Konflikt zbożowy. „Jeszcze nie jest za późno na kompromis”

Konflikt zbożowy. „Jeszcze nie jest za późno na kompromis”

Zboże z Ukrainy
Zboże z Ukrainy Źródło: PAP
Zarówno Polska, jak i Ukraina walczą o swoje interesy rolne. Jedna i druga ze stron ma w tym swój interes, co zrozumiałe. W przypadku Polski dochodzą do tego jeszcze wybory parlamentarne, w przypadku Ukrainy – interesy oligarchów, w tym tego najsilniejszego – Rinata Achmetowa. Sęk w tym, że to, co dzieje się w sferze gospodarczej i politycznej za chwilę może się przełożyć na zmniejszone wsparcie dla tych, którzy walczą o niepodległość Ukrainy. I oni sami też się tego boją.

„Nigdy nie wsparłem żadnej zbiórki na Ukrainę i dziś wcale tego nie żałuję”. „Luty i marzec spędzone na Medyce w ubiegłym roku uważam za stracone”. „Nie wpłacę już nic więcej na żadną zbiórkę dla Ukraińców”. To najdelikatniejsze komentarze, które pojawiają się przy okazji sporu Ukrainy z Zachodem na temat zakazu importu jej zboża. Spór z Polską też nabiera rumieńców, bo to m.in. Warszawa została pozwana przez Kijów do Światowej Organizacji Handlu w sprawie zboża.

Problem w tym, że takie procedury na arenie międzynarodowej to zasadniczo standard, ale w obecnej sytuacji, gdy to Polska jest krajem w czołówce wspierających Ukrainę, odbiór tych działań jest taki a nie inny. Oliwy do ognia dolał jeszcze ukraiński wiceminister rolnictwa Taras Kaczka, który na Twitterze napisał „Dbam o wasze i nasze rolnictwo”. W odpowiedzi rzecznik polskiego rządu zaczął mówić o tym, że ustawa o ułatwieniach dla Ukraińców w Polsce, która wygasa z końcem roku, w dużej mierze może nie zostać przedłużona. Tak się tworzy efekt kuli śnieżnej.

Cały artykuł dostępny jest w 39/2023 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.