Kto się śmieje, nie strzela

Kto się śmieje, nie strzela

„Polscy widzowie mają większe poczucie humoru niż twórcy” – mówi Juliusz Machulski. Do kin wchodzi „AmbaSSada” – komedia, w której reżyser zmienia losy świata.

Ma pan żart, który uznaje pan za swoje credo?

Juliusz Machulski: Obrazek z „New Yorkera”, na którym mężczyzna się modli: „Panie Boże, proszę Cię o niewiele rzeczy, ale chciałbym, żeby wszystko, co dostanę, było najwyższej jakości”.

W „AmbaSSadzie” sięgnął pan po wzór „wysokiej jakości”. Podobnie jak Quentin Tarantino w „Bękartach wojny”, wymyśla pan własną wersję historii II wojny światowej.

Tarantino rzucił granat, którym rozsadził tabu. Sprawił, że przestaliśmy się zastanawiać, czy wypada w kinie robić pewne rzeczy. Jemu było łatwiej. A z drugiej strony nam bardziej wolno, bo to my, a nie USA, mocniej II wojny doświadczyliśmy. W Amerykaninie wojna, która toczyła się w Europie 70 lat temu, nie budzi już tak wielkich emocji. Ja próbowałem rozbroić bombę martyrologii. Naszej, polskiej. Pomógł mi przypadek. Przeprowadziłem się w miejsce, w którym kiedyś stała niemiecka ambasada. Puściłem wodze fantazji, przeniosłem się w czasie. Poszedłem za podstawową zasadą, że kino powinno być większe od życia, i pomyślałem, co by było, gdyby...

Kiedyś mówił pan, że w Polsce historia jest tematem nietykalnym.


 Ggdy w czasie rozmowy o przeszłości idzie się po bandzie albo rzuci prowokacyjną uwagę, to nagle zapada niezręczna cisza. Mamy nieprzewietrzone umysły, wyznaczamy sobie wąskie granice dyskusji. Chcemy być odważni w ramach ustalonych reguł. A śmiech musi rozsadzać skostniałe struktury myślowe. Anglosasi, Francuzi potrafią kpić z historii. Może dlatego, że mają na koncie nie tylko przegrane, ale też zwycięstwa? Nasze triumfy można policzyć na palcach jednej ręki, a porażek starczyłoby dla kilku nacji. Wydaje się nam, że cierpieliśmy najmocniej. Ciągle tkwią w nas traumy i fobie. Ja mam tego dosyć – jako obywatel, Europejczyk, człowiek. Uważam, że powinniśmy wreszcie wyrosnąć z krótkich spodenek narodu pokrzywdzonych i pobitych.

Może ciągle nie wszystkie rany się zabliźniły?

Nikt nie podważa horroru wojny. Trzeba pamiętać o przeszłości i uczyć jej w szkołach. Dobrze, że istnieją instytucje pamięci, jak Muzeum Powstania Warszawskiego. Mam wielki szacunek dla historii. Ale nie można się w niej dusić. Mury murszeją. Jeśli wszystko weźmiemy pod ochronę i zamkniemy w gablotach, wystarczy lekki wstrząs, żeby cała konstrukcja przewróciła się jak stara serwantka i nie będzie czego zbierać. Kiedy nauczymy się patrzeć z dystansem na nasze doświadczenie, stanie się ono bardziej autentyczne i żywe. Od II wojny światowej minęło 70 lat. Możemy już traktować rzeczy poważne w sposób niepoważny.

Co to daje?

Wentyl bezpieczeństwa. Śmiech uzdrawia. Dużo rozmawiam ze swoją córką. Ona należy do pokolenia, które ma dosyć martyrologii. I ja jej generację rozumiem. Trudno na co dzień krzyczeć, że coś nam się należy, bo walczyliśmy za wolność. Uważam, że widzowie czekają na obraz dziejów ukazanych w krzywym zwierciadle. Są gotowi śmiać się z naszego nieudacznictwa historycznego, zachowując dumę ze wszystkiego, co nam się udało. Boy namawiał: odkurzać, odbrązawiać. A są też Witold Gombrowicz, Sławomir Mrożek, Janusz Głowacki, Jerzy Pilch – dopiero kiedy z ich twórczości wyciągniemy lekcję, staniemy się normalni.

Niedawno w sieci pojawił się zwiastun „AmbaSSady”, w którym Nergal i Robert Więckiewicz w strojach Ribbentropa i Hitlera grają na gitarze „Sen o Warszawie”. Pod nagraniem pojawiły się komentarze: „Równie dobrze można by »Katyń« promować śpiewającym Stalinem”.

