Cztery wesela i dobrze

Cztery wesela i dobrze

Żeni się? Czy umiera? Nie tylko o to trzeba było zapytać Michała Wiśniewskiego.
PIOTR NAJSZTUB: Jeszcze ci się nie znudziła?

MICHAŁ WIŚNIEWSKI: Co?

Ta twoja czerwona fryzura.

Znudziła mi się. Nawet był taki pomysł, żeby się przefarbować, ale stwierdziłem, że zrobię to przy okazji drugiego „Sweterka”, bo teraz to by wyglądało, jakby specjalnie na wesele...

Co to jest „drugi sweterek”?

Pierwszy „Sweterek” wydałem w kwietniu. Śpiewam na niej poezję mojego przyjaciela.

Dlaczego zdecydowałeś się kilka dni przed ślubem powiedzieć, że jesteś chory? Nawyk z dawnych czasów reality show?

Bo to się okazało przed ślubem. A co to za różnica?

Jesteśmy w Polsce, więc po śmierci nie mówi się źle o nieboszczyku, a przed ślubem nie mówi się nic, co może zakłócić radość weselników.

Absolutnie nie wtapiam się w ten krajobraz.

Nie bałeś się, że w ten sposób trochę zepsujesz gościom zabawę? Dlaczego powiedziałem o chorobie? Z bardzo prostego powodu, dupa mi się nie goi, a mam całą masę zobowiązań i muszę tym ludziom w jakiś sposób wytłumaczyć, że jestem troszeczkę niesprawny. Ale mam zamiar wrócić do pełnej sprawności.

Jednak w kontekście ślubu trochę głupio bawić się na ślubie faceta, u którego właśnie wykryto raka...

Ale on nie umiera...

Tak, ale ma śmiertelną chorobę.

Ma raka. On już dawno nie jest śmiertelny. A zapalenie płuc potrafi cię równie dobrze zabić. Mnie bardziej martwi nie sam rak, tylko to, że mam rozpruty zad i nie mogę usiąść w rajdówce, żeby zacząć testy.

Bo jesteś tym kolejnym celebem, który chce pojechać na rajd Dakar?

Ale ja jadę jako nawigator, bo w rzeczywistości jestem pilotem! Nie jestem celebem, którego pan kierowca ma „przewieźć”. To było zresztą pierwsze pytanie, które zadał Grzesiu Baran, nasz kierowca: czy chcesz, żeby ci przewieźć dupę, czy chcesz pojechać Dakar?

A jaka jest różnica?

Bo można pojechać trasą dakarowską jako osoba towarzysząca i też zobaczyć te wszystkie miejsca. Albo trzeba być pilotem, który na Dakarze jest potrzebny, czyli tym, który obsługuje haldę...

Co to jest?

Halda to jest komputer rejestrujący czas, kilometry,różne parametry. A nawigator siedzi z książką drogową i mówi kierowcy, gdzie i jak ma jechać. Kierowca obserwuje 30, 40 metrów przed sobą, ja mogę patrzeć znacznie dalej. I odpowiedziałem: Chcę z tobą pojechać, nie chcę być „przewieziony”. I to mnie bardziej zaniepokoiło. Poza tym nadal gram i o ile na płycie „sweterkowej” mogę sobie stanąć przed mikrofonem i po prostu śpiewać, tak przy Ich Troje ludzie oczekują ode mnie, że będę na przykład właził na rampę, a teraz nie wejdę. Będę musiał koncert Ich Troje zagrać „sweterkowo”.

To może być mistyczne doświadczenie dla twoich słuchaczy, dla ciebie też. A przeboje Ich Troje bronią się, kiedy jesteś statyczny?

Zobaczymy. Koncert w sobotę.

Czyżbyście byli jeszcze popularni?

Moda na Ich Troje przeszła. Pozostali wierni słuchacze, którzy pamiętają „A wszystko to, bo ciebie kocham”, „Powiedz...”, „Pochodnie”,„Flagi”, ale zespół od czterech lat nie wydał płyty. Dwa lata temu cieszyłem się, że będę nagrywał „Sweterek”. „Sweterek” o dziwo dostał całą masę dobrych recenzji, co odbiło się na sprzedaży.

Negatywnie. Bo ty zawsze dobrze sprzedawałeś, wbrew recenzjom.

