Dlaczego szybko powinniśmy kończyć z tym audytem?

Dlaczego szybko powinniśmy kończyć z tym audytem?

Dodano:   /  Zmieniono: 106
Minister Andrzej Adamczyk podczas prezentacji tzw. audytu
Minister Andrzej Adamczyk podczas prezentacji tzw. audytu / Źródło: Newspix.pl / Damian Burzykowski
Audyty nie są czymś nowym w naszej polityce. Ba, są jak smar. Konsolidują i dają partiom niewiarygodny napęd. Co by nie powiedzieć o wczorajszych doznaniach sejmowych, to pamiętajmy, że autorem największego jak dotychczas audytu politycznego, jest PO a nie PiS. Osiem lat, dzień po dniu straszenia i obracania w ręku każdego, nawet najmniejszego potknięcia opozycji, przekuwania każdego słowa w dowód podłości i nienawiści Kaczyńskiego.

Elity poprzedniej koalicji tak bardzo upajały się własną retoryką, aż wreszcie same uwierzyły, że każdy niepokój społeczny to dzieło opozycji, a każdą własną słabość można racjonalizować hejtem czy nienawiścią tamtych. Politycy pewnie już tak mają.

Niezależnie od szerokości geograficznej. Gorzej kiedy ta pokrętna gra staje się istotą polityki. Jak widzieliśmy, łatwo samemu wpaść w zasadzoną przez siebie zasadzkę. Upajać się, kpić, zawsze mieć na podorędziu gotowe przykłady i zabawne anegdoty o śmieszności czy nadużyciach opozycji.  PO opanowała tę sztukę do perfekcji. Do ostatniego dnia kampanii wyborczej przekonani byli, że wygrają demonizując przeciwnika. Jak głęboko musiało im to wejść w krew skoro pół roku po przegranych wyborach, w drugiej części środowego posiedzenia Sejmu – w trakcie debaty, dawne elity zamiast odpowiedzi na zarzuty miały gotowe jedynie uszczypliwości  i kpiny, co i rusz personalizując całe zdarzenie do kilku polityków PiS do najbardziej przewrotnych tez. 

Zarzuty, wbrew temu co mówiła opozycja były, i wiele z nich bardzo zasadnych. Oczywiście minister nie równy ministrowi i pojawiały się słabe wystąpienia czy nawet kilka demagogicznych. Nie mniej obraz stylu, zachłanności, arogancji tamtej ekipy,  pozwalały wyrobić sobie zdanie. To było jak druga porażka wyborcza dla PO-PSL.  Dla PiS z pewnością to był wyczekiwany moment tryumfu, pozwalający  partii okrzepnąć  po serii marszy,  czy ataków z zagranicy. Kto wie czy PiS nie przedawkował z tryumfalizmem. Swego czasu Donald Tusk, uznał, że zamiast rozwiązywać problemy łatwiej jest przypisywać je opozycji. Dla polityka to jest jak narkotyk. Stąd też  apele o szybkie sporządzenie pisemnej, szczegółowej wersji walki politycznej, wydają się nam zasadne. Nie żeby wszystko było czarne na białym, ale żeby zamknąć ten etap rozliczeń. Niech będzie, że  jakieś sprawy potoczą  jeszcze latami przed sądami, ale ważne żeby przejść już do kolejnego etapu – rozwiązania narosłych anomalii. Spiszmy wszystkie tamte czyny i zacznijmy komponować nową listę. Czas stworzyć wielkie programy - Pakt dla Administracji i zreformowania relacji państwo- obywatel. Pakt dla Przedsiębiorców, długą listę jak ta demonstrowana przez ministra Adamczyka, ale nie umierających firm, ale nowych kontaktów, nowych ułatwień i deregulacji żeby przedsiębiorcy mogli rozwinąć skrzydła i tworzyć miejsca pracy. Pakt dla Obronności, Pakt dla Energii. Tak jak udało się stworzyć Pakt dla rodziny 500 plus. Na każde nadużycie, na każdą niegospodarność – nowy Pakt. To jest coś co bardzo szybko musi zająć miejsce wyrzekań na poprzedników. Niech doświadczenie poprzednich rządów, jak najszybciej przestanie być satysfakcją nowego i paliwem dla  nieudolnych polityków. 

Czytaj też:
PiS podsumował rządy poprzedników. Ministrowie zaprezentowali audyt

 106

Czytaj także