Migalski: Rząd jest jak socjalizm - rozwiązuje problemy, które sam stworzył

Migalski: Rząd jest jak socjalizm - rozwiązuje problemy, które sam stworzył

Dodano:   /  Zmieniono: 3
Marek Migalski, JACEK HEROK / newspix.pl / Źródło: Newspix.pl
O planach polskiego rządu i kontrowersjach związanych z dyrektywą tytoniową z Markiem Migalskim, europosłem Polski Razem Jarosława Gowina, rozmawia Łukasz Zych z „Wprost”.
Jak podaje Puls Biznesu, resort gospodarki planuje zaskarżenie unijnej dyrektywy tytoniowej do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości UE. Z powodu tej dyrektywy Polska będzie musiała zaprzestać produkcji papierosów mentolowych do 2020 r., a 65% powierzchni opakowań mają zajmować obrazkowe ostrzeżenia o szkodliwych skutkach palenia. Według polskiej strony dyrektywa opiera się na niewłaściwej podstawie prawnej, stosuje nieproporcjonalne środki oraz utrudnia funkcjonowanie rynku wewnętrznego.

Łukasz Zych: Czy uważa Pan, że jest szansa na sukces w sprawie zaskarżenia dyrektywy tytoniowej?

Marek Migalski: Zgadzam się ze wszystkimi argumentami polskiego rządu, tylko że moja przewaga na ministerstwem gospodarki i nad wszystkimi europosłami Platformy i PSL-u polega na tym, że ja o tym wiedziałem parę miesięcy temu kiedy jako jeden z trzech polskich europosłów głosowałem przeciw tej dyrektywie. To jest wstrząsające, że rząd dzisiaj występuje przeciw dyrektywie, za którą gardłował, za którą głosowali jego europosłowie i którą przez ostatnie parę miesięcy zachwalał. To jest absolutnie kuriozalna sytuacja. Oczywiście, że ta dyrektywa jest antypolska i antywolnościowa. Antypolska, bo uderza w interesy polskich producentów tytoniu, natomiast antywolnościowa, ponieważ zabrania nam korzystania z legalnych produktów, jakimi są papierosy. Wreszcie jest antywolnościowa także w tym znaczeniu, że ogranicza nasze prawo do ekspresji. Oczywiście papierosy są szkodliwe jak słodycze, ale nie zabraniamy dorosłym osobom jeść słodyczy czy słodzić herbatę. Unia Europejska wtrąciła się w sprawę, która nie powinna być jej kompetencją. Ja będę kibicował polskiemu rządowi, żeby udało mu się odkręcić to, co nabroili rządowi europarlamentarzyści.

Myśli pan, że jest to zagranie związane z kampanią wyborczą?

Tego nie wiem. Jeśli jednak przyznają się dzisiaj, na dwanaście dni przed wyborami, że w Parlamencie Europejskim europosłowie PO czy PiS-u nie wiedzą za czym głosują, to raczej nie przyniesie im to chluby. Albo inaczej: głosują za czymś, co jest głęboko przeciwko interesom Polski. To raczej odniesie odwrotny skutek. Ja od początku byłem przeciwny tej dyrektywie. To jest dla mnie klasyczny przykład tego, jaka UE nie powinna być. Tu jeszcze dochodzi kwestia tego, jaki polski rząd nie powinien być. Naprawia błędy, które sam wyrządził. Jest jak socjalizm rozwiązujący problemy, które sam stworzył.

Patrząc na problem z innej strony trzeba przyznać, że argumenty są solidne. Plaga nikotynizmu jest faktem. Celem dyrektywy ma być między innymi ograniczenie palenia papierosów przez młodych. Eksperci od zdrowia wypowiadają się zdecydowanie za. Na pewno jest to kontrowersyjne rozwiązanie, ale jeśli ma służyć wyższemu dobru, to być może warto się temu nie sprzeciwiać?

Zgadzam się z panem, że nikotyna szkodzi zdrowiu, ale w takim razie zakażmy w ogóle palenia papierosów. Czy alkohol szkodzi zdrowiu? Zakażmy alkoholu. Słodycze szkodzą zdrowiu? Zakażmy słodyczy. Najłatwiej i najprościej jest zakazać. Ja nie mam nic przeciwko temu, żeby w akcjach społecznych organizacje pozarządowe prowadziły skuteczną promocję zdrowego trybu życia. Jak pan wie ilość palaczy w Polsce i Europie systematycznie maleje. Nie potrzeba zakazów, tylko mądrej polityki uświadamiającej ludziom, że to jest dla nich złe. I ludzie to zrozumieją. Ludzie nie potrzebują żeby im zakazywać. To są produkty legalne i ich produkcja powinna być legalna.

+
 3

Czytaj także