Śmiertelna ekowiara. 6-miesięczna Magda zmarła z głodu

Śmiertelna ekowiara. 6-miesięczna Magda zmarła z głodu

Dodano:   /  Zmieniono: 19
Joanna P. (ZDJĘCIE: MICHAŁ STAWOWIAK/NEWSPIX.PL) / Źródło: Newspix.pl
Sześciomiesięczna dziewczynka umarła z głodu. Jej rodzice są w szoku. Zostali aresztowani pod zarzutem znęcania się nad dzieckiem i nieumyślnego spowodowania śmierci.

Dyspozytor pogotowia ratunkowego tuż po Wielkanocy odbiera wezwanie z Brzeźna w gminie Podgrodzie, niedaleko Nowego Sącza. Dzwoni zdenerwowany ojciec sześciomiesięcznego dziecka. Mówi, że córka ciężko oddycha, prawie się nie rusza, ma sine usta. Karetka przyjeżdża w ciągu kilku minut. Zabiera ciało dziewczynki, bo na pomoc jest już za późno. Następnego dnia okazuje się, że dziecko zmarło z wycieńczenia, najprawdopodobniej w wyniku śmierci głodowej. Rodzice zostają aresztowani pod zarzutem nieumyślnego spowodowania śmierci i znęcania się ze szczególnym okrucieństwem. Grozi im dziesięć lat więzienia. Nie potrafią wyjaśnić, co się stało i dlaczego ich córka nie żyje.

"Nie mogli skrzywdzić własnego dziecka"

Sąsiedzi: – To niemożliwe. Taka dobra rodzina, wspaniali rodzice, katolicy. Nigdy się u nich nic złego nie działo. Nie mogliby skrzywdzić własnego dziecka. Podobnie mówi cała wieś. – Na tym etapie trudno nam powiedzieć, co tak naprawdę się stało w tym domu, bo śledztwo jest w początkowej fazie. Michał P. odmówił składania wyjaśnień. Jego żona rozmawiała z prokuraturą. Oboje są w szoku. Przesłuchujący ich prokurator stwierdził, że śmierć dziecka jest dla nich bardzo mocnym uderzeniem – mówi Piotr Kosmaty, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie.

Joanna i Michał P. są po trzydziestce, oboje po studiach. Mają piękny dom i dobrze prosperującą firmę. W okolicy uchodzą za zamożnych. – Opinia o tej rodzinie jest bardzo dobra, a to mała wioska, wszyscy tam się znają. Nigdy nie było u nich interwencji policji, żadnych zgłoszeń, żadnej niebieskiej karty. Z relacji świadków wynika, że była to normalna, porządna i szanowana rodzina – mówi Iwona Grzebyk-Dulak, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Nowym Sączu.

Kozie mleko w małych dawkach

– Być może to wszystko prawda, ale nigdy do końca nie wiadomo, co się dzieje za zamkniętymi drzwiami – mówi Jolanta Szklarska z Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. – Podobno dziewczynka zmarła, bo rodzice całkowicie przeszli na żywienie ekologiczne – mówię. – Termin „ekożywienie” pojawia się nawet w policyjnych dokumentach. – Nie wyobrażam sobie, żeby mogło to doprowadzić do śmierci. Półroczne dziecko z zasady karmione jest ekologicznie, bo albo piersią, albo substytutami mleka matki. Nie ma innej możliwości. Nie sądzę, żeby dzisiaj jakikolwiek rodzic zdecydował się na karmienie mlekiem prosto od krowy – dziwi się Szklarska.

A jednak Joanna i Michał P. się na to zdecydowali. W domu P. znaleziono ekologiczne susze i kozie mleko. Matka dziewczynki potwierdziła w prokuraturze, że testowali na córce mleko i krowie, i kozie, w dodatku w bardzo ograniczonych dawkach – wynika z informacji „Wprost”. – Nie wierzę, żeby rodzice celowo głodzili dziewczynkę. Być może była po prostu chora i oni nie potrafili sobie z tym poradzić – zastanawia się Szklarska z TPD. Z pierwszych ustaleń biegłych wynika jednak, że niemowlę nie miało wad wrodzonych ani chorób genetycznych, że urodziło się zdrowe i prawidłowo rozwijało. Żyłoby, gdyby nie rażące zaniedbania rodziców. W chwili śmierci dziewczynka ważyła 3600 gramów. Mniej niż niejeden noworodek.

Cały tekst przeczytać można w najnowszym numerze tygodnika "Wprost".

Najnowszy numer "Wprost" jest dostępny w formie e-wydania .  
Najnowszy "Wprost" jest   także dostępny na Facebooku .  
"Wprost" jest dostępny również w wersji do słuchani a 

 19

Czytaj także