Pod koniec maja media obiegła informacja, że pewien restaurator z Gdańska został ukarany mandatem w wysokości 2,5 tys. zł po tym, jak pracownice Urzędu Skarbowego w Sopocie kupiły pizzę z krewetkami, a rozliczenie na paragonie było takie, jakby krewetek w daniu nie było. Do sprawy w jednym z nagrań odniósł się Krzysztof Stanowski.
Słowa Stanowskiego odbiły się głośnym echem. Jest zawiadomienie do prokuratury
– Ty babo głupia, wredna, babsko obrzydliwe. Czy ty myślisz, że my cię zatrudniliśmy w państwie polskim do tego, żebyś chodziła i kminiła, jaką pizzę porąbaną zamówić, żeby stawka VAT-u nie była oczywista? – mówił dziennikarz. – Przecież ciebie to powinni trzymać na rynku, rozebraną do naga, przypiętą do jakiegoś słupa, żeby wszyscy widzieli, jak głupi potrafi być urzędnik – dodawał.
Jak podaje press.pl, dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Gdańsku złożył przeciwko właścicielowi Kanału Zero zawiadomienie do prokuratury. – Zawiadomienie dotyczy znieważenia funkcjonariusza publicznego. Aktualnie prokuratura analizuje zawiadomienie. Nie wiadomo czy będzie ono prowadzone na tym szczeblu czy też sprawa zostanie przekazana do podległej jednostki – mówi „Presserwisowi” prokurator Mateusz Martyniuk, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Warszawie.
Poseł wyszedł ze studia Kanału Zero. Jest riposta Stanowskiego
Temat wrócił w sobotę 13 czerwca w programie „Tygodnik Polityczny” Kanału Zero. Norbert Pietrykowski odczytał oświadczenie. – Jest sprawa, która od kilku dni bardzo głęboko siedzi mi w głowie. I im bardziej o niej myślę, tym to bardziej nie mieści się w głowie. Nie przyszedłem tu bronić urzędu, nie przyszedłem bronić mandatu, nie przyszedłem bronić żadnej decyzji administracyjnej – powiedział poseł Centrum.
– Przyszedłem powiedzieć jedno: w tej sprawie u państwa przekroczono granice. Można krytykować decyzje, można punktować przepisy, można rozliczyć państwo, kiedy działa w sposób niezrozumiały dla obywatela. Ale nie można zamieniać konkretnej kobiety w publiczny cel, bo krytyka dotyczy decyzji, a poniżanie dotyczy człowieka – kontynuował polityk. Po odczytaniu komunikatu Norbert Pietrykowski opuścił studio.
Stanowisko w sprawie zabrał Jacek Prusinowski, prowadzący wspomniany program. Dziennikarz powiedział, że uważa, że słowa Krzysztofa Stanowskiego były niewłaściwe i mógł swój sprzeciw wyrazić w inny sposób, jednak konwencja programu, w którym padły te słowa, ma charakter satyryczny.
– To miał być satyryczny komentarz, mnie nie rozśmieszył. Jednak nie uważam, żeby stało się też coś strasznego tak bardzo, żeby nie można było z nami w tym studiu porozmawiać – kontynuował prowadzący program. Jacek Prusinowski zaznaczył też, że Krzysztof Stanowski wypowiadał się o anonimowej urzędniczce, a jej dane nie zostały ujawnione. Zachęcił do obejrzenia najnowszego komentarza właściciela Kanału Zero w tej sprawie.
Zachowanie Norberta Pietrykowskiego skomentował Krzysztof Stanowski. „Pan Pietrykowski ze cztery razy mnie prosił, żeby go zaprosić do studia, wizytówki dawał, ostatnio spotkaliśmy się na lotnisku i telefon wziął »żeby się przypomnieć«, a jak już dostał zaproszenie to wydukał coś z kartki i wyszedł” – napisał właściciel Kanału Zero.
Czytaj też:
TVN zmieni właściciela, wielka fuzja staje się faktem. Jest „haczyk”Czytaj też:
Tusk i dwie zamaskowane osoby. Taką grafikę wykreowała TV Republika