Dokładnie tak. Skoncentrowałem się przez te ostatnie dwa lata na tym, żeby ten „Sweterek” nagrać, to jest tryptyk, więc naprawdę miałem co robić. Zaczynamy powoli z nim koncertować, a to są zupełnie inne koncerty. Małe, kameralne imprezy, jak to piosenka poetycka, 200, 100 osób na sali. Ta płyta była bardzo ważnym elementem mojej czterdziestki, takie „halo, proszę pana, pan jest dorosły!”.

Tylko czemu pan dalej ma te czerwone włosy... Kinderbal już się skończył.

Jeszcze kiedy się widzieliśmy dwa lata temu, miałem kolczyki na twarzy, teraz już nie. Jeszcze są czerwone włosy, ale już niedługo.

Na koniec zmyjesz farbę i co zobaczymy?

To samo, ja zawsze byłem i pozostanę tym samym facetem. Fasadę budowali inni.

Z zapałem pomagałeś.

Nie przeszkadzałem. Wtedy to wszystko raczkowało, byłem przy narodzinach i „Super Expressu”, i „Faktu”, nie wspominając o internecie. Tylko wtedy podchodzono do tego inaczej. A dzisiaj można napisać, że wziąłem 12 tysięcy za bilet na wesele.

Ja czytałem, że 1500.

Nie, 12 tysięcy.

Czyli jednak było drożej.

Nic nie było, była nieprawda i za nią podajemy ich do sądu.

Przecież rodziłeś się z nimi, wiesz, że z tego żyją. I sądzisz się z nimi o to?

Tak, bo muszę się z takich rzeczy tłumaczyć. Bo Kowalski jest dla mnie tak samo ważny jak mój przyjaciel z ogródka.

Co to znaczy?

Chcę, żeby on wiedział, że to wszystko kłamstwa. Że pomnik na grobie mojego ojca stał, a w „Super Expressie” Kowalski czytał: Michał, rzuć na pomnik dla taty! To jest po prostu niesmaczne i trzeba z tym walczyć. Przez wszystkie lata mówiłem: Nie, nie idziemy do żadnego sądu, mnie się nie chce, bo nie lubię. Ale teraz mam kobietę góralkę, która nie odpuszcza, która stwierdziła, że absolutnie sobie na to nie pozwoli. No bo jakim prawem takie rzeczy się dzieją? Z tym trzeba walczyć! Co będziemy za chwilę publikować?!

I ty to mówisz?!

Ale ja...

Bohater własnego reality show „Jestem jaki jestem!”? Mógłbyś raczej powiedzieć – co byłoby bliskie prawdy – dogoniła mnie moja przeszłość.

Przeszłość dogania każdego człowieka. Ale ja mówię tylko o tym, że musimy się poruszać w jakichś ramach. Mogłem od samego początku z tym walczyć i wiele osób tę walkę wygrało. Gdyby tu była Anglia, to myślę, że te gazety trzy razy by się zastanowiły, czy im się opłaca zmyślać.

Ale na początku było ci to potrzebne, budowałeś swoją karierę na otwarciu drzwi do własnego domu.

I może dzięki temu dostałem bańkę papieru na „Jestem jaki jestem” i dlatego się zgodziłem. Bo coś w tych słowach Kazika jest, że każdy artysta to prostytutka. Ale to było też pod wpływem myśli, że jeśli nie zapłacą, to wezmą sobie za darmo. To dlaczego miałem nie współpracować?

Choroba wstrząsnęła tobą, przemeblowała ci głowę?

Absolutnie nie, miałem raka w rodzinie.

„W rodzinie” to jest zupełnie coś innego, niż usłyszeć, że ma się samemu.

Oczywiście. Tylko rak przestał być śmiertelną chorobą. Może jeżeli masz jakiegoś późno wykrytego czerniaka... Ja mam w ciężko gojącym się miejscu, ale absolutnie mam z czego go wyciąć, jeżeli byłaby taka potrzeba. A po za tym nie mam na to żadnego wpływu. Więc nie mam się nad czym zastanawiać. Lekarze mówią mi same pozytywy.

Jak się dowiedziałeś o chorobie?

