śmiali, a jak pojawił się Palikot, zagłosowali na niego.

Szefowa mazowieckich struktur Katarzyna Piekarska też przegrała, nie  weszła z „jedynki" w podwarszawskim obwarzanku (ona akurat nie należała do grona zaufanych Napieralskiego). Uważa, że momentem przełomowym była rezygnacja ze startu z list SLD Wandy Nowickiej i Roberta Biedronia. Oboje poszli do Palikota i wzięli mandaty.

Krok po kroku, na sam szczyt

Grzegorza Napieralskiego długo nikt nie brał na serio. Zaczął jak prawie każdy – od młodzieżówki i noszenia teczki za prominentami. Podobno miał prostą, choć skuteczną metodę. Jeśli komuś coś zawdzięczał, to po wejściu na wyższy stopień hierarchii tę osobę marginalizował.

Początek 2004 r. Poobijany Leszek Miller rezygnuje z kierowania SLD. Sondaże lecą na łeb. Po roku kolejnych klęsk sondażowych nastaje czas prawdziwego otwarcia. Na czele staje Wojciech Olejniczak, który dobiera sobie na  sekretarza generalnego Napieralskiego. Rówieśnicy z rocznika ’74. Słabo się znają, ale to nie szkodzi. Przystojny i elokwentny (choć trochę zbyt sztywny) Olejniczak, forsowany przez Kwaśniewskiego, będzie wabił wyborców świeżością. A mniej efektowny, ale świetny w rozgrywaniu układów Napieralski poukłada partię na nowo.

Olejniczak podejmuje odważną decyzję: starzy liderzy – z Millerem i Oleksym na czele – nie  wchodzą na listy. W wyborach SLD zdobywa ponad 11 proc. Cztery razy mniej niż za Millera, ale nie tak dawno sondaże dawały nawet poniżej 5 proc. Młodzi liderzy umacniają pozycję.

Kiedy Napieralski postanowił wygryźć Olejniczaka? Niektórzy twierdzą, że od razu. Na pewno robił to  konsekwentnie. Po cichu spotykał się z „zadżumionymi" po aferze Rywina Millerem, Robertem Kwiatkowskim i Włodzimierzem Czarzastym. Jeździł po  Polsce i przekonywał lokalnych towarzyszy, że SLD nie może wstydzić się przeszłości. Że nie można wzorem Kwaśniewskiego ciągle przepraszać za  błędy i wypaczenia. Że nie było afery Rywina. Że skonstruowana przez Kwaśniewskiego wyborcza koalicja Lewica i Demokraci, która w wyborach 2007 r. zdobywa 13 proc. głosów, to oddawanie pola zdrajcom SLD takim jak Marek Borowski.

I tak krok po kroku zdobywa wpływy. W czerwcu 2008 r. zjazd SLD wybiera go na szefa partii.

Szycie partii pod wymiar

Na Rozbrat nowe porządki. Zmarginalizowany Olejniczak z mandatem eurodeputowanego pakuje manatki i z rodziną wyprowadza się do Brukseli. Otoczenie Napieralskiego uzupełniają kolejne młode twarze – robiący za  stratega Radosław Nielek, Tomasz Kalita i Łukasz Naczas. Wszyscy do bólu pragmatyczni, zdolni do tak spektakularnych wolt jak medialna koalicja z  PiS.

Polityk SLD związany z Olejniczakiem: – Wszystko zamarło, wszelka dyskusja ucichła. Nowy zarząd partii to bezbarwni aparatczycy. Decyzje Grzegorza przechodziły bez szemrania. Na Radzie Krajowej jak ktoś próbował oponować, zaraz wstawało dwóch czy trzech i zarzucali sabotaż. Po wyborach prezydenckich Grzesiek poczuł się tak silny, że nawet trochę spuścił z tonu. Nadal rządził i dzielił, choć już z większą kulturą. Czasem wspaniałomyślnie wybaczał dawne urazy.

