Ufam żonie i prezesowi

Ufam żonie i prezesowi

fot. Wprost
Rozmowa niepolityczna ze Zbigniewem Wassermannem o zaufaniu do kobiet, żony, prezesa...
WPROST: Przy pierwszych doświadczeniach z kobietami był pan już biegły w odczytywaniu mowy ciała, rozszyfrowywaniu sztuczek?
Zbigniew Wassermann: Powiedziałbym, że pierwsze doświadczenia były rozczarowujące.

To znaczy? 
Chodzi o silną konkurencję w czasach, gdy wchodziło się w relacje damsko-męskie.

Musiał pan walczyć o kobietę?
Mam na myśli takie pierwsze kontakty chłopaka z liceum, któremu rodzice pozwolili pojechać w Bieszczady z grupą kolegów. Jest wolny, ma parę groszy w kieszeni. Wydaje mu się, że świat do niego należy. Spotyka się z dziewczyną reprezentującą dla niego nowe zachowania. I jej zachowanie wskazuje na to, że chce nawiązać bliższy kontakt. Jest sympatyczna, uśmiecha się, chce być blisko, zależy jej na spotkaniu. Ja wtedy nie rozumiałem, do czego to zmierza.

I co się stało?
Prawdę mówiąc – nic. Być może z nieśmiałości i braku zaufania.

Pan był nieśmiały? Byłem.
Ta nieśmiałość wynikała też z tego, że moja ówczesna wiedza w sprawach damsko-męskich nie nadążała za rozwojem wypadków. Wiedza była taka, że może dojść do zabrnięcia w trudną, kłopotliwą sytuację. W pewne relacje życiowe, z których coś będzie wynikać. A ja byłem człowiekiem, który nie zakochuje się co pięć minut, i dla mnie ta granica nieufności była trudna do przeskoczenia.

Dla dziewczyny to twardy orzech do zgryzienia.
Raczej dziwny przypadek.

Czyli?
Grupa młodych ludzi śpi pod namiotami. Pojawia się alkohol, następuje rozluźnienie atmosfery. W normalnych sytuacjach nie byłoby kłopotów z przełamywaniem barier, a ja te kłopoty miałem. Byłem nieśmiały. Bałem się, że mogę kogoś skrzywdzić. Musiałem się przekonać, że to naprawdę to. Nie miałem przekonania, że to są dobre warunki do zawierania relacji. Wolałem lepiej poznać dziewczynę. Nie lubiłem powierzchownych znajomości. Nie wiedziałem, czemu miałyby służyć – nie chciałem kogoś wykorzystywać.

Przeczytaj więcej w poniedziałkowym wydaniu tygodnika "Wprost".

Czytaj także

 43
  • gdy   IP
    Wasesermann to facet z klasą, szkoda, że tak mało mamy w POlsce takich polityków!
    • ogladacz szkielka   IP
      do szkielka dzwonil darczynca widzac porozrywany garnitur wasermana wyrazil chec ofiarowania mu swojego pytal o adres bo chce paczke wyslac gosciu byl bardzo wzruszony bylo widac ze ta ofiara plynie prosto z jego serca ja moge dodac od siebie sandaly
      • jackers_ea   IP
        No i to jest właśnie człowiek któremu intelektualnie niedorównuje wielu.
        • ewel_   IP
          POLO a z nazwiska i imienia podpisałbyś się?
          • gdy   IP
            Wassermann to facet z klasą. Miło poczytać wypowiedzi mądrego człowieka!