Mieszkańcy Mokotowa żądają zamknięcia kliniki. „Padł na nas blady strach”

Mieszkańcy Mokotowa żądają zamknięcia kliniki. „Padł na nas blady strach”

Lekarz psychiatra
Lekarz psychiatra Źródło: Shutterstock / Chinnapong
Jeszcze niedawno podobny konflikt rozgrywał się po drugiej stronie Wisły. Teraz napięcie przeniosło się na Mokotów. Mieszkańcy twierdzą, że „podrzucono im kukułcze jajo” w postaci kliniki metadonowej.

Przy ulicy Czerskiej 18 na warszawskim Mokotowie rozpoczęła działalność klinika metadonowa Volta-Med. Przez osiem lat placówka funkcjonowała przy ulicy Kijowskiej na Pradze Północ. Tamtejsi mieszkańcy przez długi czas zabiegali o jej zamknięcie. Ostatecznie ośrodek zmienił lokalizację, na początku lutego 2026 roku wznawiając działalność w nowym miejscu – w lokalu na parterze budynku mieszkalnego, w pobliżu apteki, sklepu spożywczego, szkoły i przedszkola.

We wtorek 24 lutego odbyło się spotkanie mieszkańców osiedla Sielce z przedstawicielami kliniki. Wzięła w nim udział liczna grupa sąsiadów zaniepokojonych sytuacją w okolicy.

Mieszkańcy zbulwersowani. Mówią o niepokojących incydentach

Osoby mieszkające wcześniej w rejonie ulicy Kijowskiej na Pradze Północ sygnalizowały, że w pobliżu ośrodka dochodziło do handlu narkotykami oraz zażywania substancji odurzających. Kontrola zlecona przez Ministerstwo Zdrowia wykazała wówczas nieprawidłowości w funkcjonowaniu placówki, w tym brak rzetelnej dokumentacji, nieuprawnione wydawanie metadonu oraz realizowanie programu leczenia w skali przekraczającej możliwości ośrodka. W efekcie zarządca lokalu wypowiedział klinice umowę najmu.

Po tym, jak klinika przeniosła się na Mokotów emocje odżyły. Kilka dni po otwarciu nowej siedziby doszło do policyjnej interwencji. Pan Karol, jeden z mieszkańców, relacjonował zdarzenie związane z domniemaną nielegalną sprzedażą metadonu.

– Usłyszałem krzyki: policja, złodziej! Od razu chwyciłem za telefon, wezwałem policję i podszedłem do tych dwóch mężczyzn. Jeden był wyraźnie zakrwawiony, wokół nosa i prawego oka. Potem dowiedziałem się, że ten pierwszy chciał mu sprzedać metadon, ale kupujący nie miał gotówki i chciał podejść do bankomatu. Buteleczkę wziął ze sobą, a ten chcąc go przytrzymać, potraktował gazem łzawiącym – opisuje w rozmowie z Faktem.

Policja potwierdziła, że w tym czasie interweniowała w okolicy.

Mieszkańcy podnoszą również kwestię braku wcześniejszej informacji o planowanym otwarciu ośrodka. Wskazują na obawy o bezpieczeństwo dzieci i wzrost liczby incydentów.

– Nie spodziewaliśmy się, że zostanie nam podrzucone kukułcze jajo. Nie mieliśmy pojęcia o tym, co tu się sprowadza, ponieważ jest to lokal prywatny. Poczytaliśmy o tym, co działo się na Kijowskiej i padł na nas autentyczny, blady strach. Boimy się o nas, o nasze dzieci. Boimy się, że na mapie Warszawy, powstanie nowy punkt dla narkomanów, a my będziemy borykać się z kradzieżami i atakami – mówi dziennikarzom pani Aleksandra.

Klinika odpowiada na zarzuty

Przedstawiciele Volta-Med zapewniają, że placówka działa zgodnie z przepisami i dba o bezpieczeństwo otoczenia. Obecnie pod opieką ośrodka znajduje się około 450 pacjentów.

Małgorzata Życzkowska, psycholog i szefowa zespołu terapeutycznego, informuje, że zatrudniono pracownika ochrony patrolującego teren wokół budynku.

Podkreśla również, że pacjenci objęci terapią to osoby chore, wymagające leczenia. – Większość pacjentów jest taka, że mieszkańcy nawet nie wiedzą, że to jest nasz pacjent. Po prostu zwracają uwagę na grupę osób charakterystycznie dla nich wyglądających – uważa.

Zdaniem przedstawicielki kliniki ośrodek stał się celem nieuzasadnionej krytyki. Poleca okolicznym mieszkańcom – jeśli ci czują się zagrożeni – by zgłaszać incydenty na policję.

Apel do Narodowego Funduszu Zdrowia

Mieszkańcy skierowali pismo do NFZ, który wyraził zgodę na przeniesienie placówki.

– Kupowaliśmy w tej okolicy mieszkania, aby zapewnić dzieciom bezpieczeństwo i spokój. Tymczasem ktoś podrzucił nam „gorący kartofel” – mówi Marek Szubiński, przedstawiciel spółki Admus oraz zarządca wspólnot mieszkaniowych przy ulicy Chełmskiej, Polkowskiej, Kierbedzia i Bobrownickiej. Zaznacza jednocześnie, że rozumie, że takie placówki są potrzebne, „ale nie powinny działać w centrum miasta”.

W Warszawie funkcjonują także inne ośrodki prowadzące terapię metadonową, między innymi przy ulicy Stanisława Skarżyńskiego 1. Terapia polega na podawaniu pacjentom kontrolowanych dawek metadonu – substancji łagodzącej głód heroinowy. Metoda ta jest uznawana za standard leczenia uzależnienia od opioidów i rekomendowana na przykład przez Komisję Europejską oraz Światową Organizację Zdrowia.

Czytaj też:
Warszawiacy coraz bardziej tyją i chorują. Alarmujący raport WUM o zdrowiu w stolicy
Czytaj też:
Przedszkola w centrum Warszawy pustoszeją. Miasto bije na alarm

Opracowała:
Źródło: Fakt