To jednak nie to samo. Niektórzy nawołują do bojkotu „AmbaSSady”, choć nie widzieli filmu. Ale takie czasy już przeżyliśmy. Jak pisał Fredro: „Znaj proporcje, mocium panie”.

Gdzie przebiega granica? Dlaczego pana klip jest w porządku, a nikt nie promowałby filmu o Holocauście – nawet żartobliwego - „Płonącą stodołą” Niemena?

Reżyser musi mieć instynkt. Czuć, co mu wolno, a czego nie. Uważam, że nie przekroczyłem granicy złego smaku. Ale im więcej się tłumaczę, tym dla mnie gorzej. Żartów się nie uzasadnia. Nie mam wpływu na to, czy ktoś ten dowcip kupi.

A nie miał pan wątpliwości, gdy w produkowanych przez pana „Psach” Władysława Pasikowskiego pijani ubecy śpiewali „Janek Wiśniewski padł”?

Starsi ode mnie współpracownicy w Studiu Zebra byli bardzo przeciwni tej scenie. Uważali wręcz, że trzeba ją wyciąć z filmu. Ja jej broniłem, chociaż od zdarzeń, do których się odnosiła, minęło ledwie 20 lat. Pomyślałem, że nie przez przypadek Władkowi Pasikowskiemu coś takiego przyszło do głowy. Wyczuł, że czegoś było w powietrzu za dużo. Nie wiem, może jakiegoś patosu, stawiania pomników z brązu. Śmiech jest często samoobroną. Ja sam mam dzisiaj ochotę sięgnąć po ironię, kiedy patrzę w mediach na twarze ludzi, którzy nie mają nic do powiedzenia. Polityków z prawdziwego zdarzenia mamy kilkunastu. Reszta to niepoważni ludzie, którzy chcą dodać sobie powagi na siłę. I próbują zawłaszczać sferę publiczną.

Śmiał się pan, kiedy działacze PiS ogłaszali godzinę W?

Właśnie takie akcje sprawiają, że ludzie będą chętniej żartować. Niedługo będzie można reagować na rzeczywistość tylko śmiechem. W „AmbaSSadzie” współczesna dziewczyna mówi: „Zepsuli nam patriotyzm”. Polskość, patriotyzm zostały dzisiaj zawłaszczone przez pewną grupę ludzi. I trzeba często powtarzać, że oni nie mają racji. Że Polska należy do nas wszystkich. Po pierwszych projekcjach widzowie podkreślali, jak bardzo patriotyczny jest to film, ale patriotyzmem naszym własnym, a nie tym, który próbuje narzucić nam PiS. Po seansie w Lublinie ludzie mówili, że zaskoczyło ich, jak mogą patriotycznie reagować na naszą historię, mimo że przecież o niej tak bardzo na co dzień nie myślą. Czyli dokładnie to, na czym mi zależało. Żeby dotknąć podświadomości.

Pana zdaniem śmiech dzisiaj łączy czy dzieli?

Zawsze łączy. Kiedy ktoś się śmieje, nie może strzelać. Naukowcy obliczyli, że oprócz słuchania muzyki, żarliwej wiary i zdrowego snu śmiech najbardziej przedłuża życie. Wyswobadza z okowów codzienności, z trywialności, entropii wreszcie. A życie przecież wiadomo, jak się skończy. Trzeba więc robić dobrą minę do złej gry. Anglosasi w drwinie znaleźli receptę na swoje bolączki. Kiedy nie da się czegoś pokonać, trzeba to obśmiać.

Można by zrealizować polską wersję „Małej Brytanii” – serialu, dla którego twórców nie ma żadnych świętości?

A dlaczego nie? Myślę, że większość naszych widzów ma większe poczucie humoru niż twórcy. I oni są gotowi na odważne propozycje. Tylko ich nie dostają. U nas wszystko jest średnie, boimy się wychylać.

To skąd się biorą skandale związane z żartami?

Są ludzie, którym brakuje własnego życia i chcą kontrolować cudze. Pamięta pan falę oburzenia po występie Nergala z Biblią – po spektaklu dla tych, którzy świadomie kupili bilet? Lont bezpiecznika „prawdziwego Polaka” jest bardzo krótki. Ton publicznej dyskusji nadają ci, którzy mają czas rozpalać pochodnie i manifestować. Jednoczą się ludzie, którzy w grupie czują się pewniejsi. Boję się tej armii chcącej decydować, co kogo obraża. To przejaw społeczeństwa feudalnego, zacofanego, zapyziałego. Wierzę, że tacy nie jesteśmy.

