Byli przeciwni uchwale o Okrągłym Stole. "To był sukces komunistów"

Byli przeciwni uchwale o Okrągłym Stole. "To był sukces komunistów"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Obrady Okrągłego Stołu, fot. Wikipedia
Sejm przyjął uchwałę upamiętniającą Okrągły Stół. Wielu posłów opozycji jest jednak temu przeciwna. Posłowie tłumaczą, że nie należy upamiętniać obrad, których rezultatem był triumf komunistów i postkomunistów.
Sejm przyjął uchwałę upamiętniającą 25.rocznicę obrad Okrągłego Stołu. Poparcie projektu wyraziło 286 posłów, 31 było przeciw, a 108 wstrzymało się od głosowania. 43 posłów było nieobecnych. Zapytaliśmy posłów będących przeciw wprowadzeniu uchwały o ich motywacje.

"Komuniści i postkomuniści zapewnili sobie władzę"

- W stu procentach zgadzam się z argumentami Patryka Jakiego. Jak dla mnie to jego najlepsze sejmowe wystąpienie. Moim zdaniem nie należy świętować rocznicy obrad Okrągłego Stołu. Okrągły Stół był mechanizmem, w ramach którego komuniści i postkomuniści zapewnili sobie utrzymanie władzy w Polsce. Ponadto zrzucili z siebie odpowiedzialność rządu, a przejęli ogromne wpływy gospodarcze i społeczne oraz zagwarantowali sobie ochronę niesłusznie i niesprawiedliwie zdobytych praw. Okrągły Stół jest fundamentem państwa, które wypchnęło 2 miliony swoich obywateli za granicę, fundamentem państwa, w którym młodzi ludzie nie chcą mieć dzieci i boją się zakładać rodzinę. Naprawdę nie ma czego świętować - powiedział Przemysław Wipler z Kongresu Nowej Prawicy.

Okrągły Stół ustalił niedemokratyczny porządek

- Głosowałam przeciw, dlatego że porządek, który ustalił Okrągły Stół mi się nie podobał. Nie był on demokratyczny. Był zawłaszczony przez lewą stronę, stąd moja decyzja - powiedziała Anna Sobecka z Prawa i Sprawiedliwości, która była jedną z 12 parlamentarzystów tej partii przeciwnych uchwale upamiętniającej obrady Okrągłego Stołu.

Sukces komunistów

- Kiedy padła pierwsza propozycja wprowadzenia tej uchwały w formie aklamacji, myśmy (Solidarna Polska red.) od razu zgłosili do niej poprawki. Uważamy, że Okrągły Stół wprowadził bardzo wiele złych elementów do naszej demokracji. Po pierwsze nie doszło do rozliczenia zbrodniarzy komunistycznych i postkomunistycznych, mowa o sędziach, prokuratorach czy SB-kach. Przez wiele lat istniał system, gdzie funkcjonariusze SB czy UB mieli wielotysięczne emerytury, a działacze opozycyjni musieli wyjeżdżać za granicę, ponieważ nie mieli pracy. Po drugie nie doszło do lustracji, ani dekomunizacji, co spowodowało wiele patologii w życiu publicznym. Następnie, w tamtym czasie, doszło do dzikich prywatyzacji majątku publicznego. I było to pokłosiem Okrągłego Stołu. Wiele spółek Skarbu Państwa zostało wyprzedanych za symboliczną złotówkę kapitałowi zagranicznemu. Doszło do wyprzedaży majątku narodowego, co skutkuje tym, że nie mamy w polskich rękach wielu bardzo ważnych segmentów gospodarczych. O tych sprawach należy pamiętać. Okrągły Stół był w głównej mierze sukcesem komunistów i postkomunistów, którzy suchą nogą przeszli z tworzonego przez nich komunistycznego państwa represji do wolnorynkowego i demokratycznego państwa. To jest sukces Jaruzelskiego i Kiszczaka, którzy mogli pełnić władzę już w państwie demokratycznym. W pozostałych państwach komunistów srodze rozliczano, a u nas był sejm kontraktowy, gdzie Jaruzelski został prezydentem a Kiszczak szefem SB. To były efekty Okrągłego Stołu, który do dzisiaj odbija nam się czkawką i do dzisiaj ponosimy tego konsekwencje - wyjaśnił swoją motywację Arkadiusz Mularczyk z Solidarnej Polski.

Upamiętnienie byłoby "po prostu niemoralne"

- Nie można stawiać na równi bohaterów opozycji i przedstawicieli reżimu komunistycznego. Przyjęcie uchwały oznacza, że oddając hołd ludziom podziemia jednocześnie upamiętniamy obrońców ustroju komunistycznego. Między oprawcami a ofiarami naprawdę istnieje przepaść - chyba, że łączy ich coś o czym nie wiemy. Obrady Okrągłego Stołu stały się możliwe dopiero wówczas, gdy komuniści - dostrzegając nieuchronny koniec władzy - postanowili bronić własnych przywilejów. Okrągły Stół zabezpieczył interesy komunistycznej nomenklatury i usankcjonował bezkarność funkcjonariuszy aparatu represji. Szczególnie bolesnym tego przejawem są dziś wysokie emerytury byłych ubeków i głodowe emerytury opozycjonistów. Upamiętnianie wydarzenia, które usankcjonowało taką podłość jest po prostu niemoralne - powiedział Jacek Żalek z Polski Razem Jarosława Gowina.