Współpracownik Napieralskiego: – Na początku tego roku były dwie koncepcje. Pierwsza to  odbudować wielki SLD, z jego historycznymi liderami na listach. Mieliśmy partię pod kontrolą i można sobie było pozwolić na poluzowanie. Druga opcja to dalsza konsolidacja i wpuszczenie do Sejmu zupełnie nowej ekipy. Ona zwyciężyła.

W efekcie ze starszego pokolenia eksponowane miejsce na liście dostał tylko przywrócony do łask Miller. Ale Oleksemu pokazano już drzwi. Ambitny Czarzasty, który zdobywał dla Napieralskiego wpływy w mediach publicznych, też nie został dopuszczony do kandydowania.

Buldogi wchodzą pod dywan

Włodzimierz Czarzasty: – Wiecie, co się mówi w SLD, kto rządził partią? Napieralski, lat 13. Naczas i Kalita, lat 10. I jeszcze niejaki Wijas, który tak pięknie wrzeszczał w reklamówce wyborczej, lat 3. Teraz czas na dorosłych liderów.

Szef Ordynackiej zaraz jednak dodaje, że dziś kopanie Napieralskiego to żadna sztuka. – Nie czas na rozliczenia. Wzywam wszystkich, którzy nie położyli kreski na SLD, do współpracy przy odbudowie partii. Trzeba skończyć z podziałami na starych i młodych, fajnych i niefajnych. A potem zorganizować okrągły stół lewicy i  zaprosić do niego wszystkie chętne środowiska. Palikota również.

Pojednawcza retoryka maskuje jednak początek bezpardonowej rozgrywki o  przywództwo. Chętni już zgłaszają swe aspiracje.

Jeden z naszych rozmówców: – Liczą się trzy grupy. Pierwsza to ludzie Napieralskiego. Grzegorz nieprzypadkowo nie podał się do dymisji od razu, lecz wyznaczył termin zjazdu na styczeń. Poczeka, aż minie szok i zacznie mówić, że w  gruncie rzeczy te osiem procent to nie taki zły wynik. Grupa druga skupiona jest wokół Czarzastego i Millera. Włodek celuje w sekretarza generalnego albo szefa struktur mazowieckich. Będzie rozprowadzał Leszka na szefa, być może spróbuje dogadać się w tym celu z grupą Napieralskiego. Ale wątpię, by Miller miał szanse. Trzecia grupa to  Kalisz i Olejniczak pod patronatem Kwaśniewskiego. Któryś z nich wystartuje, choć żaden nie jest kandydatem idealnym. Ryszard jest świetny w studiu telewizyjnym, ale kierowanie partią to coś zupełnie innego i sam ma świadomość, że nie bardzo się nadaje.

To może ktoś spoza układów? Katarzyna Piekarska otwarcie lansuje Włodzimierza Cimoszewicza. Ale i on budzi opory. Bo nie wiadomo, czy sam tego chce. I jest solistą, ostatnio wspierał PO, a nade wszystko koledzy pamiętają mu rejteradę z  wyborów prezydenckich w 2005 r.

Ile wart SLD?

Dziś rządzi chaos. Przez trzy miesiące partią rządzić będzie lider pozbawiony realnego mandatu. Defensywnie ustawionego SLD nie stać ani na  silny głos w sprawie nowego- -starego rządu Tuska, ani na powstrzymanie impetu Palikota.

Współpracownik Napieralskiego: – Nowy szef nie będzie miał łatwo. Aparat jest wygłodniały, a następne wybory dopiero za trzy lata. Tymczasem armia sprawdza się w boju. To czym ją zająć w koszarach?

Jacek Piechota, dawny lider SLD w Szczecinie, promotor Napieralskiego: –  Dziś SLD jest jak statek podczas burzy. Toczy się walka o mostek kapitański, ale reszta załogi nie jest tym zainteresowana. Nie widzę żadnej aktywności. Chyba już czas na tworzenie nowej inicjatywy lewicowej, pod nowym szyldem.