Gdy Abelard Giza powiedział w telewizji, że papież puszcza bąki, rozpętała się burza.

To chore. Papież to też człowiek. Nawet Jan Paweł II , który za chwilę będzie świętym.

Zrobiłby pan film o poszukiwaniach cudu przed kanonizacją?

W moim wydaniu to musiałaby być komedia. Oglądałem kiedyś włoski film o facecie, którego matkę uznano za świętą, bo czyniła cuda. A on nie wierzył, chodził i przekonywał ludzi, że zaszła pomyłka, że cudów w XXI w. nie ma. Powinniśmy trochę się zarazić tym dystansem. Historia nas doświadczyła, więc teraz hołubimy wszystko, z czego jesteśmy dumni, niezależnie od tego, czy jest to papież, czy Kubica. A jednocześnie nie szanujemy siebie. Kiedy cały świat patrzył na Lecha Wałęsę z zachwytem, myśmy go deprecjonowali. Wiem, że Polska to moje miejsce, i chcę rozmawiać z tutejszą widownią. Ale czasem czuję się Marsjaninem, nie rozumiem naszej mentalności i problemów, którymi – mam nadzieję, rzekomo – żyje kraj.

Śmiać się z martyrologii, Kościoła to jedno. A czy mamy wystarczająco dużo tolerancji, żeby – jak Sacha Baron Cohen - śmiać się z sytuacji gejów albo Żydów?

Nie wiem, nie znam badań na ten temat. Gdybym znalazł dobry, nieoczywisty pomysł na śmieszny film o geju, nie widziałbym problemu. Oglądał pan „Sposób na blondynkę”? Bracia Farrelly przekraczają wszystkie polityczne poprawności. Śmieją się z niepełnosprawnego, z zespołu Downa, z kulawego, z fizjologii i seksu. Śmieszy mnie to, chociaż film balansuje na granicy złego smaku. A może właśnie dlatego? Tworzenie dla siebie samego zakazów jest chore.

Rozumiem, że nie planuje pan nakręcenia „Django” o Żydach wychodzących ze schronów?

W stylu Benigniego? Chyba nie, to jeszcze nie ten moment. Najpierw trzeba odrobić lekcję. W Stanach filmów o niewolnictwie powstały setki. Historie opowiadane w różnym tonie, kręcone przez liberałów albo republikanów. Myśmy nie zrobili nawet obrazu o powstaniu w getcie.

Miał pan kiedykolwiek na planie pomysł, z którego pan zrezygnował, myśląc: To by było zbyt wiele?

Właśnie brakuje mi takich pomysłów. Potrzebuję ich. Bo zwykle to, co wydaje się zbyt ryzykowne, okazuje się trafione w punkt.

To dlaczego tak trudno wyobrazić sobie polski „Sposób na blondynkę”?

Chciałbym, żeby takie filmy powstawały. Gdybym myślał, że w Polsce coś jest niemożliwe, nie zrobiłbym „Seksmisji”. Albo „Vabanku”. Powtarzano mi: „Na ulicach trwają przemiany, »Solidarność« wybucha, a ty robisz film o przedwojennym kasiarzu?”. Odpowiadałem, że nie potrafię o niczym innym.

„Seksmisja”, dzisiaj uznawana za najśmieszniejszą polską komedię, w swoim czasie była filmem niemal politycznym. Podobnie jak „Kingsajz”.

Wtedy wszystko pachniało polityką. W „Vabanku” drażniło już to, że odwołuje się do przedwojennej Polski. Filmy satyryczne w krzywym zwierciadle odbijały rzeczywistość. Stanisław Bareja akcentował kretynizmy i absurdy systemu. Ja w „Seksmisji” uciekałem w science fiction, choć naprawdę opowiadałem o świecie „tu i teraz”. Wtedy mieliśmy obowiązek niesienia przesłania. Ale posługując się kamuflażem, śmialiśmy się z Ruskich, z PRL. Istniały świetne kabarety polityczne.

Brakuje ich panu?

Nie, bo cieszę się z wolności, jakby każdego dnia było Boże Narodzenie.

W PRL żarty trafiały do ludzi, którzy szukali podtekstów. Łatwiej było ludzi rozśmieszyć?

