Oleksy: jakiś numer jeszcze wywinę

Oleksy: jakiś numer jeszcze wywinę

Dodano:   /  Zmieniono: 
Józef Oleksy, fot. tygodnik Wprost 
Tyle razy co on nie upadał w polskiej polityce żaden polityk. Stracił stanowiska premiera, marszałka Sejmu, szefa partii. Prawie zawsze się podnosił. Jak będzie teraz?
To nie będzie tekst pożegnalny? – pyta z niepokojem Józef Oleksy, gdy proszę o rozmowę. Umawiamy się w siedzibie firmy deweloperskiej J.W. Construction, w której jest doradcą prezesa i wiceszefem rady nadzorczej. Gdy przekraczam próg gabinetu, rozumiem, dlaczego tu. Na  Rozbrat w sprzedanej niedawno siedzibie SLD Oleksy ma mikry gabinecik i  musi dzielić sekretarkę z Leszkiem Millerem.

Tu zasiada w obszernym pokoju pełnym lamp, foteli i obrazów. Choć oczywiście to nie gabinet taki jak ma marszałek Sejmu, w którym sam kiedyś urzędował. Zdjęcie właśnie z tamtego okresu jest jedynym, które trzyma na biurku. Pracownicy wiedzą, jak zabiegać o dobry nastrój Oleksego – „panie premierze", „tak, panie premierze", „już się robi, panie premierze", „Ja do pana premiera”. Słusznie czynią. Wystarczy spojrzeć na jego wizytówkę : „Józef Oleksy, marszałek Sejmu II i IV kadencji, były premier RP”. Generalnie – „ja jako były”.

Oleksy chciał w tym roku wrócić na Wiejską, ale SLD zaproponował mu miejsce na  liście gwarantujące porażkę, a nie powrót. Ujął się honorem i ze startu zrezygnował. Czy można już mu pisać polityczny nekrolog?

– Józek jak zwykle hamletyzuje. W życiu towarzyskim stanowi to o jego uroku, ale w polityce bywa uciążliwe. Propozycję Napieralskiego odebrał jako prestiżowy cios – mówi Leszek Miller.

Dla Millera SLD znalazł gwarantującą mandat jedynkę w Gdyni. Oleksemu Grzegorz Napieralski zaproponował bastion PiS, Nowy Sącz, gdzie od lat SLD nie wygrał żadnych wyborów. – Napieralski argumentował ten wybór przedziwnie: tam się urodziłeś i tam byłeś ministrantem – mówi Oleksy. To rzeczywiście kiepska rekomendacja jak dla polityka lewicy.

O Józefie Oleksym w poniedziałkowym "Wprost" pisze Aleksandra Pawlicka