Przez przypadek, miałem podskórniaka. I ze względu na rajd Dakar powiedziałem, że trzeba go wyciąć. On zaczął już wcześniej boleć, na początku ropniał, pękał i potem miałem spokój, i nie spieszyłem się do lekarza. Ale ostatnio zaczął być twardy, pobolewał i pomyślałem: Jak mam przejechać 11 tysięcy kilometrów w ekstremalnych warunkach, to nie wytrzymam, trzeba go wyciąć. Poszedłem na operację 5 czerwca, a 15 mieliśmy prezentację samochodu we Wrotach na Mazurach. Pytałem jeszcze lekarza, czy to mi się zabliźni do tego czasu, bo będę musiał samochodem trochę pojeździć. On mówi, że tak. Pojechałem, puściły mi szwy, rozlazło się. Przerażenie, poleciałem do lekarza, a on akurat dostał badania histopatologiczne z tego wycinania – są komórki rakowe. Dominika była ze mną. Lekarz mnie uspokajał, że nic nie możemy na razie z tym zrobić, bo się rozwaliło, więc ani nie będziemy myśleć o naświetlaniu, ani o niczym innym, najpierw musi się zabliźnić. A ja byłem bardziej przerażony tym otwartym mięsem na wierzchu niż tym, że to rak. Więc nie zrobiło to na mnie piorunującego wrażenia. Bardziej się martwiłem tym, że kogoś zawiodę, a nie rakiem, bo z chorobą można walczyć. Bardziej chcę, żeby to się szybko zrosło, bo ani z synem w piłkę nie pogram, ani...

Czy jest element atawistycznego wstydu, że to na tyłku jednak, tak mało heroicznie?

Mało, ale ja się tym nie przejmuję, tylko ludziom trochę wstyd opowiadać o tym ze szczegółami.

Widziałeś wpływ informacji o swojej chorobie na weselu, w spojrzeniach ludzi?

Nie miałem głowy spuszczonej, ale też nigdzie nie napisałem, jak bardzo się boję i co się może zdarzyć, itd. Starałem się nie narzekać. Nie tacy jak ja wychodzili z tego, więc pewnie i ja wyjdę. Myślę, że nikt z gości tego nie odczuł. No, może mało tańczyłem, bo cały czas jadę na ketonalu.

Jednak na tym weselu chóralne „Zdrowie młodej pary!” brzmiało chyba inaczej...

To był normalny ślub. Normalni ludzie. Kontekst był rzeczywiście odrobinę podkręcony tą chorobą, ale wszystko wypadło absolutnie naturalnie. Wydaje mi się, że już „przeszedłem” przez tych wszystkich ludzi, którzy mi bardzo źle życzą, i takich tam nie było. A gdy wyszedłem na salę podziękować jeszcze raz gościom, powiedziałem, że to jest tak naprawdę jedna wielka rodzina ludzi, którzy się nie wstydzą tego, że znają Michała Wiśniewskiego.

Po co tak ciągle się żenisz? Napadowo, powiedziałbym.

Ten typ tak ma. Dominika mnie ostatnio spytała: Jak to jest, że ja mam tyle siły, żeby uwierzyć po raz czwarty?

I naprawdę jest tak, że ty wierzysz po raz czwarty, iż to się uda?

Gdyby to miało być ode mnie zależne... Bo przepraszam, ja kobiet nie zostawiałem. A jeśli nie będę wierzył w miłość, to w co mam wierzyć?

Jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Możesz sobie wierzyć w miłość, ale i mieć świadomość, bo masz już 40 lat, że ona się kiedyś kończy.

Dla pocieszenia mówię sobie, że tym razem się ożeniłem po dwóch latach bycia razem. To jest absolutnie nowe doświadczenie dla mnie, to zupełnie inna kobieta niż dotychczasowe kobietki. Które też świadomie decydowały się na małżeństwo, składały jakąś przysięgę, to szlachetne: na dobre i złe, w bogactwie i w biedzie, w chorobie i w zdrowiu, a to dla mnie są słowa bardzo ważne. Ja inwestuję w związek czas, nie jestem najłatwiejszy, a pewnie jestem nawet bardzo trudny, do tego dochodzi medialność tego całego bycia razem, której się nie da ominąć. Powiedziałem Dominice, że jeżeli mamy zainwestować czas w siebie, to musimy sobie obiecać, że chcemy ten czas zainwestować. I chcemy. Wbrew tym czerwonym włosom jestem normalnym człowiekiem i...

...I chciałbyś mieć dom.

