Życie za życie

Życie za życie

Dodano:   /  Zmieniono: 
 
– Wiem, jakieś dziecko musi umrzeć, by moje dostało jego narządy. Ale proszę tamtego rodzica o życie dla mojej córki – mówi matka śmiertelnie chorej dziewczynki.
Gdy Anna Saletra usłyszała w telewizji informację, że znalazł się dawca wątroby dla 6-letniego Tomka, który zatruł się muchomorem sromotnikowym, poczuła ukłucie zazdrości. Bo ten chłopiec – myślała – czekał bardzo krótko, tylko 9 dni, i dla niego znalazł się zdrowy organ, a jej córka już tyle miesięcy tkwi w kolejce do przeszczepu. Czasami z tej zazdrości matka wyłączała telewizor, by już nie patrzeć na cudze szczęście. Wie, że tamto dziecko umarłoby bez nowej wątroby, wie też, że takie są zasady przeszczepów, ale wcale nie było jej przez to lżej. – Stan mojej Oli cały czas się pogarsza. Patrzę na jej buzię, która staje się coraz bardziej żółta od wysokiego poziomu bilirubiny, i drżę ze strachu, że któregoś dnia moja córeczka nie będzie się już kwalifikowała do operacji, że będzie za późno – mówi Anna Saletra.

3-letnia Ola choruje od urodzenia. Już w drugim dniu życia była operowana – usunięto jej znaczną część jelit, bo w ogóle nie działały, z powodu wady genetycznej były zbudowane z nieprawidłowych włókien. Od tej pory dziewczynka jest żywiona pozajelitowo, ma też cewnik moczowy, bo samo nie potrafi do końca opróżnić pęcherza. Matka rzuciła posadę kierowniczki zmiany w sklepie, by się nią zająć. Na szczęście bardzo pomaga jej mąż, bez niego nie dałaby sobie ze wszystkim rady. Został w ich domu w Słopcu Rządowym w Świętokrzyskiem i opiekuje się starszą córką, 8-letnią Karoliną.

Kiedy Anna Saletra wspomina pierwszy rok po narodzinach Oli, myśli sobie, że dałaby wszystko, by do niego wrócić. Mała, choć żywiona przez rurkę i wożona z jednej wizyty lekarskiej na drugą, żyła wtedy prawie normalnie. Uczyła się chodzić, zaczynała mówić, była radosnym i żywym dzieckiem. Stopniowo jej stan się jednak pogarszał, a na dodatek półtora roku temu podczas prostego zabiegu diagnostycznego doszło do perforacji jelit. Ola ledwie to przeżyła. Dziś z powodu choroby ma nie tylko niesprawne jelita, ale także całkowicie zniszczoną wątrobę i poważnie uszkodzone nerki. Uratować może ją jedynie przeszczep. Ola rozpaczliwie potrzebuje nie tylko nowej wątroby, ale również jelit. – Nie życzę żadnemu dziecku śmierci, ale z drugiej strony niczego nie chcę bardziej niż tego, by znalazł się dawca dla mojej córki – mówi matka.

O dramacie rodziców czekających na przeszczep dla swojego dziecka piszą Renata Kim i Anna Gram w artykule "Życie za życie", który ukaże się najbliższym numerze tygodnika "Wprost".