Brońmy dzieci przed fałszywie pojmowanym światopoglądem

Brońmy dzieci przed fałszywie pojmowanym światopoglądem

Ratusz m. st. Warszawy
Ratusz m. st. Warszawy / Źródło: Wikipedia / fot Szczebrzeszynski
Deklaracja, która pozwala osobom LGBT czuć się w Warszawie trochę bezpieczniej niż dotychczas, tak oburzyła część mieszkańców miasta, że zapowiedzieli protest przed stołecznym ratuszem.

„Jeśli Ty również nie zgadzasz się na indoktrynację dzieci i młodzieży przez aktywistów homoseksualnych i seksedukatorów, deptanie prawa rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, finansowanie organizacji LGBTQ ze środków publicznych, nie zwlekaj, tylko przyjdź, aby powiedzieć zdecydowane nie dla deklaracji LGBT+” – nawołuje Centrum Życia i Rodziny i zaprasza na demonstrację przed stołecznym ratuszem.

Ależ oczywiście! Oczekuję, że moje dzieci będą indoktrynowane wyłącznie przez działaczy Ordo Iuris, będę walczyć o swoje święte prawo do wychowywania ich w pogardzie dla gejów i lesbijek, nie zgadzam się na to, żeby organizacje LGBT, ani żadne inne były finansowane ze środków publicznych (poza tymi, które mają w nazwie coś z chrześcijaństwem). A, co to? Nie można już uczyć dzieci, że mają prześladować w szkole chłopaka, który jest dziwnie ubrany? Po moim trupie.

A teraz poważnie, chociaż hasła nawołujące do protestu są absurdalne i nie mają związku z rzeczywistością i z tym, co jest w deklaracji LGBT+. To samo było w Gdańsku. Kiedy tamtejsi radni uchwalali model na rzecz równości, dzięki któremu wszelkie mniejszości miały się poczuć w mieście u siebie i bezpiecznie, przed gdańskim ratuszem ustawiono tekturowego tęczowego konia z informacją, że jest on trojański. Absurdalnie brzmiące hasła chwyciły, rodzice naprawdę obawiali się, że ich dzieci będą poddane obyczajowej propagandzie. Naprawdę trwał tam ferment, który wybuchał przy różnych okazjach, które miały coś wspólnego z równym traktowaniem. Aktywna radna i jej zaplecze nakręcały w mieście jednych mieszkańców przeciw innym. Czy mamy przerabiać ten sam scenariusz w Warszawie?

Do czego ma prowadzić straszenie ludzi absurdalnymi hasłami? Oczywiście, do strachu przed zmianami, temat kampanii wyborczej pod znakiem obrony Polaków przed potworem LGBT został już zauważony i wstępnie omówiony. Do czego to jednak doprowadzi w życiu, w szkołach, na ulicach? Czy organizatorzy najbliższego protestu i inni, którzy poddają światopoglądowi prawa człowieka wezmą na swoje sumienie krzywdę dzieci w polskich szkołach? Dzieci LGBT, które z powodu szykan, prześladowań i nieakceptacji cierpią, a niektóre popełniają samobójstwa. Czy walka o głosy, albo i o rząd dusz jest tego warta?

Organizatorzy protestu piszą w notce o sobie: „Bronimy prawa każdego człowieka do życia od poczęcia do naturalnej śmierci”. Kłamią, bo nie każdego.

Brońmy dzieci przed skutkami takich protestów, bo tu na jednej szali jest czyjeś życie, a na drugiej mylnie pojmowany światopogląd.

Źródło: Wprost
+
 3

Czytaj także