Afera podsłuchowa: Niebezpieczne związki wiceministra skarbu

Afera podsłuchowa: Niebezpieczne związki wiceministra skarbu

Dodano:   /  Zmieniono: 11
(fot. GRZEGORZ KRZYZEWSKI/FOTONEWS / Newspix.pl ) / Źródło: Newspix.pl
Małe prezenty, specjalne traktowanie, świąteczne i urodzinowe życzenia wystarczyły, żeby omotać znanych polityków, urzędników i biznesmenów – tak działał kelner Łukasz N., który nagrywał w restauracji Sowa i Przyjaciele.
Jednym z najczęstszych gości VIP-owskiego saloniku obsługiwanego przez Łukasza N. był wiceminister skarbu Rafał Baniak. W śledztwie Baniak zeznał, że w restauracji bywał wielokrotnie. Po kilka razy w miesiącu. – Wybór był podyktowany bliskością lokalu od miejsca zamieszkania. Było to miejsce wskazywane przez osoby inicjujące spotkanie. Panowała też opinia, że jest to miejsce zaufane do tego typu spotkań – opisywał Baniak. Nie pochwalił się swoją zażyłością z Łukaszem N.

Urzędnik był z kelnerem po imieniu, wysyłał mu świąteczne życzenia. Łukasz N. przygotowywał dla Baniaka oferty alkoholi. Pod koniec 2013 r. kelner zaproponował urzędnikowi zakup kilkudziesięciu butelek różnej marki win, po okazyjnej cenie blisko tysiąca złotych. – Wiceminister przyjął ofertę i wysłał po trunki szofera z Ministerstwa Skarbu w służbowej limuzynie. Łukasz się tym chwalił – mówi nam jeden ze śledczych. Rozmawialiśmy o tej sprawie z kierowcą Baniaka. – Czy pan odbierał dla ministra Baniaka wina z restauracji Sowa i Przyjaciele w grudniu 2013 r.? – Całkiem możliwe. Jeździło się tam z ministrem!

– A bez ministra? Tylko po wino? – Myślę, że się zdarzało coś takiego. Kierowca nie przypomina sobie, aby widział jakieś rachunki dołączone do przesyłki. Zwracamy szoferowi uwagę, że Baniak był częstym gościem wspomnianej restauracji. – A kto nie był! Wszyscy byli – odparł tylko.

Zażyłość wiceministra z kelnerem była szczególna. W czerwcu zeszłego roku Łukasz N. poprosił urzędnika, by pomógł załatwić pracę jego 21-letniej bratowej. Dosłownie kilka dni przed wybuchem afery taśmowej Baniak polecił kelnerowi, aby dziewczyna złożyła swoje CV w Grupie Azoty w Puławach. Na kopercie wedle wytycznych wiceministra miała zapisać imię i nazwisko prezesa Grupy Azoty. Baniak przekazał też Łukaszowi N., że o sprawie już wie asystentka prezesa koncernu.

Spytaliśmy rzecznika Grupy Azoty, czy bratowa kelnera dostała pracę w koncernie? Odpisał, że kobieta nie jest i nie była zatrudniona w spółce, a jej CV nie wpłynęło do firmy. – Asystentka prezesa nigdy nie otrzymała takiego CV ani z nikim w sprawie wspomnianej osoby nie prowadziła rozmów ani korespondencji – napisał nam Grzegorz Kulik, rzecznik prasowy Azotów.

Chcieliśmy spytać Rafała Baniaka, dlaczego wysłał ministerialnego szofera po wina, dlaczego obiecywał załatwienie pracy bratowej Łukasza N. i wreszcie, czy sam płacił za wina przywożone mu z restauracji Sowa&Przyjaciele? Baniak nie zareagował na naszą prośbę o kontakt. Ostatnie pytanie o zapłatę za trunki jest tym bardziej zasadne, że Łukasz N. miał szczególny system wystawiania faktur. Na przykład Ministerstwu Infrastruktury i Rozwoju, kierowanemu przez Elżbietę Bieńkowską (stałą bywalczynię u Sowy& Przyjaciół), N. proponował w 2014 r. zakup 12 białych win za blisko 700 zł i wystawienie faktury na „organizację spotkania”. Ł. był wyjątkowo elastyczny dla polityków, urzędników i biznesmenów. Miał specjalne zniżki. Rozliczenia mogły być z VAT, bez niego, ale najchętniej w gotówce. Niektórzy politycy zastrzegali, że interesuje ich ta ostatnia forma płatności za trunki, po której nie pozostają ślady.

Więcej na ten temat w tekście Agnieszki Burzyńskiej i Michała Majewskiego w najnowszym „Wprost”, który dostępny będzie w formie e-wydania na www.ewydanie.wprost.pl i w kioskach oraz salonach prasowych na terenie całego kraju od niedzieli od godz. 20.00.


"Wprost" jest dostępny również w wersji do słuchania.
Tygodnik "Wprost" można zakupić także za pośrednictwem E-kiosku
Oraz na  AppleStore GooglePlay

+
 11

Czytaj także