"Lepper miał prawo czuć się osaczony"

"Lepper miał prawo czuć się osaczony"

Dodano:   /  Zmieniono: 95
Artur Balazs, fot. Forum
Znałem Andrzeja Leppera i samobójstwo to była ostatnia rzecz, której mógłbym się po nim spodziewać - mówi w rozmowie z Renatą Kim Artur Balazs, polityk, a prywatnie dobry znajomy Leppera.
Balazs uważa, że Lepper "był silnym człowiekiem, dawał sobie radę z różnymi problemami i przeciwnościami". - Chociaż miał prawo czuć się osaczony - dodaje.

Co ma na myśli mówiąc o osaczeniu? - Po pierwsze, aferę gruntową. To był praktycznie koniec jego kariery politycznej, bo po takich poważnych oskarżeniach trudno jest się podnieść, zwłaszcza że w tle była jeszcze seksafera. Samoobrona, dziecko polityczne Andrzeja, które stworzył i któremu przewodził, nie odnosiła ostatnio sukcesów. Wręcz przeciwnie, przegrywała kolejne wybory. I  wreszcie w ostatnim czasie jego syna dotknęła bardzo poważna choroba wątroby, przez dziesięć dni był w śpiączce. Andrzej siebie obwiniał o tę chorobę. Mówił, że zaniedbał dom i wszystkie obowiązki spadły na syna. Obawiał się, że syn może umrzeć, ale udało się wybudzić go ze śpiączki i  żyje. Niemniej jednak ten natłok wielu nieszczęść mógł powalić tytana. Być może w ostatnich dniach stało się coś, co Andrzeja ostatecznie przytłoczyło. Ale tego już nie wiem - mówi w rozmowie z "Wprost".

Balazs twierdzi też, że dla Leppera duże znaczenie miał upadek Samoobrony. - Często mówił, że nie zamierza rezygnować z polityki, że będzie walczył. Uważał, że jeśli się oczyści ze wszystkich zarzutów, również dla  Samoobrony będzie to szansa na powrót na scenę polityczną. Myślę, że  Andrzej miał autentyczną nadzieję, iż dla Samoobrony nadejdą jeszcze dobre czasy - mówi.

Polityk twierdzi też, że polska polityka już nie będzie nigdy taka jak wtedy, gdy on (Lepper) w niej był. - Reprezentował tę część obywateli, która nie znalazła swojego miejsca w  transformacji ustrojowej, emanacją ich nastrojów była właśnie Samoobrona. Taki etap już się nigdy nie powtórzy - dodaje.

Wywiad Renaty Kim już w poniedziałkowym "Wprost"

 95

Czytaj także