Żonie przywalam słowem

Żonie przywalam słowem

Boksowanie to straszny stres, po zakończeniu kariery jeszcze długo mi się śniło, że będę musiał walczyć, w łóżku tarłem nogami, budziłem się w nerwach. Dopiero po kilku latach mi odpuściło – mówi Dariusz Michalczewski.

W rubryce zawód co wpisujesz?

Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek coś takiego musiał wpisywać. Chyba że chodzi o jakąś formalność, papier. To wtedy stolarz. Stolarz tapicer.

Kiedy zacząłeś boksować?

Jak zmarł mój tata, to się trochę pogubiłem. Zacząłem rozrabiać, takie zresztą wtedy były czasy. Więc moja mama z wujkiem, żeby mnie troszkę, jak to się mówi, wychować…

Odciągnąć od ulicy...

I dać zajęcie, wzięli mnie na treningi na Stoczniowiec.

Miałeś wtedy 12 lat. Jak włożyłeś pierwszy raz rękawice, co pomyślałeś?

Zawsze w tym, co robię, chciałem być najlepszy. Miałem przekonanie, że jak już będę mógł startować i wygrywać, będę nokautował wszystkich. Dlatego z Przymorza na Stoczniowiec zawsze biegałem, tam ciężko trenowałem, a potem do domu też wracałem biegiem.

To było?

Około dziewięciu kilometrów. Robiłem wszystko ponad, jak wracałem z treningu, to jeszcze grałem w piłkę, nie paliłem papierosów, nie piłem alkoholu.

W ogóle?

Na imprezach gdzieś pewnie tak, ale ogólnie starałem się żyć sportowo.

Były momenty, że mówiłeś: nie podołam?

Na międzynarodowym turnieju „O złotą łódkę” dostałem mocne wciry w finale od jakiegoś Niemca z DDR. To był chyba jedyny taki kryzys, który pamiętam, zresztą ostatecznie to mnie jeszcze bardziej zmobilizowało do ciężkiej pracy. Potem bardzo szybko okrzepłem, wszystko szło elegancko: zostałem mistrzem spartakiady, mistrzem młodzieżowym, później mistrzem Polski. Po mistrzostwach juniorów Europy w Kopenhadze zmieniłem barwy klubowe i poszedłem ze Stoczniowca Gdańsk do Czarnych Słupsk. Pamiętam, że po to, żebym mógł zarabiać przyzwoicie, dali mi pięć fikcyjnych etatów, tak za komuny było. Raz w miesiącu jeździłem więc po wypłatę do pięciu zakładów.

Miałeś 18 lat.

A zarabiałem 150 tys. miesięcznie, kiedy dyrektor stoczni zarabiał 25 tys. Dostawałem tej kasy trochę, pamiętam, że nie miałem jej gdzie trzymać. Musiałem rzeczy z szafki powyrzucać i tam tę forsę upychałem.

Nie demoralizowało cię to? Nie zgłupiałeś? Woda sodowa ci nie uderzyła do głowy?

Byłem wtedy sportowcem z krwi i kości, ciężko pracowałem, może dlatego mi nie odwaliło. Zresztą inne czasy wtedy były. Bo wiesz, nie bardzo było co za tę kasę kupić. Pamiętam, że moja żona pojechała do Rembertowa i kupiła sobie futro z lisów, kosztowało to równowartość trzech małych fiatów. Ja dostałem wartburga ze skrzynią biegów taką już w podłodze, ale nim nie jeździłem, bo nie miałem prawa jazdy. I wartburg stał sobie pod blokiem. Potem zresztą zabrali pierwszy etat, później drugi i trzeci, widziałem, że sport się tutaj wali i w ogóle że wali się cały ustrój. Uciekłem więc do Niemiec.

Autostopem?

Tak, autostopem.

A język?

Znałem tylko danke schön, zresztą w Hamburgu nikt za bardzo nie chciał ze mną rozmawiać. Pojechałem do Andrzeja Śliwickiego, byłego pięściarza, który uciekł wcześniej ze Stoczniowca Gdańsk, został w Niemczech. To nie były lekkie czasy, nieraz było mi gorzej niż w Polsce. Aż w końcu kiedyś taki kolega z Warszawy przyjechał do mnie i mówi: „Słuchaj, Niemcy przygotowują się do mistrzostw świata w Moskwie i podobno potrzebują sparingpartnerów. A słyszeli, że uciekłeś i że się nadasz”. Pojechałem więc na zgrupowanie i zaprezentowałem się na nim bardzo dobrze. Byłem dobrym kąskiem dla trenera, który zresztą też był uciekinierem, z Rumunii. Dostałem niemiecki paszport.