– Ale to SLD nadal ma prawo do dotacji z  budżetu.

– Wyborcy pokazali, jak niewiele ten szyld jest naprawdę wart.

Okładka tygodnika WPROST: 42/2011
Więcej możesz przeczytać w 42/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 42/2011 (1497)

  • PrzywóDzTwo 16 paź 2011, 12:00 W tych dniach decyduje się kierunek, w którym Polska pójdzie w najbliższych latach. Jak to, czy nie zdecydowaliśmy o tym w zeszłą niedzielę? – zapytają Państwo. Nie, zdecydowaliśmy wyłącznie o tym, w jakim kierunku Polska nie pójdzie. 4
  • Na skróty 16 paź 2011, 12:00 Niesiołowski nie będzie wicemarszałkiem Stefan Niesiołowski prawdopodobnie nie zostanie w tej kadencji wicemarszałkiem Sejmu – dowiedział się nieoficjalnie „Wprost". Z naszych informacji wynika, że ku takiej decyzji... 6
  • Najładniejszy w całym PiS 16 paź 2011, 12:00 Chciałbym w tej nowej, ale jednak starej Polsce zacząć od podziękowań. Nie mogę stereotypowo dziękować wszystkim, którzy na mnie głosowali, bo przecież nikt na mnie nie głosował. Mam jednak usprawiedliwienie. Nikt na mnie nie... 10
  • Sympatyczna jak sekator 16 paź 2011, 12:00 W ubiegłym tygodniu w Rzeszowie odbył się Festiwal Filmów Optymistycznych. Piotr Żukowski, organizator imprezy, mówi, że głównym kryterium selekcji filmów jest rzeczony optymizm. Jeśli tak, to Żukowski musiałby pokazać większość... 12
  • Masa upadłościowa 16 paź 2011, 12:00 Jeszcze nie tak dawno Grzegorz Napieralski widział siebie w gabinecie wicepremiera rządu PO-SLD. Tymczasem z trudem ocalił swój mandat poselski. Ale przywództwa w partii już nie. To jego totalny upadek. 16
  • Prezes ma tylko partię 16 paź 2011, 12:00 Jarosław Kaczyński przegrał szóste wybory z rzędu, ale na razie jest spokojny. Kontroluje sytuację, rozliczeniami nie zawraca sobie głowy. W PiS zbiera się jednak na burzę. Coraz więcej działaczy mówi, że z samym tylko prezesem partia dalej nie pojedzie. 20
  • Próba życia 16 paź 2011, 12:00 Donald Tusk stoi przed najważniejszą próbą swojego życia. Już udowodnił, że jest wybitnym politykiem. Teraz okaże się, czy jest mężem stanu – mówi poseł PO Jarosław Gowin. 24
  • Quo vadis Donaldzie 16 paź 2011, 12:00 Cztery lata politycznego PR i ścibolenia. Tak, w dużej mierze, wyglądała pierwsza kadencja premiera Tuska. Czy teraz będzie inaczej? 28
  • Marzenia i tematy zastępcze 16 paź 2011, 12:00 Marzenia czasem się spełniają. Dwa tygodnie temu na pytanie redakcji „Wprost” dotyczące Sejmu moich marzeń odpowiedziałam: różnorodny! I mam. Różnorodność jego jest ogromna. 32
  • Powiew Palikota 16 paź 2011, 12:00 Palikot nie tylko złapał nastrój polskiego społeczeństwa, czyli silny antyklerykalizm, lecz także złapał wiatr wiejący z Zachodu i niosący zmiany. 33
  • Dżin z krypty wawelskiej 16 paź 2011, 12:00 Tusk nie chce z nim rządzić, ale on wierzy, że za cztery lata sam będzie rządził. A po następnych czterech będzie koniec Ruchu Palikota. A w międzyczasie wielokrotnie wyprowadzi z równowagi Jarosława Kaczyńskiego. 34
