Maradona nie przyjechał do Cannes na premierę dokumentu o sobie. Jego biograf: Jest nieprzewidywalny

Maradona nie przyjechał do Cannes na premierę dokumentu o sobie. Jego biograf: Jest nieprzewidywalny

Fernando Signorini, Asif Kapadia i Daniel Arcucci na premierze "'Diego"
Fernando Signorini, Asif Kapadia i Daniel Arcucci na premierze "'Diego" / Źródło: Newspix.pl / WENN
Pokazywany poza konkursem dokument „Diego” to uczciwy portret legendy piłki nożnej. On sam jednak nie przyjechał na Lazurowe Wybrzeże. Oficjalny powód: kontuzja barku.

„Diego”, dokument o legendarnym piłkarzu stał się wydarzeniem festiwalu w Cannes. Zrealizował go Asif Kapadia, specjalista od ekranowych biografii sław: autor „Senny” o brazylijskim trzykrotnym mistrzu Formuły 1, „Amy” o Winehouse. Tworząc portret Maradony reżyser nie ucieka od trudnych tematów: uzależnienia sportowca od kokainy, jego kontaktów z neapolitańską mafią, nienawiści, jaką budził na różnych etapach kariery.

Maradona miał pojawić się na Croisette, ale na Lazurowe Wybrzeże nie przyjechał. Twórcy filmu zapewniają, jego nieobecność nie ma nic wspólnego z treścią dokumentu. Biograf i autor pięciu książek o Maradonie, Daniel Arcucci mówił mi: – Tak już z nim bywa. Na pewno nie boi się dokumentu, chętnie wziął w nim udział, nie ma problemu z opowiadaniem o mrocznej stronie swojej przeszłości. Ale Diego jest facetem nieprzewidywalnym. Siedzisz z nim przy stole, a on nagle znika bez słowa. A potem dzwoni z drugiego kontynentu i słowem się nie zająknie, co się wydarzyło.

Reżyser zaś dodawał: – On jeszcze filmu nie widział. Chcieliśmy mu go pokazać. Ale kiedy umówiliśmy, że przylecimy do niego do Dubaju, dzień przed spotkaniem napisał, że wybiera się do Kolumbii, a zaraz później do Argentyny. Mieliśmy już bilety do Ameryki Południowej, kiedy postanowił odwiedzić Białoruś, a po niej Moskwę. I tak goniliśmy go aż do teraz. Cóż, Diego zawsze chciał, żeby wszystko w jego życiu było ekstremalne. Jak grał, to grał. Jak zażywał narkotyki, to w końskich dawkach. A jak podróżuje, to na całego. Czasem trudno nadążyć za jego pędem za kolejnymi sensacjami.

Krzysztof Kwiatkowski, Cannes

/ Źródło: Wprost

Czytaj także

 0