I zaczęła się twoja duża kariera. Zaczęło być o tobie głośno.

Nie od razu. Na początku wcale nie byłem jakąś rewelacją, miałem dość wąski repertuar: lewy prosty, lewy sierp, prawy prosty. Inna sprawa, że opanowałem to do perfekcji, mój lewy prosty stał się później znany na cały świat. Ale wcześniej bardzo ciężko pracowałem, byłem pierwszy na treningu i ostatni z niego wychodziłem. Potem wygrałem wszystkie walki w lidze, powołano mnie do pierwszej reprezentacji świeżo zjednoczonych Niemiec w mistrzostwach Europy.

Zostałeś mistrzem. I celebrytą.

To było dla mnie bardzo ciekawe doświadczenie. Poznałem wielu artystów, aktorów, nie mówiąc o sportowcach. Do dziś wśród światowych gwiazd z różnych dziedzin życia mam wielu serdecznych przyjaciół. Podobało im się, że jestem człowiekiem naturalnym, nie chce mi się nikogo udawać, a to w tym świecie nie jest częste.

Dlaczego wróciłeś do Polski?

Bo z tym moim wyjazdem za granicę ciągle miałem problem. Nawet nie tyle ja, co moja mama, znajomi, sąsiadka, wychowawczyni ze szkoły. Że uciekł, i to jeszcze do Niemiec. Dlatego któregoś dnia, chyba w 2002 r., obudziłem się i mówię: boksuję w Polsce. Do polskiego hymnu. Wiedziałem, że finansowo stracę, ale miałem taką potrzebę.

Nokautowałeś, aż przyszedł czas, że ciebie znokautowano.

Nie przypominam sobie, żeby mnie znokautowano. Przegrałem ostatnią walkę przed czasem.

Co myślałeś, jak schodziłeś z ringu?

Że to była walka bez jakiejkolwiek koncentracji. Ja nie byłem wtedy ani słabszy fizycznie, ani gorzej przygotowany, przeciwnie, formę miałem, tylko głowa była już zupełnie gdzie indziej. Zresztą przez ostatnie pięć lat już myślałem, co będzie po ringu.

Dziś jeszcze uderzasz pięściami?

Bardzo mało, chociaż mam jeszcze rękawice z ostatniej walki. Wiesz co, jakoś mi się ten boks ulał. Kiedy ogłosiłem, że nie będę już boksował, poczułem ulgę, byłem szczęśliwy. To był jednak straszny stres to boksowanie, później jeszcze długo mi się śniło po nocach, że będę musiał walczyć, iść na trening, w łóżku tarłem nogami, budziłem się w nerwach. To się chyba ADHD teraz nazywa. Dopiero po latach mi odpuściło.

To jednak zaskakujące, że tak konsekwentnie rzuciłeś te rękawice w kąt.

25 lat boksowałem codziennie. Wstawałem z myślą o walce, z myślą o walce się kładłem. Bywały krótkie przerwy, parę tygodni, parę dni przerywane informacją, że boksuję wtedy i wtedy, z tym i z tym. I znowu zaczynały się nerwy.

Lubiłeś też zabalować.

Potrafiłem. Jako sportowiec byłem bardzo solidny, ale zabalować potrafiłem. Kochałem się bawić, osobiście organizowałem zresztą te wszystkie balety, trzeba było skrzyknąć znajomych, załatwić klub czy dyskotekę. Uwielbiałem to robić, czasem to był nawet stres, bo jak przepierdzielisz, to będzie kicha. Ale to mnie motywowało do tego, żeby wygrywać.

Jest coś, czego żałujesz?

Jeśli chodzi o karierę, to niczego. Czuję się spełniony, taką karierę jak moja mało kto ma. Przez dziewięć lat byłem niepokonany, 48 walk bez porażki, trzy pasy mistrzowskie. Nie wiem, czy coś jeszcze można było zrobić lepiej. Do tego wszystkiego poznałem bardzo wielu ludzi, poznałem też dość dobrze i od różnej strony życie. Wiem, co to jest szacunek dla kogoś innego, respekt. Denerwują mnie te nasze gwiazdki, półprominenci, co to wyżej srają, niż dupę mają. Mnie życie nauczyło, że nieważne, czy ktoś jest bogatszy, wyższy czy silniejszy, szacunek trzeba mieć do każdego.

