Psychiatra dziecięcy: Dzięki epidemii pokolenie młodych będzie silniejsze

Psychiatra dziecięcy: Dzięki epidemii pokolenie młodych będzie silniejsze

Kobieta w masce
Kobieta w masce Źródło: Unsplash / Flavio Gasperini
Maturzyści dziś zadają sobie pytanie, czy chcą iść na studia. Duża część mówi, że poczeka rok i zobaczy, co będzie. Więcej jest zaburzeń depresyjnych u osób, które wcześniej nie miały problemów. Jednak w dłuższej perspektywie ta trudna sytuacja może młodych ludzi wzmocnić – mówi prof. Małgorzata Janas-Kozik, psychiatra dzieci i młodzieży.

Jeszcze przed epidemią koronawirusa nawet co piąty młody człowiek miał zaburzenia depresyjne, lękowe. Jak na psychikę młodych ludzi wpłynęła konieczność izolacji?

Przypadków depresji, zaburzeń lękowych może być znacznie więcej.

Jednak paradoksalnie młodzi ludzie, którzy wcześniej mieli zaburzenia lękowe, depresyjne, w obecnej sytuacji często czują się lepiej.

Zwłaszcza jeśli problemem była dla nich szkoła. Odpadł stres codziennego chodzenia do niej, lekcje online im pasują, nie mają zaległości. To samo dotyczy też np. osób z zaburzeniami ze spektrum autyzmu, mających problem z nawiązywaniem relacji, rozpoznawaniem emocji. Dla nich ten czas izolacji jest całkiem niezły.

W najgorszej sytuacji mogą więc ci, którzy do tej pory nie mieli problemów z psychiką?

Tak. Pokolenie obecnych licealistów, maturzystów, studentów żyło w sytuacji, w której nie było żadnych ograniczeń. Postanowili sobie, że spędzą weekend w Barcelonie? Kupowali tani bilet i wsiadali w samolot. To się nagle skończyło. Nie mogą się swobodnie spotkać, muszą chodzić w maskach.

Ale przecież to pokolenie i tak jeszcze przed epidemią kontaktowało się ze sobą częściej przez smartfon niż w realu. Teraz też tak mogą.

To prawda, potrafili siedzieć obok siebie na ławce nie rozmawiając, każdy coś robił na swoim telefonie. Ale mogli usiąść obok siebie, zobaczyć się, być razem bez ograniczeń, a dla młodych ludzi brak ograniczeń jest bardzo ważny. W takim wieku największe znaczenie ma grupa rówieśnicza bo to ona uczy żyć w społeczności. A teraz tej grupy nie ma, jest izolacja. Dla nastolatka sytuacja, gdy jest non stop w domu, nie może swobodnie spotykać się z rówieśnikami, to dramat.

W najgorszej sytuacji są dziś ósmoklasiści, maturzyści, osoby na studiach. Wielu z nich nie wie, co robić dalej. Mam wiele takich interwencji: maturzyści zadają sobie pytanie, czy iść na studia. Duża część z nich deklaruje, że poczeka rok i zobaczy, co będzie.

Nie mają motywacji by wybierać sobie studia, wybiegać w przyszłość?

Wielu z nich miało plany by studiować za granicą. To teraz stało się nierealne, przestało mieć rację bytu.

Dla młodych ludzi to bardzo trudna sytuacja. Sporo zachowań lękowych i depresyjnych pojawiło się u osób, które nigdy wcześniej nie miały żadnych problemów, nie potrzebowało wsparcia psychologa, psychoterapeuty. Niestety, może zwiększyć się też liczba młodych ludzi sięgających po alkohol i inne środki psychoaktywne. Jest pokusa: „poprawię sobie nastrój, inaczej popatrzę na świat”.

Z młodymi ludźmi trzeba rozmawiać i to zawsze musi być szczera rozmowa. Nie zaszkodzi, jeśli w takiej sytuacji rodzic powie: „Słuchaj, mnie też jest trudno. Ta sytuacja u mnie też generuje lęk, burzy moje poczucie bezpieczeństwa. Jednak przebrnęliśmy przez trudne chwile, daliśmy radę i teraz też damy radę”.

