Boniek jest za dobry na prezesa PZPN?

Boniek jest za dobry na prezesa PZPN?

Grzegorz Lato i Zbigniew Boniek, fot. MICHAL NOWAK / Newspix.pl / Źródło: Newspix.pl
Zbigniew Boniek poważnie rozważa start w wyborach na prezesa PZPN. Całym sercem popiera go Jan Tomaszewski, sympatii do Bońka nie ukrywa również rzecznik prasowy stowarzyszenia „S.O.S dla Polskiej Piłki”, organizatora akcji „Koniec PZPN”, Filip Gieleciński. Problem w tym, czy Bońkowi uda się przekonać do siebie PZPN-owskich baronów. Tomaszewski jest co do tego nastawiony bardzo sceptycznie. - To jedyny człowiek, który może wyprowadzić polską piłkę z bagna, ale obawiam się, że jeśli będą ”normalne” wybory to przegra z kretesem. Szefa PZPN wybierają przecież ci, którzy doprowadzili polska piłkę do upadku – tłumaczy poseł PiS.
Prezes Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej Andrzej Padewski ujawnił w rozmowie z portalem Weszlo.com, że były reprezentant Polski Zbigniew Boniek oficjalnie ogłosił chęć startu w wyborach na prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej. Sam zainteresowany potwierdza te informację, zastrzega jednak, że jego start jest uzależniony jeszcze od poparcia związkowych baronów. -  Zgłosiłem się na kandydata i we wtorek lub w środę okaże się czy nim rzeczywiście jestem.  By tak się stało trzeba zebrać 15 certyfikatów od ludzi ze związku. Dopiero wtedy będziemy mogli rozmawiać o mojej kandydaturze. Na razie nie chcę poruszać tego tematu – mówi Wprost.pl Boniek.

Boniek dopytywany o to dlaczego unika rozmowy na temat wyborów w PZPN wyjaśnia, że udzielane przez niego wypowiedzi „mogłyby mu albo pomóc, albo zaszkodzić”. Mimo jednak, że były gwiazdor Juventusu Turyn nie chce komentować sprawy Jan Tomaszewski już cieszy się z doniesień o jego starcie w wyborach na szefa Związku. -  Informacja o starcie Zbyszka z jednej strony niezwykle cieszy, bo bardzo chciałbym, żeby to on był prezesem. To jedyny człowiek, który może wyprowadzić polską piłkę z bagna – twierdzi. - Z drugiej strony jednak strony jego kandydatura mnie martwi. Znam poglądy Zbyszka, jeśli chodzi o reformy jakie trzeba przeprowadzić w polskiej piłce i obawiam się, że jeśli będą ”normalne” wybory to przegra z kretesem. Przecież nie jest ważne, kto będzie prezesem - ważne kto wybiera. A wybierają ci, którzy doprowadzili polska piłkę do upadku – obawia się Tomaszewski.

Bardziej powściągliwy zdaje się być wobec kandydatury Bońka rzecznik prasowy stowarzyszenia „S.O.S dla Polskiej Piłki”, organizatora akcji „Koniec PZPN”, Filip Gieleciński. - Tak naprawdę musimy wyczekać do 25 września, bo jeszcze nie wiemy czy Zbigniew Boniek otrzymał odpowiednią ilość poparcia od delegatów na zjazd – mówi. - Jednak tak czy inaczej, to że się w końcu zdecydował i przedsięwziął odpowiednie kroki w tym celu, jest na pewno pocieszające – podkreśla. 

Boniek: kandydat nielegalny?

Zastrzeżenia wobec startu byłego piłkarza reprezentacji Polski zgłasza inny były piłkarz a obecnie piłkarski menedżer i poseł PO Cezary Kucharski. - Uważam, że Zbigniew Boniek nie może w ogóle startować w wyborach na prezesa PZPN. To wynika ze statutu. Nie może startować, bo nie mieszka na stałe w Polsce – twierdzi w rozmowie z Wprost.pl menedżer m.in. Roberta Lewandowskiego. Pytany, kto w takim razie jest jego zdaniem jest najlepszym kandydatem na nowego prezesa PZPN podaje nazwisko Romana Koseckiego (również z PO). - To najlepszy kandydat. Jestem pewien, że może pokonać Grzegorza Lato – twierdzi.