Dzisiaj Michalczewski to biznesmen.

Nauczyłem się tego w sporcie.

Jak się jest sportowcem, trudno robić biznes.

To prawda. Ale już wtedy trzeba sobie stworzyć zespół ludzi, dobrać drużynę. Człowiek w pojedynkę nic nie znaczy. Dzięki sportowi nauczyłem się pracować w drużynie, doceniłem team.

Ale boks nie jest sportem drużynowym.

Mimo to drużyna jest potrzebna. W moim teamie była żona z dziećmi, menedżer, promotor, adwokat, lekarz, przyjaciele, choć nie wszyscy zawsze dmuchali w jedną trąbkę. Na początku ten zespół tworzyłem zupełnie nieświadomie. Spotykaliśmy się na jakieś wigilie, kolacje, jeździliśmy na wczasy, po prostu często byliśmy razem. Później przyszedł rok 1996, ja się trochę pogubiłem. Jako młody chłopak, mistrz świata, miałem wokół siebie dużo dziewczyn, jedną narzeczoną, drugą, trzecią i tak dalej. Zaczęło mi się takie życie podobać, w pewnym momencie to się posypało i dzięki innym jakoś się pozbierałem. Wtedy doceniłem zespół i zacząłem go tworzyć świadomie. Poczułem, że jest w nim jakaś niewidoczna siła, która w tych ciężkich momentach bardzo pomaga. Dla mnie największym sukcesem jest to, że stworzyłem markę Tiger, że mam swoją wodę energetyczną. To duży sukces, wielu ludziom nie udaje się bezkolizyjnie przeskoczyć momentu zakończenia kariery sportowej.

Tobie się udało.

Bo się do tego długo przygotowywałem, przypłaciłem to zresztą tym, że nie skończyłem kariery w superformie.

Ale dzięki temu zacząłeś nowe życie.

Coś za coś, prawda? Zawsze trzeba kalkulować. Nas, sportowców, nikt nie uczy życia po zakończeniu kariery, później skaczemy na głęboką wodę, a często nie umiemy pływać. I wielu kolegów dało się innym nabrać, oszukać, zdarzają się takie hieny, u nas w Polsce też, próbujące wykorzystać byłego zawodnika, który nie ma biznesowej wiedzy.

Zazwyczaj zresztą taki sportowiec i tak czuje się przegrany. To nie jest ciekawy obraz.

No właśnie. Ale wiesz, jak się robi wielką karierę, to nie ma czasu, żeby się zajmować innymi sprawami, zabezpieczać swoją przyszłość, dbać o interesy. Jak chcesz mieć sukces, musisz się w 100 proc. skupić na sporcie. Ja zresztą też nie jestem wybitnym fachowcem w dziedzinie biznesu, ale, jak już wspomniałem, potrafię sobie dobrać zaufanych fachowców i jako tako ich jeszcze kontrolować. Wiesz, ja mam jedną przewagę nad piłkarzami czy lekkoatletami. Z byłym mistrzem świata w boksie nigdy nie wiadomo, czy nie przypieprzy. No, teraz trochę żartuję. Ale kto wie, może to budzi respekt, coś tam jednak ułatwia.

A potrafisz przywalić jeszcze?

Hmm... Powiem tak: ja się tego brzydzę. Po zakończeniu kariery jeszcze takiej sytuacji nie miałem. Naprawdę lubię ludzi, prędzej bym kogoś przytulił, pocałował, niż walnął. Mam potrzebę życia z ludźmi w dobrych relacjach, wolę funkcjonować w miłej atmosferze, dopiero jak stawałem na ringu, potrafiłem dać w wątrobę. Chociaż wiesz co, niestety, czasem potrafię przywalić słowem. Jestem wtedy bardzo brutalny, zwłaszcza dla swoich bliskich. Moja Basia to najbardziej odczuwa, wiem, że to nie w porządku. Ale fizycznie nie wyobrażam sobie, żeby kogokolwiek uderzyć. Chociaż jak widzę tych dzisiejszych napompowańców, co na treningi chodzą, a później dla rozrywki idą pobić studentów na przykład, myślę sobie, że im bym chętnie przywalił. Oczywiście na ringu. ■

Okładka tygodnika WPROST: 19/2014
Więcej możesz przeczytać w 19/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 19/2014 (1627)

