Polacy nie pogodzili się z utratą Wilna i Lwowa

Polacy nie pogodzili się z utratą Wilna i Lwowa

52,2 proc. Polaków uważa dawne Kresy Wschodnie z Wilnem i Lwowem za nadal polskie ziemie – wynika z badań Pentora przeprowadzonych na zlecenie "Wprost". 57,9 proc. żałuje, że Wilno i Lwów nie należą już do Polski.
Bardzo podobne badania kilka tygodni temu przeprowadził w Niemczech instytut TNS na zlecenie tygodnika "Der Spiegel". Okazało się, że 24 proc. Niemców uważa Śląsk i Prusy Wschodnie (Warmię i Mazury) nadal za ziemie niemieckie. 40 proc. Niemców żałuje, że te tereny należą obecnie do Polski i Rosji.

Dla wielu osób przekonanych, że takie sprawy jak los lwowskiego Cmentarza Orląt obchodzą już tylko najstarszych Polaków, mających korzenie na wschodzie, rezultaty badań Pentora dla "Wprost" mogą być szokujące. Czy jednak znaczą one, że czekają nas już wkrótce spory terytorialne z Litwą bądź Ukrainą? - Oczywiście że nie. Z innych badań wynika, że w ostatnich latach z coraz większą sympatią odnosimy się zarówno do Litwinów, jak i Ukraińców. Tęsknota za Kresami Wschodnimi jest bowiem częścią naszej tożsamości narodowej i nie powinna być interpretowana, zwłaszcza przez naszych wschodnich sąsiadów, jako wyraz dążeń połowy Polaków do zmiany granic w Europie – pisze we "Wprost" dr Antoni Dudek, historyk z Instytutu Pamięci Narodowej.


·Czy uważasz, że dawne Kresy Wschodnie z Wilnem i Lwowem to nadal polskie ziemie?
tak – 52,2 proc.
nie – 30,3 proc.
nie wiem – 17,5 proc.

·Czy żałujesz, że Wilno i Lwów nie należą już do Polski?
tak – 57,9 proc.
nie – 24,4 proc.
nie wiem – 17,7 proc.

Źródło: Pentor dla "Wprost", sondaż przeprowadzono w dniach 27-28 lutego 2007 r.

Więcej badań Pentora dla "Wprost" i tekst dr. Antoniego Dudka o ich wynikach w najbliższym numerze tygodnika "Wprost", w sprzedaży od poniedziałku, 5 marca

Czytaj także

 2
  • Król Kazimierz   IP
    jest jak za komuny propaganda mówi jedno, a ludzie i tak wiedzą swoje :)
    • tomi   IP
      Widzę, że nie jestem odosobniony. Nie tak dawno emitowano program \"Kawa czy herbata\" zrealizowany właśnie we Lwowie. Na jednym z gmachów zobaczyłem powiewającą ukraińską flagę - nie zrozumcie mnie źle, nie mam antyukraińskich zapatrywań, ale mimo wszystko to był nieprzyjemny zgrzyt. Cóż... szkoda.