Bartkiewicz: 90 minut, które przesądzą o losie Tuska?

Bartkiewicz: 90 minut, które przesądzą o losie Tuska?

Dodano:   /  Zmieniono: 5
Donald Tusk (fot. PAP/Radek Pietruszka)
Futbol to najważniejsza z rzeczy nieważnych - mawiał Jan Paweł II. 8 czerwca w Polsce nie ma jednak ważniejszej rzeczy niż to, czy drużyna Smudy poradzi sobie z Grekami. Jeśli wygramy - kraj ogarnie euforia, a rząd Donalda Tuska będzie mógł się ogrzewać w blasku piłkarskiego sukcesu. Ale jeśli przegramy - wówczas sfrustrowany naród może zacząć rozliczać władzę z tego co się jej przed Euro nie udało.
Na Polskę w przededniu Euro 2012 można bowiem spojrzeć z dwóch perspektyw.

Patrząc z jednej - widzimy przejezdną autostradę A2. Patrząc z  drugiej - dostrzegamy, że jest to taka autostrada "na niby" - jeździć po  niej zbyt szybko nie można, a choć na całej długości A2 leży asfalt -  to nie do końca wiadomo, czy liczba jego warstw uchroni drogę przed błyskawicznym "rozjechaniem" przez mknących po Polsce kibiców (i nie  tylko). Patrząc z jednej perspektywy - widzimy piękny Stadion Narodowy w  Warszawie; patrząc z drugiej - zastanawiamy się, dlaczego - w ciągu kilku lat budowy jego cena zwiększyła się o ponad 100 procent, a ponadto dręczy nas pytanie co zrobimy z Narodowym po Euro.

Patrząc z  jednej perspektywy - widzimy, że premier jest w stanie sprawnie przemierzać kraj - co oznacza, że z siecią dróg nie jest tak najgorzej. Patrząc z drugiej - widzimy, że pociągiem już tak sprawnie Polski by nie przemierzył (choć próbował). Patrząc z jednej perspektywy widzimy piękne i odnowione dworce kolejowe; patrząc z drugiej - nie widzimy torów po których można byłoby z tych dworców szybko odjechać (zresztą może i lepiej - bo jak już pociągi odjeżdżają, to - w ostatnim czasie -  bardzo często wpadają na siebie). Patrząc z jednej perspektywy - widzimy potencjalny przyrost PKB w związku z  organizacją mistrzostw; patrząc z  drugiej - widzimy długą listę firm budowlanych, które "dzięki" tym inwestycjom znalazły się na krawędzi bankructwa (bo w Polsce wszyscy coś budowali - ale nikt za nic nie płacił).

Z której by perspektywy nie patrzeć - nie widzimy w stolicy metra, które miało przewozić kibiców pod samą bramę Stadionu Narodowego (metro byłoby, gdyby UEFA nie spieszyła się tak z tym Euro i pozwoliła je  zorganizować w 2013 roku, albo - dla pewności - w 2014).

Jeśli wygramy z Grecją - obowiązywać będzie pierwszy punkt widzenia. Jeśli przegramy - drugi.

Donald Tusk będzie ściskał kciuki za drużynę Smudy wyjątkowo mocno.

Artur Bartkiewicz

O Euro 2012 czytaj więcej w specjalnym serwisie uruchomionym przez Wprost.pl - kliknij tutaj
+
 5

Czytaj także