  • Odszedł ojciec polskiego kapitalizmu 4 maj 2014, 20:00 Nie ma poglądów politycznych, ma tylko ekonomiczne – pamiętam, że takimi słowami mój ojciec podsumował wręczenie Nagrody Kisiela Mieczysławowi Wilczkowi. Był rok 1990. Poznałem go właśnie wtedy, kiedy do późnej nocy... 4
  • Skaner 4 maj 2014, 20:00 RPO przeciw „ustawie o Trynkiewiczu” Rzecznik praw obywatelskich prof. Irena Lipowicz chce zaskarżyć do Trybunału Konstytucyjnego ustawę o izolacji niebezpiecznych przestępców – dowiedział się nieoficjalnie... 6
  • Między wami. Liberałami 4 maj 2014, 20:00 Chcesz uchodzić za arbitra elegancji i dobrych manier, a tu ktoś ci przypomina, że sam chodziłeś po domu w brudnych butach i plułeś na parkiet. Tak właśnie jest z Donaldem Tuskiem i wspomnieniami Pawła Piskorskiego. Nie dziwi, że Tusk... 8
  • Wielka przesiadka 4 maj 2014, 20:00 W dniu, w którym Jan Paweł II „przesiadł się z klasy ekonomicznej do biznes” i zaczął „tańczyć ze św. Faustyną”, moja wiara w resztki zdrowego rozsądku wielu publicznych osób rozpadła się na kawałki. W studio... 8
  • Rachunek dla państwa 4 maj 2014, 20:00 Za nami majowy długi weekend. Jak twierdzą ekonomiści, nie stać nas na taki luksus. Padają zastraszające liczby, mówi się o miliardach złotych, jakie na wielkiej majówce straciła gospodarka. Pewnie tak jest, ale czy większym problemem... 9
  • Wojna czy pokój 4 maj 2014, 20:00 W konflikcie na Ukrainie niemal wszystko zostaje sprowadzone do porównań. Majdanowcy są równi separatystom z Doniecka. Niepodległość Krymu jest jak niepodległość Kosowa. Na Ukrainie może i działają rosyjscy agenci, ale działają też... 10
  • Grande familia 4 maj 2014, 20:00 Nic nie zmieniać, robić swoje – z tą dewizą Pałac Prezydencki chce dojechać do kolejnej kadencji. Do wyborów został rok. 12
  • Król, gubernator i policja 4 maj 2014, 20:00 Oddajcie nam króla bursztynu – apeluje rosyjska prokuratura. Jeśli mnie odeślecie, to mnie tam zabiją – odpowiada zainteresowany. 16
  • Dwa konie, jeden wóz 4 maj 2014, 20:00 We dwoje możemy więcej – mówią Dorota Wellman i Marcin Prokop, gwiazdy TVN. 20
  • Pożyczaj bezpiecznie – masz prawo! 4 maj 2014, 20:00 Czy niskie oprocentowanie jest równoznaczne z niskimi kosztami pożyczki? Na co należy zwrócić uwagę, wybierając ofertę pożyczkową? Wielu z nas nie potrafi odpowiedzieć na te pytania. A bez tego łatwo o katastrofę dla domowego budżetu. 27
  • Klątwa nad ministrem 4 maj 2014, 20:00 To był proces za wstrzymanie prywatyzacji PZU. Były minister skarbu Andrzej Chronowski nie ma w tej sprawie wątpliwości. 28
  • W porę puknęłam się w czoło 4 maj 2014, 20:00 Show-biznes mnie troszkę rozczarował. W dupie mam, co o mnie powiedzą, jestem za stara, żeby kokietować – mówi Ilona Łepkowska, nazywana królową polskich seriali. 31
  • Coś tu śmierdzi 4 maj 2014, 20:00 Kolejne polskie miasta wprowadzają zakazy korzystania z komunikacji miejskiej dla osób, które śmierdzą. Ale jak ocenić, kiedy kończy się nieprzyjemny zapach, a zaczyna smród? 36
  • Ciąża bez brzucha 4 maj 2014, 20:00 Maniaczki odchudzania w trosce o szczupłą sylwetkę nawet w ciąży stosują drakońskie diety i wyczerpujące ćwiczenia. 40
  • Żonie przywalam słowem 4 maj 2014, 20:00 Boksowanie to straszny stres, po zakończeniu kariery jeszcze długo mi się śniło, że będę musiał walczyć, w łóżku tarłem nogami, budziłem się w nerwach. Dopiero po kilku latach mi odpuściło – mówi Dariusz Michalczewski. 44