Tak, ciepły, taki jak z przysięgi. On nie będzie idealny, co nie znaczy, że nie wyzwiemy się od czasu do czasu, żeby dać upust nerwom.

Dla jej góralskiej rodziny nie byłeś pajacem?

Nie poczułem tego, choć może tak. Najbardziej się bałem tej rodziny, tak naprawdę. Bo to naprawdę chyba żadna radość, jeżeli córka wiąże się z panem, który miał trzy żony. A oni mi dali od samego początku bardzo dużo ciepła i olbrzymi bagaż zaufania. Od babci, która ma teraz już 90 lat, przez szwagra, aż po Apoloniusza.

Człowieka od skoków w końcu, którego córka wykonała skok w przepaść.

Chyba nie miał takiego wrażenia. Gdy zobaczyłem go na ślubie, jak dumnie prowadził ją do ołtarza, uznałem to za ostateczne potwierdzenia tego, że zobaczył we mnie dobrego człowieka, że może mi zostawić swoją córkę. A ona mnie widziała już w różnych sytuacjach. I jeżeli po dwóch latach stwierdziła, że chce, to znaczy, iż to już się zapowiada na bardzo długi związek, i mam nadzieję, że do końca życia.

A skoro już jesteśmy przy końcu życia... Gdzieś przy okazji choroby przemknęło ci przez głowę, że z jej powodu możesz umrzeć?

Nie, tylko się uśmiechnąłem, bo nie mam na to wpływu. Akurat mam 39 lat. Mój tata popełnił samobójstwo, gdy miał 39 lat, więc się uśmiechnąłem i mówię: O, ktoś mnie woła. Ale po pierwsze, lekarze wybijają mi to z głowy, a po drugie, mam dla kogo żyć.

Czyli samobójcą raczej nie będziesz?

Nie, nie stać mnie. Mój ojciec został znaleziony z ręką w szufladzie, chciał gumki po wekach wyciągać, tamować przecięte żyły, chciał się ratować, ale było za późno.

Przysłuchiwałeś się dyskusji wokół Figurskiego i Wojewódzkiego? To było publiczne samobójstwo?

Myślę przede wszystkim, że na pewno to nie ma żadnego związku z wolnością słowa.

Ale oburzyło cię to?

To było bardzo niesmaczne, bardzo nieładne. I gdyby oni powiedzieli: Tak jak my jeździliśmy do Niemiec czy do Anglii i pracowaliśmy na zmywaku czy zbieraliśmy truskawki w Holandii, cokolwiek... Ale już z tym gwałtem... To było raczej podłe, takie potraktowanie kogoś jak ścierwo. To było absolutnie nie na miejscu. Jakoś to osobiście odebrałem, bo ja Ukraińców po prostu lubię, znam i krzywdy mi w życiu nie zrobili, a jeszcze wychowali mi wszystkie dzieci.

Zagoisz ranę, potem Dakar. A ty w ogóle chcesz jeszcze zawalczyć o rynek muzyczny?

Będę pracował, ale czy mi się chce walczyć? Kiedy stanąłem na pierwszym „sweterkowym” koncercie, popatrzyłem na te 200 osób i każdego widziałem, bo oni byli blisko, i przypomniały mi się koncerty na kilkadziesiąt tysięcy. Uznałem, że nie potrzebuję już żadnych budżetów typu pół miliona, żeby wydać płytę. Czuję tę czterdziestkę i nie wiem, czy chciałoby mi się jeszcze z kimś walczyć. Bardziej mnie pociągają takie wyzwania jak Dakar.

Ale Dakar to jest wydawanie pieniędzy, a jak zamierzasz zarabiać pieniądze przy tak licznych dzieciach?

Muzyki nie skreślam. Być może z Dominiką otworzymy coś w Wiśle, być może jeszcze jakieś przedsięwzięcie biznesowe nam wypali, tym bardziej że ona to prowadzi naprawdę dobrze i liczy każdy grosz. Ja generalnie nie trzymam pieniędzy, dostaję je od niej.

Dużo?

Tyle ile potrzebuję. Ciuchów sam nie kupuję, bo ona to robi. Z dziećmi idę do kina, to te trzy stówki są potrzebne, bo trzeba jeszcze wejść na lody. I tyle. Symulator już mam, na aktywne latanie mnie nie stać, a na Dakar są sponsorzy. Ja tak naprawdę od lat bazuję na sponsorach, a płyty tworzę dla siebie. To, że ktoś jeszcze chce ich słuchać, to dobrze. Ale żebym...