Dzisiaj mamy wielką różnorodność propozycji. Trudniej jest skupić uwagę widza dziś niż w czasach, kiedy istniał podział na my i oni. Sztuczny, bo naprawdę „oni” to byliśmy „my” i odwrotnie. Ale wtedy się wydawało, że jest przejrzyście. I że jeśli przyjdzie wolność, to „oni” znikną, będzie Bogurodzica, jedność, wspólnota. Tymczasem po 1989 r. wróciły wszystkie przedwojenne demony i konflikty. To są koszty wolności. Szczerze rozśmieszyć jest jednak tak samo trudno. Zwłaszcza że zawsze obce było mi pojęcie przyciągania widza za wszelką cenę.

Co to znaczy?

Podam panu przykład. Przy filmie „Ile waży koń trojański?” dystrybutor chciał, aby wprowadzić postaci celebrytów. Kiedy bohaterka przenosiła się w czasie, miała spotykać dzieci, z których wyrosną kiedyś gwiazdy. Ja jednak wiedziałem, że większość nazwisk z tej listy za dziesięć lat nic nikomu nie powie. Im bardziej doraźny jest film, tym szybciej się starzeje. Zgodziłem, się tylko na Kubicę. Potem ten właśnie moment wywoływał w kinach największy śmiech. Ale to był śmiech za wszelką cenę.

Mówi pan, że stracił poczucie obowiązku. Jednak próbował pan opisać czas transformacji. Choćby w „Kilerach 2-óch” albo „Pieniądze to nie wszystko” o mieszkańcach postpegeerowskiej wsi.

Zawsze chcę coś złapać, czasem się udaje. „Kiler” nawet mnie zaskoczył powodzeniem. A „Pieniądze to nie wszystko”? Ten film się nie podobał krytykom. Uznano, że jest mi za dobrze, że nie mam prawa opowiadać o tych bohaterach. Myślałem, że robię opowieść o tym, że wszyscy ludzie są w sumie dobrzy i podobni do siebie. Na szczęście co pewien czas, nawet na ulicy, zaczepiają mnie widzowie, mówiąc, że „Pieniądze...” to ich ulubiony mój film.

Pan sam też ma dzisiaj z tym obrazem problem?

Nie, mnie on ciągle śmieszy. Nie zrobiłbym go, gdybym czuł, że kogoś obrażam. Starałem się go wystylizować, wziąć w cudzysłów. Z filmami to jak z żartem przy kolacji z przyjaciółmi. Czasem znajdzie się ktoś, kto nie zrozumie.

Ostatnio w kinie pojawili się nowi, świetni twórcy. Wojciech Smarzowski, Małgorzata Szumowska, Leszek Dawid, Bartosz Konopka, a także młodsi: Jan Komasa czy Tomasz Wasilewski. Nie ma wśród nich jednak autorów komedii.

Dzięki Bogu. Mam łatwiej jako rak na bezrybiu. Widziałem w życiu pięć czy sześć zmian tzw. pokoleniowej sztafety. I zawsze było tak samo. W pierwszej dekadzie lat 70., kiedy jeszcze studiowałem, fascynował mnie Mrożek oraz generalnie surrealizm i humor w czeskim wydaniu. Bałem się, że wszyscy będą chcieli robić śmieszne filmy. Ale w szkole nie powstała żadna etiuda komediowa. I tak jest do dzisiaj. Nikt nie chce? Nie umie nakręcić zabawnego filmu? Czasem żal, bo mam wrażenie, że nasi widzowie strasznie czekają na inteligentne komedie.

Istnieje coś takiego jak polski humor?

Dzisiaj ucieleśnia go Marek Raczkowski. Jego sarkazm, umiejętność spojrzenia na siebie z ironią. Dla mnie to jest polski humor.

Bardzo inteligencki.

Humor jest na ogół inteligencki. Nie jest domeną ludzi, którzy się śmieją zbyt łatwo. Dlatego też nie bawią mnie kabaretony. Ci wszyscy faceci, którzy zakładają chustkę i udają kobietę.

Jest jeszcze czarny humor. Ludwik Jerzy Kern czy Jan Sztaudynger zostawili po sobie epitafia. Ma pan żart, który zamknąłby pan w kopercie z napisem: „Do odczytania w czasie ceremonii”?

