Chłopi z Marszałkowskiej

Chłopi z Marszałkowskiej

Dodano:   /  Zmieniono: 6
Ilustracja: Jan Kalwejt
Co to jest – nie sieje, nie orze, ale zbiera? Wiadomo – nowy gatunek chłopa, wyhodowany dzięki pieniądzom z Brukseli. Co zbiera? Jak to co – dopłaty!
Życie tutaj jest łatwiejsze. Świeże powietrze, życzliwi ludzie, czas płynie powoli, a państwo gwarantuje dopłaty – zachwala życie na wsi Marcin Wyrembek. Nie żałuje wyprowadzki z Poznania. Odkąd trzy lata temu został ekologicznym sadownikiem, żyje jak panisko.

Wcale się nie martwi, że minie jeszcze dobrych parę lat, zanim jego ekologiczne jabłonki, zasadzone w ekologicznym sadzie, zaczną owocować ekologicznymi jabłkami. Ważniejsze jest to, że do każdego hektara jego ekogospodarstwa Unia Europejska dopłaca co roku prawie 2,5 tys. zł. A tych hektarów ma Wyrembek kilkadziesiąt, do tego jeszcze 200 hektarów dzierżawionych łąk, również suto finansowanych dopłatami.

– I pomyśleć, że miałbym zostać prawnikiem i brać udział w tym całym wyścigu szczurów – uśmiecha się Wyrembek. Pieniądze z dopłat inwestuje w nieruchomości. Zarabia też, pomagając innym w kupnie ziemi i w zakładaniu kolejnych sadów ekologicznych. Jego jednoosobowy ośrodek doradztwa rolniczego ściągnął już na wieś kilkunastu innych inwestorów.

Dzięki absurdom unijnej Wspólnej Polityki Rolnej Ty też możesz zostać "homo dotatusem". Jak? Dlaczego Polacy sadzą orzechy? Jak dotacje wpływają na ceny żywności? Jak Unia chciała naprawić rynek i dlaczego znowu jej nie wyszło? I czy leżąca odłogiem łąka może być dochodowa? Odpowiedzi w najnowszym "Wprost", w sprzedaży od poniedziałku.

 6

Czytaj także