Przywiązywał do tego jakąś specjalną wagę?

Specjalną wagę to nie.
Okładka tygodnika WPROST: 28/2012
Więcej możesz przeczytać w 28/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 28/2012 (1534)

  • Śmiech to zdrowie 8 lip 2012, 12:00 Mówiąc wprost, to dobrze, że jest Paweł Śpiewak. I dobrze, że mówi lub pisuje rzeczy obrazoburcze, kontrowersyjne, trudne. Ale zawsze dalekie od codziennej kopaniny. Tego naszego ja – tobie, a ty – mnie targania po szczękach, plebejskich zwarć kogutów. 4
  • Partia ministra 8 lip 2012, 12:00 Mit założycielski PiS trzyma się mocno. na tyle mocno, że dla całkiem sporej grupy polityków droga do własnej partii wiedzie przez Ministerstwo Sprawiedliwości. To, co się udało braciom Kaczyńskim po wyrzuceniu Lecha z ministerialnego... 6
  • Tartinka z brudami 8 lip 2012, 12:00 Ruch Palikota musi „wyprać swoje brudy”. Dlatego wybrał lokal z dala od Sejmu, na warszawskim Mokotowie. Tam, w klubie Fair Play w poniedziałek o problemach swojej partii mają dyskutować politycy RP. 8
  • Kolejny talib? 8 lip 2012, 12:00 Czy Szymon Hołownia, publicysta „Newsweeka”, też jest prawicowym talibem nienawidzącym dzieci z probówki? 8
  • Liczba tygodnia 8 lip 2012, 12:00 25 lat na rajskiej wyspie za SMS 9
  • Zdzisio, Rysio i Grzesio 8 lip 2012, 12:00 Trzech wybitnych speców od uzdrawiania polskiej piłki ogłosiło oficjalnie, że zamierza kandydować na stanowisko prezesa PZPN. 9
  • Nie żyje ACTA, niech żyje ACTA 8 lip 2012, 12:00 Wojna o ACTA wcale się nie skończyła. 9
  • List do redakcji 8 lip 2012, 12:00 Szanowny Panie Redaktorze! 9
  • Elektryczny minister 8 lip 2012, 12:00 Bartosz Arłukowicz powtarza: żeby zreformować służbę zdrowia, trzeba iść na wojnę ze wszystkimi. Z koncernami, lekarzami, szpitalami, lobby. Czy ma do tego predyspozycje? 12
  • Prezydent co łaska 8 lip 2012, 12:00 W drugą rocznicę wyboru na prezydenta Bronisław Komorowski podjął decyzję o kandydowaniu na kolejną kadencję. Od premiera usłyszał: „Na kampanię możesz nie dostać ani grosza z kasy Platformy”. 18
  • Femen nie miał czasu 8 lip 2012, 12:00 Wojewódzki i Figurski? Najchętniej wsadziłybyśmy ich do więzienia! – mówi „Wprost” Jewhenija Krajzman, jedna z najbardziej znanych aktywistek ruchu Femen. 21
  • Tusk prawie jak Gierek 8 lip 2012, 12:00 Entuzjazm jest, więc zmian w rządzie nie będzie. Pieniędzy i nowych pomysłów też raczej nie zabraknie. 22
  • Siła spokoju po burzy 8 lip 2012, 12:00 To był najważniejszy rok w życiu Agnieszki Radwańskiej. Rozstała się z ojcem, związała z nowym trenerem Tomkiem Wiktorowskim i przeżyła rozwód rodziców. Dała radę. 24
  • Cztery wesela i dobrze 8 lip 2012, 12:00 Żeni się? Czy umiera? Nie tylko o to trzeba było zapytać Michała Wiśniewskiego. 28
  • Kto da więcej? 8 lip 2012, 12:00 Jan Kulczyk dał 20 milionów złotych na Muzeum Historii Żydów Polskich. To największa polska donacja w historii. Sprawdziliśmy, ile i na co dają inni biznesmeni. I czy już pozazdrościli Kulczykowi. 34
  • Okulary wolności 8 lip 2012, 12:00 Znowu powiedzą, że jej odbiło! Najpierw mówiła głośno o swoich aborcjach, a teraz bez wstydu opowiada o operacji plastycznej! A Maria Czubaszek dziwi się temu zdziwieniu. 38