Nawet niedawno na Powązkach widziałem grób z epitafium, które mnie rozbawiło. Sam jeszcze nie mam pomysłu na taki napis. Może powoli zacznę szukać. Ale powoli. ■

Okładka tygodnika WPROST: 41/2013
Więcej możesz przeczytać w 41/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 41/2013 (1598)

  • Psychuszki wracają 6 paź 2013, 20:00 Wkrótce kilkudziesięciu morderców i gwałcicieli znajdzie się na wolności. Przed laty zostali skazani na karę śmierci, ale na mocy amnestii z 1989 r. uniknęli stryczka. W takim medialnym klimacie strachu politycy postanowili coś z tym... 4
  • Skaner 6 paź 2013, 20:00 świat Szwajcarzy mają dość biedy Aktywiści z inicjatywy „Pokolenie z minimum społecznym” zebrali ponad 100 tys. podpisów pod projektem zakładającym, że każdy obywatel będzie otrzymywał od państwa bezwarunkowy zasiłek na... 6
  • Nie potrzebuję szalupy ratunkowej 6 paź 2013, 20:00 Bardzo się boję, że popełnimy błędy PJN. Nie abdykuję, ale wolę działać w szerszej kompanii. Dlatego wspieram inicjatywę Jarosława Gowina – mówi Paweł Kowal, szef ugrupowania Polska Jest Najważniejsza. 12
  • Zakazane książki 6 paź 2013, 20:00 Nie sposób napisać uczciwej biografii, jeśli opisywany bohater nie wyrazi na nią zgody. Właśnie przekonał się o tym Artur Domosławski. 16
  • Pan B. i nauka 6 paź 2013, 20:00 Prowadzenie auta ma negatywny wpływ na pracę jajników i układ kości miednicy” – oznajmił kilka dni temu saudyjski szejk Saleh al-Luhaydan, konsultant Stowarzyszenia Psychologicznego Zatoki Perskiej, a zaraz potem wyraził troskę... 21
  • Wszystko to kłamstwo 6 paź 2013, 20:00 Są gwiazdy, które słabo zdają egzamin jako ludzie - mówi Katarzyna Dowbor, która po 30 latach pracy w telewizji publicznej napisała książkę „Mężczyźni mojego życia”. 22
  • Chór cherubinków księdza Jacka 6 paź 2013, 20:00 Katecheta pedofil nie tylko wykorzystywał dzieci, lecz także je deprawował. 26
  • Łowca pedofilów 6 paź 2013, 20:00 Nie spocznę, póki pedofile będą w Kościele – Mówi Marek Waldemar Sułkowski, psycholog kliniczny leczący ofiary księży pedofilów. 32
  • Strach w purpurze 6 paź 2013, 20:00 Nad częścią polskich biskupów zawisła realna groźba odwołania przez papieża Franciszka. 34
  • Widmo krąży po Europie (i Białymstoku) 6 paź 2013, 20:00 Widmo gender. Ostrzega przed nim Kościół, rozwijając coraz agresywniej atak na rzekomą ideologię gender, czyli uderzając de facto w demokratyczny postulat równości. Do działań dołączył właśnie prezydent Białegostoku, bo po co komu... 38
  • Korporacja AK 6 paź 2013, 20:00 Armia Krajowa otrzymywała pieniądze od rządu RP w Londynie, a nawet od prezydenta USA. Jednak żołnierze polskiego podziemia najczęściej musieli samodzielnie finansować swoją działalność konspiracyjną. 40
  • Tanie domy samorządowców 6 paź 2013, 20:00 Oświadczenia majątkowe to fikcja. Cen nieruchomości, jakie podają samorządowcy, często nie ma na rynku – są zaniżone. Coraz częściej interesuje się tym CBA. 44
  • Biegaj z bankiem 6 paź 2013, 20:00 PKO Bank Polski poprzez program „Biegajmy razem” wspiera liczne imprezy biegowe, motywuje Polaków do zdrowego trybu życia i zachęca do pomagania innym. 46
  • Sprawa Angeliki Z. 6 paź 2013, 20:00 Histeria wokół córki aktorki Anny Samusionek trwa. Ale czy w tym szaleństwie ktokolwiek myśli jeszcze o małej Angelice? 48
  • Unia rozdaje na nowo 6 paź 2013, 20:00 W najbliższych latach dostaniemy z Brukseli aż 73 mld euro unijnego wsparcia. Na co je wydamy? O tym możesz zadecydować również ty. 50