  • Szkoły bez gender 4 maj 2014, 20:00 Coraz więcej szkół publicznych przyłącza się do antygenderowego ruchu edukacyjnego. Jak ustalił „Wprost”, ministerstwo zastanawia się, czy nie postawić temu tamy. 48
  • Ceprom dogodzić 4 maj 2014, 20:00 Jak to się stało, że z tego miasta zrobił się nowy Bangladesz – pytają Paulina Młynarska i Beata Sabała-Zielińska, autorki książki „Zakopane. Nie ma przebacz!”. 51
  • Odzyskać historię 4 maj 2014, 20:00 Musimy szybko zmienić program wycieczek młodych Żydów do Polski, póki jeszcze żyją ostatni ocaleni. 54
  • Hitler na innej planecie 4 maj 2014, 20:00 O tym, że Ewa Braun mogła być w ciąży i przeżyć wojnę, a także o spiskowych teoriach na temat powojennych losów Adolfa Hitlera w 69. rocznicę jego śmierci, mówi Bogusław Wołoszański, historyk i pisarz. 56
  • PRL bez majtek 4 maj 2014, 20:00 W Polsce Ludowej naturyści pojawili się jako echo rewolucji obyczajowej na Zachodzie. Ich największym wrogiem okazała się jednak nie władza, lecz seks - pisze Grzegorz Sieczkowski w swojej książce „Skandale PRL-u”. 58
  • Mobbing, kasa i czekoladki 4 maj 2014, 20:00 Warszawski onkolog oskarżony o żerowanie na umierających pacjentach. 62
  • Baby z jajami 4 maj 2014, 20:00 Przyszłość Ameryki należy do pań. Rządzą w biznesie i w polityce. Możliwie, że za dwa lata w wyborach prezydenckich staną w szranki same kobiety. 66
  • Miasto fuszerka 4 maj 2014, 20:00 Przyciąga turystów klimatem wolności. Ale miejscowi mają Berlina dość. Niedokończone lotnisko to tylko jedna z wielu porażek niemieckiej stolicy. 69
  • Durow bez kontaktu 4 maj 2014, 20:00 Twórca rosyjskiego „Facebooka”, legendarny Paweł Durow, traci kontrolę nad firmą i ucieka za granicę. To gwóźdź do trumny wolności słowa w Rosji. 72
  • Zbankrutowani po polsku 4 maj 2014, 20:00 Przedsiębiorcy poszkodowani przez państwo nie palą opon. Na razie, bo powoli zaczynają im puszczać nerwy. 74
  • Wzrost na papierze 4 maj 2014, 20:00 Po włączeniu do PKB dochodów z prostytucji i przemytu może się okazać, że nie warto zwalczać przestępczości, bo poprawia budżet. 78
  • Gołe ściany Europy 4 maj 2014, 20:00 Kryzys sprawił, że w UE stoi 11 mln pustych domów, podczas gdy już ponad 4 mln Europejczyków jest bez dachu nad głową. 80
  • Rewolucja w ubezpieczeniach 4 maj 2014, 20:00 PZU nie będzie już uczestniczył w wojnie cenowej na polisy OC. Chce przyciągnąć klientów jakością i szybkością obsługi. 82
  • Polisa od nerwów 4 maj 2014, 20:00 Gdy wyjeżdżamy na wyczekiwany urlop, powinniśmy zadbać nie tylko o przygotowanie samochodu, lecz także o odpowiednią polisę ubezpieczeniową. Nikomu nie życzymy kolizji na wakacjach, ale niestety może ona się przydarzyć. A wtedy dobrze być na nią przygotowanym. 85
  • Technofobia. To się leczy? 4 maj 2014, 20:00 Lady Gaga boi się telefonów, a Elton John chce wyłączyć internet. Strach przed techniką rodzi nerwice, prowadzi do samobójstw i zamieszek. 86
  • Dramat non fiction 4 maj 2014, 20:00 Pierwszy na świecie fabularyzowany dokument „Powstanie warszawskie” wchodzi do kin 9 maja. Niezwykły, mocny film. 88
  • Siwy jak Clooney 4 maj 2014, 20:00 Nie szukam w kinie splendoru, nie zawróciły mi w głowie pieniądze. Mam inną słabość. Pragnienie wrażeń – mówi aktor Matt Damon. 92
  • Kalejdoskop kulturalny 4 maj 2014, 20:00 Vivian odnaleziona Była skrytą osobą – to zdanie powtarzają wszyscy znajomi zmarłej artystki. Jest rok 2009. Na aukcji staroci historyk John Maloof kupuje pudło z negatywami. Szuka zdjęć dawnego Chicago. Jednak klisze przerastają... 94