  • Generał wojen ideologicznych 8 lip 2012, 12:00 Na froncie wojen ideologicznych, którymi nabrzmiewa nasza polityka, minister Gowin awansował na generała. Nie tylko prowadzi batalie, ale je inspiruje. Sam wymyśla wroga, opracowuje strategię, zagrzewa do walki, dodaje ducha wyznawcom jego... 42
  • Nie obrażać konserwatystów! 8 lip 2012, 12:00 Media donoszą, że komisja ustawodawcza w sejmie jest zdominowana przez konserwatystów (PiS, PO, PSL, SP), co wpłynie na jej prace. Ruch Palikota atakuje rząd jako konserwatywny, a zwolennicy poszerzenia praw człowieka za konserwatystów... 44
  • Kraina Jezior - Top 5 8 lip 2012, 12:00 Kanał Elbląski, zwany także Elbląsko-Ostródzkim, to znakomity pomysł na rodzinną wycieczkę. Nawet mniejszym dzieciom spodoba się statek, który na przemian to płynie, to jedzie jak pociąg po szynach. 46
  • Kraina Jezior - Zabytki 8 lip 2012, 12:00 Część zabytków Warmii i Mazur jest oblegana przez tłumy, a inne, nie mniej interesujące, są puste. Warto wybrać te drugie, nie ulegając owczemu pędowi. 49
  • Kraina Jezior - Przyroda 8 lip 2012, 12:00 Kraina Wielkich Jezior Mazurskich zajmuje powierzchnię 1732 km 2 , z czego aż 486 km 2 to jeziora. Poza wodą i lasami walorem regionu są pamiątki burzliwej historii tych ziem. 50
  • Kraina Jezior - Rodzinne atrakcje 8 lip 2012, 12:00 Bawiąc z dziećmi na Warmii i Mazurach, nie omijajmy miejsc, które dla dzieci będą prawdziwą atrakcją. Poza kąpielą mamy do wyboru zwierzęta, kowbojów, Indian i egipską piramidę. 52
  • Kraina Jezior - Aktywnie 8 lip 2012, 12:00 Żeglarze od dawna lubili Mazury. Ostatnio docenili je również rowerzyści i miłośnicy jazdy konnej. 58
  • Kraina Jezior - Królowa Warmia 8 lip 2012, 12:00 W zamku nad Łyną mieszkała królowa Warmia. 61
  • Korporacje poza prawem 8 lip 2012, 12:00 Gigantyczne kary nałożone w ubiegłym tygodniu na koncern GlaxoSmithKline za trucie pacjentów i na bank Barclays za okradanie inwestorów paradoksalnie dowodzą, że wielkie korporacje są… całkowicie bezkarne. 62
  • Na granicy wytrzymałości 8 lip 2012, 12:00 Młodzi Syryjczycy przez tydzień walczą z al-Asadem, potem przenikają na terytorium Turcji, odpoczywają kilka dni i znów ruszają przez granicę. Wiedzą, że już wygrali, ale boją się o to, co będzie potem. 66
  • Gra na językach 8 lip 2012, 12:00 Ukraińska Rada Najwyższa z zaskoczenia przyjęła nowe prawo językowe, które może uśmiercić język ukraiński w sferze publicznej. Komentatorzy twierdzą, że to początek największego kryzysu politycznego na Ukrainie od wybuchu pomarańczowej rewolucji. 68
  • Ile euro z Euro 8 lip 2012, 12:00 Dla polskich przedsiębiorców czas Euro 2012 miał być czasem urodzaju. Do Polski miało przyjechać nawet milion szastających pieniędzmi na lewo i prawo kibiców. A jak było naprawdę? 70
  • Mądry Polak po wywczasach 8 lip 2012, 12:00 Upadek Sky Clubu to kolejny dowód na to, że zamiast finansować potencjalnych bankrutów, lepiej samodzielnie zorganizować sobie wczasy. Wychodzi taniej i bezpieczniej. 74
  • Problem na receptę 8 lip 2012, 12:00 Spór lekarzy z NFZ o przepisy refundacyjne na razie przycichł. Problemy zostały. Lekarze są niezadowoleni, tracą aptekarze. 78
  • Tropiciel planetoid 8 lip 2012, 12:00 To będzie pierwsza prywatna misja w głąb Układu Słonecznego. Celem teleskopu Sentinel jest wypatrywanie planetoid zagrażających Ziemi. 80
