Kaźmierczak dla "Wprost": Seryjny zabójca ZUS

Kaźmierczak dla "Wprost": Seryjny zabójca ZUS

Dodano:   /  Zmieniono: 25
Cezary Kaźmierczak (fot. AREK MARKOWICZ)
Szara strefa to jeden z lepszych dowodów na potwierdzenie słuszności tzw. krzywej Laffera (przy podatku 0 proc. wpływy państwa wynoszą 0, przy podatku 100 proc. – również 0; skłonność podatnika do płacenia jest odwrotnie proporcjonalna do wysokości podatku).

Według różnych badań szara strefa w Polsce to od 11 do 29 proc. PKB (badania Visy). Jesteśmy w środku – czyli podatki u nas nie są najwyższe. Największą szarą strefę wśród nowych krajów UE ma Łotwa (39 proc.), najniższą Czechy i Słowacja (19 proc.). Wśród krajów Europy Zachodniej przoduje Belgia z 20-procentową szarą strefą, najniższa jest w Szwajcarii – 9 proc.

Tak czy inaczej – wielkość szarej strefy powinna być dla każdego rządu wyraźnym sygnałem, że podatki są za wysokie i ludzie tego nie akceptują. Rozsądny rząd w takiej sytuacji obniża podatki do akceptowalnej (i płaconej!) wysokości i zarabia na tym. Tak w sprawie ustalania ceny zachowuje się każdy przedsiębiorca.

Rząd jednak nie jest przedsiębiorcą (szkoda). Rząd w takiej sytuacji powołuje różne służby „tajne, widne i dwupłciowe” do zwalczania szarej strefy, pracy na szaro, przemytu etc. Ekonomicznie jest to absurdem. Nie dość, że rząd traci, bo nie dostaje podatków z szarej strefy (w Polsce to kwota od 50 do 150 mld zł rocznie), to jeszcze musi wykładać całkiem spore środki na zwalczanie szarej strefy.

Efekty tego „zwalczania” są mizerne, a najczęściej żadne. Po pewnym czasie zaczyna jednak działać inne prawo – prawo Parkinsona, które mówi, że po osiągnięciu pewnej liczby urzędników w danej instytucji świat zewnętrzny dla tejże instytucji przestaje być potrzebny – wystarczy jej już wyłącznie zajmowanie się samej sobą. Końcowy efekt tego jest taki, że powołana „do zwalczania” instytucja czy departament trwa i rozwija się w najlepsze, mimo że często przyczyny, z których została powołana, już ustały.

Rząd powinien zrozumieć, że szara strefa nie jest dowodem na „przestępcze skłonności” obywateli, tylko na to, że żąda wygórowanych, nieadekwatnych podatków. Dla większości to nie jest wybór, tylko konieczność. Szara strefa to poduszka stabilizująca sytuację znacznej części Polaków. Konkurencyjnym wyborem wobec pracy na szaro nie jest praca na umowie na czas nieograniczony, tylko brak pracy.

Modelowym przykładem swego rodzaju obłędu jest ZUS. Nieustanne podnoszenie tego podatku – aktualnie 1100 zł – dla osób prowadzących działalność gospodarczą doprowadziło przez 20 lat do tego, że już nie tylko na wsiach i w małych miastach (jak było jeszcze dziesięć lat temu), ale już nawet w relatywnie bogatej Warszawie – w zasadzie nie ma drobnych usług działających inaczej niż w szarej strefie. Pewnie funkcjonuje w niej 80 proc. drobnych usług w Polsce! Wypychanie tych ludzi z legalnego rynku to bodaj najbardziej konsekwentna polityka odrodzonej Rzeczpospolitej! Niezależnie od koloru rządu sprawującego władzę.

