Sylwia S. o nocy z Bieniukiem: Przyciskał moją twarz, wyrywał włosy, gwałcił

Sylwia S. o nocy z Bieniukiem: Przyciskał moją twarz, wyrywał włosy, gwałcił

Jarosław Bieniuk
Jarosław Bieniuk / Źródło: Newspix.pl / Grzegorz Radtke / 058sport.Pl
Kobieta, która oskarżyła Jarosława Bieniuka o gwałt, postanowiła przerwać milczenie i przyjąć strategię drugiej strony. Na wywiad byłego piłkarza w „Dzień Dobry TVN” odpowiedziała rozmową z „Faktem”.

– Bawiliśmy się, tańczyliśmy w pokoju. Nie dawałam żadnych znaków, że czegoś od niego oczekuję, albo żeby mógł sobie pomyśleć, że chcę z nim zostać i spędzić noc – podkreślała Sylwia S. – Cały czas się z Kasią umawiałam, że wychodzimy razem od Jarka, zamawiamy taksówkę, jedziemy tą samą taksówką do domu. Myślę że to był podstęp i jak poszłam do toalety, to Jarek powiedział do Kasi i jej chłopaka, żeby nas zostawili samych. Jak wyszłam z toalety, to nie było już Kasi, ani jej chłopaka, a dostałam jedynie wiadomość SMS, że musieli pilnie wyjechać – opowiadała. – Mam tę wiadomość na moim telefonie, który ma teraz policja. Widać (...), że to nie było umawiane pożegnanie, że zostajemy, że się rozchodzimy, że ja zostaje u Jarka, chcę z nim spędzić tę noc. Po prostu uciekli mi i zostawili taką wiadomość. A kiedy wyszłam z toalety, Jarek zaczął się do mnie dobierać i wtedy to się stało po prostu – relacjonowała dalej.

Sylwia S.: Krzyczałam bardzo głośno

– Krzyczałam, krzyczałam bardzo głośno i wtedy ludzie zaczęli reagować z recepcji. Zaczęli pukać i pytać czy wszystko jest ok, a wtedy Jarek przyciskał moją twarz do kołdry, żebym nie mogła nic powiedzieć i mówił, że wszystko jest okej. Później zakleił mi tę buzię, krzyczałam i już wtedy po prostu nie miałam szansy, żeby się w jakiś sposób stamtąd wydostać, byłam związana. Wyrywał mi włosy, gwałcił mnie, używał różnych, różnych... rzeczy. Mam powyrywane włosy, byłam cała posiniaczona, zresztą miałam zrobioną obdukcję. Na koniec dał mi tabletkę nasenną, byłam bardzo zdenerwowana i nie pamiętam sytuacji kiedy wychodziłam, praktycznie jak przez mgłę, kiedy odwiózł mnie do domu. Byłam w strasznym szoku – mówiła dziennikarzowi „Faktu” Sylwia S.

Sylwia S.: Dobrowolnie braliśmy kokainę, przyniósł ją Jarek

W pewnym momencie reporter zapytał swoją rozmówczynię, czy dobrowolnie zażywała z Jarosławem Bieniukiem jakieś narkotyki. – Tak, dobrowolnie zażywaliśmy kokainę – przyznała. Na kolejne pytanie odpowiedziała, że została ona przyniesiona przez byłego piłkarza. – Moim zdaniem dosypał mi jakąś tabletkę. Nie wiem czy to była ecstazy czy tabletka gwałtu, natomiast nie czułam się... nie czułam się „normalnie” – mówiła. Na pytanie, czy kontaktowała się później z Bieniukiem, odpowiedziała, że w ogóle się do niego nie odzywała i nie odbierała od niego telefonów i wiadomości. Nagrania z wypowiedzią Sylwii S. można posłuchać na stronie internetowej portalu Fakt24.

Sensacyjne doniesienia „Faktu”

Krótko po wybuchu całej afery „Fakt” poinformował, że przedstawiciele oskarżającej Bieniuka modelki mieli rzekomo domagać się od sportowca pieniędzy za wycofanie części zarzutów. W swoim artykule dziennik pisał też, że za oskarżeniem byłego piłkarza może stać Marcin T., nazywany „klubowym baronem Trójmiasta”. Wersji tej zaprzeczyła zarówno Sylwia Sz., jak i jej prawnicy, z którymi kobieta rozwiązała już umowę.

Aktywiści przestrzegają przed zjawiskiem „victim blaming”

W związku z wieloma głosami poparcia dla Bieniuka, w sieci pojawiają się też komentarze przypominające o wstrzymaniu się z ferowaniem wyroków: zarówno w jedną, jak i w drugą stronę. Aktywiści zwracają uwagę głównie na fakt, że kobieta wnosząca oskarżenie nie może w tym wypadku liczyć na wsparcie celebrytów ani mediów. Podkreślają też, że kimkolwiek by nie była, nie można uznawać jej słów za kłamstwo jeszcze przed wyrokiem sądu.

Zatrzymanie Jarosława Bieniuka

We wtorek 16 kwietnia 2019 roku Jarosław Bieniuk został zatrzymany w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa przeciwko wolności seksualnej. Były piłkarz usłyszał już zarzut nieodpłatnego udzielenia narkotyków dwóm osobom. Prokuratura wciąż nie podjęła jednak decyzji co do kwestii zarzucanego mu przez ofiarę gwałtu.

Były piłkarz po wpłaceniu kaucji opuścił areszt. Wydał też oświadczenie w tej sprawie. „Informacje pojawiające się w mediach na temat rzekomo zarzucanych mi czynów są szokujące, zarówno dla Państwa, jak i dla mnie. Oskarżenia te są nieprawdziwe i formułowane wyłącznie w celu osiągnięcia korzyści materialnych. Pragnę podkreślić, że jestem niewinny, dlatego też niezwłocznie i dobrowolnie stawiłem się na posterunku policji. Od początku wyrażałem i w dalszym ciągu wyrażam swoją pełną gotowość do współpracy z wymiarem sprawiedliwości w celu jak najszybszego wyjaśnienia zaistniałej sytuacji” – pisał.

Jarosław Bieniuk dodał, że „niesłuszne oskarżenia formułowane pod jego adresem godzą bezpośrednio w jego dobre imię, jak i destrukcyjnie wpływają na dobro i kondycję psychiczną jego dzieci”. Wyraził zgodę na używanie w przekazach medialnych pełnego nazwiska, ponieważ – jak zaznaczył – „tak właśnie należy postępować wobec osób niewinnych".

Czytaj także:
Sprawa Bieniuka. Sylwia S. mówi o linczu: Siedzę w domu, płaczę, boję się wyjść nawet do sklepu
Czytaj także:
Oskarżany o gwałt Jarosław Bieniuk wystąpił w „Dzień dobry TVN”. „To koszmar”
Czytaj także:
Esmeralda Godlewska stanęła w obronie Jarosława Bieniuka. „Nie dajcie się oszukać podłej, wyrachowanej prostytutce”

Czytaj także

 0