Król czarterów znad Wisły

Król czarterów znad Wisły

Dodano:   /  Zmieniono: 2
(fot. mat. prasowe)
Firma, która działa raptem pięć lat, jest numerem 1 na rynku przewozów czarterowych oraz największym prywatnym przewoźnikiem w Polsce. Enter Air chce teraz przyspieszyć ekspansję za granicą.
17 boeingów Enter Air przewiozło w ubiegłym roku 1,5 mln pasażerów, w tym ponad 300 tys. za granicą. Tym samym linia wyprzedziła dotychczasowego lidera na rynku czarterów, czeskie linie Travel Service. Co ważne, firma zarabia. I to coraz więcej. W ubiegłym roku było to na czysto 17,4 mln zł przy 731,5 mln zł przychodów. W tym roku zysk ma być prawie dwukrotnie wyższy. Tymczasem jeszcze w 2010 r. startowała z trzema samolotami i mało kto dawał jej jakiekolwiek szanse na tym trudnym, znaczonym kolejnymi bankructwami rynku. – Pozycja rynkowa nie jest dla nas celem samym w sobie. Koncentrujemy się na rentowności. Osiągamy ją, bardzo dbając o koszty i optymalnie wykorzystując samoloty – tłumaczy przyczyny sukcesu dyrektor generalny i członek zarządu Grzegorz Polaniecki. Określa model działania Enter Air jako „tani przewoźnik czarterowy” w nawiązaniu do tanich linii lotniczych, które zabrały kawał rynku tradycyjnym przewoźnikom.

Czterej członkowie zarządu i jednocześnie posiadacze większości udziałów Enter Air – Marcin Kubrak, Grzegorz Polaniecki, Mariusz Olechno i Andrzej Kobielski – o koszty dbali zawsze. Linia startowała, zatrudniając w obsłudze naziemnej tylko 18 osób, a jedyną ekstrawagancją były dwa samochody służbowe – dacie logan. Teraz w Enter Air pracuje łącznie 500 pracowników, z czego w administracji naziemnej około 100. Firma wynajmuje niewielkie pomieszczenia w jednym z biurowców przy warszawskim lotnisku Okęcie. Można z nich oglądać stojący obok wielki futurystyczny gmach LOT-u, zaprojektowany przez światowej sławy architekta Stefana Kuryłowicza.

(...)

GRA ZESPOŁOWA

Polaniecki prosi, by nie nazywać go prezesem. W firmie nie ma takiego stanowiska. Jest dyrektorem generalnym, ale wszelkie decyzje podejmowane są wspólnie przez czterech członków zarządu. – Lotnictwo to gra zespołowa. Nie ma na świecie osoby, która w tak skomplikowanym biznesie ogarniałaby wszystko. Siadamy i dyskutujemy – tłumaczy. A gdy jest duża różnica zdań, np. co do wyboru nowego połączenia? – Wyliczamy, gdzie będzie większa rentowność – odpowiada Polaniecki.

Cały artykuł przeczytasz w najnowszym wydaniu tygodnika "Wprost", który jest dostępny w formie e-wydania na www.ewydanie.wprost.pl  i w kioskach oraz salonach prasowych na terenie całego kraju od poniedziałku rano.

"Wprost" jest dostępny również w wersji do słuchania.
Tygodnik "Wprost" można zakupić także za pośrednictwem E-kiosku
Oraz na  AppleStore GooglePlay

 2

Czytaj także