  • Bomba tygodnia 4 maj 2014, 20:00 Dziennikarstwo bardzo śledcze Niech schowają się skłonni do zwierzeń mafiosi. Tropiciele afer gospodarczych. Nielegalnych zegarków na przegubach polityków. Nadszedł czas dziennikarstwa śledczego w szołbizie. W ciągu ostatnich dni bowiem... 98
  • Sposób na pirata 4 maj 2014, 20:00 W polskim biznesie filmowym wszyscy są w okopach. Twórcy, producenci, dystrybutorzy twardo grają pod siebie i nikt nie chce ustąpić. A piractwo kwitnie, sądząc z gorących dyskusji toczących wokół seriali, które w Polsce nie były... 102
  • To, co najważniejsze 4 maj 2014, 20:00 Kto zarobił na majówce? branży piwnej wiadomo W nie od dziś, że to słońce jest najlepszym sprzedawcą złotego trunku. W browarze w Żywcu obliczono, że wzrost lub spadek średniej temperatury miesięcznej o 1 stopień Celsjusza oznacza od... 103
  • Gra o wszystko 4 maj 2014, 20:00 Polska jest filmowym pirackim zagłębiem Europy, mimo że coraz więcej widzów chce płacić za legalne oglądanie filmów w internecie. Tyle że jak na razie nikt im tego nie proponuje. 106
  • Rewolucja jest nieuchronna 4 maj 2014, 20:00 Zaproponowaliśmy właścicielom kin i dystrybutorom, by filmy polskie znacznie szybciej trafiały do internetu. Niestety okazało się, że jest na to za wcześnie – mówi w rozmowie z „Wprost Biznes” Agnieszka Odorowicz, dyrektor generalna Państwowego Instytutu... 107
  • Złodziej ma przewagę 4 maj 2014, 20:00 Jeżeli nie zlikwiduje się piractwa, rozpowszechnianie treści, nie tylko w internecie, będzie nieopłacalne – mówi Mariusz Łukomski, prezes Monolith Films, dystrybutora filmowego. 110
  • Reformatorska odwaga 4 maj 2014, 20:00 Wyzwolona energia Beata Szydło, wiceprezes PiS Staliśmy się częścią wolnego, demokratycznego świata. Truizmem jest dziś mówienie o tym, że największym osiągnięciem była zmiana systemu i wprowadzenie zasad wolnorynkowych, ale z... 112
  • Bez szans na Avans 4 maj 2014, 20:00 Upadek sieci Avans może zatrząść całym rynkiem elektromarketów w Polsce. 116
  • Rządcy na folwarkach 4 maj 2014, 20:00 – Armia prokuratorów, urzędników i sędziów pilnuje, by w Polsce do żadnych zmian nie dopuścić – mówi „Wprost Biznes” Marcin Kołodziejczyk, jeden z założycieli ruchu społecznego Niepokonani. 118
  • Biznes i technologie 4 maj 2014, 20:00 Kosmiczne klocki Twoje dziecko interesuje się kosmosem. Firma Littlebits razem z inżynierami z NASA wypuściła właśnie na rynek (na razie amerykański) zestaw zabawek, które pozwolą na domową eksplorację kosmosu. Zestaw składa się z 12... 120
  • W środku wakacji 4 maj 2014, 20:00 Piotr Dziura, wiceprezes zarządu GERDA BROKER Inflacja w strefie euro okazała się zaskakująco niska. Nie oczekuję jednak, że na przyszłotygodniowym posiedzeniu, ECB ogłosi najbardziej wyczekiwaną informację - o skupie obligacji. Mimo to... 121
  • Hossa wynikająca z anomalii 4 maj 2014, 20:00 Podczas gdy większość indeksów akcji traci, na rynkach surowcowych mamy hossę. Wszystko przez pogodę. 122
  • Jak być smart 4 maj 2014, 20:00 Jak osiągać cele, które sobie postawiliśmy? Najważniejsze to jak najszybciej wykonać pierwszy krok. 123
  • Dwie książki 4 maj 2014, 20:00 Słodkie rady profesora Bliklego „Doktryna jakości. Rzecz o skutecznym zarządzaniu”, Andrzej Jacek Blikle, Wyd. Helion, 2014 W jego cukierniach pracuje już piąte pokolenie rodziny i 240 pracowników. Jak zmotywować taką rzeszę... 124

ZKDP - Nakład kontrolowany