Pazura bawi się kinem

Pazura bawi się kinem

Dodano:   /  Zmieniono: 17
Cezary Pazura, reżyser (fot. Forum)
„Nie strzelać do mojej komedii gangsterskiej!” - krzyczy reżyser Cezary Pazura. I zapowiada dalsze widowiska, a po nich moment prawdy. W najnowszym "Wprost" Najsztub pyta Pazurę o kino.
- Lubię w filmie takie meandry, które czasami są ślepymi uliczkami, a czasami są po prostu zabawą. Ten film powinien się nazywać „Paradoks" - mówi Pazura o "Weekendzie". Reżyserski debiut aktora obejrzało w pierwszy weekend wyświetlania niecałe 300 tys. widzów. - Chciałem, żeby to był taki szorstki rockandrollowy film; żeby to był film komercyjny, wypasiony, żeby każdy znalazł coś dla siebie. Jednym się podobają Cyganie, innym Małaszyński - mówi Pazura.

- Nie znoszę tych pytań: „a po co?". A po co pan zagrał, wyreżyserował, wystąpił? Bo żyję! - wyznaje. Nowy z "Psów" tłumaczy Najsztubowi swoją wizję kina. - Film nie może być obojętny jak witamina C, która nie pomoże i nie zaszkodzi! Film może śmieszyć, może przestraszyć, zmusić do płaczu, musi wzbudzać emocje! Po co robić film, który nie będzie działał, niech działa jakkolwiek, ale niech działa! Naczelną zasadą filmu jest to, żeby ludzie poszli do kina - podkreśla.

Czym jest chałtura? Jakim -holikiem jest Pazura? Co planuje? I skąd ma w szufladzie 10 najlepszych scenariuszy? Rozmowa Piotra Najsztuba z Cezarym Pazurą w najnowszym "Wprost", w sprzedaży od poniedziałku.

 17

Czytaj także