  • Skaner 8 lip 2012, 12:00 Pszczoły cofają zegar Pracuj z młodymi – zachowasz dłużej młodość. Naukowcy z Arizona State University odkryli, że mózg starych pszczół biologicznie młodnieje, jeśli zmuszone są do wykonywania zadań typowych dla młodszych... 83
  • Boska pewność 8 lip 2012, 12:00 Mamy ją! Cząstka Higgsa istnieje! To najważniejsze ustalenie naukowe ostatnich dekad. A my – to fantastyczne – mieliśmy szansę patrzeć, jak na naszych oczach tworzy się historia. 83
  • „Prometeusz”. Rejs wstecz 8 lip 2012, 12:00 Po 33 latach od premiery „Obcego” Ridley Scott ponownie wyruszył w kosmos. Jego „Prometeusz” nie jest już jednak ani nowatorski, ani szokujący, ani przerażający. Co się stało z kultowymi motywami kina grozy? 84
  • Sistars wracają 8 lip 2012, 12:00 Białe dziewczyny, które śpiewają jak czarne diwy, i do tego dwóch chłopaków. Zdobyli publiczność świetną mieszanką soulu, bluesa, muzyki funk i hip-hop. Wierni sobie, niezależni od mód. Po sześciu latach przerwy Sistars wracają do swych muzycznych korzeni. 88
  • Lokalne cierpienie 8 lip 2012, 12:00 Zdobył swoimi książkami Amerykę, teraz zdobywa resztę świata. Powieść „Korekty” Jonathana Franzena, która w USA przyniosła mu sławę najlepszego portrecisty amerykańskiego społeczeństwa, właśnie ukazała się po polsku. 90
  • Czeskie zwycięstwo Polaków 8 lip 2012, 12:00 Festiwal w Karlowych Warach pozwolił inaczej spojrzeć na polskie kino. Dobrze zostały tu przyjęte filmy, których w kraju nie oklaskiwaliśmy. 92
  • Starość jest piękna 8 lip 2012, 12:00 Praca nad przedstawieniem „Hopla, żyjemy” zaczęła się od planów reżyserki, Krystyny Meissner, by adaptować w teatrze „Miłość w czasach zarazy” Gabriela Garcii Márqueza. Ostatecznie spektakl zawdzięcza tej... 92
  • Czas Armagedonu 8 lip 2012, 12:00 „Spec Ops: The Line” obnaża fałsz popularnej w grach wideo figury niezłomnego frontowego bohatera-wyzwoliciela. to historia wojenna o antywojennym przesłaniu. 94
  • Tydzień kultury polskiej 8 lip 2012, 12:00 Dlaczego Bogusław Linda, jeden z lepszych polskich aktorów, nigdy nie wydobył się z piekła słabych seriali? Dlaczego popełniał takie błędy jak role w „I kto tu rządzi” czy „Ratownikach”? Dlaczego facet, który... 94
  • Nie taki straszny 8 lip 2012, 12:00 Marilyn Manson, król kontrowersji, wystąpi w Warszawie. Jego koncerty nie budzą już takich emocji jak kilka lat temu. Jednak wciąż są spektakularnymi wydarzeniami. 96
  • Wakacyjny mikser 8 lip 2012, 12:00 Okres urlopowy obfituje w wydarzenia straszne i śmieszne. Wydarzeniem strasznym może być deszcz na plaży, a wydarzeniem śmiesznym i strasznym – łoś na autostradzie, samobeatyfikacja Dody czy tajemnicze samobójstwo Kuby Wojewódzkiego... 97
  • Ja, prezes 8 lip 2012, 12:00 Zastanawiam się, czy zostać prezesem polskiego związku Piłki Nożnej, czy też nie, ale na tej dyscyplinie sportu dobrze się znam, więc uważam, że mogę. Wiem, co to jest spalony, z jakiego powodu dyktuje się karne, że pięciu sędziów... 97
  • Topnienie gwiazdek 8 lip 2012, 12:00 W samochodzie wymieniłem radio, by nareszcie słuchać e-booków i już widzę, że może stać się to przełomem w moim życiu. Zacząłem od „Anny Kareniny” Tołstoja, znakomicie czyta Anna Polony. Trochę się martwię, czy po... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany