Bobek

Dodano:   /  Zmieniono: 
Ma mistrzostwo Niemiec, zabiega o niego Manchester United. W głowie porządek, żadnych głośnych imprez, skandali, zmieniania panienek. Robert Lewandowski to nie tabloidowy celebryta. Na tym monolicie naprawdę nie ma żadnej rysy?
Cezary Kucharski, menedżer piłkarza, mówi, że Robert to nowe zjawisko w polskim futbolu. – Nie ma żadnych ograniczeń typowych dla naszych piłkarzy, którzy nie wierzą w siebie, narzekają, cierpią na brak ambicji i mają kompleksy w stosunku do zagranicznych kolegów. On nie ma żadnych, a jednocześnie pozostał normalnym chłopakiem. Takim samym, jakim był na początku kariery.

Smuda nie chce drewniaka

Że będzie sportowcem, wiadomo było od razu. Rodzice skończyli AWF. Ojciec Krzysztof był mistrzem Europy juniorów w dżudo, matka Iwona siatkarką, więc Robert wychowywał się na boiskach i w salach gimnastycznych. Jeśli nie grał w nogę, to w siatkówkę, jeśli nie w siatkówkę, to uprawiał dżudo albo grał w tenisa. Biegał, skakał, machał rakietą. Przede wszystkim jednak kopał. Rodzice zapisali go do trampkarzy Varsovii. Najpierw trenował z dwa lata starszymi od siebie. Był najmniejszy. Także wtedy, gdy zaczął grać w drużynie z rówieśnikami, fizycznie był z nich najsłabszy. – Wszyscy wołali na niego Bobek, bo był najmniejszy. Szczupły, drobniutki, chucherko takie. Dziwnie biegał na tych cieniutkich nóżkach, ale miał serce do walki – wspomina Krzysztof Sikorski, trener trampkarzy Varsovii. 

Więcej możesz przeczytać w 23/2012 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.