  • Jak Kościół sobie Palikota wyhodował 16 paź 2011, 12:00 Za antyklerykalnymi postulatami Ruchu Palikota głosowali: ateiści, katoliczka niepraktykująca, katolik leniwy, Żydówka z historią komunii świętej. Chcą świeckiego państwa. I jest ich więcej, niż przypuszczali. 40
  • Iskra 16 paź 2011, 12:00 Nie musi mieć poglądów. w ogóle nic nie musi. Dla gejów i lesbijek Anna Grodzka, pierwsza transseksualistka w historii Sejmu, i tak będzie ikoną. A dla konserwatystów trojańskim koniem komuchów. 44
  • Ołówek w ręku Boga 16 paź 2011, 12:00 „Stałam się myślącym warzywem, taką myślącą marchewką, może lepiej pietruszką, bo jest bledsza”. Katarzyna Rosicka-Jaczyńska miała umrzeć najpóźniej pół roku po diagnozie lekarzy. Minęło dziewięć lat. Miała leżeć przykuta do łóżka, a pojechała do Indii i na Bali. I... 48
  • Bramkarz w ataku 16 paź 2011, 12:00 Zatrzymał Anglię, popierał stan wojenny, toczył wojnę z PZPN, zapisał się do PO, a potem do PiS. I w końcu wielki bramkarz Jan Tomaszewski został posłem. Czy w Sejmie będzie z nim lepiej? Na pewno śmieszniej. 52
  • Demon krąży nad miastem 16 paź 2011, 12:00 Podobno swoje ofiary wybiera tak: dziewczyny – miłe okularnice, mężczyźni – informatycy o nazwisku zaczynającym się na k. Cały Kraków szepcze o „trójkowym zabójcy”. Policji, która zapewnia, że nie ma mowy seryjnych zabójstwach, nikt oczywiście nie wierzy. 55
  • Tylko nie Budapeszt 16 paź 2011, 12:00 W wyborczy wieczór Jarosław Kaczyński zapowiedział, że przyjdzie czas, gdy będziemy mieli w Warszawie Budapeszt. Wystarczy zobaczyć, co się dzieje na Węgrzech, by odpowiedzieć na tę obietnicę: „Nie, dziękujemy”. 60
  • Biały namiot pod Benettonem 16 paź 2011, 12:00 Julia ma wsparcie Europy. i wsparcie ulicy. Ale nowej rewolucji na Ukrainie nie będzie. 64
  • Putin go nie wypuści 16 paź 2011, 12:00 Wiele osób wzbogaciło się na podziale Jukosu – także otoczenie Putina. Putin może się obawiać, że ojciec po wyjściu z więzienia stanie na czele opozycji. Póki jest prezydentem, będzie trzymał ojca za kratami – mówi syn Michaiła Chodorkowskiego. 66
  • Tabletka jest dobra na wszystko 16 paź 2011, 12:00 Pracowała dla nich żona Adama Małysza oraz dr Stefan Tretter z serialu „Na dobre i na złe”. Teraz Jolanta Kwaśniewska ma pomóc firmie z Pabianic w pokonaniu światowego giganta. Czy „nasza” Rutinacea pokona „ich” Rutinoscorbin? 70
  • ...że Polacy nie gęsi i swe pierze mają 16 paź 2011, 12:00 Produkujemy niemal milion samochodów rocznie, ale nie ma „polskich” samochodów. Jesteśmy jednym z największych w UE producentów telewizorów i sprzętu AGD, ale polskie marki są słabo znane. Czy jesteśmy skazani na bycie „Chińczykami Europy”? 74
  • Prawda z pięterkiem 16 paź 2011, 12:00 Starannie wybiera role, dużo pracuje, nie bywa na salonach. Latami grał czarne charaktery. Ostatnio Robert Więckiewicz ma szczęście do ważnych ról w ważnych filmach. 76