  • High life na procentach 6 paź 2013, 20:00 Piękne, zadbane. Niczego im w życiu nie brakuje. Mimo to czują pustkę, którą zagłuszają alkoholem. Zawsze same i w ukryciu. Na zewnątrz są bez skazy. 54
  • Imperium nieczynne 6 paź 2013, 20:00 Choć rząd zamknięto dopiero tydzień temu, to paraliż władzy w USA trwa od miesięcy. Tłumaczymy – od A do Z – jak do tego doszło. 56
  • Brunatny świt 6 paź 2013, 20:00 Faszyści uzbrojeni w noże to po zapaści gospodarczej kolejna plaga trapiąca Grecję. Sytuacja w kraju przypomina grecką tragedię – wygranych jeszcze długo nie będzie. 60
  • Zakontraktowani na śmierć 6 paź 2013, 20:00 Imigranci bez wynagrodzenia budują lśniące stadiony, hotele i drogi. Padają przy tym jak muchy. Tak Katar przygotowuje się do Mundialu. 62
  • Wizjonerzy znad Wisły 6 paź 2013, 20:00 Polska przestała być tylko krajem wódki i kiełbasy. O nasze technologie biją się Nike, Deutsche Bahn i Coca-Cola. Poznajcie Polaków, którzy zadziwiają świat. 64
  • Rachunek za kanonizację 6 paź 2013, 20:00 Milion pielgrzymów, którzy przyjadą na kanonizację Jana Pawła II, to ratunek dla finansów państwa watykańskiego. 72
  • Miliarder ma problem 6 paź 2013, 20:00 Luksusowy, szybki i tani w użytkowaniu Model S produkcji Tesla Motors poszedł z dymem w wyniku banalnej stłuczki. Czy to koniec elektrycznej rewolucji? 74
  • Nieznośna lekkość próżni 6 paź 2013, 20:00 W filmie „Grawitacja” Sandra Bullock doświadcza kosmicznej udręki. Co się dzieje z człowiekiem w okołoziemskiej próżni? 76
  • Kto się śmieje, nie strzela 6 paź 2013, 20:00 „Polscy widzowie mają większe poczucie humoru niż twórcy” – mówi Juliusz Machulski. Do kin wchodzi „AmbaSSada” – komedia, w której reżyser zmienia losy świata. 78
  • Moizm z Kaszub 6 paź 2013, 20:00 Dzięki tej płycie inaczej spojrzałem na świat – mówi o swoim nowym, zaskakującym albumie Tomasz Makowiecki. 82
  • Kalejdoskop kulturalny 6 paź 2013, 20:00 Siła życia Sparaliżowany młody mężczyzna mruga powieką, wybierając w ten sposób kolejne wyrazy na planszach, które pokazuje mu matka. W wieku 25 lat pierwszy raz w życiu komunikuje się z otoczeniem. Słowa układają się w zdanie:... 84
  • Top 10- kultura 6 paź 2013, 20:00 Top 10 kino 1. „Turbo” reż. David Soren Imperial – Cinepix 2. „W imię…” reż. Małgośka Szumowska Kino Świat 3. „Czas na miłość” reż. Richard Curtis UIP 4. „Agenci” reż. Baltazar... 86
  • Szok przyszłości 6 paź 2013, 20:00 W średniowieczu analfabetą był człowiek niepiśmienny. Dziś jest nim ten, kto nie potrafi łowić ryb w oceanie informacji. Jeremy Gutsche ma wędkę dla każdego. 90
  • Trendy w biznesie 6 paź 2013, 20:00 Jak będą wyglądały praca przyszłości i przedsiębiorstwo 2.0? Do czego mogą służyć kamery w sklepach? Jak można skorzystać na WIFI - mówią eksperci Netii. 93
  • Biznes to Rozmowy 2013 6 paź 2013, 20:00 Czy technologia rządzi człowiekiem? Czy kryzys to szansa dla nowych firm? Jak na nim zarobić? Na te pytania starali się odpowiedzieć uczestnicy V kongresu Netii. 94
  • Technologia na co dzień 6 paź 2013, 20:00 Nowoczesne technologie zmieniają tryb naszego życia i kształtują nowe pokolenia. Pozwalają też zaoszczędzić naprawdę duże pieniądze. 96
  • Bomba tygodnia 6 paź 2013, 20:00 Niepolityczny Żmijewski Warszawa staje do boju referendalnego, obie strony politycznej barykady szukają zaufanych popleczników, bo nie ma to jak znana twarz popierająca polityka. Twarz oraz nazwisko. W medialnym galimatiasie ze zdumieniem... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany