Pięć rąk ministra

Pięć rąk ministra

Dodano:   /  Zmieniono: 10
Jacek Rostowski (fot. Wprost) / Źródło: Wprost
Premier stara się oszczędzić społeczeństwu bólu i wyrzeczeń. Pewnie dlatego rząd znajduje takie sposoby na wyciąganie pieniędzy z naszych kieszeni, żebyśmy tego nie zauważyli. W końcu czego oczy nie widzą…
Skoro nie możemy za dużo dać ludziom w czasie kryzysu, to przynajmniej możemy cieszyć się z tego, że udaje się w Polsce z roku na rok konstruować budżety, które dla ludzi nie są zbyt bolesne – to słowa premiera Donalda Tuska tuż po przyjęciu w zeszłym tygodniu projektu budżetu państwa na 2012 r.

Czy „zbyt", czy „niezbyt" bolesne to rzecz do  dyskusji. Faktem jest, że finanse państwa ratowane są przez zwiększanie obciążeń podatkowych. W naszych kieszeniach coraz bardziej zdecydowanie gmera ręka ministra finansów Jana Rostowskiego. A dokładniej pięć ministerialnych kończyn.

Pierwsza ręka ministra: VAT

Od stycznia płacimy więcej za objęte podatkiem VAT produkty i usługi –  podstawowa stawka wzrosła z 22 do 23 proc. Podwyżki przedstawiano jako mało dotkliwe dla portfeli Polaków, licząc na to, że „może firmy nie  podniosą cen". Jednak zdecydowana większość, a dokładniej cztery na pięć firm (ankieta dziennika „Puls Biznesu") zadeklarowało, że podwyżkę tego podatku zrzuci na barki klientów. Statystyczna rodzina Kowalskich, model 2+2, w której oboje rodzice zarabiają średnią krajową (czyli razem na rękę ok. 5 tys. zł), na  konsumpcję wydaje niespełna 4 tys. miesięcznie. Po podwyżce VAT za  mieszkanie i energię płaci więcej o 7,5 zł miesięcznie, za jedzenie o  prawie 9 zł, a jej wydatki na zdrowie wzrosły o 3 zł – wyliczyli eksperci portalu Money.pl.

W sumie, kupując produkty codziennego użytku: żywność, ubrania, buty, i płacąc rachunki za usługi telekomunikacyjne, prąd, wodę, śmieci, Kowalscy zapłacą około 40 zł więcej miesięcznie, czyli prawie 500 zł rocznie. To jednak nie koniec. Rząd musi bowiem podnieść (po przegranej przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości) VAT na ubrania i obuwie dziecięce – z 7 do 23 proc.

Poza tym w przyszłym roku o 4 proc. wzrośnie akcyza na papierosy i zacznie obowiązywać uchwalona już kilka lat temu akcyza na węgiel i koks. A na dodatek, jeśli nie zniknie groźba przekroczenia przez nasz dług publiczny relacji 55 proc. do PKB, to mamy ustawowo zapisane kolejne wzrosty VAT. Nabita podatkowa broń czeka już w szufladzie biurka Jana Rostowskiego.

O pozostałych czterech rękach ministra, czyli m.in. o PIT i paliwie, czytaj w tekście Tomasza Molgi już w poniedziałkowym Wprost

 10

Czytaj także