Czy obecnie słychać, że warto by może przywrócić tych ludzi dla legalnego obiegu? Nie. Propozycja Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, żeby stworzyć kategorię małej działalności gospodarczej (obrót do 60 tys. zł rocznie) i opodatkować ją ryczałtowym jednym jedynym podatkiem, zawierającym w sobie wszystko, także ZUS – w wysokości 15 proc. – przeszła bez większego echa. Za to coraz głośniej słychać wynurzenia różnych związkowców, którzy chyba nienawidzą konkurencji i dążą usilnie do tego, żeby w Polsce było jak najmniej legalnej pracy – o konieczności podnoszenia ZUS dla prowadzących działalność gospodarczą! Komuś się chyba marzy podwojenie szarej strefy i jeśli dojdzie do naruszenia swego rodzaju status quo w tym zakresie – osiągnie to.

* Prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców

Nowy numer tygodnika "Wprost” trafi do kiosków w poniedziałek, 18 stycznia 2016 r. "Wprost" można zakupić także  w wersji do słuchaniaoraz na  AppleStore GooglePlay.

 25
  • Gucio truteń malutki   IP
    Mam 65 lat i z tym co mi ukradł Tusek z ferajną muszę jeszcze czekać ponad rok na emeryturę. Bo Tuse ukradł, w moim przypadku, trzynaście emerytur. Mógłbym jeszcze pracować, ale kto zatrudni staruszka? Tusek? Owszem zatrudni jak już będę na emeryturze. Póki co muszę sobie dorabiać, by przeżyć, na czarno, nie szaro. A wystarczyłoby żebym mógł uruchomić działalność gospodarczą bez płacenia haraczu ZUSowi. Wszak mam już wypracowaną jakąś niską emeryturę, na którą i tak muszę się zgodzić. Ale to przekracza zdolności umysłowe wielu rządzących.
    • Obywatel RP   IP
      Najsprawiedliwszy podatek na świecie to DZIESIĘCINA. Dziesiąta część PRZYCHODU a nie dochodu! Płacisz 10% i nic więcej! Skoro funkcjonują firmy mające 10% marży, od której płacą podatki i się rozwijają, to państwo przy 10% także krzywdy by nie miało. Urzędników musiałoby być tylu co przed 1939 r. Ale jesteśmy w UE i cały czar na uczciwe podatki pryska. Rządy stają się coraz bardziej rozrzutne i zachłanne na mnożenie podatków i ich podwyższanie. Ostatnio niemiecki minister finansów rzucił pomysł na podatek dla emigrantów, wliczony w cenę paliwa - czy to nie jest SKU**YS*ŃSTWO?!
      • m67---   IP
        Pomysl 15 procent podatku ryczaltowego dla mikroprzedsiebiorcow bylby wybawieniem dla nich.
        Zwlaszcza ze placiloby sie tylko wtedy gdy jest dochod . Problem w tym ze jesli nie zrobil tego nawet PO
        na co liczylem to nie ludzmy sie ze dokona tego PiS Oni beda podwyzszac podatki
        • kmieć   IP
          tylko w części się można zgodzić z tym Panem, a to że mamy za dużo biurokracji.
          ZUS jest tylko dla małych .ci wielcy wcale można powiedzieć nie płacą zus-u.
          i tak osoba zarabiająca 20tyś.zł zus płaci przez pół roku.a ci wielcy płacą tylko w styczniu.czy żyjemy w wolnym kraju?czy jest to sprawiedliwe?czy jedni są karani zusem , a in ni nagradzani krusem .dotyczy to biznessu .nie mówie o rolnikach.
          • King Kong   IP
            Bzdury piszesz Pan. Jako pracownik najemny płacę większy zus niż Pan jako przedsiębiorca a pewnie przytulasz Pan ogromne pieniądze. NIe pojmuję przedsiębiorców którzy zarabiają ogromną kasę a płaczą że zus 1100. Nawet obniżenie zusu i podatków do minimum niczego nie zmieni. Dasz człowieku podwyżkę pracownikom? Nie! Kolejny dom, wczasy i samochody. Problem w Polsce jest inny. Mentalność Polaków nikogo nie obrażając jest taka aby zarobić i nie zapłacić za nic. Śmiech mnie bierze bo za duży Zus. Ale kiedy zasiłeczek to kombinowanie aby był jak największy!

            Czytaj także