Z obiekcjami Kucharskiego co do startu Bońka w wyborach nie zgadza się Tomaszewski. - To samo można zastosować do Lewandowskiego czy Błaszczykowskiego - przecież oni nie mieszkają na stałe w Polsce w tej chwili, a cały czas grają w reprezentacji. Do takich spraw jest statut i Walne Zgromadzenie. Jeśli Zbigniew Boniek jest czy będzie zameldowany w Bydgoszczy (tam ma rodziców i dom), to nie rozumiem dlaczego ma nie startować. – odpowiada Kucharskiemu. - Jeśli Boniek zbierze 15 rekomendacji, niech Walne Zgromadzenie zadecyduje czy może startować czy nie. Nie będzie o tym decydował polityk. Dla mnie każda wypowiedź Kucharskiego i Koseckiego na ten temat pachnie polityką – dodaje poseł PiS.

Wątpliwości co do legalności swojego startu w wyborach nie ma sam Boniek. - Mieszkam na stałe w Polsce, a konstytucja art. 60 pozwala każdemu obywatelowi ubiegać się o jakiekolwiek stanowisko. Zaraz dojdzie do tego, że Beenhakker był Polakiem, Perquis był Polakiem, a mi nie pozwolą? – ironizuje.

Pewny zwycięzca czy kandydat bez szans?

Głównym rywalem Zbigniewa Bońka wydaje się być obecny prezes Grzegorz Lato. Czy była gwiazda Juventusu ma szansę pokonać w wyborach króla strzelców mistrzostw świata z 1974 roku? - Z wielu sondaży (które w niedługim czasie opublikujemy) wynika, że dużo ponad 50 proc. kibiców na stanowisku nowego prezesa PZPN widzi właśnie Zbigniewa Bońka – zdradza Gieleciński.

W wyborcze zwycięstwo Bońka nie wierzy natomiast popierający jego kandydaturę Tomaszewski. - Ci ludzie (którzy dokonują wyboru prezesa – red.) - baronowie i ich poplecznicy - w ostatnim czteroleciu razem z moim przyjacielem Grzegorzem Lato zrobili sobie państwo w państwie, rozmaite synekurki. Wiadomo, że Boniek musiałby to zlikwidować i właśnie dlatego nie zostanie wybrany. Trudno przecież, żeby ktoś się zrzekł pieniędzy, które otrzymuje za nic – wyjaśnia.

Mimo korzystnych wyników sondaży przeprowadzanych wśród kibiców, wątpliwości co do szans nowego kandydata ma również rzecznik stowarzyszenia „S.O.S dla Polskiej Piłki”. - Pojawia się pytanie, czy tych opozycyjnych kandydatów, którzy - w teorii - mają jakiś pomysł i chcą coś zmienić, nie jest zbyt wielu. Chodzi mi o możliwość rozłożenia głosów na Romana Koseckiego i Zbigniewa Bońka - co byłoby bardzo złe. Gdyby tak się stało, Grzegorz Lato miałby znacznie ułatwione zadanie i mógłby pozostać przy władzy – mówi, ale jednocześnie przypomina, że „i Boniek, i Kosecki wielokrotnie mówili też, że istnieje możliwość rezygnacji z kandydowania i przekazania swoich głosów na rzecz lepszej kandydatury”. - Może się więc okazać, że przed wyborami zostanie tylko jeden mocny kandydat, który będzie w stanie „wysiudać” Grzegorza Lato – podkreśla z nadzieją Gieleciński.

A po co wybory?

Tymczasem zdaniem Tomaszewskiego droga Bońka do władzy w PZPN powinna być nieco inna. - Podtrzymuję swoją propozycję ze stycznia. To wtedy Zbyszek powinien wejść do PZPN, ale nie jako prezes, tylko jako kurator. Rozliczyłby większość tych delegatów, którzy działają niezgodnie ze statutami i PZPN, i UEFA, i FIFA. Przekwalifikowałby okręgowe związki w delegatury PZPN, dzięki czemu nie byłoby już szesnastu baronów, tylko sekretarze bez prawa głosu na zjeździe. Wtedy na zjazd przyjechaliby nowi delegaci, którym na sercu leżałoby dobro polskiej piłki, a nie tylko własnej kieszeni. Wtedy też Boniek mógłby wystartować na prezesa. Teraz nie ma żadnych szans. A szkoda – uważa Tomaszewski.

