Czego chcą i dlaczego nie spoczną, dopóki żyją

Czego chcą i dlaczego nie spoczną, dopóki żyją

Dżihadyści z tzw. Państwa Islamskiego (FOT. ABACA/NEWSPIX.PL) / Źródło: Newspix.pl
Przywódcy ISIS, czyli Daeszu, mają wielki plan. Jego uwieńczeniem będzie zbudowanie obejmującego cały świat islamskiego kalifatu.

Pierwsze propagandowe zwycięstwo terroryści odnoszą za każdym razem, kiedy mówimy o nich Państwo Islamskie. Arabowie używają określenia Daesz. To akronim arabskiej nazwy organizacji, ale w oryginale brzmiący nieco pogardliwie. Na tyle, że na kontrolowanych przez islamistów terytoriach za używanie słowa Daesz można się narazić na śmierć. Z drugiej strony nazwa ta coraz częściej pojawia się w publikacjach zachodnich – właśnie po to, by demitologizować państwo, którego tak naprawdę nie ma.

(...)

Powrócić do korzeni

Dla ISIS celem minimum jest podporządkowanie sobie jak największej części Bliskiego Wschodu. Stąd wrogami są państwa arabskie. Izrael zszedł na dalszy plan – na to przyjdzie czas, gdy zapanuje już nowy kalifat. Bo przywódcy ISIS odbudowę kalifatu traktują literalnie, tak samo jak literalnie przyjmują wszystkie zapisy i nauki Koranu. Są salafitami, czyli zwolennikami powrotu do pierwotnej postaci islamu, a więc także do „czystej” postaci państwa, w którym władza religijna i świecka jest jednością. I to nie do „ułomnego” ostatniego kalifatu, za jaki aż do upadku imperium osmańskiego uważała się Turcja. Nowy kalifat ma być kontynuacją tego, w którym w VII w. rządzili spadkobiercy Mahometa z plemienia Kurajszytów. Z przemówień samozwańczego kalifa Abu Bakra al-Baghdadiego znika Osama bin Laden i inni przywódcy Al-Kaidy. Ta organizacja okazała się zbyt miękka. Terror stosowała jako formę zastraszenia, ale bez pomysłu na zbudowanie trwalszej struktury. ISIS ma taki pomysł w postaci połączenia średniowiecznej ideologii z organizmem zdolnego do funkcjonowania i ekspansji państwa. I nie zamierzają się dzielić monopolem na prawdę objawioną.

Zbudować państwo

Na kontrolowanych przez siebie terenach ISIS stanowi prawo, ustanawia administrację, wydaje dokumenty, egzekwuje ściąganie podatków. Państwo zdobywa pieniądze także w inny sposób – z datków od zagranicznych sponsorów i z handlu ropą wydobywaną na zajętych polach naftowych. Okazuje się przy tym, że w splocie dziwnych bliskowschodnich układów surowiec kupują nawet walczący z ISIS Kurdowie albo reżim syryjski.

Lokalne władze wypłacają pensje urzędnikom i pracownikom publicznym, organizują policję i edukację. Istotnym atrybutem władzy jest koraniczne sądownictwo, które ma demonstrować zdecydowanie nowej władzy w walce z występkiem. W Ar-Rakce co piątek odbywają się publiczne egzekucje, które tak jak w średniowieczu mają odgrywać rolę wychowawczą. Tak samo funkcjonuje prześladowanie, oddawanie w niewolę albo mordowanie niewiernych chrześcijan i jazydów. Duża część mieszkańców akceptuje ten okrutny porządek, bo w ich oczach jest on lepszy niż wcześniejszy chaos i prześladowania ze strony szyitów i alawitów stanowiących podporę reżimu w Syrii. W paradoksalny sposób nawet zachodnie i rosyjskie naloty cementują ludność wokół przywódców, jasne staje się bowiem, że niewierni chcą zniszczyć zalążek prawdziwego państwa muzułmanów.

Cały tekst w najnowszym wydaniu tygodnika "Wprost”, który trafił do kiosków w poniedziałek, 23 listopada 2015 r. E-wydanie tygodnika dostępne jest od niedzieli 22 listopada od godz. 20:00. "Wprost" można zakupić także  w wersji do słuchania oraz na  AppleStore GooglePlay.

Czytaj także

 24
  • Roman   IP
    Spoczną na wieki a świat pójdzie dalej bez zbrodniczych fanatyków islamskich.Czym wcześniej przestaną istnieć tym lepiej dla reszty świata. To jest oczywiste dla myślących o dobru świata. Świat nigdy nie ugnie się przed złem.
    • adam00   IP
      To jest bardzo proste muzulmanie chca zeby zachod wycofal sie z terenow arabskich tylko o to im chodzi oni nie chca nic od zachodu ani nie chca zeby zachod mieszal sie w ich sprawy ,nic wicej prcuje z arabami i mi o tym mowili ale ropa i inne bogactwa arabow za bardzo kusza zachod
      • hiena   IP
        Merkel, Hollande i Obama już zaakceptowali Islam jako dominującą siłę. Obecnie trwa zmasowana akcja oswajania ludzi ze świadomością, że będą żyć w kalifacie. Wszystkie lewackie media z nurtu mainstream prowadzą szeroko zakrojoną propagandę ocieplania wizerunku islamu. Polska może się jeszcze obronić., Będziemy musieli opuścić EU i związać się ze słowiańskimi braćmi. TO jest nie do pomyślenia dla polskich oszołomów-rusofobów. Oni wolą żyć w kalifacie, niż podać rękę znienawidzonemu "kacapowi"
        • azazis   IP
          to wszystko śmierdzi, dziadyga dojąca kozy nic by nie zrobiła, ktoś za ISIS stoi, kelr od dawna organizował piesze wędrówki do ziemi świętej zwane krucjatami, żydzi też nie pałają miłością do arabusów, rządy chcą ograniczenia praw obywatelskich, stany chcą się utrzymać na szczycie a nie bardzo maja jak, sam kozopas najwyżej kozę przytuli a nie przeskoczy zabezpieczeń
          • Gość 23   IP
            Przynajmniej od  końca II w.św. trwa konflikt Żydów z  Arabami. Żydzi , tak jak Izraelici
            z czasów Abrahama , weszli na  terytorium , zabili mieszkańców i  stworzyli swoje
            państwo. Reszta Arabów , co  przeżyła , stara się odzyskać swoje ziemie.Odzyskaliby ,
            gdyby nie  to , że  wpływowe /bankierzy/ środowiska żydowskie , które trzęsą dzisiaj
            Stanami Zjednoczonymi , zmuszają je  do  finansowania Izraela i  likwidowania rządów
            państw wybijających się na  przywództwo w  świecie arabskim. Odbywa się to  pod
            hasłem "wprowadzania demokracji" , której tam nikt nie  chce. Zachwiało to  równowagę
            i stąd powstało "państwo islamskie". Dlaczego my , Europejczycy , mieszamy się
            do tego konfliktu. Chyba z  takich samych powodów , jak Stany Zjednoczone.
            Dlatego , z  kolei , powstają ruchy narodowe. I  tak się kręci ten świat.