Liga Światowa: Bułgarzy też pokonani

Liga Światowa: Bułgarzy też pokonani

Bułgaria przegrała w Warnie z Polską 1:3 (25:21, 19:25, 23:25, 23:25) w meczu grupy D Ligi Światowej siatkarzy. Polska bez porażki prowadzi w tabeli.

Bułgaria: Żekow, Władimir Nikołow (11 pkt), Cwetanow, Nikołaj Nikołow, Ananiew (13), Aleksiew, Sałparow (libero) oraz Jordanow, Gajdarski, Stojkow, Konstantinow, Zarew.

Polska: Zagumny, Wlazły (21), Grzyb (14), Pliński (8), Winiarski (11), Gruszka, Gacek (libero) oraz Żygadło, Świderski, Kurek.

Oba zespoły mają zapewniony udział w finałowym turnieju w Katowicach (11-15 lipca). Polacy, co podkreślali wielokrotnie w przedmeczowych opiniach, chcą zająć w tabeli pierwsze miejsce.

"Historia spotkań w ostatnich dziesięciu latach z udziałem tych zespołów układała się różnie - mówił w rozmowie z PAP drugi trener reprezentacji Polski Alojzy Świderek. - W półfinale mistrzostw świata wygraliśmy 3:1 i uzyskaliśmy minimalną przewagę. Chcemy ją utrzymać. Dlatego też nam zależy na wyprzedzeniu Bułgarii w grupie."

W ośmiu poprzednich spotkaniach Polska i Bułgaria grała z Argentyną i Chinami odnosząc same zwycięstwa. Oba zespoły spędziły mniej więcej tyle samo czasu w przelotach międzykontynentalnych. Przygody w oczekiwaniu na odloty były też podobne. "Uzyskałem dodatkowy zawód, mogę napisać nowy przewodnik po Argentynie" - powiedział trener Bułgarii Martin Stojew po powrocie do Warny.

W meczach z Polską w Warnie nie zagra najlepszy siatkarz Europy 2006 roku Matej Kazijski. Trener dał mu czas na odpoczynek i załatwienie spraw związanych z przenosinami z Dynama Moskwa do jednego z włoskich klubów.

"Nie patrzymy czy w ekipie rywali zagra ten czy inny zawodnik - powiedział Alojzy Świderek. - Koncentrujemy się na własnej grze." W pierwszym secie była ona momentami wręcz słaba, ale w miarę upływu czasu stawała się coraz lepsza.

Polska objęła prowadzenie 5:2, ale gospodarze szybko wyrównali. Nękali zespół trenera Raula Lozano mocnymi zagrywkami. Polscy przyjmujący mieli non stop problemy. Z mocną zagrywką nie mógł wstrzelić się Mariusz Wlazły. Bułgaria prowadziła m.in. 8:5 i 16:12. Gospodarze pewnie wygrali pierwszego seta 25:21.

W drugim secie zdecydowanie poprawiło się przyjęcie polskiego zespołu. Paweł Zagumny mógł spokojnie wybierać najlepszy dla zespołu wariant ataku, a że bardzo lubi "uruchamiać" środkowych robił to często. Uderzenia Daniela Plińskiego i Wojciecha Grzyba przynosiły regularne zyski. Obaj środkowi zdobyli w sumie 22 punkty.

W dwóch następnych setach polski zespół nie miał już tak wyraźnej przewagi, ale cały czas posiadał inicjatywę. Dobrze funkcjonował blok. Bułgarska zagrywka, która miała narobić dużo krzywdy rywalowi, często lądowała na siatce lub poza linią końcową boiska.

W czwartym secie Polska prowadziła 23:20. Bułgarzy zdobyli jeszcze dwa punkty. Trener Raul Lozano wziął czas. Po wznowieniu gry polski blok zatrzymał atak rywali. Pierwszą piłkę meczową rywale obronili, ale przy drugiej byli bezradni wobec potężnego uderzenia Mariusza Wlazłego.

Drugi mecz tych zespołów rozegrany zostanie w niedzielę w Warnie (początek 16.30).

pap, ss

Czytaj także

 0