W podobnej sytuacji są młodzi ludzie kończący studia. Obawiają się, czy będą mieli pracę, ze wszystkich stron słyszą o recesji.

Trzeba próbować, wysyłać CV najpierw tam, gdzie praca byłaby marzeniem. Może nie za granicę, bo nie wiemy, jak będzie wyglądała sytuacja, ale w Polsce trzeba próbować.

Powinniśmy przestać budować perspektywy na lata w przód. Bo nie wiemy, co będzie latem, jesienią, a co dopiero za rok. Musimy nauczyć się zwracać uwagę na „tu i teraz”.

Część młodych osób działa w wolontariacie, ale są też tacy, którzy mają duże wątpliwości, gdy słyszą, że można już powoli wracać do szkoły, na uczelnie. Spora grupa uważa z kolei, że koronawirus nie jest problemem a to, co się dzieje od marca, jest przesadzone. Skąd takie postawy?

Postawy młodych osób mogą być różne, zależą również od predyspozycji osobowościowych, przekazów wyniesionych z domów rodzinnych, własnej oceny sytuacji. Stąd jedni chętnie angażują się w wolontariat, a inni obawiają się zakażenia.

Twierdzenie, że koronawirus nie jest problemem, a nadmierna reakcja na niego jest przesadzona, może wynikać z mechanizmu zaprzeczenia.

To potężny mechanizm obronny, który uruchamia się w sytuacji, gdy inne dojrzałe mechanizmy obronne już z jakichś powodów nie działają.

Jeśli ktoś mówi, że COVID-19 to taka infekcja jak każda inna, to właśnie jest zaprzeczenie. Trzeba rozmawiać z młodymi otwarcie, nie przytakiwać im na siłę. Tłumaczyć, że występuje zwiększona zachorowalność, że ta infekcja ma inny przebieg, jednak są procedury, wytyczne sanitarne, jak się zachowywać.

Nauczmy się z tym żyć. Popatrzmy na osoby starsze: wbrew pozorom one nieźle sobie radzą, bo mają za sobą różne trudne sytuacje: stanu wojennego, niektórzy II Wojny Światowej. To były okresy nieprzewidywalne, w których trzeba się było odnaleźć.

Młodzi ludzie pierwszy raz mają styczność z taką sytuację niepewności.

Trudną i dla nich niewyobrażalną. Dla nas wszystkich jest ona niewyobrażalna, bo byliśmy zadufani. Uważaliśmy, że nic nas nie pokona, tymczasem zawsze pokona nas natura, jeśli nie będziemy jej szanować.

Czy taka sytuacja paradoksalnie może młodych ludzi czegoś nauczyć, wzmocnić?

Mam nadzieję. Po pierwsze rodziny muszą teraz bardziej o siebie dbać, nawet online: dziadkowie, rodzice, dzieci. Mam nadzieję, że powróci wsparcie generacyjne. Przez ostatnie lata model rodziny to był zwykle dwa plus jeden: tzw. rodzina nuklearna, skupiona na sobie, mieszkająca sama, bez dziadków, babć. Nie wspieraliśmy się międzypokoleniowo lub wspieraliśmy się słabo.

Mam nadzieję, że po tej epidemii pokolenie młodych ludzi będzie silniejsze dzięki temu, że zda sobie sprawę, że nie jest niepokonane. Że w tych młodych ludziach będzie więcej troski – o rosnące drzewo, o czystą wodę w rzece, o segregację śmieci, o powietrze, o drugą istotę żywą. Mam nadzieję, że ta epidemia nauczy młode osoby pokory, a pokora i branie pod uwagę: „Nie jestem nieomylny, może się coś wydarzyć”, buduje dojrzalsze mechanizmy obronne. Świat, który dążył w kierunku globalizacji, nie sprawdził się.


Prof. Małgorzata Janas-Kozik specjalista psychiatrii dzieci i młodzieży i specjalista pediatrii. Jest kierownikiem Katedry Psychiatrii i Psychoterapii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach oraz kierownikiem Oddziału Klinicznego Psychiatrii i Psychoterapii Wieku Rozwojowego Centrum Pediatrii im. Jana Pawła II w Sosnowcu

Artykuł został opublikowany w 17/2020 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.