Najodważniej z narkomanami walczą mieszkańcy z kamienicy przy 11 Listopada 18. Zawiesili kartkę z jasnym przekazem dla niechcianych gości. „Osoby używające, życie was poturbowało – rozumiem, ale każdy hałas lub obce osoby w budynku = natychmiast dzwonię na policję. Proszę po ludzku, omijajcie ten adres” – możemy przeczytać.
Narkotykowy problem na Pradze. Mieszkańcy mówią o tym głośno
Podobna kartka wisi też na drzwiach sąsiedniego budynku, oznaczonego numerem 18a. Wszystko przez sprowadzenie się dilerów do na wpół opuszczonej kamienicy przy 11 Listopada 26. Wcześniej handel narkotykami uprzykrzał życie w okolicy Inżynierskiej 9, ale wraz z nastaniem ujemnych temperatur, przeniósł się na 11 Listopada. Klienci zwykle też szukają schronienia przed zimnem i szarpią za drzwi w okolicznych blokach i kamienicach. Tak wyłamali zamki elektroniczne w sąsiedztwie.
– Ostatnio czterech nabuzowanych nastolatków rozsiadło się przy moich drzwiach. Szykowali sobie crack na sreberkach. Bałem się wyjść na klatkę, nie wiedziałem, do czego są zdolni – opowiadał pan Łukasz. Jego sąsiedzi potwierdzali, mówiąc o pozostawionych nad ranem strzykawkach i folii aluminiowej.
Z nieproszonymi gośćmi próbuje walczyć pani Weronika. – Nasłuchuję w nocy, jest szarpnięcie drzwi, oni są w stanie pokonać elektrozamek. Potem idą w swoje ulubione miejsce. Tam sobie ćpają. Początkowo zwracałam im uwagę, straszyłam ich policją. Chciałam nawet rozdawać im ulotki o odwyku. Potem ktoś mnie uświadomił, że to niebezpieczne. Dzwonię więc na policję, ale zazwyczaj przyjeżdżają za późno – mówiła.
Warszawa. Na Pradze kwitnie handel narkotykami
– Oprócz tego, że powinniśmy dzwonić na policję zabarykadować wejścia i się uzbroić, to przede wszystkim trzeba przyspieszyć rewitalizację tej okolicy. Zlikwidować te pustostany, te dilernie – przekonywał pan Dawid.
– Teraz policja ma duży problem. Jak podjeżdża, to gówniarze stojący na czujce się chowają, informują kolegów, wszyscy znikają. Nie jest łatwo się ich pozbyć – dodawał. Obawia się, że sytuacja w końcu eskaluje i dojdzie do tragedii.
– Tam odbywają się jakieś orgie, porno było nagrywane, zostają jakieś ciuchy, brud, strzykawki, odchody, bo oni potrafią się tam ze***ć. To jest niebezpieczne. Nie dość, że można dostać w globus, to jeszcze się czymś zakazić, to plejada syfu – podsumował.
Czytaj też:
Trujące grzyby w modzie. Dorosły mężczyzna stracił przez nie wątrobęCzytaj też:
Sprzedawał narkotyki na oczach policjantów. Gdy go złapali, był w szoku
