Widzowie w Cannes czekali na "Tylko Bóg wybacza", jednak nowy film gwiazdorskiego duetu reżysera Nicolasa Windinga Refna i aktora Ryana Goslinga zawiódł.
O Ryanie Goslingu mówi się od początku festiwalu. Na billboardach wzdłuż Croisette aktor uśmiecha się zalotnie z okładki majowego „Premiere”. Z kolei w dokumencie Jamesa Tobacka „Seduced and Abandoned” opowiada o początkach swojej kariery i miłości do kina. W biurze francuskiej firmy Gaumont do dzisiaj ustawiały się kolejki dziennikarzy pytających o wywiady z gwiazdorem.
W „Tylko Bóg wybacza” Refn pokazuje spiralę przemocy, której nie można zatrzymać. W Bangkoku Amerykanin gwałci i morduje szesnastolatkę. Za przyzwoleniem policjanta ojciec dziewczyny mści się i zabija mężczyznę. Ale jedna wendetta wywołuje kolejną. Do Tajlandii przyjeżdża matka gwałciciela, oczekuje od drugiego syna (Gosling!) reakcji. Tworzy się przerażający łańcuch okrucieństwa. - Gram nie tylko matkę bohatera, ale i matkę wszelkich koszmarów w tym obrazie – mówiła w Cannes Kristin Scott Thomas. - Po raz pierwszy musiałam zejść tak głęboko w otchłań piekieł.
Niestety, „Tylko Bóg wybacza” jest obrazem pretensjonalnym, przeestetyzowanym. - Dla mnie to opowieść o pojedynku mężczyzny, który czuje się bogiem i drugiego, który desperacko szuka wiary - tłumaczył reżyser. Mroki nocnego azjatyckiego miasta rozświetlają neony, przy ich blasku bohaterowie, w zwolnionym tempie, odcinają sobie dłonie i wykłuwają oczy. Każdy kadr jest tu wystudiowany – eleganckie hotele, agencje towarzyskie, sale brutalnych walk Mai Tai. Obraz mógłby powstać na kozetce psychoanalityka. Refn operuje wyłącznie archetypami. Matka wypomina synowi kompleks brata, on w skupieniu dotyka jej ran, wciąż powracają pytania o klasyczną wizję mężczyzny. Reżyser po raz kolejny próbuje stworzyć popkulturowy kolaż, aby opowiedzieć o kondycji współczesnego człowieka. W jego nowym filmie brakuje jednak lekkości i inteligencji „Drive”. Styl zamienia się w manierę. „Tylko Bóg wybacza” to niespełniona obietnica.
Ryan Gosling zaś do Cannes nie przyjechał. Francuskie prasie udzielił kilku wywiadów dwa tygodnie wcześniej, w Paryżu. Teraz zawiadomił organizatorów festiwalu, że jest na planie swojego debiutu reżyserskiego i nie może się rozpraszać. Może za rok wystąpi na Croisette nie jako najgorętsza gwiazda Hollywood, lecz już w nieco innej roli?
W „Tylko Bóg wybacza” Refn pokazuje spiralę przemocy, której nie można zatrzymać. W Bangkoku Amerykanin gwałci i morduje szesnastolatkę. Za przyzwoleniem policjanta ojciec dziewczyny mści się i zabija mężczyznę. Ale jedna wendetta wywołuje kolejną. Do Tajlandii przyjeżdża matka gwałciciela, oczekuje od drugiego syna (Gosling!) reakcji. Tworzy się przerażający łańcuch okrucieństwa. - Gram nie tylko matkę bohatera, ale i matkę wszelkich koszmarów w tym obrazie – mówiła w Cannes Kristin Scott Thomas. - Po raz pierwszy musiałam zejść tak głęboko w otchłań piekieł.
Niestety, „Tylko Bóg wybacza” jest obrazem pretensjonalnym, przeestetyzowanym. - Dla mnie to opowieść o pojedynku mężczyzny, który czuje się bogiem i drugiego, który desperacko szuka wiary - tłumaczył reżyser. Mroki nocnego azjatyckiego miasta rozświetlają neony, przy ich blasku bohaterowie, w zwolnionym tempie, odcinają sobie dłonie i wykłuwają oczy. Każdy kadr jest tu wystudiowany – eleganckie hotele, agencje towarzyskie, sale brutalnych walk Mai Tai. Obraz mógłby powstać na kozetce psychoanalityka. Refn operuje wyłącznie archetypami. Matka wypomina synowi kompleks brata, on w skupieniu dotyka jej ran, wciąż powracają pytania o klasyczną wizję mężczyzny. Reżyser po raz kolejny próbuje stworzyć popkulturowy kolaż, aby opowiedzieć o kondycji współczesnego człowieka. W jego nowym filmie brakuje jednak lekkości i inteligencji „Drive”. Styl zamienia się w manierę. „Tylko Bóg wybacza” to niespełniona obietnica.
Ryan Gosling zaś do Cannes nie przyjechał. Francuskie prasie udzielił kilku wywiadów dwa tygodnie wcześniej, w Paryżu. Teraz zawiadomił organizatorów festiwalu, że jest na planie swojego debiutu reżyserskiego i nie może się rozpraszać. Może za rok wystąpi na Croisette nie jako najgorętsza gwiazda Hollywood, lecz już w nieco innej roli?