  • Gra metalową kulką 16 paź 2011, 12:00 Gwiazdor polskiego malarstwa w prestiżowej londyńskiej galerii Whitechapel pokazuje ponad 60 swoich prac z ostatniej dekady. 80
  • Ostatni bitnik 16 paź 2011, 12:00 Muzyczny wizjoner, którego głos przypomina dźwięk silnika popsutego cadillaca, i najbarwniejsza z ikon amerykańskiej kultury, powraca z nową płytą. Premiera – 24 października. Tytuł: „Bad as Me”. Panie i panowie, Tom Waits. 82
  • Szekspir według Warlikowskiego 16 paź 2011, 12:00 Byliśmy w Belgii na próbach „Opowieści afrykańskich według Szekspira”. Nowy spektakl Krzysztofa Warlikowskiego miał premierę w Liège, będzie też pokazany w ośmiu europejskich miastach. W grudniu przyjedzie do Warszawy. 84
  • Dobrze, a nawet niedobrze 16 paź 2011, 12:00 Byłem kiedyś w Kenii w czasie wyborów parlamentarnych i urzekł mnie jeden z kandydatów ponownie ubiegających się o mandat. Kiedy zgromadzeni na wiecu zarzucili mu, że kradł nieprzytomnie, nawet jak na kenijskie standardy, odrzekł:... 90
  • Szczur gra w tenisa 16 paź 2011, 12:00 Autobiografię Andre Agassiego przeczytałem w dwa dni, choć to gruba książka. Dawno nie czytałem rzeczy równie przejmującej, pasjonującej i szczerej. Od pierwszego zdania mroczna opowieść przykleja człowieka magnesem do papieru. Po... 92
  • Coś nowego! 16 paź 2011, 12:00 Co nowatorskiego może się znaleźć w herbacie, kablach czy w piance wypełniającej siedzenia? Wiadomo – unikatowe technologie! Czyli innowacje. 94
  • Noga z węgla, biodro z tytanu 16 paź 2011, 12:00 W ostatnich latach na rynku sprzętu protetycznego nastąpiła rewolucja, która zwiększyła komfort życia niepełnosprawnych, a przy okazji poprawiła wyniki finansowe koncernów medycznych, produkujących coraz doskonalsze „części zamienne” dla ludzi. 96
  • Szacunek dla cielęciny 16 paź 2011, 12:00 16 października obchodziliśmy międzynarodowy dzień żywności. Federacja Banków Żywności jak co roku przy tej okazji alarmuje, że choć pół świata głoduje, to obywatele tak zwanych krajów rozwiniętych marnują jedzenie na potęgę.... 102
  • Jak odróżnić dorosłego od dziecka? 16 paź 2011, 12:00 PO WĄSIE? To zbyt proste, no i nie działa w przypadku dziewcząt. Na potrzeby tego tekstu przyjmijmy, że dziecko kończy się w nas w momencie przyswojenia pojęcia względności. Czyli dla dziecka białe to białe (he he, wiem, o czym państwo... 104
  • Kopernik była kobietą i Europejką 16 paź 2011, 12:00 Prezydenta spotkałem nie dalej jak wczoraj, przy pomniku Kopernika. – A co pan tutaj porabia, kochany Panie prezydencie? – zagadnąłem. – Hoho ho! Spaceruje, pozdrawiam zadowolonych obywateli – uśmiechnął się... 104
  • Słabe czytanie 16 paź 2011, 12:00 Czytać można z oczu alkoholika, ręki nieboszczyka, szklanej kuli głaskanej przez wróżkę, a nawet z fusów po herbacie. Najlepiej jednak czytać książki, ale chętnych do tego jest coraz mniej. O tym, że poziom czytelnictwa w Polsce... 106

ZKDP - Nakład kontrolowany