Nietypowa oferta sylwestrowa dla właścicieli czworonogów. „Przez 90 proc. czasu nic nie słychać”

Nietypowa oferta sylwestrowa dla właścicieli czworonogów. „Przez 90 proc. czasu nic nie słychać”

Zwierzęta w sylwestra
Zwierzęta w sylwestra Źródło: Shutterstock
Stowarzyszenie Grunwaldzki Park Społeczny z Poznania proponuje spędzenie sylwestrowej nocy w schronie przy ul. Smardzewskiej. To idealna propozycja dla właścicieli czworonogów, które panikują na dźwięk fajerwerków. – Przez 90 proc. czasu nie słychać kompletnie nic – zapewnia współorganizatorka wydarzenia.

Osobom, które nigdy nie miały psa czy kota, należy się krótkie wyjaśnienie. Dla wielu czworonogów sylwestrowa noc – a właściwie towarzyszące jej wystrzały fajerwerków – jest istną katuszą.

Wybawienie dla przerażonych czworonogów w Poznaniu

Powód? Czworonogi mają zazwyczaj znacznie bardziej czuły słuch niż u człowieka. Słysząc niekończące się kanonady mogą wpaść w panikę, co w skrajnych przypadkach może zakończyć się zatrzymaniem akcji serca.

Jak donosi portal epoznan.pl, w stolicy Wielkopolski pojawiła się zaskakująca oferta sylwestrowa. Dzięki niej, można zarówno niebanalnie spędzić noc na przełomie roku, jak i oszczędzić swojemu pupilowi huku petard.

Wystarczy skontaktować się z organizatorami

Chodzi o możliwość spędzenia sylwestra w schronie, zlokalizowanym przy ul. Smardzewskiej w dzielnicy Grunwald. Impreza pod hasłem „Cichy sylwester w schronie” jest organizowana przez stowarzyszenie Grunwaldzki Park Społeczny. Co ciekawe, wstęp jest bezpłatny.

– Mieszkańcy nie zdają sobie sprawy, że to nie jest jakaś mała klitka pod ziemią. Mamy tam aż 13 pomieszczeń. Już teraz można przychodzić ze zwierzakiem, by zaznajomić go z tym miejscem. Wystarczy się ze mną umówić – tłumaczy Anna Szewczyk z Grunwaldzkiego Parku Społecznego.

„Przez 90 proc. czasu nie słychać kompletnie nic”

Zapewnia, że wnętrze schronu jest tak dobrze wyciszone, iż uczestnicy imprezy usłyszą co najwyżej „przytłumione tąpnięcia”. Zastrzega jednak, że w schronie panuje dość niska temperatura.

– Przez 90 proc. czasu nie słychać kompletnie nic. Do dyspozycji oddajemy szereg sal, toitoi, wodę z baniaczków, stanowisko do kawy i herbaty, prąd, a w niektórych salach zasięg. Mamy również mini piekarnik, planszówki i zestawy do robienia rękodzieła różnej maści, po wniesieniu opłaty. Każda sala otrzyma oczywiście stoły i krzesła. Być może trzeba przynieść swoją farelkę, bo pod ziemią jest 13 stopni. W jednej z sal zamknięte będą schronowe koty. W innych salach można siedzieć z psiakami, które są lękliwe – uzupełnia Szewczyk.

Warto dodać, że wspomniana organizacja stara się od trzech lat zmienić schron przy ul. Smardzewskiej w placówkę kulturalno-społeczną. Do lutego musi uzbierać na ten cel 3 tys. zł. – Jeśli nie uda się uzbierać tych pieniędzy, będziemy musieli zakończyć naszą działalność – kwituje Szewczyk.

Czytaj też:
Sylwestrowe koreczki – doskonała przekąska na imprezę. Sposób jest prosty
Czytaj też:
Jak wykorzystać resztki ze świąt? Przygotuj z nich dania sylwestrowe

Źródło: epoznan.pl