Sam zainteresowany, jeszcze przed ogłoszeniem swojej kandydatury, wielokrotnie powtarzał, że jeśli nie będzie pewny swoich szans to w wyborach nie wystartuje. - Jest pan pewny, że jak nie byłbym pewny to wystartuję? – odpowiada pytaniem na pytanie Wprost.pl o tamte wypowiedzi. Swoje nadzieje na zwycięstwo Boniek może opierać na rozmowach z wojewódzkimi baronami, którzy nie wykluczają poparcia byłej gwiazdy Juventusu Turyn. W takie poparcie nie wierzy jednak Tomaszewski. - Baronowie mogą w tej chwili mówić wszystko, ale nigdy nie ma gwarancji jak zagłosują. Głosowanie jest tajne. Ci ludzie nie powinni się w ogóle na zjeździe pojawić, bo to oni doprowadzili do upadku polskiej piłki – zaznacza wyraźnie.

Mimo to, zdaniem rzecznika stowarzyszenia „S.O.S dla Polskiej Piłki” Boniek nie stoi na straconej pozycji. - Trzeba zauważyć dwie istotne rzeczy. Pierwsza, to istniejąca już od jakiegoś czasu opozycja wewnątrz PZPN - mam tu na myśli m.in. Kazimierza Grenia, część Wielkopolskiego ZPN czy część Pomorskiego ZPN. Oczywiście, można ich różnie oceniać - kiedyś przecież pomagali Lacie, ale teraz są opozycją i to ich glosy będą się liczyć w wyborach. Druga kwestia, to długo wyczekiwana zmiana warty w niektórych związkach. Dzięki niej tych głosów opozycji będzie więcej niż w latach ubiegłych – twierdzi. - Jest więc szansa - jeśli ci ludzie poprą jednego opozycyjnego kandydata, to również spora część klubów – bo właśnie oni będą języczkiem uwagi - da się przekonać do kandydata opozycyjnego. To jest ta szansa na zmianę – podkreśla Gieleciński.

Wygrana i co dalej?

Ewentualne zwycięstwo w wyborach, to jednak nie koniec, to dopiero początek. Czy Zbigniew Boniek może uleczyć związek i polską piłkę? - To jest zasadnicze pytanie. Ani Boniek, ani Kosecki nie przedstawili dotąd planu naprawy polskiej piłki. Do 25 września, jednak mocno o to nie pytamy – chcemy im dać czas na zebranie potrzebnego poparcia. Konkretny program chcemy egzekwować dopiero od ranka 26 września – zapowiada Gieleciński. - Na razie, zarówno Boniek jak i Kosecki, przebąkują, że chcą większej profesjonalizacji. Postulują również, żeby zarząd ma składał się z nowych osób ze związku, ale także z branżowych menedżerów. To jednak – jak na razie – jedynie krótkie zdania w rożnych wywiadach. Konkretów brak – dodaje.

Wątpliwości w tej kwestii nie ma za to Tomaszewski. - Jestem przekonany, że Boniek zmieniłby wiele rzeczy. Gdyby Zbyszek został prezesem, to gwarantuje - mimo iż mamy inne poglądy - że jestem do jego dyspozycji i pomogę mu oczyścić to bagno – zapowiada poseł PiS.

Czytaj także

 3
  • aholc@poczta.onet.pl IP
    Szczerze pisząc, to szkoda mi Z.Bońka na to stanowisko, aby, np. za dwa lata, nie żądano jego głowy, boć to środowisko nieprzewidywalne i zmurszałe, tzw. kibice również, aby swoją prezesurą, przecież trudno zadowalającą przy braku zwycięstw reprezentacji, nie naruszył swego ładnie zbudowanego wizerunku, mimo jakichś tam poszlak (patrz poniższe wpisy) burzących ten ideał. Przydaje się tu bon mot stosowany przez Stefana Kisielewskiego - Ano zobaczymy, powiedział ślepy.
    • Leon IP
      Czytałem kiedyś wywiad z Bońkiem, gdzie mówi, że sprzedawał mecze w polskiej lidze w Widzewie, a żona przyjmowała koperty z kasą. I taki facet ma czelność pchać się na prezesa.
      • Wisla IP
        ha, ha Boniek na prezesa, niezłe jaja. Już był trenerem reprezentacji Polski i kompromitacja całkowita, nawet skończyć nie umiał.